piątek, 7 kwietnia 2023

katar

Czy ja coś wczoraj pisałam o słońcu? Chyba żartowałam. I to bardzo niestosownie.

Dziś leje. Od rana. Bez przerwy. Trochę to dobrze, bo rośliny w ogrodzie będą miały motywację do szybszego rośnięcia, a trochę to źle, bo ciśnienie spadło i leży.

Ja też.

Trzy dni próbnych egzaminów spędziłam w jednej sali z chorą dziewczynką. Teraz mam już katar, zawalone gardło i czuję się przedgorączkowo. Oby minęło, zanim nadejdzie.


czwartek, 6 kwietnia 2023

szaleństwa

Słońce.

Słońce od rana.

Widać wielkie placki błękitnego nieba.

Nie wiem, jak to możliwe, ale od razu chce mi się chcieć. Nawet konieczność zrobienia zakupów mnie nie przeraża. 

W sobotę będę piekła sernik dla nas i dla naszych przyjaciół, którzy zawsze dzielą się z nami sałatką. 

Przeczytałam cudowne zdanie:

Uprawiać ogród to wierzyć w jutro.


Z okazji nadchodzących świąt życzę wszystkim kochanym blogowym znajomym wiary, że będzie jutro. A nawet, nie bójmy się odrobiny szaleństwa, uwierzmy, że jest szansa na kolejne dni.

Pozdrawia Kalina, 

patrząca w błękitną plamę nad głową.



poniedziałek, 3 kwietnia 2023

weekendzie

Ptaki darły się na całe gardło, a pierwsze biedronki łaziły po ścianach jak naćpane.
Pies siedział obok nas na krześle przy stole, patrząc jak pijemy popołudniową kawę.
Makaron z warzywami pogodził wegetarian i mięsożerców.
Rano ustalono, kto najgłośniej chrapał i z kim w łóżku wylądował biały foksterier.
Było wino dla chętnych, planszówka dla ambitnych, poker dla cierpiących na bezsenność i lodowata woda w kranie dla tych, którzy potrzebowali wymówki, żeby się nie myć zbyt dokładnie.
W niedzielę wszyscy rozjechaliśmy się do domów, wypoczęci jak nigdy. Jak zawsze po takim weekendzie.