Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harlequin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harlequin. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lutego 2013

Pomyślne wiatry - Nora Roberts

-->
Autor: Nora Roberts
Tytuł: Pomyślne wiatry
Tytuł oryginalny: Megan`s Mate
Tłumaczenie: Julita Mirska
Wydawnictwo: Harlequin
Seria: Satine
Rok wydania: 2010
Stron: 256
ISBN: 978-83-238-6763-0
Moja ocena: 5/6

Nie należy się samemu spieszyć ani nikogo ponaglać. Lepiej powoli dojść do celu, niż gnać na oślep” s.29


Nora Roberts należy do moich ulubionych autorek. Z przyjemnością sięgam po jej powieści, a niektóre czytam nie jeden raz. Tak stało się też w przypadku książki „Pomyślne wiatry”. Czytałam ją gdy ukazała się w 2003 roku jako piąta część cyklu „Zamek Calhounów”. Teraz przeglądając swoją kolekcję Harlequinów okazało się, że mam ją też w wydaniu z serii Satine. Postanowiłam sobie odświeżyć „Pomyślne wiatry”.
Bohaterką powieści jest Megan O`Riley. Młoda, piękna kobieta samotnie wychowująca dziewięcioletniego syna Kevina. Poznajemy ją gdy dostaje propozycję pracy jako dyrektor do spraw finansowych w zamku rodziny Calhounów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, jednak jej pracodawcą ma stać się rodzina mężczyzny, który prawie dziesięć lat temu uwiódł ją, okłamał, a potem zostawił. Miała wtedy siedemnaście lat, uwierzyła w zapewnienia o dozgonnej miłości Baxtera Dumonta i nic nie wiedziała o tym, że ma on narzeczoną (Suzanne Colhoun) oraz zaplanowany ślub, a Megan jest dla niego tylko małą przygodą w Nowym Jorku.
Kobieta przyjmuje propozycje pracy, gdyż oferta jest bardzo kusząca. Będzie zarabiała o wiele więcej, jej syn Kevin będzie miał teraz rodzinę, pozna swoje przyrodnie rodzeństwo i kuzynów, a ona będzie miała więcej czasu dla syna. Megan i Kevin przeprowadzają się do Maine.
Towers. Wieże. Tak nazywał się dom Calhonów – wielka, wspaniała kamienna budowla, którą Kevin nazywał zamkiem.” s.7
Mieszkańcy Wież przyjmują nowych lokatorów z otwartymi ramionami. A jest ich tam już spora gromadka. Najbardziej jednak z przyrodniego brata cieszyli się Jenny i Aleks.
Megan ma poprowadzić finanse zamku i rodzinnej firmy. Przypadnie jej też rola w odszyfrowaniu ciągu cyfr zapisanych w starej księdze finansowej Fergusa i odkrycie tajemnicy zaginionych skarbów rodziny.
Bohaterka nie spodziewa się, że oprócz świetnej pracy, spotka również miłość swojego życia.
Megan bardzo bała się nowych związków. „Wiedziała czego się wystrzegać: fałszywych obietnic i mężczyzn, którzy mogą wywrócić jej uporządkowany świat” s.41 Dlatego, gdy na jej drodze stanął romantyczny Nathaniel początkowo potraktowała go bardzo chłodno. „Nie chciała, aby kiedykolwiek więcej serce biło jej jak szalone. Nie chciała czuć tego dziwnego ssania w żołądku, tej bolesnej pustki, tego przytłaczającego ciężaru samotności; nie chciała znów przeżywać rozczarowania.” s.41
Teraz liczył się dla niej tylko syn Kevin, pragnęła być dla niego dobrą matką, zapewnić mu szczęśliwe dzieciństwo, pogodny dom i poczucie bezpieczeństwa. Po przybyciu do zamku wszystko układa się pomyślnie. Kevin ma kochającą go rodzinę, Megen interesującą i ale niezbyt męczącą pracę i mężczyznę walczącego o jej względy. Jednak sielankę zakłóca nagłe pojawienie się ojca Kevina. Baxter boi się, że na jaw wyjdzie jego dawny romans i to, że porzucił młodą dziewczynę z dzieckiem. Nie byłoby to dla niego korzystne właśnie teraz, gdy jego kariera polityczna jest na najwyższym szczeblu. Grozi więc kobiecie i karze opuścić spokojne Wieże. Jak wszystko się zakończy przeczytajcie sami.
Książka bardzo mi się podobała. Napisana bardzo ciekawie, ciągłe zwroty akcji, już wydaje się, że wszystko jest ok, a tutaj znowu czymś nas autorka zaskakuje. Powieść to typowy romans „Kiedy kobieta i mężczyzna wytwarzają taki żar, trudno im będzie trzymać się od siebie na dystans.” s.65
Oprócz uczucia rodzącego się między Nathanielem a Megan, poznamy również drugą parę. Miłość rodzi się między Coco i Holendrem. Bo „kto się czubi, ten się lubi” i to przysłowie fajnie się w tym przypadku sprawdziło.
Poznamy siłę matczynego uczucia, więzów rodziny i upór w zdobywaniu miłości kobiety. Poznamy wspaniałych ludzi, którzy w obronie swoich bliskich potrafiliby zrobić wszystko.
Pomyślne wiatry” to bardzo ciekawa powieść na leniwe wieczory. Nie przeszkadza nieznajomość wcześniejszych części, gdyż cała historia jest krótko przypomniana. Więc spokojnie można rozpocząć lekturę od tej książki.
Serdecznie polecam. Osobiście wrócę do całego cyklu „Zamek Calhounów”.

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Z literą w tle"

środa, 28 grudnia 2011

Lawendowe pola - Jennifer Greene

Autor: Jennifer Greene
Tytuł: Lawendowe pola
Tytuł oryginalny: Wild in the Field
         Wild in the Moonlight
         Wild in the Moment
Język oryginalny: angielski
Tłumaczenie: Klara Kwark, Stella Różycka
ISBN: 978-83-238-8286-2
Wydawnictwo: Harlequin
Seria: Opowieści z pasją
Rok wydania: 2011
Stron: 395
Moja ocena: 4/6

"Jej przodkowie przypłynęli aż ze Szkocji, tu się osiedlili. Solidny dom, który zbudowali, przetrwał wiele pokoleń. Podłogi z desek były wypastowane do połysku. Obok pękatej kuchenki stał na szmacianym chodniczku wiklinowy fotel bujany. Violet dodała perkalową tapicerkę, zasłonki z falbankami, makatki z krzepiącymi napisami. Wszędzie wokół wygrzewały się koty. Kuchnia kiedyś była biało-niebieska, teraz dominowała w niej biel i czerwień, na parapecie okna nad zlewem stały doniczki z ziołami." s.27

Jennifer Green jest jedną z najbardziej znanych autorek romansów na świecie. Napisała ponad osiemdziesiąt książek, z których wiele zostało nagrodzonych lub zajmowało czołowe miejsca na listach bestsellerów.
Jennifer Green to pseudonim literacki faktycznie nazywa się ona Jill Alison Hart. Swoją pierwszą książkę wydała w 1980 roku pod pseudonimem Jessica Massey, a kolejne pod pseudonimem Jeanne Grant.
Pod nazwiskiem Jennifer Green jej powieści ukazują się od 1986 roku. "Lawendowa seria" powstała w latach 2003-2004.
"Lawendowe pola" to zbiór trzech opowiadań, które łączy rodzinna historia i lawenda. Opowiada ona o trzech siostrach o kwiatowych imionach: Camilla (kamelia), Violet (fiołek) oraz Daisy (stokrotka).
Siostry Campbell uważane były przez mieszkańców małego miasteczka White Hills za kobiety silne i nie mające żadnych problemów. W rzeczywistości jest jednak całkiem inaczej. Wszystkie przeżywają poważne problemy życiowe. Są samotne, zagubione i spragnione miłości.
Najmłodszą z sióstr poznamy w pierwszym opowiadaniu "Kolor lawendy". Camille po tragicznej śmierci swojego męża wraca na rodzinną farmę by pomóc siostrze Violet w uprawie lawendy. Ucieczka do domu rodzinnego ma pomóc jej zapomnieć o traumatycznych przeżyciach. Te trudne chwile bardzo zmieniły Cam. Stała się ona niedostępna, wręcz agresywna. W jej życiu pojawia się niespodziewanie mężczyzna - dawny przyjaciel z dzieciństwa. To on i jego dwaj synowie - bliźniacy - pomagają jej w doprowadzeniu dużego pola lawendy do stanu w których jej uprawa będzie opłacalna.Czy oprócz pomocy przy lawendzie Pete uda się również zmienić Cam?
Najbardziej ekstrawagandzką siostrą jest Violet. Ubiera się ona jak cyganka, zna na ziołach i sama krzyżuje różne odmiany lawendy w celu uzyskania takiej odmiany, którą będzie można wykorzystać do produkcji perfum. Oprócz pracy w szklarni prowadzi ona sklep "Ziołowa Oaza".
Violet prowadzi tak pracowite życie, że nie ma czasu by rozpamiętywać swoje problemy, by myśleć o nowym partnerze życiowym, rodzinie czy marzyć o miłości. Swoje uczucia przelewa na rośliny i koty.
Pewnego dnia do jej domu przyjeżdża pewien przystojny mężczyzna, który pracuje dla francuskiej firmy kosmetycznej. Chemika podesłała jej Daisy - mieszkająca właśnie we Francji, aby zbadał przydatność odmian Violet do wyrobu olejku lawendowego.
Czy Cameronowi Lachlan uda się poznać przyczynę takiego pracocholizmu Violet i przypomnieć jej co znaczy słowo miłość? O tym wszystkim przeczytacie w drugim opowiadaniu "Zapach lawendy".
Ostatnie opowiadanie "Czar lawendy" opisuje losy Daisy. Cała rodzina tak na prawdę nie orientuje się co się dzieje u najstarszej z sióstr. Będąc najstarszą uważa, że powinna być wzorem dla młodszych dziewczyn, dlatego nie chce przyznać się do swojej porażki życiowej. Daisy Campbell wyszła za mąż za znanego malarza i na stałe przeprowadziła się do Francji. Pewnego dnia podczas wielkiej śnieżycy wraca do rodzinnego domu. Nie mogła dłużej znieść egoizmu i rozrzutności jej męża. Po rozwodzie zostaje bez pieniędzy tylko z walizką ubrań znanych projektantów, na nic przydatną w panujących tutaj warunkach atmosferycznych. Jednak nikt na nią  nie czeka  w White Hills. Dom stoi pusty, nie jest przygotowany na wizytę Daisy. W poszukiwaniu pomocy trafia do domu swoich sąsiadów, gdzie w dziwnych okolicznościach poznaje Jacka Larsona. To on zmieni jej życie i pozwoli na nowo uwierzyć w miłość.
Książka "Lawendowe pola" to świetna lektura dla lubiący typowe romanse osób. Krótkie opowiadania kończące się happy endem. Wszystkie zostały napisane w jednym schemacie: nieszczęśliwe małżeństwo lub nieszczęśliwy wypadek w przypadku najmłodszej siostry, potem niespodziewane spotkanie przystojnego mężczyzny i miłość która leczy rany oraz zmienia życie bohaterek. Wszystko opisane prostym językiem, bez zbędnych opisów i długich dialogów.
To bardzo wciągająca i odprężająca lektura. Losy bohaterek pokazują nam, że na miłość nigdy nie jest za późno, że nasze życie może zmienić się w każdym momencie. Przypomina nam również o tym, że każdy z nas potrzebuje rodziny, bliskich i, że trzeba sobie nawzajem pomagać. Pokazuje nam również to, że na miłość zasługują nie tylko ludzie, ale również zwierzęta. porzucone, zaniedbane psiaki i kotki .Miłość zaś do kwiatów i pasja z jaką poświęcamy się ich uprawie, może przynieść duże korzyści finansowe.
Polecam książkę na chłodne zimowe dni. Na pewno doda ona Wam otuchy, przypomni o uczuciach i pięknym zapachu lawendy.
Nie tylko treść mnie zauroczyła, wspaniała jest też okładka książki. Uwielbiam odcienie fioletu może dlatego od razu zwróciłam uwagę na tę książkę.
Jedyne co nie bardzo mi się podoba to, to, że w zbiorku znajdują się już wcześniej wydane przez Harlequin powieści. Czytając ostanie opowiadanie wiedziała, że już to kiedyś gdzieś czytałam.
Książki zostały wydane w serii Desire (Gorący romans) pod tytułami: "Dzikość serca"; "Księżycowa sonata" i "Szaleństwo chwili".

Nie jest to pierwszy raz gdy wydawnictwo wraca do wcześnie wydawanych książek zmieniając ich tytuły i szatę graficzną. Trochę myli to czytelnika.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu i portalowi Sztukater