Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 listopada 2017

Tajemnica mojej matki - Jenny L. Witterick

Kiedy ma się wiele do stracenia a jednak dokona się właściwego wyboru, ujawnia się szlachetność, którą ma się w sobie. Kiedy to osiągamy, znosimy z pogodą, rzeczy nie do udźwignięcia.

Autor: Jenny L. Witterick
Tytuł: Tajemnica mojej matki
Tytuł oryginalny: My Mother`s Secret
Tłumaczenie: Katarzyna Waller-Pach
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2014
Stron: 184
ISBN: 978-83-7818-565-9
Moja ocena: 5/6



To niezwykłe, że w najbardziej niespodziewanym miejscu można odnaleźć bratnią duszę.



Jenny L. Witterick podczas pisania powieści „Tajemnica mojej matki”, inspirowała się odwagą Franciszki Halamaj i jej córki Heleny. Bohaterowie opowieści są wytworem wyobraźni autorki, ale wydarzenia, w których uczestniczą, rozegrały się w rzeczywistości.

Franciszka Halamajowa wraz ze swoją córką w czasie II wojny światowej ocaliła piętnastu Żydów. W tym samym czasie ukrywała na poddaszu młodego niemieckiego żołnierza. Mieszkała ona w Sokalu w miejscowości położonej nad rzeką Bug. Teraz jest to teren Ukrainy, jednak w czasie II wojny światowej były to tereny polskie.

Sokal jest o dzień jazdy wozem od Warszawy. Przez miasteczko przepływa rzeka, a na jej brzegach rosną majestatyczne wierzby płaczące. Latem rzeka przynosi uczucie beztroski.
Ludzie tutaj żyją w trzech oddzielnych społecznościach: Ukraińcy, Polacy i Żydzi.
Ukraińcy nie ufają Polakom, Polacy Ukraińcom, a jedni i drudzy – Żydom. Jest miedzy nimi pewne napięcie. Czas je trochę złagodził, ale ono wciąż trwa.” s.21

Przed wojną w tej małej miejscowości mieszkało sześć tysięcy Żydów. Tylko trzydzieścioro ocalało, z czego połowę uratowała Franciszka. Otrzymała ona tytuł Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata. Na jej cześć w muzeum Holokaustu w Yad Vashem w Izraelu posadzono drzewo pamięci i postawiano pamiątkową tablicę.

Autorka swoją książkę napisała w bardzo ciekawy sposób. Ta sama historia opowiedziana jest od strony różnych uczestniczących w niej ludzi.

Pierwszym narratorem powieści jest Helena – córka pani Franciszki, która opowiada nam o ich życiu. O ojcu tyranie, kochanym bracie Damianie i ucieczce matki z małymi dziećmi właśnie do Sokala, gdzie dalej będzie toczyć się akcja powieści. Gdy wybucha II wojna światowa Helena jest już młodą kobietą. Dostała właśnie pracę sekretarki dla dyrektora naczelnego fabryki odzieżowej. Jej matka ciężko pracuje, by utrzymać rodzinę. Sprzedaje jajka na targu, pierze ludziom ubrania.
Helena pomaga jak potrafi, jej brat również pracuje daleko poza domem by wesprzeć rodzinę finansowo. Nasz bohaterka przeżywa też normalne rozterki młodej kobiety. Zastanawia się w co się ubrać, przeżywa pierwszą miłość i stratę brata. Opisuje walkę jej matki o to, by nikt nie zauważył, ile osób naprawdę mieszka w ich domu, by nie doniósł, że kogoś tam ukrywają. Lęk, niepokój towarzyszą im każdego dnia. Ale łączy je również wielka miłość i poświęcenie.

Drugą część historii swoimi oczami opowiada Bronek, który wraz z żoną Adą, synkiem Walterem i szwagierką Martą ucieka z getta. Franciszka ukrywa ich w chlewiku. W tej części dużo dowiemy się o życiu w getcie, łapankach i masowych egzekucjach.

Kolejną opowieść snuje nam Mikołaj. On również pochodzi z Żydowskiej rodziny. Jego ojciec jest lekarzem w szpitalu. Rodzinie nic nie brakuje. Mama Mikołaja Felicja, jest córką znanego profesora. Nigdy nie musiała pracować, zajmuje się domem i wychowaniem syna. Wybuch II wojny światowej diametralnie zmienia ich życie. To ich będzie potem Franciszka ukrywać pod podłogą.

Ostatnia część to opowieść Vilheima niemieckiego żołnierza, którego bohaterka ukrywała na stychu. By nie szukano dezertera upozorowała jego morderstwo, krwawiąc jego mundur i porzucając w pobliżu rzeki. Vilheimowy babcia wszczepiła szacunek do życia i przyrody. Wojna zmusiła go do robienia rzeczy niezgodnych z jego wychowaniem i przekonaniami. Dlatego przymykał oczy, gdy widział wymykających się pod siatką Żydów z getta. To właśnie widok likwidacji getta zmusił go do ucieczki z wojska. Nie mógł już tego dłużej znieść.

Tajemnica mojej matki” to powieść, którą czyta się bardzo szybko, jednak temat w niej poruszany jest bardzo bolesny. Autorka przypomina nam w niej co to jest braterstwo, odwaga, oddanie rodzinie. Pokazuje nam takie wartości jak życie według własnych przekonań, troska o bliskich, wrażliwość na krzywdy innych. Wartości w  dzisiejszych czasach tak samo pożądane jak kiedyś.
Książka napisana jest prostym językiem, więc i młodszy czytelnik zrozumie ją i na pewno na nim zrobi duże wrażenie.


Ja czytałam lepsze książki o tej tematyce, jednak tą również na długo zapamiętam. Zachęcam do lektury.

Ścieżki przeszłości - Edyta Kowalska

Lepiej zmierzyć się z najgorszą prawdą, niż żyć w nieświadomości.

Autor: Edyta Kowalska
Tytuł: Ścieżki przeszłości
Wydawnictwo: Poligraf
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-7856-493-5
Stron: 184
Ocena: 5,5/6


Ścieżki przeszłości czasem zataczają kręgi, z którymi wcześniej czy później musisz się zmierzyć […] Kiedy stawisz im czoło i zrozumiesz je łatwiej będzie ruszyć w dalszą drogę.” s. 177



Edyta Kowalska to absolwentka pedagogiki, filologii polskiej i zarządzania. Autorka „Ścieżek życia”, których kontynuacją jest powieść „Ścieżki przeszłości”.

To moje drugie spotkanie z autorką. Po przeczytaniu jej pierwszej książki, bardzo chciałam dowiedzieć się jak dalej potoczą się losy bohaterów i jaką tajemnicę krył list z Danii, który otrzymała Julia.

Ścieżki przeszłości” zostały podzielone na dwie części, rozgraniczone czasowo. W pierwszej z nich poznajemy losy Weronki – babki Julii. Jej historia zaczyna się tuż przed wybuchem II wojny światowej. Trzynastoletnia wówczas dziewczyna przeżywa największą tragedię w swoim życiu. Na jej oczach ginie w płomieniach jej rodzina i ukochane zwierzęta. Wszystko to za sprawą Niemców, którzy pewnej nocy palą doszczętnie całą wioskę, w tym gospodarstwo rodziców Weronki. Dziewczyna po traumatycznych wydarzenia przestaje mówić. Pomocy udziela jej nauczycielka, która przygarnia ją i traktuje jak swoją córkę. Mimo, iż na swojej drodze Weronka spotyka wielu dobrych ludzi, to i tak los będzie dla niej okrutny.

Czasem nam się wydaje, że życie nie ma sensu, straciło blask i jasność. I wtedy nagle gdzieś w oddali pojawia się nikły płomień światła. Pamiętaj, kiedy go zobaczysz, musisz iść do niego, żeby nie zgasł.” s. 67

W drugiej części poznajemy dalsze losy Julii. Kobieta otrzymuje zaproszenie do Danii. Do końca nie wie, o co chodzi, bo nie zna dobrze historii swojej rodziny. Postanawia wyjechać i poznać szczegóły.

Ścieżki przeszłości” to przepiękna opowieść, chwytająca za serce i powodująca łzy wzruszenia. To powieść o życiowym bólu, ludzkich wyborach i miłości ponad wszystko.
Czytając powieść bardzo często zastanawiałam się nad tym, jak Weronka mogła znieść tyle nieszczęść, jak to wytrzymała. Ja pewnie dawno bym się poddała, a ona tego nie zrobiła, wręcz przeciwnie nadal swoim dobrym sercem i uśmiechem służyła innym.

To również powieść o wybaczaniu, nawet największych krzywd. I o tym, że nasze winy z przeszłości kiedyś się odezwą w przyszłości i będziemy musieli ponieść za nie karę. Karę, którą wymierzy nam nasze własne sumienie.

Autorka napisała świetną powieść od której trudno się oderwać. Szkoda mi było, żegnać się z bohaterami, bo bardzo ich polubiłam. Może jednak będzie jeszcze kontynuacja ich losów w następnej powieści autorki, na którą czekam z niecierpliwością.

Pomyślałam, że życie jest piękne, choć czasem przybiera ponure barwy. Najważniejsze, aby nawet w czerni potrafić odnaleźć plamkę błękitu” s. 119


Za możliwość przeczytania powieści i cudowną dedykację dziękuję autorce.

Zachęcam do lektury obu powieści autorki.

wtorek, 12 stycznia 2016

Noc nad Samborzewem

OSTATNIA PODRÓŻ W PRZESZŁOŚĆ

Autor: Wiesława Bancarzewska
Tytuł: Noc nad Samborzewem
Cykl: Powrót do Nałęczowa, część 3
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 15 lipca 2015
Stron: 448
ISBN:  9788310127372
e-book
Moja ocena: 4,5/6



„Przyszłość to tajemnica, dzięki której życie daje nam marzenia. Bo jutro albo za rok każde marzenie może się urzeczywistnić. Istnieje też druga strona medalu: przyszłość może przynieść smutek, chorobę, przedwczesną śmierć. Ale z którejkolwiek strony spojrzeć na medal, jedno jest pewne – lepiej nie wiedzieć co nas czeka.”

To już ostatnie spotkanie z cyklem Powrót do Nałęczowa – Wiesławy Bancarzewskiej. Zamyka go powieść Noc nad Samborzewem.

Akcja powieści toczy się w czasie II wojny światowej i w roku 2011. Bohaterka Anna Duszkowska dzięki obrazowi z modrzewiem, ma możliwość podróżowania między dwoma różnymi czasami. Dla tych którzy czytali poprzednie części nie będzie to żadna nowość, jednak dla osób, które sięgają po ten konkretnie tytuł spieszę z wyjaśnienie.

Anna Duszkowska mieszka w Toruniu. W swoim domu ma wiele pamiątek po swojej rodzinie, którą bardzo kochała. Pewnego dnia odkrywa, że z jej łazienki może przenosić się w przeszłość. Bohaterka zawsze marzyła o tym by móc jeszcze raz porozmawiać ze swoimi bliskimi, zobaczyć jak kiedyś wyglądało ich życie. Dlatego bez zastanowienia przenosi się do Nałęczowa do roku 1932. Tam mieszka jej babcia od strony matki. Ania ma okazję poznać swoje ciotki i mamę, gdy jeszcze były dziećmi. Jednak nie tylko odnajduje tam cudowną ciepłą atmosferę rodzinną. Odnajduje tam również miłość swojego życia – Aleksandra Obryckiego. Wkrótce biorą ślub i na świat przychodzi ich córka – Walentynka. W drugiej części mieliśmy też okazję poznać rodzinę bohaterki od strony ojca.

Teraz mamy 1 września 1939. Rozpoczęła się II wojna światowa i bardzo trudny okres w życiu wielu Polaków. Olek wyjeżdża by walczyć za Ojczyznę zostawiając Annę samą w Annopolu – majątku, którego jest zarządcą. Jednak nie długo. Już po paru dniach Niemcy przejmują piękną posiadłość i zmienia się jego właściciel. Pani Obrycka musi się spakować i opuścić majątek wraz ze swoją córką. Bohaterka znajduje małe mieszkanko w pobliżu dworca kolejowego w Samborzewie. Teraz ma nowych sąsiadów i to na ich losach głównie skupia się autorka.

Jednym z sąsiadów Anny jest Dominik – były naczelnik na dworcu kolejowym. Udało mu się przeżyć masakrę kolejarzy w Samborzewie i cudem uciec z więzienia w którym przetrzymywali go Niemcy. Między nim a Anną rodzi się nić sympatii, a może nawet coś więcej?

Uciekając z Annopola bohaterka nie zapomniała o obrazie z modrzewiem. Skrzętnie ukryty w spiżarni nie raz zostaje użyty. Przecież jest wojna – brakuje wszystkiego, więc wędrówki Anny do roku 2011 są coraz częstsze. Praktycznie codziennie przemyka się ona do swojego domu w Toruniu, bo nie może w czasie wojny robić dużych zapasów. W przypadku wpadki groziłaby jej nawet śmierć. Sąsiedzi nic nie podejrzewają, wręcz podziwiają Annę za odwagę. Wszystkim opowiada, że cenne produkty jak mleko, jajka, czy olej ma ona z Annopola, gdzie teraz pracuje jako sekretarka u nowego właściciela.
Do Samborzewa, Anna przemyca nawet węgiel. Drzewo przydaję się też w innych sytuacjach, dzięki czemu ratuje ona życie jednemu z bohaterów.

Powieść czyta się dość szybko. Napisana jest prostym językiem, łatwo przemawiającym do czytelnika. Dzięki tej lekturze, możemy zobaczyć oczami bohaterki życie w okresie wojennym. Pewnie znajdziecie podobne informacje na temat w innych powieściach, jednak ja bardzo podziwiam wkład pracy pani Bancarzewskiej w przygotowaniu opisów miejsc i ciekawych postaci tego okresu. Znajdziemy tam ciekawe anegdoty i historyjki, które sprawiają, że mamy trochę radości w tym ciężkim czasie.

Noc nad Samborzewem najmniej mi się podobała z całego cyklu. Myślę, że spowodowane to było tym, że Anna zbyt często przenosiła się w czasie. Nie czułam już takiej rodzinnej atmosfery jak w poprzednich częściach. Brakowało mi też Olka, bo w sumie pojawił się on tylko na początku i już pod koniec powieści.
Bardzo ciekawiło mnie też jakie zakończenie wymyśli autorka. Muszę przyznać, że nawet ten pomysł mi się spodobał. Brakowało mi jednak jakiegoś dłuższego opisu losów powojennych rodziny Obryckich. Może kiedyś autorka coś jeszcze napisze i uzupełni ten okres życia Anny.

Polecam cały cykl, choć równie dobrze każdą powieść można przeczytać oddzielnie, gdyż autorka pewne fakty z poprzednich części przypomina.

Polubiłam autorkę i na pewno przeczytam z przyjemnością jej kolejne powieści jeśli jeszcze coś napisze.


Zapraszam Was do lektury, bo myślę, że każdy z nas chciałby choć na moment przenieść się w przeszłość, by poznać swoich przodków.

Za możliwość przeczytania powieści dziękują portalowi WOBLINK

wtorek, 29 grudnia 2015

Dwaj bracia - Ben Elton

DWAJ BRACIA. FASCYNUJĄCA SAGA ŻYDOWSKIEJ RODZINY

Autor: Ben Elton
Tytuł: Dwaj Bracia. Fascynująca saga żydowskiej rodziny
Tytuł oryginalny: Two Brothers
Tłumaczenie: Elżbieta Maciejewska
ISBN: 978-83-935847-2-7
Wydawnictwo: prawolubni
Seria: Piętro wyżej
Stron: 573
Moja ocena: 6/6


Do ukończenia czternastu lat i sześciu miesięcy Otto i Paulus prawie wszystko robili razem.
Razem się śmiali. Razem walczyli.
Razem zakochali się w tej samej dziewczynie.
I razem zabili.” s. 292



Do przeczytania powieści „Dwaj bracia” zachęciła mnie moja koleżanka z pracy. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z książkami Bena Eltona, a napisał on ich trzynaście. W Polsce ukazały się: Ślepa wiara, Sława aż do śmierci, Nie do pojęcia, Telefon z przeszłości, Czysty patent, Popcorn. Jest też współtwórcą musicali: We Will Rock You i Love Never Dies.

24 lutego 1920 roku w Berlinie na świat przychodzą bohaterzy powieści „Dwaj bracia” – Otto i Paulus. Nie są rodzonymi braćmi, ale przez całe życie będą się traktować jakby był bliźniakami. Frieda Stengel faktycznie urodziła dwójkę dzieci, jednak jeden z chłopców zmarł podczas porodu. Na sąsiednim łóżku młoda kobieta również urodziła syna. Jednak umiera ona po porodzie, a ponieważ nie ma męża, a dziadkowie nie chcą zaopiekować się dzieckiem, lekarz zaproponował Friedzie adopcję chłopca.
Tak do rodzinnego domu Stengelów trafia dwóch wspaniałych chłopców. Różni ich wiele, od charakteru po pochodzenie, które jak się okaże już wkrótce, będzie bardzo ważne w ich przyszłym życiu.

Frieda Stengel jest ambitną i zdolną kobietą. Uczy się na lekarza jednocześnie prowadząc dom i wychowując dwójkę dzieci. Stara się jak może, by podreperować budżet domowy. Pracuje nawet jako modelka u słynnego rzeźbiarza Karsrunhena. Jej mąż Wolfgang jest muzykiem jazzowym. Gra w nocnych klubach i o jego muzyce coraz głośniej staje się w Berlinie. Oboje pochodzą z rodzin żydowskich, ale sami nie praktykują wielu tradycji rodzinnych.
Przyszło im żyć w bardzo trudnym okresie. Niemcy próbowali się podnieść po przegranej wojnie. Członkowie komunistycznych gangów i prawicowych jednostek Friekorps zabijali się nawzajem. Brakowało prawie wszystkiego. Często w domu Stengelów brakowało gazu, czy wody. A wkrótce miało być jeszcze gorzej.

„To trudne miasto w trudnym świecie. Ale cokolwiek się zdarzy – nasi chłopcy będą zawsze mieli siebie nawzajem” tak mówiła Frieda.
„Tego samego dnia, gdy urodzili się bracia Stenglowie, kilkaset kilometrów od Berlina, w Monachium przyszło na świat jeszcze jedno dziecko. […] Jak wiele innych dzieci, było to dziecko głośne i wściekłe. Gdy odkryło swój głos, wykorzystywało go do krzyków i wrzasków, a kiedy odkryło swoje pięści, tłukło nimi w złości, ponieważ świat nie był taki, jak sobie życzyło.
    Większość niemowląt z tego wyrasta. Kształtuje się ich rozum i świadomość, socjalizują się. Z tym dzieckiem było inaczej. Była to Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników […] Wrzeszczący głos i tłukące pięści należały do jej rodzącego się lidera, trzydziestojednoletniego kaprala w oddziale politycznym bawarskiej Reichswehry. Nazywał się Adolf Hitler.” s. 24

Ale wróćmy do naszych bohaterów. Otton i Paulus byli uroczymi urwisami. Przypadek sprawił, że oboje nie zostali obrzezani, więc nie można było po tym poznać, że są Żydami. Różnią się od siebie bardzo, ale dzięki temu się wzajemnie uzupełniają. Paulus jest mądrym, rozważnym chłopcem. Marzy o tym by w przyszłości zostać prawnikiem. Zawsze znajdzie rozwiązanie w trudnej sytuacji. Otton większość problemów rozwiązywałby siłą. Wkrótce do ich rozbrykanej paczki dołączyły dwie dziewczyny. Silke – młodsza od nich o rok córka służącej w domu Stenglów, którą ich matka zabrała wprost z ulicy, oraz Dagmara Fisher – córka żydowskiego właściciela domu towarowego, której Wolfgang udziela lekcji gry na pianinie. To właśnie w niej zakochają się chłopcy, gotowi za jeden jej buziak oddać życie.
Cała czwórka zakłada Sobotni Klub. Przyrzekają sobie, że zawsze będą się nawzajem bronić, zapewniać sobie bezpieczeństwo i sobie pomagać. Już wkrótce ich przysięga zostanie wystawiona na próbę.

Dwaj bracia” to wspaniała powieść obyczajowo-wojenna. Fikcyjne postaci mają swoje pierwowzory w przodkach autora. Autor wykorzystał w tej książce wątki z historii swojej rodziny. Dzięki temu, powieść staje się tak bardzo autentyczna, że trudno się od niej oderwać.
Akcja powieści rozgrywa się w latach 1920 – 1956 na terenie Niemiec i Anglii. Autor pokazuje nam historię w dwóch wymiarach czasowych. Pierwszy pokazuje życie bohaterów od ich urodzenia do końca drugiej wojny światowej. Drugi plan akcji to rok 1956, gdzie w Anglii przebywa jeden z braci. Większość jednak powieści dzieje się w okresie międzywojennym na terenie Niemiec. Ukazuje realistyczne życie w kraju gdzie zaczyna się rozwijać faszyzm, narasta wrogość wobec społeczności żydowskiej czyli antysemityzm.

„Antysemityzm był teraz bardziej wyraźny niż kiedykolwiek przedtem. Josef Goebbels, hitlerowski gauleiter Berlina, nie przepuścił dnia, żeby nie pojawić się na jakimś skrzyżowaniu, gdzie oskarżał Żydów o siłę i wpływy, które korumpowały i kontrolowały każdy aspekt życia społecznego.” s. 140
 Żydzi nie potrafili się jakoś przeciwstawić zbiorowej agresji, a Ci którzy próbowali kończyli w obozach koncentracyjnych, których na terenie państwa powstawało coraz więcej. Nie wielu powróciło z nich do swoich rodzinnych domów. Wielu wierzyło, że wkrótce wszystko ustanie i znowu będą mogli normalnie żyć. „Prawo zwycięży. Zapamiętajcie moje słowa.” –  mówił dziadek bliźniaków.

„Niemieccy Żydzi byli zupełnie inni niż ich opisywano. Nie byli ani zorganizowani, ani skoncentrowani Jedyne, co ich łączyło, to przypadek genealogii, dzięki któremu nazywali się Żydami. Oskarżani o zbiorową konspiracyjną agresję, byli niezdolni do zbiorowej obrony…” s.140
„Dwaj bracia” to powieść którą czyta się jednym tchem. Bardzo trudno się od niej oderwać. To nie tylko powieść historyczna. To również powieść o wspaniałej przyjaźni, miłości i więzi rodzinnej. To książka o poświęceniu się innym ludziom często z narażeniem własnego życia.

Bohaterzy książki to wspaniali ludzie. Frieda mimo, że nie może pracować jako lekarka, pomaga żydowskim rodzinom jak może. Porusza też niebo i ziemię by umożliwić wyjazd swojej rodzinie za granicę. Bracia wspierają się nawet wówczas gdy ich rozdzielono.
Nie potrafi ich na długo pokłócić ze sobą nawet Dagmara, w której obaj się podkochują.

Dwaj bracia” to bardzo interesująca książka. Autor udowadnia nam, że najciekawsze powieści układa nam samo życie. Nie trzeba wymyślać fantazyjnych opowieści, wystarczy poszukać trochę w historii swojej rodziny, a już mamy temat na ciekawą powieść.


Zachęcam Was do lektury. To naprawdę wartościowa książka, którą warto przeczytać.

środa, 10 kwietnia 2013

Dziewczyny wojenne - Łukasz Modelski


Autor: Łukasz Modelski
Tytuł: Dziewczyny wojenne. Prawdziwe historie.
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Stron: 335
ISBN: 978-83-240-1814-7
Moja ocena: 6/6


Dziewczyny, które w chwili wybuchu wojny właśnie żegnały się z dzieciństwem, plany mniej więcej standardowe – szkoła, matura, studia. Zawód albo gospodarstwo. Mąż. Pasja. Chciały spełniać marzenia. Albo zadowolić rodziców. Różnie. Tak jak nastolatki w innych miejscach na świecie, powinny flirtować, marzyć i przebierać w strojach. […] Kiedy wybuchła wojna, najstarsza miała 21 lat, najmłodsza 14. Jak długo zajęło im gwałtowne dojrzewanie? Rok? Dwa? Trudno to uchwycić. Czasem z wojną przyszła miłość i to ona poprowadziła je w dorosłość. Czasem współczucie, czasem irytacja. Czasem czystość intencji posunięta do granic głupoty. Często przypadek. Najczęściej poczucie obowiązku.” s.13

Łukasz Modelski z wykształcenia jest historykiem sztuki i cywilizacji średniowiecza. Jest zastępcą redaktora naczelnego magazynu „Twój styl”.
Osobiście bardzo lubię czytać książki oparte na autentycznych wydarzeniach. Z przyjemnością więc sięgnęłam po książkę „Dziewczyny wojenne”, choć tematyka wcale nie należy do wesołych.
Łukasz Modelski w swojej książce opisuje losy jedenastu kobiet. Kobiet bardzo młodych, dla których wojna była krokiem w dorosłość. Bardzo fajnie nazywa swoje bohaterki „Malowane”, bo mimo że wykonywały bardzo niebezpieczne misje, walczyły o wolność swojego kraju, to nigdy nie zapomniały, że są kobietami. Nosiły spódniczki i sukienki, poprawiały fryzury i makijaż.
„[...] - wojna nie była czymś, w co bawiły się w dzieciństwie. Nie stroiły się w oficerki, nie chciały być żołnierzami. Nie interesowały ich stopnie, salutowanie, chłopięce sprawy. Wojna była jak zjazd po poręczy, który zaczęły dziewczyny, a skończyły kobiety wysadzające budynki, biorące udział w wykonywaniu wyroków śmierci, prowadzące samoloty, noszące meldunki, ukrywające Żydów, uwodzące oficerów wroga, katorżniczki czy skazane czekające na śmierć. Dla nich historia nie ma w sobie patosu. Tak jak ich opowieści.”s.14
Książka „Dziewczyny wojenne” została podzielona na jedenaście osobnych opowieści. Każda z nich opowiada losy innej bohaterki. Podczas pisania swojej książki autor korzystał z wielu wywiadów, archiwalnych zapisów rozmów i autobiografii. Stąd opowiadania te bardzo chwytają za serce czytelnika. Narratorkami są same bohaterki, czasami odzywa się w nich sam autor, wprowadzając jakieś wyjaśnienie, dopowiadając dalsze losy dziewczyn. Czytając książkę ma się wrażenie, że ogląda się jakiś reportaż. Można wyczuć jakie emocje targały sercami dziewczyn, co przeżywały idąc na akcję i jak potrafiły wrócić po wszystkim do normalności stając się zwyczajnymi żonami, córkami, koleżankami.
Dzięki autorowi możemy poznać wspaniałe dziewczyny, które nie bały się narażać własnego życia by walczyć o dobrą sprawę.
Poznamy m.in. Dzidzię Rajewską wspaniałą łyżwiarkę figurową. Jej największą pasją była jednak chemia, gdy wybucha wojna ma rozpocząć studia chemiczne, zamiast tego trafia do konspiracji, a prosto ze swojego wesela na tortury.
Magdalena Rusinek gdy wybucha wojna ma 14 lat. Jest również bardzo wysportowana, a swoje zamiłowanie do różnych dyscyplin sportu wykorzysta przeprowadzając ludzi przez góry. Potem trafi do oddziału wykonującego wyroki śmierci.
Hala studentka III roku matematyki, wkrótce miała wyjść za mąż. Zamiast tego zgłasza się do sekcji żywych torped Marynarki Wojennej. Jej koleżanka Basia ma niespełna 16 lat i jest pielęgniarką. Ona również podejmie się bardzo ryzykownego zadania. Będzie dyplomowaną pielęgniarką zajmującą się pirotechniką.
To tylko nieliczne bohaterki. Takich kobiet było bardzo wiele. Wszystkie one ryzykowały własne życie, przenosząc meldunki, ukrywając Żydów, działając w podziemiu i AK. Wiele z nich nie zostało docenionych po wojnie, wręcz przeciwnie były nadal prześladowane i trafiały do więzień. Nieliczne doceniono przyznając medal „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, który otrzymała m.in. Halina Wittig. Wiele z nich uznania nie doczekała.
Dziewczyny wojenne” to książka od której trudno się oderwać. Gdy zobaczyłam, że książka podzielona jest na osobne opowieści, myślałam, że będę je sobie dawkować stopniowo. Jednak po przeczytaniu pierwszego rozdziału, wiedziałam, że muszę przeczytać książkę w całości. Opowiedziane historie wstrząsnęły mną. Rzadko czytam historię II wojny światowej opowiedzianą oczami kobiet. Autor opisuje działania wojenne na terenie naszego kraju i na Wileńszczyźnie. Swoje teksty wzbogaca licznymi fotografiami, dzięki czemu możemy zobaczyć jak wyglądały kobiety, które walczyły o to byśmy dziś mogli żyć w wolnym kraju. Kobiety które nie pozwoliły, aby wojna zniszczyła ich marzenia.
Polecam serdecznie lekturę tej książki. Powinni ją przeczytać wszyscy, bo warto znać historię swojego kraju, dla którego wiele osób ryzykowało własne życie i bardzo wiele ludzi te życie dla niego straciło.
Dziewczyny wojenne” to lektura nie tylko dla osób zainteresowanych historią, ale każdego kto choć trochę czuje się patriotą. Serdecznie polecam.

Książka przeczytana w ramach wyzwań