Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barcelona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barcelona. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 września 2012

inside


to mial być ostatni sierpniowy post, ale hotelowe wifi wczoraj odmówiło. trudno. będzie wrześniowy. już mamy spakowane walizy, za chwilę zamachamy skrzydełkami i wio, pora wracać...
ale zanim wrócę do rzeczywistości zapraszam na spacer.

Basilica de Sagrada Familia od środka.
właściwie nic nie będę mówić. popatrzcie. no może tylko tyle powiem, że zewnętrze nie zapowiada tak lekkiego i pełnego pięknego światła wnętrza....


















 a z wież, na które wjeżdża się windą, a z których schodzi się po niekończących się krętych schodach, można podziwiać Barcelonę...







jeszcze tu wrócę, na pewno....



poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Gaudi raz jeszcze....


i pewnie nie po raz ostatni:)

Casa Batllo, znany też jako Dom Kości....



cudeńko w każdym detalu, tu też jest piękny dach, ale nie widziałam na własne oczy, coś trzeba sobie na przyszłość zostawić :)



oraz Casa Comalat, którego wewnątrz zobaczyć dla odmiany nie można, gdyż, jest nadal noralnym budynkiem użytkowym, w kórym mieszczą się różne biura....

za to budynek ten ma dwie twarze....
twarz pierwsza.....









a gdy przejdziemy na drugą stronę posesji prezentuje bardziej poważne oblicze....




i jeszcze klasyk, o którym już było TUTAJ, a który jutro zamierzamy obejrzeć także od środka....









cdn..... oczywiście :)

niedziela, 26 sierpnia 2012

Casa Mila czyli z Gaudim na dachu

tak, tak i o dachu i o tym domu już było TUTAJ i TUTAJ , ale nie tak, a i dach był nie ten. ten najsławniejszy po prostu w końcu musiałam zobaczyć na własne oczy!


zapraszam na wycieczkę po Casa Mila, ostatnim świeckim projekcie Gaudiego, minęło prawie 100 lat od ukończenia projektu, a niezwykły dom zachwyca...

bryła budynku i zewnętrzna fasada...






dziedziniec...


i niczym nieposkromiona wyobraźnia architekta na dachu, bo kto powiedział, że dach ma być nudny jak wszystkie w okolicy...





choć oczywiście widok z góry zachwyca...









detale....






zielone łebki zostały wykonane dzień po uroczystym otwarciu budowli....z potłuczonych butelek po szampanie




 









oczywiście najpierw trzeba się ustawić w wijącej się wielokrotnie kolejce, oczywiście nadszarpuje to kieszeń, a w środku jest jeszcze do obejrzenia wystawa poświęcona pracom Gaudiego (na cudownym poddaszu) i typowy apartament sprzed 100 lat, ale może o tym w następnym poście, albo w którymś z kolejnych....