czwartek, 29 października 2020

palce

 Kalina zapomniała hasła do swojego bloga. Zdarza się, zwłaszcza Kalinom. 

Zmotywowana przez Polly Kalina spróbowała założyć nowy blog i wtedy okazało się, że "samo się otworzyło". Nie ma co komentować. Życie.

Kalina żyje na kilka etatów. Pracuje w szkole, choć ostatnio nie ma w niej uczniów. Opiekuje się mamą, która jest w kiepskiej formie intelektualnej i sprawnościowej. Jest także mamą ósmoklasistki, która przygotowuje się sama do konkursu matematycznego i potrzebuje wsparcia. Jest też osobą, zajmującą się domem (tak, tak, wiem, nie ma w domu chleba. Ludzkość wytrzymała bez chleba kilka milionów lat, my też damy radę!). 

A przede wszystkim Kalina stara się wrócić do swojej dawnej Kaliny. Do osoby, która umiała być spokojna, gdy chciała. Która wiedziała, co czuje. Która umiała dbać o siebie. Która czuła, gdy jest jej zimno. Która wiedziała, kiedy chce jej się siusiu, a kiedy powinna coś zjeść. Bo ostatnie miesiące sprawiły, że Kalina w amoku, pośpiechu, pędzie i mentalnym ścisku nie jadła, nie piła, nie spała, nie odpoczywała, tylko zawsze biegła, bo cel zawsze był z przodu. Kalina chudła i chudła, aż wreszcie została tylko fasada. Teraz Kalina wypełnia ją powolutku. Palce u stóp są już gotowe.