Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiety to czytają. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiety to czytają. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 marca 2016

Dar morza - Diane Chamberlain

CZY ZDARZENIE Z PRZESZŁOŚCI MOŻE ZMIENIĆ NASZĄ PRZYSZŁOŚĆ

Autor: Diane Chamberlain
Tytuł: Dar morza
Tytuł oryginalny: Summer`s Child
Tłumaczenie: Alina Siewior – Kuś
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Seria: Kobiety to czytają!
Data wydania: 12.11.2015
Stron: 448
ISBN: 978-83-8069-176-6
Moja ocena: 5,5/6



„…umiejętność wybaczania jest najcenniejszą cechą, jaką człowiek może się odznaczać.”



Diane Chamberlain jest autorką bestsellerowych powieści, których na swoim koncie ma już 24. W Polsce wydano ich chyba dotąd 11. Obecnie mieszka w Karolinie Północnej. Tam również toczy się akcja jej powieści „Dar morza”.
Pewnego letniego dnia 11-letnia Daria Cato znajduje na plaży niezwykły dar od morza – noworodka. Mimo bardzo dużego wyziębienia dziecko przeżywa, ma jednak delikatne uszkodzenie mózgu. Ponieważ policji nie udaje się odnaleźć rodziców dziewczynki zostaje ona adoptowana przez rodzinę Darii. Shelly, bo takie imię otrzymuje znaleziona dziewczynka, po ponad dwudziestu latach postanawia odnaleźć swoich rodziców. Angażuje do tego zadania prowadzącego i autora programu Prawdziwe historie Rory Taylora.
Rory to dawny mieszkaniec zaułka, mieszkający naprzeciwko Darii, jej dawny przyjaciel. Jego powrót na wyspę wraz z nastoletnim synem Zackiem, sprawia wielkie poruszenie w małej społeczności miasteczka. A pytania, które zaczyna zadawać sprawiają, że odkrywamy coraz to nowe tajemnice Kill Devil Hills.
Czy uda się odnaleźć rodziców Shelly? Jakie jeszcze tajemnice kryje miasteczko? Tego wszystkiego dowiecie się czytając „Dar morza”.
By rozwikłać tajemnicę porzuconego na plaży noworodka Rory Taylor musi sięgnąć wspomnieniami do przeszłości. Do swoich nastoletnich przygód i znajomych z młodzieńczych lat. Musi rozgrzebać historię życia nie jednej z osób mieszkających wówczas w zaułku wyspy.
Początkowo Daria, która teraz opiekuje się Shelly nie zgadza się, by szukano biologicznych rodziców „daru morza”. Boi się, że niepotrafiąca samodzielnie podejmować decyzję dziewczyna, może tego nie wytrzymać psychicznie, że odkryją coś, co na zawsze zmieni życie kobiet. „Mam nadzieję, że nie będzie musiała tego żałować. Co roku latem obserwowałam, jak dorasta. Jest prawdziwym skarbem. Matka nazywała ją darem z morza.” s.92
Dla Darii Shelly jest nie tylko młodszą siostrą, wpłynęła ona na całe jej dotychczasowe życie. Opieka nad nią sprawiła, że musiała na stałe zamieszkać na wyspie i wyrzec się miłości do swojego narzeczonego. „Znalezienie Shelly zmieniło moje życie. Pod bardzo wieloma względami. Z dnia na dzień poznałam wiele brutalnych prawd. Nie miałam pojęcia, co to pępowina – budziła we mnie obrzydzenie – ale kiedy mama mi wytłumaczyła, że dziecko dostawało przez nią pożywienie, byłam zafascynowana. Postanowiła wtedy, że chcę zostać lekarką, przypuszczalnie położnikiem. To było absolutnie niezwykłe uczucie, kiedy trzymałam w dłoniach to malutkie życie, i chciałam ponownie go doświadczyć.” s.147
Shelly jednak jest pewna tego, że chce poznać swoją biologiczną rodzinę. „Mnie nie boli ręka czy noga, tylko wszystko. Ciało, głowa i serce. Bolą mnie, bo nie wiem, kim jest moja prawdziwa matka.”
Teraz, gdy już Rory ma zgodę rodziny Shelly na szperanie w ich przeszłości, zaczynają się poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, kto porzucił niemowlę na plaży w sztormową letnią noc.
Powieści Diane Chamberlain głęboko chwytają za serce. Trudno się od nich oderwać, a stopniowo odkrywane tajemnice tylko jeszcze bardziej zachęcają czytelnika do kontynuowania czytania powieści. Autorka od samego początku dawkuje nam dużą porcję emocji, stopniowo wciąga w całą historię o odkrywa stopniowo karty historii.
W książce znajdziemy nie tylko poszukiwanie odpowiedzi na wcześniej zadane pytanie, ale również poznamy pewne wątki miłosne. Między innymi Daria odkryje swoje dawno skrywane uczucie do „gwiazdy telewizji”, choć na drodze stanie jej konkurentka Grace, postanowi zawalczyć o uczucie mężczyzny. Zresztą na Darii często skupia się uwaga autorki. To ona przecież opiekuje się Shelly, poświęcając jej każdą chwilę swojego życia. Wydaje się wręcz nadopiekuńcza, boi się dać jej trochę więcej wolności, by nie zrobiła sobie lub komuś krzywdy. Dowiadujemy się też o traumie, jaka przeżywa sama Daria i poznajemy powody, dlaczego przestała być ratownikiem medycznym.
„Dar morza” Diane Chamberlain to niezwykle wciągająca powieść. Trzyma w napięciu prawie do ostatnich stron. Jedynie zakończenie chyba mnie nie zaskoczyło i nie wzbudziło takich emocji jak cała powieść.
Serdecznie polecam książkę „Dar morza” wszystkim miłośnikom dobrej powieści obyczajowej. Na pewno nie zawiodą się na niej fani Jodi Picoult czy Lisy Scottoline.
To nie jest pierwsza powieść tej autorki, którą przeczytałam. Mam jednak zamiar w tym roku postarać się przeczytać wszystkie powieści Diane Chamberlain, nawet te, które już czytałam wcześniej.



wtorek, 30 czerwca 2015

Cicho sza - Lisa Scottoline

Na jak wiele możemy sobie pozwolić, by chronić nasze dzieci?

Autor: Lisa Scottoline
Tytuł: Cicho Sza
Tytuł oryginalny: KEEP QUIET
Tłumaczenie: Bożena Kucharuk
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 416
Rok wydania: 2015
ISBN: 978-83-7961-129-4
Moja ocena: 5/6

„Prawdziwa miłość zawsze rodzi się w bólach.” S.102
Lisa Scottoline to mieszkająca w Pensylwanii autorka bestsellerów z listy „New York Timessa”. Napisała takie powieści jak: Spójrz mi w oczy, Ocal mnie, Nie odchodź, Wracajmy do domu.
Najnowsza powieść autorki nosi tytuł „Cicho sza”. Opowiada o trudnej decyzji jaką musiał podjąć ojciec, by chronić swojego syna. Decyzja ta ma wpływ nie tylko na samego syna, ale również na całą jego rodzinę.
Bohaterami powieści są Jake i Ryan Buckman.
Jake to szesnastoletni chłopak, świetnie grający w kosza, prowadzący normalne życie nastolatka. Spotyka się z kolegami, umówił się też na swoją pierwszą randkę. Nie sprawia problemów wychowawczych. Znacznie lepiej dogaduję się z matką niż ojcem. Właśnie otrzymał swoje nastoletnie prawo jazdy. Może prowadzić samochód pod opieką osoby dorosłej i tylko w dzień.
„Chłopak miał duże, ciepłe, brązowe oczy, cienki nos i dość szerokie usta, a dookoła faliste, kasztanowe włosy, którym pozwalał swobodnie rosnąć. Wszyscy nazywali Ryana wykapanym ojcem…” s. 10
„Jake miał czterdzieści sześć lat, włosy siwiejące na skroniach, kurze łapki w kącikach oczu i zaczątki wydatnego brzucha…” s.10 Nie ma zbyt dobrego kontaktu z synem, dlatego często stara się  mu przypodobać.
Pewnego dnia przyjeżdża po syna, który był z kolegami w kinie. Jest już późny wieczór. Podczas drogi powrotnej Ryan prosi ojca by pozwolił mu poprowadzić samochód. Początkowo ojciec nie jest skłonny oddać kierownicy chłopakowi, ale w końcu mu ulega. Gdy jadą Pike Road za niebezpiecznym zakrętem Ryan potrąca biegnącą poboczem młodą kobietę. Jake chce wezwać karetkę i policję, ale Ryan przyznaje się, że wcześniej palił zioła, więc jest pod wpływem narkotyku.
Ojciec chcąc chronić syna podejmuje decyzję, która potem wpłynie na dalsze życie naszych bohaterów.
„Jake miał poczucie, że nie zna samego siebie. To nie było do niego podobne.” s.40 Jake nigdy nie złamał prawa, a teraz robi coś strasznego. By zatuszować wypadek, rozbija celowo auto o sklepowy kontener, pali poplamione krwią ubrania.
Teraz już nie ma odwrotu. Wydarzenia z ostatniej nocy muszą zostać tajemnicą Jaka i Ryana.
„Ryan, to jest tajemnica. Kiedy wyjdzie na jaw, nie ukryjesz jej z powrotem.” s.95
Jednak sprawa się coraz bardziej komplikuje się. Gdy Ryan dowiaduje się, że potrącona kobieta, to jego koleżanka ze szkoły, rówieśniczka i na dodatek najlepsza przyjaciółka dziewczyny z którą się umówił, chce ujawnić prawdę. Dziwne zachowanie chłopca nie umyka uwadze jego matki Pam. Jest ona prokuratorem, właśnie ma okazję na poważny awans i czyste konto rodziny ma dla niej bardzo duże znaczenie.
Pam „Należała do kobiet, które ponoszą odpowiedzialność za swój czyn. […] Wierzyła w prawo, w to, co słuszne i moralne.” s.100
W końcu Ryan nie wytrzymuje i przyznaje się matce do wszystkiego. Sytuację komplikuje jeszcze jeden fakt. Okazuje się, że ktoś nakręcił film na którym widać wyraźnie jak Jake z synem uciekają z miejsca wypadku. Bez problemu można odczytać numery rejestracyjne auta i rozpoznać osoby na filmie. Osoba ta zaczyna szantażować rodzinę.
Jak zakończy się cała historia? Co naprawdę wydarzyło się na Pike Road?
„Cicho sza” czyta się bardzo fajnie. Autorka bardzo dobrze żongluje emocjami czytelnika. Decyzja Jaka sprawia, że sami zaczynamy zastanawiać się nad tym jak my byśmy postąpili w takiej sytuacji. Ile jesteśmy w stanie zrobić dla własnego dziecka. Z jednej strony rozumiem decyzję ojca.
 „Chciał być fajnym tatą, dlatego nie powiedział „nie”. Chciał być bliżej z synem, więc zachował się jak kumpel, a nie rodzic. Popełnił błąd, którego będzie żałował przez resztę życia.” s.134
Jednak nie do końca decyzja ta była słuszna. Nikt z nas nie potrafiłby żyć z myślą, że zabił człowieka, a co dopiero młody chłopak. Ryan popada w coraz większą depresję, wszystko mu się nie udaje, nie może się uczyć, grać w koszykówkę.
„Wszystko zniszczył swoją decyzją, którą podjął na Pike Road. Starając się być fajnym tatą, okazał się beznadziejnym ojcem. Usiłując ratować syna, zrujnował mu życie. Odsunął od siebie żonę. Stracił wszystko.” s.353
Nie zawsze możemy na wszystko się zgadzać. Czasami lepiej w inny sposób zdobyć sympatię drugiej osoby, niż postępować wbrew własnym poglądom i moralnością. Popełnione błędy czasami są już do nie naprawienia.
W wielu momentach autorka mnie zaskakiwała, jednak szczerze przyznam, że dość szybko domyśliłam się zakończenia powieści. Chyba nie jest najlepsza powieść tej autorki, choć wcale nie jest zła. Książkę czytałam jednym tchem, trudno mi było się od niej oderwać.

Polecam książkę wszystkim miłośnikom powieści Lisy Scottoline i Jodi Picoult. To powieść, którą powinny przeczytać wszyscy rodzice, bo każdy z nas najlepiej uczy się na błędach. Oby to nie koniecznie były błędy nasze.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:



wtorek, 26 maja 2015

JUŻ CZAS - Jodi Picoult


Autor: Jodi Picoult
Tytuł: Już czas
Tytuł oryginalny: Leaving Time
Tłumaczenie: Magdalena Moltzan – Małkowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2014
Stron: 512
ISBN: 978-83-7961-050-1
Ocena: 4,5/6

Afryka rządzi się własnymi, romantycznymi prawami. Patrzysz na zachód słońca i widzisz w tym rękę Boga. Leniwe susy lwicy zapierają ci dech w piersi. Zachwycasz się trójkątem żyrafy pochylonej nad wodopojem. W Afryce skrzydła ptaków mają odcień błękitu, jakiego nie widuje się gdzie indziej. Tam z gorąca topi się powietrze. W Afryce wracasz do korzeni, kołyszesz się w kolebce świata. Nic dziwnego, że w takim otoczeniu wspomnienia nabierają blasku.” s. 259

Jodi Picoult należy do moich ulubionych autorek. Chętnie sięgam do jej powieści, bo autorka zawsze mnie zaskakuje. Po drugie mogę dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy, związanych z tematyką książki. I tym razem autorka zaskoczyła mnie zakończeniem książki. Nigdy bym się takiego nie spodziewała. A co czytałam? „Już czas” najnowszą, wydaną w Polsce powieść Jodi Picoult.

Tym razem również tematyka książki znacznie różni się od tematów poruszanych w znanych mi do tej pory powieściach autorki. Chce ona zwrócić uwagę czytelnika na trudny los słoni na świecie. Z uwagi na rosnące ubóstwo w Afryce i popyt na kość słoniową w Azji, wzrasta skala kłusownictwa, do którego dochodzi w Kenii, Kamerunie, Zimbabwe, Hotswanie, Tanzanii oraz w Sudanie. Kłusownicy są bezwzględni, mordują nie jednego członka stada, ale wycinają w pień wszystkie osobniki. Jeśli nie zaprzestanie się tego procederu, te największe lądowe ssaki, będziemy mogli oglądać tylko w ogrodach zoologicznych i cyrkach. Jednak to nie słoń jest głównych bohaterem powieści, choć cała historia wokół słoni się toczy.

Bohaterką powieści „Już czas” jest trzynastoletnia Jenna Metcalf. Dziewczyna postanawia odnaleźć swoją matkę Alice, która ginie w niespodziewanych okolicznościach. W poszukiwaniach pomagają jej jasnowidz Serenity Jones - kiedyś jedna z najbardziej popularnych kobiet potrafiących rozmawiać z duchami, odnajdująca zaginione osoby, czy zwłoki ludzi. Niestety kariera zawróciła jej w głowie i zaczęła popełniać coraz to więcej błędów. Wycofała się więc z wielkiego show i zaszyła w małej miejscowości, gdzie zajmuje się wróżeniem i przywoływaniem duchów.
Drugą osobą którą dziewczynka zatrudniła do poszukiwań matki jest Virgil Stanhope. Policjant śledczy, który kiedyś prowadził sprawę zaginięcia jej matki. Mężczyzna nie pracuje już w swoim zawodzie, ale ciągle ma wyrzuty sumienia, że nie udało mu się rozwiązać dawnej sprawy wypadku w rezerwacie i dlatego tak chętnie zgadza się pomóc Janny.
Co takiego się wydarzyło, że Janny musi szukać matki?

Wszystko stało się 10 lat wcześniej. Trzyletnia wówczas Janny mieszka wraz ze swoimi rodzicami na terenie rezerwatu dla słoni, który założył jej ojciec Thomas. Jej matka Alice była badaczką słoni, zajmowała się głównie zjawiskiem żałoby wśród słoni po utracie bliskiego członka stada.
W rezerwacie dochodzi do wypadku w wyniku którego śmierć ponosi jedna z pracownic, a ranna Alice trafia do szpitala. Jednak w nocy kobieta opuszcza szpital i ślad po niej ginie. Ojciec Janny nie radzi sobie z całą sytuacją i trafia do szpitala psychiatrycznego. Opiekę nad małą Janny dostaje jej babcia.

Najnowsza powieść Jodi Picoult różni się od dotychczas napisanych książek. Wiele stron poświęconych jest badaniom Alice na temat życia i zwyczajów słoni. Można dowiedzieć się z nich wiele interesujących faktów, o których nie przeczytacie w zwykłych książkach przyrodniczych. Druga nowość to zjawiska paranormalne.
Nadal jednak styl pisania jest taki sam jak we wszystkich powieściach. Świetnie wykreowani bohaterowie, opis wydarzeń widziany z punktu różnych osób i ta tajemnica do rozwiązania, której finał tak bardzo zaskakuje. A może zaskoczył tylko mnie?

Powieść czyta się dobrze, choć przyznam, że drugą część wręcz pochłonęłam w przeciwieństwie do pierwszej która mi się trochę ciągnęła. Mało było w niej akcji, a więcej raczej opisów sytuacji, badań Alice i wspomnień bohaterki. Zakończenie jednak to już mistrzostwo. Nagle wszystko staje się inne niż do tej pory mi się wydawało.

Bardzo wiele miejsca poświęca autorka w swojej książce relacjom mama – córka. Miłości jaka je łączy. Nie zależnie czy dotyczy ona ludzi czy słoni. Autorka zmusza nas też do zadumy nad stratą bliskiej osoby, przeżywaniem żałoby i smutkiem po odejściu kogoś bliskiego.

Polecam „Już czas” wszystkim fankom i fanom autorki, a osobą które chcą poznać twórczość tej autorki proponuję zacząć od innej powieści. Ta wg mnie należy do najsłabszych, choć nie takich które należy odłożyć na półkę i nigdy nie przeczytać.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: