Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lipca 2016

UCZEŃ ARCHITEKTA - Elif Shafak

"MĄDROŚĆ NIE SPADA Z NIEBA JAK DESZCZ, BIERZE SIĘ Z ZIEMI, ZE ZNOJNEJ PRACY"

Autor: Elif Shafak
Tytuł: Uczeń architekta
Tytuł oryginalny: The Architect`s Apprentice
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 11 maja 2016
Stron: 448
ISBN: 978-83-240-4122-0
Moja ocena: 6/6




Żeby osiągnąć mistrzostwo, trzeba nie tylko wznosić, ale i burzyć." s.105



Elif Shafak – jest turecką pisarką urodzoną we Francji. Swoją pierwszą książkę Pinhan wydała w 1997 roku i od razu została ona dostrzeżona i nagrodzona Nagrodą Rumi (1998). Na swoim koncie ma już kilka powieści m.in.: Lustra Miasta, Pchli Pałac, Bękart ze Stambułu, Czarne mleko, Czterdzieści zasad miłości. Najnowsza jej powieść Uczeń architekta już zbiera wiele pozytywnych recenzji.

Największe i najludniejsze miasto Turcji – Stambuł. To tam rozgrywa się akcja najnowszej powieści Elif Shafak „Uczeń architekta”. 
Przenosimy się do czasów epoki osmańskiej by poznać największego budowniczego tego okresu Sinana. Sinan (Hoca Mimar) był nadwornym architektem trzech sułtanów Turcji: Sulejmana Wspaniałego, Selima II i Murada III. Wzniół ok 400 budowli. Najsłynniejsze to Meczet Sulejmana, Meczet Sehzade, Meczet Selima. Budował też mosty, akwedukty, łaźnie i pałace. Kształcił też uczniów, by to im przekazać potem swoją wiedzę.

Jednym z uczniów jest bohater powieści Dżahan. Przybył on do Stambułu gdy skończył 12 lat. Uciekał przed ojczymem, który zakatował jego matkę. Przez całkowity przypadek został opiekunem białego słonia, podarunku dla sułtana. Tak trafił do sułtańskiej menażerii. Nie planował tam zabawić długo. Chciał zdobyć trochę cennych klejnotów i wrócić do rodzinnego miasta by policzyć się ze znienawidzonym ojczymem. Jednak los chciał inaczej.
Jako kornak, opiekun białego słonia, stał się obiektem zainteresowania jedynej córki Sulejmana i Hurren – księżniczki Mihrimah. Już wkrótce łączy ich platoniczna miłość. To dla niej i dla białego słonia, który jest dla niego jak brat Dżahan zostaje w Stambule.
Dżahan wraz ze swoim słoniem bierze udział w wyprawie wojennej Sulejmana. W trakcie budowy mostu zostaje dostrzeżony przez nadwornego architekta Sinana. Zostaje jednym z jego czterech uczniów. Pobiera nauki ucząc się nie tylko matematyki i architektury. Poznaje literaturę, uczy się języków obcych. Okazuje się bardzo zdolnym uczniem i wkrótce należy do ulubieńców mistrza.
Jak potoczą się losy ucznia architekta w Stambule? Czy uda mu się znaleźć miłość swojego życia? Jakie niebezpieczeństwa jeszcze na niego czekają? Tego wszystkiego dowiecie się czytając najnowszą powieść Elif Shafak.

Uczeń architekta to nie jest pierwsza powieść tej autorki, po którą sięgnęłam, ale uważam ją za jedną z najlepszych jej książek jakie dotąd czytałam. Autorka w świetny sposób przedstawia nam życie w Stambule za czasów Sulejmana i jego następców. Opisuje panujące zwyczaje, troski życia codziennego. Na podstawie biografii Sinana, stworzyła własną opowieść o jego życiu. Wprawdzie momentami została pozamieniana chronologia autentycznych wydarzeń, ale to tylko po to byśmy mogli dłużej cieszyć się miłością między księżniczką a opiekunem słonia – jak sama wyjaśnia autorka.
Bardzo fajnie opisuje ona wszystkie ważne osoby, które pojawiają się w życiu Dżahana. Najwięcej miejsca oczywiście poświęca Sinanowi i jego uczniom.
Sinan był dla naszego bohatera jak ojciec, którego on nigdy tak naprawdę nie miał. Uczył go nie tylko tego co sam umiał najlepiej – budownictwa, ale także uczył go życia. Był dla niego dobry, choć czasami potrafił też zdenerwować czy skrytykować zbyt ostro. Sinan był na swój sposób przesądny. Miał swoje zwyczaje np. przed rozpoczęciem jakiejkolwiek budowy pościł przez trzy dni. Po zakończeniu dzieła pozostawiał zawsze jakąś skazę, np. zarysowany kafelek, krzywo ustawiony kamień. Starał się ten defekt wpleść tak, by był widoczny dla wprawnego oka, a nie widoczny dla mas. Uważał bowiem, że tylko Bóg jest doskonały. Zawsze przy sobie miał talizman: dwa kółka, jedno w drugim, oba skórzane, jedno jasne, drugie ciemne. Uczniowie Sinana współpracowali z nim bliżej niż ktokolwiek inny. Oprócz Dżahana było ich jeszcze trzech.
Nikola – szczupły Anatolijczyk o oliwkowej cerze, który utykał po przebytej w dzieciństwie chorobie. Potrafił on odtworzyć z pamięci każdy najmniejszy szczegół budowli.
Davud – wysoki i korpulentny, urodził się w wiosce niedaleko irańskiej granicy i został wychowany przez dziadków, gdy rabusie zabili jego rodziców. Mił niezwykle lotny umysł.
Yusuf – był niemową i znakomicie radził sobie z rachunkami, dlatego Sinan zawsze kazał mu sprawdzać wszystkie wykonane przez siebie pomiary. Jego twarz była gładka, a oczy duże i zielone. Wskutek wypadku w dzieciństwie miał poparzone dłonie, nosił więc rękawiczki z koziej skóry.
Wszyscy bardzo się przyjaźnili, ale jak potem się okaże każdy z nich krył jakąś tajemnicę. Jedyną osobą, która ich wszystkich szybko rozszyfrowała i wiedziała o swoich uczniach wszystko był ich mistrz. Jednak wszystko trzymał w tajemnicy.
Dżahan długo wahał się co ma począć dalej w swoim życiu. Z jednej strony myślał jak tu coś ukraść, by się wzbogacić i uciec, z drugiej kusiło go życie u boku mistrza. Musiał podjąć bardzo trudną dla siebie decyzję.

Autorka napisała fikcję literacką, ale wśród bohaterów książkowych możemy znaleźć autentyczne postacie. Jest nią m.in. Taqi ad-Din nadworny astronom, który posiadał największe obserwatorium w świecie islamskim. Zostało one potem zniszczone na rozkaz sułtana Murada III gdy astronom źle przepowiedział skutki pojawienia się na niebie komety.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Momentami trudno się od niej oderwać. Jest to powieść pełna emocji i życiowej pasji. Pokazuje nam na czy polega prawdziwa przyjaźń i, że nie zawsze możemy ufać wszystkim którzy nas otaczają. Widzimy jaką przyjemność może sprawiać budowanie budowli, które potem będą wspominane jako nasze dzieła, że własną pracę też można kochać.
Jest to taka jedna z opowieści podobna do tych z Tysiąca i jednej nocy, o której trudno zapomnieć, a gdy się kończy chce się więcej i więcej. 
Do tego jest to powieść bardzo mądra, pokazująca nam w słowach bohaterów wiele mądrości świata. To tylko niektóre z nich:
„Jeśli nie wiesz, co zrobić z odpowiedzią, nie zadawaj pytania.” s. 148
„… ciekawość, jeśli nie jest właściwie pokierowana, może szkodzić.” s. 149
„… w życiu są dwa błogosławieństwa: książki i przyjaciele. A ich liczba powinna być kontrastowo różna: bez liku książek i tylko garstka przyjaciół.”
„Jesteśmy śmiertelni. Decyzje są owocami, a nawyki pasterzami. s. 186
„Krzywą drogą, nie pójdzie się prosto” s. 178
„Chciwość usypia wdzięczność” s. 190
„Nieużywane żelazo rdzewieje, drewno próchnieje, a człowiek w bezczynności błądzi.” s. 334
„Czasem ażeby dusza mogła rozkwitać, trzeba zranić serce.” s. 105

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po tą powieść. Myślę, że zainteresuje ona nie tylko miłośników serialu Wspaniałe stulecie.
Ja na pewno sięgnę po kolejne książki tej autorki. Polecam serdecznie.



czwartek, 21 lipca 2016

Lipcowe zdobycze książkowe

LIPIEC - CO DO MNIE PRZYBYŁO W TYM MIESIĄCU cz.1

Pierwszy wakacyjny miesiąc jest bogaty czytelniczo. Mam więcej wolnego czasu by nadrobić zaległości w lekturze, ale też więcej by pomyszkować po forach i sklepach internetowych, ba tym samym powiększyć swoją kolekcję książek.

Oto co ostatnio do mnie trafiło.

Emma Chase - UNIEWAŻNIENIE


Książka nie zostanie u mnie, bo bierze udział w BOOK TOUR który organizuje autorka bloga LITERACKI ŚWIAT CYRYSI wraz z Wydawnictwem FILIA

Bardzo się cieszę, że mogę wziąć udział w tej akcji, a jeszcze bardziej, że będę mogła przeczytać Unieważnienie. Już nie mogę się doczekać.

Kolejne książki są również recenzyjne. Otrzymałam je od wydawnictwa Replika.


Wszystkie bardzo mnie ciekawią. Dużo czytałam pozytywnych recenzji na ich temat, mam nadzieję, że się na nich nie zawiodę.

"Kilka godzin do szczęścia" to książka pochodząca z wymiany na FB z panią Jadwigą Klapiak.


Polecam wymiany z panią Jadwigą, zawsze wszystko jest ok, książki bardzo dobrze opakowane i zadbane.

Kolejne dwa zdjęcia to moje zakupy na ZNAK-u



Skorzystałam z promocji i za male pieniążki kupiłam książki, które już dawno chciałam przeczytać. Pewnie poczekają na swoją kolej troszkę dłużej :)

Dzisiaj przyniosłam też książki z biblioteki na które czekałam w tzw. kolejce. Są to:
Tajemnica Composteli - Alberto S. Santos
Zacznij od nowa - Susan Sussman
Afgańska perła - Nadia Hashimi
Na brzegu życia - Dorota Schrammek

Czekam jeszcze na Horyzonty uczuć - Doroty Schrammek, które są pierwszym tomem całego cyklu pod tym samym tytułem.

Wakacyjne czytanie zapowiada się super.

Po jaki tytuł sięgnęlibyście w pierwszej kolejności?


niedziela, 29 września 2013

Zegarek z różowego złota - Richar Paul Evans



Autor: Richard Paul Evans
Tytuł oryginalny: Timepiece
Tłumaczenie: Hanna de Broekere
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wydania: 2013
Stron: 211
ISBN: 978-83-240-2397-4
Moja ocena: 5/6

Często najważniejsze dla naszego życia sprawy zaczynają się od najzwyklejszych zdarzeń.” s. 138


Po książki R.P. Evansa sięgam zawsze z wielką przyjemnością. Wiem, że autor zapewni mi wspaniałą lekturę i mile spędzone chwile na czytaniu. Gdy zobaczyłam zapowiedź nowej powieści autora wiedziałam, że ją przeczytam. Jako jedna z pierwszych osób ustawiłam się w kolejce bibliotekowej i tak w moich dłoniach znalazła się książka „Zegarek z różowego złota”.
Bohaterem powieści jest David Perkin – bogaty właściciel firmy i miłośnik zegarów. Choć w sprawach finansowych David zawsze potrafił o siebie zadbać, tak w życiu uczuciowym był całkowicie bezbronny. Nie potrafił znaleźć sobie kobiety która kochała by jego, a nie jego pieniądze. Bardzo dokuczała mu samotność. „David pragnął bliskości drugiej osoby, jaką zapewnia małżeństwo, nie miała jednak pojęcia, jak postępować – postrzegał kobiety jak debiutujący gracz,, który rozumie zasady, ale nie ma pojęcia o prawdziwym przebiegu gry.” s.38
Pewnego dnia w jego biurze zjawia się kandydata na sekretarkę, Mary Anne. Bardzo ładna, skromnie ubrana i nie posiadająca wielkiego majątku. Od razu urzekła Davida swoim wdziękiem i ciepłem jakie z niej emanowało. Początkowe relacje miedzy nimi nie przebiegają korzystnie dla bohatera, bo nawet obraża swoją rozmówczynie, jednak potem rodzi się między nimi uczucie. Davidowi nie przeszkadza nawet to, że Mary Ann nosi w sobie dziecko innego mężczyzny. Darzy ją tak wielkim uczuciem, że pragnie z nią spędzić resztę życia. Wkrótce po bardzo ciężkim porodzie na świat przychodzi córeczka Perkinów. Są bardzo szczęśliwym małżeństwem, wszystko układa się pomyślnie, aż do pewnego momentu, w którym główną rolę odegra tytułowy zegarek z różowego złota. To właśnie on stanie się przyczyną rodzinnej tragedii.
Autor w swojej najnowszej powieści porusza nie tylko tematykę pięknej miłości jak z bajki o Kopciuszku, ale również zjawisko nietolerancji i uprzedzeń rasowych. To właśnie te uprzedzenia rasowe skierowane przeciwko Lawrencowi i chęć posiadania zegarka staną się początkiem zmian w życiu szczęśliwej do tej pory rodziny.
Najnowszą powieść Evansa czyta się jednym tchem, nie można się od niej oderwać. Akcja początkowo toczy się sielsko i leniwie, tak jak życie bohaterów, im jednak bardziej zaczyna się zmieniać sytuacja bohaterów tym więcej dzieje się w książce.
Zawsze czytając różne książki zastanawiam się nad sensem tytułu powieści, tym razem jest to zegarek. W powieści pojawia się on parę razy. Za każdym razem jest własnością innej osoby i ma dla niej różne znaczenie. Czasami jest to wartość sentymentalna, przedmiot, który się wiąże z inną osobą, bardzo kochaną. Innym razem jest przedmiotem pożądania, za jego wartość materialną. Po drugie jest to przecież przedmiot który pokazuje czas, czas, który nieustannie przemija i my nie możemy go zatrzymać, jak wskazówek zegara.
Autor w swojej powieści podkreśla jak ważne w życiu są chwile i musimy dbać o to by spędzić je jak najlepiej. Nie warto również pożądać rzeczy innych osób, zazdrościć im szczęścia, bo może to obrócić się przeciwko nam.
Serdecznie polecam najnowszą powieść Richarda Paula Evansa, na pewno nie zawiedziecie się na tej powieści.

środa, 10 kwietnia 2013

Dziewczyny wojenne - Łukasz Modelski


Autor: Łukasz Modelski
Tytuł: Dziewczyny wojenne. Prawdziwe historie.
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Stron: 335
ISBN: 978-83-240-1814-7
Moja ocena: 6/6


Dziewczyny, które w chwili wybuchu wojny właśnie żegnały się z dzieciństwem, plany mniej więcej standardowe – szkoła, matura, studia. Zawód albo gospodarstwo. Mąż. Pasja. Chciały spełniać marzenia. Albo zadowolić rodziców. Różnie. Tak jak nastolatki w innych miejscach na świecie, powinny flirtować, marzyć i przebierać w strojach. […] Kiedy wybuchła wojna, najstarsza miała 21 lat, najmłodsza 14. Jak długo zajęło im gwałtowne dojrzewanie? Rok? Dwa? Trudno to uchwycić. Czasem z wojną przyszła miłość i to ona poprowadziła je w dorosłość. Czasem współczucie, czasem irytacja. Czasem czystość intencji posunięta do granic głupoty. Często przypadek. Najczęściej poczucie obowiązku.” s.13

Łukasz Modelski z wykształcenia jest historykiem sztuki i cywilizacji średniowiecza. Jest zastępcą redaktora naczelnego magazynu „Twój styl”.
Osobiście bardzo lubię czytać książki oparte na autentycznych wydarzeniach. Z przyjemnością więc sięgnęłam po książkę „Dziewczyny wojenne”, choć tematyka wcale nie należy do wesołych.
Łukasz Modelski w swojej książce opisuje losy jedenastu kobiet. Kobiet bardzo młodych, dla których wojna była krokiem w dorosłość. Bardzo fajnie nazywa swoje bohaterki „Malowane”, bo mimo że wykonywały bardzo niebezpieczne misje, walczyły o wolność swojego kraju, to nigdy nie zapomniały, że są kobietami. Nosiły spódniczki i sukienki, poprawiały fryzury i makijaż.
„[...] - wojna nie była czymś, w co bawiły się w dzieciństwie. Nie stroiły się w oficerki, nie chciały być żołnierzami. Nie interesowały ich stopnie, salutowanie, chłopięce sprawy. Wojna była jak zjazd po poręczy, który zaczęły dziewczyny, a skończyły kobiety wysadzające budynki, biorące udział w wykonywaniu wyroków śmierci, prowadzące samoloty, noszące meldunki, ukrywające Żydów, uwodzące oficerów wroga, katorżniczki czy skazane czekające na śmierć. Dla nich historia nie ma w sobie patosu. Tak jak ich opowieści.”s.14
Książka „Dziewczyny wojenne” została podzielona na jedenaście osobnych opowieści. Każda z nich opowiada losy innej bohaterki. Podczas pisania swojej książki autor korzystał z wielu wywiadów, archiwalnych zapisów rozmów i autobiografii. Stąd opowiadania te bardzo chwytają za serce czytelnika. Narratorkami są same bohaterki, czasami odzywa się w nich sam autor, wprowadzając jakieś wyjaśnienie, dopowiadając dalsze losy dziewczyn. Czytając książkę ma się wrażenie, że ogląda się jakiś reportaż. Można wyczuć jakie emocje targały sercami dziewczyn, co przeżywały idąc na akcję i jak potrafiły wrócić po wszystkim do normalności stając się zwyczajnymi żonami, córkami, koleżankami.
Dzięki autorowi możemy poznać wspaniałe dziewczyny, które nie bały się narażać własnego życia by walczyć o dobrą sprawę.
Poznamy m.in. Dzidzię Rajewską wspaniałą łyżwiarkę figurową. Jej największą pasją była jednak chemia, gdy wybucha wojna ma rozpocząć studia chemiczne, zamiast tego trafia do konspiracji, a prosto ze swojego wesela na tortury.
Magdalena Rusinek gdy wybucha wojna ma 14 lat. Jest również bardzo wysportowana, a swoje zamiłowanie do różnych dyscyplin sportu wykorzysta przeprowadzając ludzi przez góry. Potem trafi do oddziału wykonującego wyroki śmierci.
Hala studentka III roku matematyki, wkrótce miała wyjść za mąż. Zamiast tego zgłasza się do sekcji żywych torped Marynarki Wojennej. Jej koleżanka Basia ma niespełna 16 lat i jest pielęgniarką. Ona również podejmie się bardzo ryzykownego zadania. Będzie dyplomowaną pielęgniarką zajmującą się pirotechniką.
To tylko nieliczne bohaterki. Takich kobiet było bardzo wiele. Wszystkie one ryzykowały własne życie, przenosząc meldunki, ukrywając Żydów, działając w podziemiu i AK. Wiele z nich nie zostało docenionych po wojnie, wręcz przeciwnie były nadal prześladowane i trafiały do więzień. Nieliczne doceniono przyznając medal „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, który otrzymała m.in. Halina Wittig. Wiele z nich uznania nie doczekała.
Dziewczyny wojenne” to książka od której trudno się oderwać. Gdy zobaczyłam, że książka podzielona jest na osobne opowieści, myślałam, że będę je sobie dawkować stopniowo. Jednak po przeczytaniu pierwszego rozdziału, wiedziałam, że muszę przeczytać książkę w całości. Opowiedziane historie wstrząsnęły mną. Rzadko czytam historię II wojny światowej opowiedzianą oczami kobiet. Autor opisuje działania wojenne na terenie naszego kraju i na Wileńszczyźnie. Swoje teksty wzbogaca licznymi fotografiami, dzięki czemu możemy zobaczyć jak wyglądały kobiety, które walczyły o to byśmy dziś mogli żyć w wolnym kraju. Kobiety które nie pozwoliły, aby wojna zniszczyła ich marzenia.
Polecam serdecznie lekturę tej książki. Powinni ją przeczytać wszyscy, bo warto znać historię swojego kraju, dla którego wiele osób ryzykowało własne życie i bardzo wiele ludzi te życie dla niego straciło.
Dziewczyny wojenne” to lektura nie tylko dla osób zainteresowanych historią, ale każdego kto choć trochę czuje się patriotą. Serdecznie polecam.

Książka przeczytana w ramach wyzwań
 

niedziela, 29 kwietnia 2012

Prześwietny raport kapitana Dosa


Autor: Eduardo Mendoza
Tytuł: Prześwietny raport kapitana Dosa
Tytuł oryginalny: El ultimo trayecto de Horacio Dos
Tłumaczenie: Magdalena Tadel
ISBN: 978-83-240-1689-1
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2012
Stron: 159
Moja ocena: 4/6

Eduardo Mendoza jest wybitnym współczesnym pisarzem hiszpańskim. Jest autorem wielu powieści między innymi „Przygody fryzjera damskiego”, „Sekret hiszpańskiej pensjonarki”, „Oliwkowy labirynt”, „Niewinność zagubiona w deszczu” czy „Brak wiadomości od Gurba”.
Miłośnikom twórczości pisarza wydawnictwo Znak proponuje kolejną jego powieść „Prześwietny raport kapitana Dosa”. Tym razem autor przenosi na w przestrzeń kosmiczną. Na statku kosmicznym dowodzonym przez kapitana Horacio Dosa zaczynają się kończyć zapasy. Brakuje wody, jedzenia a w sektorze upadłych kobiet szamponu i różu do policzków. Najgorsze jest to, że nikt nie wie, gdzie zmierza statek z przestępcami na pokładzie i jak długo jeszcze będą lecieć. Kapitan Dos postanawia więc, że wylądują na najbliższej stacji, by uzupełnić zapasy. Nie wszyscy jednak uważają to za dobry pomysł. O wszystkich przygodach mieszkańców wahadłowca dowiadujemy się z dziennika prowadzonego skrupulatnie przez kapitana. Nie jest to typowy wahadłowiec. Został on podzielony na sektory: Sektor Upadłych Kobiet, sektor Przestępców i sektor Nieprzewidywalnych Staruszków. Możemy się więc domyślać, że taka mieszanka postaci nie zapewni na statku spokoju. Tak zostaje na statku panuje chaos.

Charakterystyczne poczucie humoru Eduardo Mendoza tym razem, aż tak mnie nie zachwyciło. Jednak książkę czytało mi się bardzo fajnie i szybko. To fantastyczna satyra na świat polityki i współczesne społeczeństwo, gdzie ciągle dochodzi do jakiś matactw. Osoby na wysokich stanowiskach, które nie zawsze mają wiedzę odpowiednią do obejmowanego przez nich resortu, potem podpisujący złe decyzje i dopuszczające się nadużyć – podobnie jak dowodzący statkiem ludzie. Niejednokrotnie słyszymy o współpracy rządzących ze środowiskiem przestępczym, a są przecież kraje gdzie politykami kieruje mafia. Wszystko to świetnie ujął w swojej powieści hiszpański pisarz. Przecież jest on świetnym obserwatorem i satyrykiem.
Tak naprawdę to pod postaciami bohaterów, każdy odnajdzie cząstkę siebie. Musimy podejmować podobne decyzje jak kapitan i rozwiązywać podobne problemy, problemy, które często staramy się ukryć, a potem błądzimy w świecie absurdu, jak ten statek kosmiczny w układzie planetarnym – od stacji do stacji.
Nietypowa fabuła i wspaniały styl pisania zachęcają do czytania. Autor ciągle czymś nas zaskakuje, więc trudno oderwać się od lektury i nawet nie wiemy kiedy a docieramy do końca powieści.
Eduardo Mendoza gwarantuje nam dużą dawkę humoru i fajną lekturę na popołudnie.

Dla mnie nie jest to ostatnie spotkanie z tym autorem, na półce czeka już kolejna jego powieść.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak literanova

niedziela, 19 lutego 2012

Życie po mężczyźnie - Hanna Samson


Autor: Hanna Samson
Tytuł: Życie po mężczyźnie
ISBN: 978-83-240-1675-4
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wydania: 2012
Stron: 174
Moja ocena: 4/6

Przez całe dzieciństwo i młodość pisałam pamiętnik i nic z tego nie zostało dla potomnych, choć bardzo się zmagałam ze swoim życiem i inni mogliby mieć z tego pożytek, to chociaż napiszę na starość. Pamiętnik z czasów zanikania. Literatura postmenstruacyjna. Adresowana do kobiet 55+, do których mało co na świecie jest adresowane poza kursami dla bezrobotnych i reklamą kleju do protez. Osoby poza targetem pism dla kobiet. Bezpłciowe, wykluczone, niewidzialne prządki codzienności, do których i ja coraz bardziej się zaliczam, co przyjmuje ze smutkiem i ulgą.” s.69

Hanna Samson – polska pisarka, psycholog i dziennikarka. Pracowała w miesięczniku „Twój styl” prowadząc dział psychologi. Obecnie pracuje w czasopiśmie „Sens” i „Business Class. Jest autorką ośmiu powieści m.in. „Zimno mi, mamo”, „Pułapka na motyla”, „7 opowiadań o miłości i jedno inne”, „Miłość. Reaktywacja”, „Wojna żeńsko-męska i przeciwko światu”, „7 grzechów przeciwko miłości”. Jej najnowsza powieść „Życie po mężczyźnie” to przejmująca i dojrzała powieść o kobiecie szukające swojej tożsamości. Kobiecie, która ponad połowę swojego życia ma już za sobą, teraz próbuje się z nim rozliczyć, podsumować – monolog kobiety po przejściach.
Jej życie nie należało do łatwych. Despotyczna matka, życie w ciągłym lęku, zastraszana do tego brak przyjaciół. Inni wykorzystywali jej nieśmiałość. Nieumiejętność odmowy. Udawali jej przyjaciół potem dotkliwie raniąc. Nie potrafiła krzyczeć, wzywać pomocy, nawet gdy została zgwałcona przez wychowawcę na kolonii. Dwa nieudane małżeństwa i brak dziecka którego tak bardzo pragnęła.
Swoje wspomnienia zaczyna spisywać, gdy spędza samotnie czas w wiejskim domku. Towarzyszy jej tylko pies i kotłujące się w jej głowie wspomnienia. „Długo szukałam swojego głosu. Bo jak mówić, to własnym głosem, a nie tym, który inni za ciebie wymyślili i tylko masz go użyć. Nie tak łatwo go znaleźć, kiedy się jest kobietą jak wszystkie wychowaną do grzeczności. Bo wtedy zaraz myślisz, co inni sobie pomyślą, i rezygnujesz. Swój głos znalazłam teraz, gdy nie ma komu mnie słuchać, ale bardziej dlatego że nie zależy mi, co pomyślą. Bo niby czemu miałabym się tym przejmować? W wiejskiej rezydencji jestem poza światem. Nie mam internetu, gazety, telewizora. Jestem jak Ewa w raju, tyle że bez Adama i po przejściach.” s. 75
Książka Pani Hanny opisuje problemy z jakimi może spotkać się wiele kobiet. Wiele w niej przemyśleń na temat przemijającego życia, starości i samotności. Poznajemy bohaterkę począwszy od jej dzieciństwa, poprzez okres dojrzewania i jej małżeństwa, aż do momentu w którym zaczyna pisać wspomnienia. Wyraźnie wyczuwalne są emocje, nękające kobietę zmiany nastrojów. Ale również poczucie humoru i ironię.
Przez książkę przebrnęłam szybko. Mała liczba stron, rozstrzelona czcionka. Wraz ze wzrastającą liczbą przeczytanych stron wzrasta tempo narracji. Niestety nie jest to powieść, która mnie zachwyciła. Miejscami nudnawa, frustrująca. Może nie jest to książka dla mnie, bo brakuje mi lat do 55+. Może jeszcze nie rozumiem jej sytuacji. Denerwowało mnie przeskakiwanie z jednego tematu w drugi, bez jakiegokolwiek powiązania. Raziły mnie wplątywane w tekst wulgaryzmy, których nie cierpię. To wszystko zniechęciło mnie do tej książki, a szkoda bo z opisu zapowiadała się o wiele bardziej ciekawa. Jednak są też plusy, poznałam nową polską autorkę, gdyż wcześniej książek Hanny Samson nie czytałam. Książka sprowokowała mnie do przemyśleń, wspomnień i powrotu do pisania pamiętnika, który dawno leżał bez mojego wpisu skrzętnie schowany.
Książkę mogę zaproponować kobietą, które są po przejściach i chcą się zastanowić nad swoim życiem. Mimo iż mnie książka nie zachwyciła, polecam, może ktoś inny odnajdzie w niej coś dla siebie.

Za  możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

środa, 18 stycznia 2012

Niezłomny - Laura Hillenbrand

Autor: Laura Hillenbrand
Tytuł: Niezłomny
Tytuł oryginalny: Unbroken: A World War II Story
Tłumaczenie: Anna Sak
ISBN: 978-83-240-1655-6
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wydania: 2011
Stron: 440
Moja ocena: 5/6

"Byli głodni jak wilki. Zjedzenie czekolady przez Maca, które na początku wydawało się niezbyt istotnym powodem do zmartwień, okazało się katastrofą. Louie miał żal do Maca, który chyba o tym wiedział. Nigdy o tym nie rozmawiali, ale Louie wyczuwał, że tamtego zżerają wyrzuty sumienia.
Z głodu piszczało im w brzuchach i doświadczali typowych objawów skrajnego wygłodzenia: nie mogli odwrócić myśli od tematów związanych z jedzeniem. Wpatrywali się w ocean, niemalże falujący od jadalnych stworzeń, ale bez przynęty nie mogli złowić nawet płotki. Od czasu do czasu przelatywał ptak, zawsze jednak poza ich zasięgiem. Rozbitkowie oglądali swoje buty i zastanawiali się, czy dałoby się zjeść skórę. Zdecydowali, że jednak nie."

Laura Hillenbrand urodzoną  w 1967 roku pisarkę, czytelnicy poznali dzięki książce o najsłynniejszym koniu wyścigowym "Seabiscuit". Na Polskim rynku ukazała się niedawno jej najnowsza powieść "Niezłomny". Opowiada na o Louisie Zamperinim - amerykańskim biegaczu długodystansowym i żołnierzu, który pokonał wszelkie niedogodności w swoim życiu, nigdy się nie poddał.
Praca nad książką zajęła autorce siedem lat. Podczas niej korzystała z różnych źródeł informacji m.in rozmawiała z olimpijczykami, jeńcami wojennymi i pilotami; sięgnęła do dokumentacji wojskowej. Rozmawiała z rodziną bohatera, która dostarczyła jej wiele listów, pamiętników i fotografii. Jednak najwięcej informacji autorka uzyskała od samego Louisa Zamperiniego. Przeprowadziła z nim ponad siedemdziesiąt wywiadów. Dlatego czytając książkę można wierzyć w autentyczność opisanych wydarzeń, choć czasami wydają się nam one nieprawdopodobne. Dlaczego?
Louis Zamperini urodził się 26 stycznia 1917 roku w Ameryce. Jego rodzina pochodziła z Włoch. Od najmłodszych lat miał w sobie ogromne pokłady energii. Początkowo wykorzystywał ją w nieco niecnych zamiarach. Szybkość i zwinność potrzebna mu była do ucieczek po drobnych kradzieżach. W domu się nie przelewało, więc Loius często kradł jedzenie ze sklepów oraz domów mieszkańców miasteczka. Do innego spożytkowania talentu, bohatera namówił brat Pete. I tak Louis zaczął biegać w szkolnej reprezentacji. Uzyskiwał coraz lepsze wyniki, wygrywał kolejne zawody, pokonując starszych od siebie kolegów. W wieku 19 lat - jako najmłodszy reprezentant USA, wystąpił na mistrzostwach lekkoatletycznych w Berlinie. Mimo, iż wtedy nie zdobył złota wiedział, że na następnej Olimpiadzie ten medal będzie w jego zasięgu. Niestety plany jego pokrzyżowała  wojna. Zamperini wstąpił do wojska. Służył w lotnictwie latając na bombowcu B-24. Uczestniczył w wielu misjach bojowych, z których nie raz wracał cudem do bazy. Jednak szczęście go w końcu puściło. Podczas akcji poszukiwawczej innego samolotu, jego bombowiec uległ katastrofie. Było to w maju 1943 roku. Z katastrofy ocalało trzech lotników, jednak jeden z nich potem zmarł. Pozostała przy życiu dwójka przez 47 dni dryfowała po oceanie, broniąc się przed rekinami, unikając ostrzeliwaniu przez japońskie bombowce i opierając się szalejącym sztormom. Głodni, wyczerpani, prawie przeźroczyści dotarli wreszcie do japońskich wysp, gdzie trafili do niewoli. Początkowo japończycy traktowali ich jak bohaterów, gdyż trudno im było uwierzyć, że tak długo można wytrwać dryfując po oceanie. Niestety każdy kolejny obóz jeniecki do którego trafiał Zamperini był coraz gorszy. Czasami wydawało mi się, że lepsze życie było na tratwie, wśród rekinów niż w japońskiej niewoli. Nie chcę przytaczać całej historii życia bohatera książki, by nie zniechęcać do zapoznania się z nią.
Książkę przeczytać warto. Wspaniale opisana historia życia Louisa Zamperiego zapiera dech, a lekkość pisania autorki zachęca do dalszej lektury. Książka została podzielona na pięć rozdziałów. Każdy z nich opisuje inny okres z życia bohatera. Na końcu książki autorka przedstawiła bogatą bibliografię (źródła) z której korzystała przy pisaniu książki. Całość zilustrowana jest wieloma fotografiami udostępnionymi m.in przez samego Zamperiniego. Autora skupia się w swojej powieści nie tylko na samej biografii bohatera, przedstawia również okrucieństwo II wojny światowej i wpływ wojny na psychikę wielu ludzi, którym udało się ją przetrwać. Mi osobiście pozwoliła poszerzyć trochę swoją wiedzę w tej tematyce.
"Niezłomny" wywarł na mnie ogromne wrażenie. Wiem, że nie jestem w stanie zapamiętać wszystkich szczegółów z życia tego człowieka, ale na pewno dla mnie jest on osobą o nieodpartej chęci życia, niezłomną, odważną i niepokonaną. Osobą, którą warto naśladować - no może nie we wszystkim - i o niej pisać.
Idealny bohater świetnego filmu, który ma powstać na podstawie tej książki.
Serdecznie polecam lekturę "Niezłomnego".

Zajrzyj do książki "Niezłomny"


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

czwartek, 15 grudnia 2011

Obiecaj mi - Richard Paul Evans


Autor: Richard Paul Evans
Tytuł: Obiecaj mi
Tytuł oryginalny: Promise Me
Język oryginalny: angielski
Tłumaczenie: Hanna de Broekere
ISBN: 978-83-240-1662-4
Wydanie: I
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wydania: 2011
Stron: 289
Moja ocena: 6/6

„Życie jest jak domek z kart ustawiony na huśtawce lub na rozpędzonej górskiej kolejce. Jedyną rzeczą, jaka powinna nas zaskakiwać, jeśli chodzi o życiowe niespodzianki, jest to, że one nas ciągle zaskakuje” s.43

Richard Paul Evans to pisarz, którego powieści trafiają na listy bestsellerów na całym świecie. Znamy go już z takich tytułów jak: „Stokrotki w śniegu”, „Szukając Noel” czy „Kolory tamtego lata”
Najnowsza jego książka „Obiecaj mi” na pewno zaskoczy wielu miłośników tego autora. Bohaterką a zarazem narratorką powieści jest Beth Cardall. Poznajemy ją jako szczęśliwą matkę i żonę, ale już wkrótce okazuje się, że życie jej ulega zmianie. Mąż ją zdradza, potem dowiadujemy się o jego ciężkiej chorobie i śmierci. Aby jeszcze tego było mało,  sześcioletnia córeczka Beth - Charlotte choruje na tajemniczą chorobę. Nie dziwię się, że kobieta jest załamana i ma żal do całego świata. W tym momencie poznaje Matthew. Mężczyzna początkowo wydaje się czytelnikowi zbawieniem dla przyszłości młodej kobiety. Pomaga jej w tym trudnym okresie.  Oczekuje się wręcz kiedy powie, że ją kocha, że chce ją poślubić i być ojcem dla jej córeczki. A tu znowu zmiana. Matthew to bardzo tajemnicza osoba. Zna świetnie przeszłość rodziny Beth, ma pieniądze na utrzymanie nowego luksusowego auta, a nie pracuje, bardzo dużo wie o bohaterce. Co tak naprawdę zamierza? Kim jest ten tajemniczy mężczyzna, tego dowiecie się czytając powieść.
Książkę czyta się wspaniale. Każdy rozdział rozpoczynają fragmenty pamiętnika Beth, stanowiących podsumowanie następujących zdarzeń. Często o pięknych wymownych słowach:
„Mówi się, że nie można wrócić do tego samego domu. Ale to nie dom jest inny, tylko przybysz.” s. 269
„Najniebezpieczniejszą ze wszystkich słabości jest ufność” s. 199
„O tym, kto jest dobrym sąsiadem, nie świadczą dobre płoty. Świadczą o tym dobre serca” s. 113 
Bardzo szybko polubicie bohaterkę, wczujecie się w jej historię, uczucia i emocje. Opowiedziana historia trzyma w napięciu, może czasami denerwują nas decyzje kobiety, ale potem okazują się słuszne. Zakończenie osobiście mnie bardzo zaskoczyło.
Jeśli spodziewacie się cudownego romansu między Matthew i Beth jesteście w błędzie. Autor tym razem opisuje inną miłość – miłość matki do córki. Miłość w której matka potrafi poświęcić swoje szczęście, marzenia dla ratowania własnego dziecka. Miłość, która nie jest egoistyczna. To piękna powieść o wzajemnym zrozumieniu i oddaniu. Porusza czytelnika do głębi jego duszy, wzrusza wymuszając łzy lub wzbudza uśmiech na twarzy.
Osobiście uważam, że początek książki znacznie lepszy od końców, ale całość naprawdę godna polecenia. Książkę trzeba przeczytać, koniecznie z dużą paczką chusteczek.
„Obiecaj mi” to wspaniała powieść na magiczny  okres Bożonarodzeniowy, gdyż jej akcja zaczyna się i kończy w Wigilię Bożego Narodzenia. Po drugie miłym prezentem dla czytelniczek na końcu książki - link do świątecznych przepisów potraw, które były opisane w książce. Może sama coś wypróbuję.

Do książki można zajrzeć tutaj 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak Literanova