Teatralna, nie mogę wejść na Twojego bloga - pojawia mi się info, że nie mam uprawnień i powinnam się z Tobą skontaktować, co niniejszym próbuję uczynić :-)
K.
Teatralna, nie mogę wejść na Twojego bloga - pojawia mi się info, że nie mam uprawnień i powinnam się z Tobą skontaktować, co niniejszym próbuję uczynić :-)
K.
Kalina wzięła dziś po raz pierwszy lek, przepisany z powodu bólu głowy. Lek należy brać codziennie, zaczyna działać przeciwbólowo po około 2 tygodniach. Ma działanie ośrodkowe, czyli na początku może wywoływać pewne dziwne objawy.
Kalina zapobiegliwie usypała połowę z kapsułki, żeby zacząć od mniejszej dawki. Połknęła Kalina i pojechała do ogródka. I się zaczęło. Niepokój na granicy lęków, zawroty głowy, dezorientacja.
Jakimś cudem dotarła Kalina do domu, padła na twarz na łóżko i w pełnym rynsztunku, leżąc na brzuchu, spędziła 2 godziny z poduszką na głowie, bo światłowstręt miała okropny. Po dwóch godzinach przepełzła pod kołdrę, z nadwrażliwością na wszystkie dźwięki udało jej się z trudem zasnąć i obudziła się po kolejnych 2 godzinach. Potem w pozycji leżącej spędziła czas do momentu, gdy lek przestał działać i wszelkie objawy minęły jak ręką odjął. Wirowanie ustało, poczucie zagrożenia minęło.
Jasna pogoda, jaki ludzki mózg jest niedostosowany, skoro jedną kapsułką można sprawić, że człowiek jest wyłączony z użycia na długie godziny.
Mąż Kaliny z szelmowskim uśmieszkiem spytał, czy Kalina zamierza kontynuować leczenie, czy jednak polubi swój ból głowy.
Nie ma bata. Polubi.
Taką jesień lubię. Słońce, troszkę deszczu, dość ciepło.
Przepiękne kolory, wciąż jeszcze zielone, ale już powolutku ustawiające się w kolejce do czerwieni.
Mąż skosił trawę w ogrodzie mamy - pierwszy raz w tym roku. Ogród wygląda jak pies po wyjściu od fryzjera. Inaczej.