Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woblink. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woblink. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 stycznia 2016

Noc nad Samborzewem

OSTATNIA PODRÓŻ W PRZESZŁOŚĆ

Autor: Wiesława Bancarzewska
Tytuł: Noc nad Samborzewem
Cykl: Powrót do Nałęczowa, część 3
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 15 lipca 2015
Stron: 448
ISBN:  9788310127372
e-book
Moja ocena: 4,5/6



„Przyszłość to tajemnica, dzięki której życie daje nam marzenia. Bo jutro albo za rok każde marzenie może się urzeczywistnić. Istnieje też druga strona medalu: przyszłość może przynieść smutek, chorobę, przedwczesną śmierć. Ale z którejkolwiek strony spojrzeć na medal, jedno jest pewne – lepiej nie wiedzieć co nas czeka.”

To już ostatnie spotkanie z cyklem Powrót do Nałęczowa – Wiesławy Bancarzewskiej. Zamyka go powieść Noc nad Samborzewem.

Akcja powieści toczy się w czasie II wojny światowej i w roku 2011. Bohaterka Anna Duszkowska dzięki obrazowi z modrzewiem, ma możliwość podróżowania między dwoma różnymi czasami. Dla tych którzy czytali poprzednie części nie będzie to żadna nowość, jednak dla osób, które sięgają po ten konkretnie tytuł spieszę z wyjaśnienie.

Anna Duszkowska mieszka w Toruniu. W swoim domu ma wiele pamiątek po swojej rodzinie, którą bardzo kochała. Pewnego dnia odkrywa, że z jej łazienki może przenosić się w przeszłość. Bohaterka zawsze marzyła o tym by móc jeszcze raz porozmawiać ze swoimi bliskimi, zobaczyć jak kiedyś wyglądało ich życie. Dlatego bez zastanowienia przenosi się do Nałęczowa do roku 1932. Tam mieszka jej babcia od strony matki. Ania ma okazję poznać swoje ciotki i mamę, gdy jeszcze były dziećmi. Jednak nie tylko odnajduje tam cudowną ciepłą atmosferę rodzinną. Odnajduje tam również miłość swojego życia – Aleksandra Obryckiego. Wkrótce biorą ślub i na świat przychodzi ich córka – Walentynka. W drugiej części mieliśmy też okazję poznać rodzinę bohaterki od strony ojca.

Teraz mamy 1 września 1939. Rozpoczęła się II wojna światowa i bardzo trudny okres w życiu wielu Polaków. Olek wyjeżdża by walczyć za Ojczyznę zostawiając Annę samą w Annopolu – majątku, którego jest zarządcą. Jednak nie długo. Już po paru dniach Niemcy przejmują piękną posiadłość i zmienia się jego właściciel. Pani Obrycka musi się spakować i opuścić majątek wraz ze swoją córką. Bohaterka znajduje małe mieszkanko w pobliżu dworca kolejowego w Samborzewie. Teraz ma nowych sąsiadów i to na ich losach głównie skupia się autorka.

Jednym z sąsiadów Anny jest Dominik – były naczelnik na dworcu kolejowym. Udało mu się przeżyć masakrę kolejarzy w Samborzewie i cudem uciec z więzienia w którym przetrzymywali go Niemcy. Między nim a Anną rodzi się nić sympatii, a może nawet coś więcej?

Uciekając z Annopola bohaterka nie zapomniała o obrazie z modrzewiem. Skrzętnie ukryty w spiżarni nie raz zostaje użyty. Przecież jest wojna – brakuje wszystkiego, więc wędrówki Anny do roku 2011 są coraz częstsze. Praktycznie codziennie przemyka się ona do swojego domu w Toruniu, bo nie może w czasie wojny robić dużych zapasów. W przypadku wpadki groziłaby jej nawet śmierć. Sąsiedzi nic nie podejrzewają, wręcz podziwiają Annę za odwagę. Wszystkim opowiada, że cenne produkty jak mleko, jajka, czy olej ma ona z Annopola, gdzie teraz pracuje jako sekretarka u nowego właściciela.
Do Samborzewa, Anna przemyca nawet węgiel. Drzewo przydaję się też w innych sytuacjach, dzięki czemu ratuje ona życie jednemu z bohaterów.

Powieść czyta się dość szybko. Napisana jest prostym językiem, łatwo przemawiającym do czytelnika. Dzięki tej lekturze, możemy zobaczyć oczami bohaterki życie w okresie wojennym. Pewnie znajdziecie podobne informacje na temat w innych powieściach, jednak ja bardzo podziwiam wkład pracy pani Bancarzewskiej w przygotowaniu opisów miejsc i ciekawych postaci tego okresu. Znajdziemy tam ciekawe anegdoty i historyjki, które sprawiają, że mamy trochę radości w tym ciężkim czasie.

Noc nad Samborzewem najmniej mi się podobała z całego cyklu. Myślę, że spowodowane to było tym, że Anna zbyt często przenosiła się w czasie. Nie czułam już takiej rodzinnej atmosfery jak w poprzednich częściach. Brakowało mi też Olka, bo w sumie pojawił się on tylko na początku i już pod koniec powieści.
Bardzo ciekawiło mnie też jakie zakończenie wymyśli autorka. Muszę przyznać, że nawet ten pomysł mi się spodobał. Brakowało mi jednak jakiegoś dłuższego opisu losów powojennych rodziny Obryckich. Może kiedyś autorka coś jeszcze napisze i uzupełni ten okres życia Anny.

Polecam cały cykl, choć równie dobrze każdą powieść można przeczytać oddzielnie, gdyż autorka pewne fakty z poprzednich części przypomina.

Polubiłam autorkę i na pewno przeczytam z przyjemnością jej kolejne powieści jeśli jeszcze coś napisze.


Zapraszam Was do lektury, bo myślę, że każdy z nas chciałby choć na moment przenieść się w przeszłość, by poznać swoich przodków.

Za możliwość przeczytania powieści dziękują portalowi WOBLINK

niedziela, 29 listopada 2015

W KRAINIE SREBRNEJ RZEKI - Sofia Caspari

ARGENTYNA - KRAINA SREBRNEJ RZEKI

Autor: Sofia Caspari
Tytuł: W krainie srebrnej rzeki
Tytuł oryginalny: Lagune der Flamingos
Tłumaczenie: Paulina Filippi – Lechowska
Cykl: Saga argentyńska, tom 2
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2015
Stron: 536
ISBN: 978-83-7515-346-0
Moja ocena: 5/6




To już moje drugie spotkanie z Sofią Caspari. 
Powieść „W krainie srebrnej rzeki” to druga część Sagi argentyńskiej. Pierwsza nosi tytuł „W krainie kolibrów”. 


Autorka przenosi nas do XIX-wiecznej Argentyny, nazywanej w tym czasie Krainą Srebra.
Spotykamy tutaj bohaterów, których losy śledziliśmy w pierwszej części, ale pojawiają się także nowi. O niektórych z nich autorka wspomniała w poprzedniej części, gdyż przybyli oni na tym samym statku co Viktoria, Anna i Julius.

Na początku powieści poznajemy losy Miny. Razem z matką, ojczymem i przyrodnim bratem mieszka ona w Esperanzy. Matka jej Annelie Amborn, z domu Wienand po zmarłym mężu Hoff, wcześniej mieszkała w Noguncji. Odpowiadając na zamieszczony w gazecie anons matrymonialny, przyjeżdża z małą Miną do Argentyny. Tutaj poślubia Xaverego Amborna i staje się macochą dla Philippa.
Philipp ma 21 lat. To ciemnowłosy młodzieniec o wyrazistej twarzy i ujmującym uśmiechu. Blask w oczach i muskularne ciało są jednak mylące. W środku siedzi w nim diabeł.
Nie lepszy charakter ma jego ojciec. W końcu jabłko nie pada daleko od jabłoni. Xaver czerpie przyjemność z patrzenia na cierpienie innych. Bije na oślep swoją żonę za byle co. Po okolicy krążą plotki, że pierwsza żona Agnes, wcale nie zginęła w wyniku nieszczęśliwego wypadku.Pracuje on jako zarządca u zamożnej rodziny Dalbergów.
Annelie nie jest więc szczęśliwa i ciągle boi się o swoją córkę. Teraz zauważyła również, że na jej dorastającą córkę Phillipe patrzy pożądliwym wzrokiem.
Mina przyjaźni się z Frankiem Blumem. Jego rodzice Hermann i Irmelind są sąsiadami Ambornów. Przyjechali do Argentyny jako jedni z pierwszych osadników w 1856 roku, skuszeni ofertą sielskiego życia i własnej ziemi. Na miejscu okazało się, że nie dostaną własnej ziemi, obiecanych krów i dwóch koni. Sami musieli wybudować sobie dom z wysuszonych na słońcu cegieł z gliniastej ziemi, czyli adobes. Później w twardej glebie pampy wykopali rowy melioracyjne i założyli pola uprawne. Frank urodził się trzy lata po ich przyjeździe do nowej ojczyzny.
Mina i Frank mają się ku sobie, łączy ich przyjaźń, ale widać, że zaczyna się rodzić między nimi uczucie. Obiecają sobie, że gdyby kiedykolwiek coś się wydarzyło, to spotkają się podczas Święta Niepodległości na Plaza de Mayo w Buenos Aires. Wkrótce los wystawia ich na próbę. Gdy w miejscowości zamordowany zostaje Claudius o zbrodnie zostaje posądzony Frank. Musi on uciekać z rodzinnej miejscowości i ukrywać się przed niesprawiedliwym wyrokiem.
Mina jest bardzo zrozpaczona, namawia ona matkę by odeszła od męża tyrana i wyjechała z nią do Buenos Aires. Czy kobieta zdecyduje się odejść? Czy Mina spotka jeszcze raz Franka?

Drugim małżeństwem, którego losy możemy śledzić w tej powieści są Arthur i Olga. Tych dwoje ludzi pragnie zbudować swoją przyszłość w Brazylii, jednak zostają oszukani i zamiast do wymarzonego kraju, trafiają do Buenos Aires. Zła passa nie ma końca. Zaraz po zejściu na ląd Olga zostaje porwana i trafia do domu publicznego. Czy Arthurowi uda się odnaleźć małżonkę?

Autorka opisuje nam również losy bohaterów znanych nam z poprzedniej części. Anna i Julius są już małżeństwem, mają nawet malutką córeczkę Leonorę. Firma przewozowa bohaterki mimo wcześniejszych problemów świetnie prosperuje.
Julius postanawia przedstawić swoją żonę swoim rodzicom Cesarowi i Ottelie Meyer. Anna jednak nie przypada do gustu teściom. Chcą nawet doprowadzić do sceny zazdrości zapraszając na wspólny obiad dawną narzeczoną Juliusa Sophie Knox. Co z tego wyniknie?

Dorastająca córka Anny z pierwszego małżeństwa Marlena przyjaźni się z córką Viktorii – Estellą. Jednak ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę, gdy na horyzoncie pojawia się mężczyzna, który podoba się obu dziewczynom. „A przecież były takimi dobrymi przyjaciółkami. Mogły powiedzieć sobie o wszystkim. […] Kto by pomyślał, że po tylu wspólnych latach rozstaną się w gniewie?”
Czy dziewczyny pogodzą się?

To oczywiście nie wszyscy bohaterowie powieści, ale też nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele szczegółów. Sięgnijcie po powieść by poznać ich wszystkich dokładnie. Zachęcam, bo warto.
W swojej powieści „W krainie srebrnej rzeki” autorka opisuje nam różne sfery życia w Buenos Aires i nie tylko. Poznamy świat ludzi bogatych, obracających się w luksusowych dzielnicach miasta. Spotykających się w operach, kawiarniach i na balach. Opowiadających o prowadzonych interesach, zakupach nowych ziem i inwestowaniu w kolej. Poznamy też drugą stronę miasta tą bardziej mroczną, gdzie kobiety zarabiają na życie sprzedając swoje ciało, odbywa się handel kobietami (prawie że dziećmi), są rozboje, kradzieże i morderstwa.

Sofia Caspari wplata w powieści też wątki historyczne. Dowiemy się m.in. o walce Indian by móc pozostać na swoich ziemiach. Jest to przecież bardzo burzliwy okres w historii Argentyny. Kampanie przeciwko Indianom w Patagonii prowadził Julio Argentino Roca. Nie był on miłościwym wojownikiem. Podczas najazdów na wioski indiańskie zabijano całe rodziny. Jednak wg Argentyńczyków odniósł on sukces. Dwukrotnie sprawował urząd prezydenta kraju.
Nie brakuje w powieści pięknych opisów otaczającej przyrody. Ciekawych informacji na temat roślin i zwierząt, warunków klimatycznych i ukształtowania terenu.

Powieść „W krainie srebrnej rzeki” czyta się bardzo dobrze. Nie trzeba znać poprzedniej części, bo autorka przypomina nam niektóre wydarzenia z „W krainie kolibrów”. Jest to książka w której znajdziecie wątki miłosne, poznacie siłę przyjaźni i wolę walki o lepsze jutro. Przeczytacie o tym jak można dążyć do spełnienia swoich marzeń i danych innym czy sobie obietnic.

Mimo iż powieść ma ponad 500 stron czyta się ją dość szybko. Czasami może być trudna w odbiorze, gdyż autorka wprowadza coraz to nowe postacie i wątki. Jednak małe notatki, które poczyniłam wpisując sobie imiona i nazwiska bohaterów, bardzo mi ułatwiły lekturę książki.
Uważam, że druga część Sagi argentyńskiej jest znacznie lepsza od pierwszej. Może też przyzwyczaiłam się do stylu pisania autorki. Mam nadzieje, że nie jest to ostatnie spotkanie z bohaterami tej sagi, gdyż nie wszystkie wątki zostały tutaj wyjaśnione, tak jakby autorka zostawiła sobie furtkę do napisania kolejnej powieści.

Serdecznie polecam lekturę „W krainie srebrnej rzeki” wszystkim tym osobą które kochają sagi lub chcą poznać życie w Ameryce Południowej. 

Za możliwość przeczytania e-booka dziękuję portalowi WOBLINK






piątek, 21 września 2012

Lilka - Małgorzata Kalicińska



Autor: Małgorzata Kalicińska
Tytuł: Lilka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2012
Strona: 544
ISBN: 978-83-7785-014-5
Forma: e-book
Moja ocena: 5.5/6

Małgorzata Kalicińska – polska powieściopisarka podbiła serca czytelników cyklem powieści „Rozlewisko”. Nie kryję, że czytałam je z wielkim zainteresowaniem i z niecierpliwością czekałam na wydanie kolejnej powieści pisarki. Ostatnio czytałam jednak jedną  książkę tej autorki, która trochę mnie zawiodła, nie zachwyciła i została odłożona na półkę – „Zwyczajny facet”. Szczerze przyznam, że długo zwlekałam z lekturą najnowszej powieści pani Małgosi pod tytułem „Lilka”. Bałam się, że znowu się zawiodę. Teraz wiem, że bardzo, ale to bardzo się myliłam.
„Lilka” to fantastyczna, życiowa opowieść o dwóch kobietach – przyrodnich siostrach. Główną bohaterką jest ponad pięćdziesięcioletnia Marianna Roszkowska nazywana przez bliskich Manią. Kobieta ma ułożone życie. Pracuje jako redaktorka w pisemku dla kobiet, ma fantastycznego męża Mirka, pracującego jako lekarz, jest dobrą matką i jeszcze wspanialszą babcią. Jej życie codzienne jest dość monotonne. Praca i obowiązki domowe, czasami spotkanie z przyjaciółmi. Wszystko wydaje się ok. Ta monotonia wkrada się również w jej życie osobiste. Z mężem żyją razem, ale jakby obok siebie, nawet w łóżku nie ma już między nimi takich amorów jak za dawnych lat. Marianna uważa to za normalne, przecież są ze sobą tyle lat, znają się jak „łyse konie”. Nadal jednak ufają sobie, ona dba o dom, męża. Gotuje mu jego ulubione dania, zawsze on ma rzeczy wyprane i wyprasowane. Mania nie ma sobie nic do zarzucenia, dlatego doznaje wielkiego szoku, gdy pewnego dnia, mąż oznajmia jej, że od niej odchodzi. Szok? Myślę, że każda z nas zareagowałaby podobnie. Trudno jest się pogodzić z taką sytuacją. Rozpocząć nowe życie.
Na szczęście Marianna może liczyć na najbliższych i przyjaciół. Najbardziej pomogła jej jednak przyjaciółka Agata. Z zawodu terapeutka wiedziała jak podejść do całej sytuacji.
Cóż jednak los jest okrutny. Za jednym nieszczęściem pojawia się kolejne. Nie chcę zdradzać całości, ale nadmienię tylko, że w drugiej części książki bliżej poznamy Lilkę, przyrodnią siostrę Marianny. Do tej pory siostry nie utrzymywały bliższych stosunków, jednak choroba Lilki zmienia tą sytuację.
Książka fantastyczna, muszę przyznać, że trudno było mi się od niej oderwać, a momentami trudno było mi czytać, bo łzy leciały mi ciurkiem z oczu.
 „Lika” wzrusza, wzbudza emocje, a przede wszystkim pokazuje autentyczne życie ze wszystkimi problemami, walką o życie, przyjaźń i miłość. Autorka pokazuje nam jak odradzają się więzy rodzinne i jak ważne są w naszym życiu.
Bardzo lubię tego typu, życiowe książki, dopracowane w każdym szczególe, gdyż opisana choroba Lilki faktycznie tak przebiega jak to zostało ujęte w powieści. Czasami denerwowały mnie duże ilości wulgaryzmów i odważnie opisane sceny erotyczne, ale to można w razie konieczności ominąć.
Na pewno nie jest to lekka wakacyjna lektura, ale też nie jest książką mroczną, opisującą same tragedie. Znajdziecie tam wiele przyjemnych, czasami śmiesznych momentów.
Bardzo polubiłam Marianne. Jej życie trochę przypomina moje, może dlatego tak dobrze ją rozumiałam.
Polecam nową powieść pani Małgorzaty Kalicińskiej, na pewno jest  warta przeczytania i całkowicie inna niż jej poprzednie powieści, które czytałam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Woblink

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Miłość w kasztanie zaklęta - Monika A. Oleksa


Autor: Monika A. Oleksa
Tytuł: Miłość w kasztanie zaklęta
ISBN: 978-83-7506-805-4
Wydanie: I
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2011
Stron:
Moja ocena: 5/6

„[…] pierwsza miłość w życiu każdego człowieka jest zazwyczaj nietrwała i pozostawia bolesny ślad. Ale dzięki niej cenimy tę drugą, która nas rozpieszcza i uczy zachłystywać się życiem. Jest kolorowa, szalona i młoda. Dlatego tak trudno się pozbierać, gdy się kończy... A gdy przychodzi ta trzecia, doceniamy zwykłą codzienność i przyjmujemy świat takim, jakim jest. Już nie chcemy go na siłę zmieniać, tylko szukamy w nim swojego miejsca. Trzecia miłość jest dojrzała, mądra, wyrozumiała i wciąż piękna.”

Na każdego z nas czeka gdzieś ta druga połówka pomarańczy, osoba z którą spędzimy resztę swojego życia. To tej osobie przyrzekniemy miłość, aż śmierć nas nie rozłączy. Tak też było w przypadku Piotra i Marii. Pokochali się, pobrali – jednak obietnica życia wspólnie, aż do późnej starości nie została dotrzymana. Marię pokonał rak, zostawiła pogrążonego w żalu męża i maleńkiego synka Miłoszka.
Piotr Domański bardzo przeżywa śmierć swojej ukochanej. Odrzucił nawet swojego synka, zostawiając go w domu dziecka prowadzonego przez siostry zakonne, tylko dlatego, że był bardzo podobny do swojej matki. Swoje smutki topi w pracy. Jest znanym ginekologiem, zajmującym się niepłodnością. Wolne chwile spędza w parku, zawsze na tej samej ławeczce obok wzbijającego się do lotu łabędzia. To tam po raz pierwszy spotyka go Marta Kluczyńska. To dla niego przychodzi codziennie do parku.
Marta pracuje w szkole jako nauczycielka angielskiego. Ma już trzydzieści sześć lat i wciąż jest sama. Jej przyjaciel, a zarazem kolega z pracy - Adam już parę razy proponował jej małżeństwo, jednak zawsze odpowiedź była odmowna. Marta traktuje go jak brata.
Przypadek sprawia, że losy Piotra i Marty krzyżują się. Zaczynają się spotykać i pomału między bohaterami rodzi się uczucie.
Jednak nie wszystko jest takie proste jak się nam wydaje. O uczucia Piotra walczy również jego dawna partnerka i koleżanka z pracy Barbara. W pewnym sensie ma ona przewagę, gdyż jej zaangażowanie w ten związek ma poparcie matki Piotra, której bardzo odpowiadałoby, by Barbara została jej synową i ściągnęła syna do USA.
Jak zakończy się cała historia? Czy Barbara zdobędzie serce Piotra, czy uda się to Marcie? Czy dla Marty młody ginekolog okaże się księciem z bajki? A może bohaterka ulegnie wreszcie prośbą Adama i z nim spędzi resztę życia?
Autorka sprawiła, że pokochałam bohaterów powieści. Marta przekonała mnie do siebie swoją dobrocią, bezinteresownością, a przede wszystkim tym, że potrafiła pokochać małego Miłosza, mimo iż jej synem nie był.
Piotr denerwował mnie momentami, zwłaszcza wtedy gdy odtrącał syna. Dla mnie – matki – trudno było zrozumieć, jak można odtrącić dziecko, który był owocem jego wielkiej miłości. No, ale w prawdziwym życiu też tak bywa. Dobijała mnie mamusia Piotra i jej telefony do synka, wtrącanie się w jego życie, mówienie mu kogo powinien kochać a kogo nie. Jej wypowiedzi na temat kobiety, której nawet nie widziała i nigdy z nią nie rozmawiała. Cieszyło mnie jednak to, że Piotr nie był mamisynkiem, potrafił postawić na swoim, dzięki czemu jego miłość przetrwała i mógł być szczęśliwy i dać szczęście innym osobą.
Czytając „Miłość w kasztanie zaklęta” mogłam się wzruszyć i uśmiechnąć. To książka pełna pięknych uczuć i wspaniale przedstawionych osobowości. Pokazuje nam jak bardzo można kochać drugą osobę, jak wiele dla niej jesteśmy w stanie zrobić. Uświadamia nam również, jak ulotne jest życie i, że warto cieszyć się każdą mijającą chwilą. To świetna lektura na zbliżające się wakacje.
Ja z przyjemnością wrócę jeszcze kiedyś do lektury tej powieści i zapoznam się z twórczością autorki. Polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Woblink. Książka dostępna jest w mobi.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Bezimienna - Hanri Magali


Autor: Hanri Magali
Tytuł: Bezimienna
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2011
Stron: 244
Forma: e-book
Moja ocena: 3,5/6
Nim zaczęłam czytać „Bezimienną” chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o autorze. Niestety nie znalazłam żadnych informacji na jego/jej temat. Domyślam się, że jest to jakiś pseudonim literacki. Na książkę zwróciłam jednak uwagę dzięki tajemniczemu tytułowi i bardzo ładnej okładce. Bardzo mnie zaciekawił też, krótki opis na stronie Woblink dotyczący treści książki. Stąd mój wybór. Czy słuszny? Sama nie wiem, książkę czytało mi się bardzo fajnie, choć czasami czułam się trochę zagubiona. Na pewno jest to dobra lektura dla osób lubiących książki z wątkiem paranormalnym. Ale od początku…
Bohaterką powieści jest Zuzanna. Wychowywała się w Domu Dziecka, gdyż rodzice porzucili ją na jednej z ławek w Krakowie. Całe swoje dzieciństwo spędziła wśród porzuconych dzieciaków, czekając na jakieś małżeństwo, które zechce zapewnić im dom. Zuzanna czekała bardzo długo, bo aż do okresu młodzieńczego. Dlaczego nikt jej nie wybrał. Może dlatego, że była skrytą, nieśmiałą dziewczynką o powiedzmy przeciętnej urodzie.
Nastoletnia Zuzanna trafia do dziwnej rodziny. Jeszcze dziwniejsze wydaje jej się to co jej opowiadają o świecie Anamiru i o tym, że ona jest jego częścią, a na dodatek ma tam do wykonania ważne zadanie. Świat ten zamieszkują rośliny które posiadają magiczną moc. Mieszkańcy porozumiewają się ze sobą nie stosując żadnych słów. Potrafią czytać w myślach. W „normalnym” życiu Zuzanę też zaskakuje wiele rzeczy. Tajemniczy kruk i pies mieszkający razem z nią, spotkanie z ludźmi, którzy są „dziećmi natury”, ale na Ziemi się kamuflują. Wiele ciekawych tajemnic i niespodzianek.
Oprócz tajemniczego życia Zuzanna normalnie uczęszcza do szkoły, gdzie ma przyjaciół i wrogów. Przeżywa rozterki i pierwszą miłość. Jak każda nastolatka ma obowiązki domowe a swoje sekrety powierza starszej sąsiadce Garbusce.
Książkę czyta się bardzo fajnie. Napisana jest prostym łatwo przyswajalnym językiem. Taka baśń dla młodzieży. Mi najbardziej podobał się opis świata przyrody. Barwny, miły, aż chce się w takim świecie zamieszkać. No, może nie do końca. Wolałabym by moje myśli były znane tylko mnie, a nie każdej osobie, którą spotkam na swojej drodze.
Z tego co wywnioskowałam, książka będzie miała swoją kontynuację. Jeszcze nie wiem, czy do niej zajrzę. Myślę, że powieść znajdzie swoich czytelników, osoby lubiące przyrodę, tajemnice i bajkowy paranormalny świat.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Woblink

niedziela, 27 listopada 2011

Wystarczy, że jesteś - Małgorzata Gutowska-Adamczyk


Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Tytuł: Wystarcz, że jesteś
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2009
Stron: 296
Forma: e-book
Moja ocena: 5/6
Małgorzata Gutowska-Adamczyk wielu czytelnikom znana jest z cyklu „Cukierni pod Amorem”. Autorka ma jednak na swoim koncie wiele innych powieści, które zasługują na uwagę, m.in.: „Mariola, moje krople”, „13. Poprzeczna”, „Niebieskie nitki”, „220 ulic” czy przeczytana przeze mnie ostatnio powieść „Wystarczy, że jesteś”
Książkę „Wystarcz, że jesteś” szczególnie polecam młodzieży. Bohaterką powieści jest uczennica warszawskiego LO – 17-letnia Weronika. Dziewczyna różni się od typowych nastolatek. Jest spokojną szarą myszką, zamkniętą w swoim świecie. Nie lubi być osobą pierwszoplanową, wręcz boi się występów publicznych. Nie interesuje ją moda, chodzenie godzinami po galeriach handlowych i uganianie się za chłopakami. Jako uczennica nie spawia problemów wychowawczych, uczy się dobrze, zawsze jest przygotowana do lekcji ima odrobione zadania. Cały dzień ma dokładnie zaplanowany i nie brakuje w nim czasu na spacer z jej ukochanym psem. Pewnego dnia sięga po popularną w kręgu młodzieżowym książkę „Zmierzch”. Przeczytała ją, bo wszyscy ją czytają. Jednak lektura odcisnęła na jej życiu pewne piętno. Pod jej wpływem Weronika stworzyła swój własny, wymyślony świat. W świecie tym jest główną postacią, osobą, która jest kochana, podziwiana. Ma tam również swojego chłopaka. Tak bohaterka żyje sobie w świecie swoich wyobrażeń, aż do momentu gdy w jej życiu pojawia się Filip. Filip jest spełnieniem marzeń wielu nastolatek – przystojny miły chłopak, a do tego gra w serialu. Po prostu bożyszcze nastolatek. Od tego czasu w życiu Weroniki zajdzie wiele zmian. Czy wymyślona miłość będzie w stanie zmierzyć się z rzeczywistością. Jak potoczą się losy bohaterki? Koniecznie przeczytajcie.
Powieść czytało mi się fantastycznie. Przypomniały mi się moje młodzieńcze czasy. Byłam bardzo podobną nastolatką, zamkniętą w swoim świecie ze swoimi marzeniami i swoim wymyślonym światem. Dlatego od początku polubiłam bohaterkę. Autorka wspaniale przekazała uczucia i emocje młodzieńczego wieku. Poszukiwanie prawdziwych przyjaciół, miłości, brak zrozumienia ze strony dorosłych (wg nastolatka) i chęć dorównania innym. No i to co teraz najważniejsze wg nastolatków – ten pierwszy raz. Jak można być dziewicą w wieku 17 lat, to wręcz nie do pomyślenia w ich mniemaniu. Typowe myślenie nastolatków przedstawione w powieści na pewno pomoże wielu rodzicom zrozumieć ich dojrzewające dzieci. Bohaterka swoje problemy opisuje na blogu. Jest to miejsce, gdzie z łatwością wielu nastolatków dzieli się tym co je dręczy, bojąc się pójść z problemem do osoby dorosłej. Tam szukają pomocy. Weronika też korzysta z podpowiedzi Piotra, który jest częstym gościem na jej blogu i komentuje jej wpisy. Jednak autorka nie sugeruje w swojej powieści konkretnych rozwiązań danego problemu, również nie moralizuje młodzieży, przez co na pewno książka znajdzie wiele fanek wśród nastolatek. A życie nastolatków jest faktycznie bardzo burzliwe.
Książka napisana bardzo fajnym językiem, nie nasycona slangami młodzieżowymi. Pozwala nam spojrzeć na otaczający nas świat z refleksją i zadumą. Dostrzec to co mamy blisko siebie, zrozumieć, że nie zawsze musimy szukać szczęścia bardzo daleko, lub wymyślać sobie inny szczęśliwszy świat.
Serdecznie polecam optymistyczną lekturę, przy której nie raz zakręciła mi się łza w oku i pojawił się szeroki uśmiech na twarzy. No i co najważniejsze, ma szczęśliwe zakończenie – czego szczerze w pewnym momencie się nie spodziewałam.
Warto wspomnieć również o fakcie, że autorka pracowała przez parę lat w liceum, więc świetnie zna nastolatki i ich problemy, no a przede wszystkim też jest matką. Dlatego książka jest tak autentyczna i chwytająca za serce. Polecam !!!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu Woblink

sobota, 15 października 2011

Miłość w stylu retro - Sophie Kinsella


Autor: Sophie Kinsella
Tytuł: Miłość w stylu retro
Tytuł oryginalny: Twenties Girl
Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2011
Stron: 464
Forma: e-book
Moja ocena: 5,5/6

Sophie Kinsella jest pseudonimem literackim brytyjskiej pisarki Madaleine Wickham. Jest ona autorką kilkunastu powieści wydanych zarówno pod prawdziwym nazwiskiem jak i pod pseudonimem. Na pewno wielu z nas kojarzy ją z głośną powieścią „Wyznania zakupoholiczki”.
Sięgając po „Miłość w stylu retro” nie wiedziałam jakiego typu książki mogę się spodziewać. Wiedziałam natomiast, że na pewno będzie to dobra powieść. Nie zawiodłam się.
Bohaterką „Miłości ...” jest dwudziestosiedmio-letnia Lara. Mimo jej młodego wieku, życie już bardzo ją doświadczyło. Najpierw zostawił ją ukochany mężczyzna, potem jej własna firma zaczęła przynosić straty tak poważne, że groziło jej bankructwo. Nie odbiło się to na zdrowiu Lary. Zaczęła popadać w depresję, która zmieniła się w głęboką nerwicę. Wtedy na ratunek przychodzi jej duch ciotki Sadie. Duch niezwykły, bo z innej epoki (rok 1920). Do tego szalony, pomysłowy i dający mądre rady. Początkowo Lara podejrzewa, że to jakiś objaw postępującej u niej nerwicy, lecz wkrótce wierzy, że i tak młode kobiety może nawiedzać duch. Pojawienie się zjawy sprawia, że Lara zmienia się nie do poznania. Zaczyna wychodzić z załamania nerwowego, jej firma znowu odnosi sukcesy a na drodze jej życia pojawia się nowa miłość. Wspólne poszukiwanie przez dziewczyny naszyjnika, który był własnością ciotki przez prawie siedemdziesiąt pięć lat, sprawia, że przeżywają coś wyjątkowego, niesamowitego a zarazem romantycznego. Naszyjnik jest potrzebny Sadie, by mogła wrócić w zaświaty. Jak zakończy się powieść musicie przeczytać sami.
Książka zabawna, napisana przystępnym językiem. Najbardziej bawiły mnie dialogi pomiędzy Larą a jej ciotką. Do tego zabawne sytuacje. Wszystko sprawiało, że uśmiech pojawiał się na mojej twarzy nie jeden raz. Bohaterki dzieli wiele. Przede wszystkim epoki w których żyły, sposób w jaki mówią i poglądy na życie. Wydaje się, że ta różnica jest tak duża, że na pewno ciotka nie wpłynie na zmianę życia Lary. Nic bardziej mylnego. Podczas wspólnych poszukiwań kobiety poznają siebie nawzajem i odkrywają siebie na nowo. Każda z nich coś z tego spotkania wyniesie. Coś co wpłynie na ich dalsze życie (jeśli możemy mówić o tym, że duch żyje wiecznie). Sophia Kinsella pięknie ukazuje nam więzy rodzinnej przyjaźni. Poznajemy życie kobiet w „stylu retro”, dzięki powieści o jej wielkiej miłości. Autorka przygotowując się do napisania tej powieści na pewno dobrze przestudiowała modę lat dwudziestych. Opisy sukien są tak autentyczne, że prawie widzi się je oczami wyobraźni. Podobnie jest z muzyką, tańcami i wielkimi balami. Wszystko autentyczne i zgodne z epoką. To jest bardzo ważne, dzięki takim opisom można poznać trochę historii. Zdarzało mi się czytać tzw romanse historyczne w których opisane czasy w ogóle nie były zgodne z historią. Mimo iż zakończenia można było się domyśleć, to jednak trochę mnie ono zaskoczyło.
Zachęcam do przeczytania tej powieści. Na pewno znajdziecie tutaj zarówno dużą dawkę humoru, jak i wzruszające i chwytające za serce opowieści, aż łezka w ku się kręci. Pokochacie te wspaniałe kobiety.
Moim zdaniem to jedna z lepszych powieści tej autorki. Koniecznie muszę kupić sobie „Miłość w stylu retro” w wersji papierowej, by częściej do niej wracać.

Za możliwość przeczytania e-booka dziękuję

środa, 12 października 2011

Ksiądz Rafał - Maciej Grabski

Autor: Maciej Grabski
Tytuł: Ksiądz Rafał
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Stron: 368
Forma: e-book
Moja ocena: 6/6

"Dotąd wiedziałeś dokładnie, co jest dobrem, a co złem. Świat jest czarno-biały: tu cnota tam występek. Ja też tak kiedyś myślałem. Życie nie jest jednak takie proste. Uważaj, żeby pamiętać o Bogu, nie zapominać o człowieku."

Maciej Grabski z wykształcenia jest rzeczoznawcą w zakresie zabytków. Ksiądz Rafał jest jego debiutem literackim. Osobiście uważam, że bardzo udanym.
Bohaterem powieści jest młody ksiądz - Rafał, który po śmierci proboszcza Stanisława obejmuje parafię w Gródku. Jego poprzednika charakteryzowała miłość do parafian, ale gdy trzeba potrafił z ambony wytykać ich grzeszki i pouczać. Zjednał on sobie mieszkańców wioski do tego stopnia, że dbali o jego wygody, karmili go, prali jego ubrania. W zamian proboszcz służył im swoją pomocą i dobrym słowem.
Już sam przyjazd nowego księdza do wioski wzbudził sensację. Przyjechał on, ku ich zaskoczeniu tylko z małą walizeczką. Przystojny, młody i pełen nowych pomysłów. Świetnie zdaje sobie on sprawę, że trudno będzie mu zastąpić swojego poprzednika, do którego mieszkańcy się przywiązali. Stara się on zainteresować parafian swoją osobą. Sam robi sobie zakupy w jedynym w wiosce sklepiku, czym zadziwia ekspedientkę. Chce również samo sobie gotować, na co nie chcą się zgodzić zajmujące się do tej pory kobiety. Zresztą zaskakuje i innymi rzeczami. Zna się na rolnictwie, wie jak kosi się trawę, jak układa snopki. Jest z zamiłowania muzykiem, uwielbia muzykę organową i świetnie orientuje się w kompozytorach i utworach tego rodzaju muzyki. Żeby wszystkiego nie było mało - rozmawia ze zwierzętami, a one go słuchają. Wkrótce ma po swojej stronie wielu mieszkańców, ale znajdą się też osoby, którym nowy ksiądz nie bardzo odpowiada. Czy uda się mu ich do siebie przekonać?

Książkę czyta się wspaniale. Wartka akcja i duże poczucie humoru sprawiają, że przebrnęłam przez lekturę błyskawicznie. Autor świetnie opisuje struktury Kościoła. Relacje jakie panują między księżmi a ich zwierzchnikami. Akcja powieści toczy się w czasach PRL-u. Opis życia na wsi w tych czasach przypomniał mi moje dzieciństwo. Zapach świeżo upieczonego chleba, smak własnoręcznie wyrobionego masła i świeżego mleka - to moje wakacyjne wspomnienia z tych czasów. Pamiętam też jak ksiądz w czasie niedzielnej mszy zapowiadał w ogłoszeniach duszpasterskich do kogo pójdzie na obiad w następną niedzielę. Na pewno wielu czytelnikom również nasuną się podobne wspomnienia. Bohaterzy książki i ich historie wplatają się idealnie w realia życia w PRL-owskiej Polsce, bardzo dobrze nakreślone w powieści.
Polubiłam bohaterów książki i dlatego z przyjemnością sięgnę po kontynuację powieści. "Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy".
Powieść pana Rafała Grabskiego serdecznie polecam.

Za możliwość przeczytania e-booka dziękuję wydawnictwu Otwarte.
Książka w formie e-booka do nabycia na stronie Woblinka