Jeśli ktoś coś Kalinie mówi, to Kalina wierzy. Jeśli sprawa się nagle "rypnie", kłamstwo wychodzi na jaw, autor zaczyna bezradnie walczyć z pogrążaniem się w kolejnych kłamstwach, żeby ratować poprzednie, to Kalinie trudno jest potem uwierzyć w cokolwiek, co ten ktoś mówi.
Ale nigdy Kalina nie znalazła w sobie tyle odwagi, żeby przyznać się, że widzi, słyszy i czuje kłamstwo.
Ciekawe, czy kłamca wie, że Kalina wie i gramy w podwójną grę, czy też nie.
Kiedyś, przed laty, Kalina znała osobę, kłamiącą bezustannie. Kalina w pewnym momencie straciła serce do tej osoby i przestała się z nią kontaktować. Teraz dotarły do Kaliny informacje, że ta osoba czuje się przez Kalinę potraktowana bardzo źle. Czyli kłamać Kalinie - jest dobrze. Zostać porzuconym przez okłamywaną Kalinę - bardzo źle.
Jednak dobrze, że Kalina poszła swoją drogą.