czwartek, 18 kwietnia 2019

lepiej

Od kilku tygodni w domu mamy Kaliny toczy się mniej więcej ta sama rozmowa:

- Kalinko, chcesz doniczkę ze szczypiorkiem?
- Nie, mamo. Nigdy nie utrzymał się u mnie żaden szczypiorek.
- Ach, to szkoda.

Ostatnio rozmowa potoczyła się nieco inaczej:
- Kalinko, obcięłam szczypiorek z doniczki i naszykowałam dla ciebie do zamrożenia.
- Mamo, mam jeszcze ten zamrożony z zeszłego roku, który mi dałaś, i który codziennie wkładam sobie do jajecznicy. To była tak ogromna ilość, że nie zużyję jej w tym dziesięcioleciu.
- Ach, to szkoda.

Ale wczoraj rozmowa potoczyła się zgoła odmiennie:
Mama czekała na Kalinę pod swoim domem, ponieważ jechały na cmentarz, zadbać o grób taty i brata Kaliny. Mama stała, jak zawsze w takiej sytuacji, po niewłaściwej stronie ulicy, blokując podczas wsiadania ruch samochodowy. Nie szkodzi. Inni kierowcy mają szansę ćwiczyć wówczas zen. Za darmochę. Mama wsiadała z pewną trudnością, ponieważ trzymała w dłoni sporą siateczkę.
- Kalinko, przyniosłam ci doniczkę, z której niedawno obcięłam szczypiorek. Same cebulki. Możesz sobie hodować szczypiorek w kuchni.
- Mamo, nigdy nie utrzymał się u mnie żaden szczypiorek, a już taki co ma dopiero wyrosnąć z doniczki, nie uda się na pewno.
- To co, Kalinko, mam teraz wracać z tą doniczką do domu? To takie ciężkie, a ja się tak źle czuję.

No i co, Kalina? Nie lepiej było wziąć od razu?

widzę

Starzeję się. Widzę to.
Moje ciało nie jest już ciałem młodej kobiety.
Moja twarz nie jest twarzą młodej kobiety.
Moje włosy nie są włosami młodej kobiety.
Moja dusza nie jest duszą młodej kobiety. Nadal jest duszą dziecka.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

płacze

Widzę, jak płacze.
Nie wiem, czego jej trzeba.
I czy czegoś.
Trwa w tym płaczu minuty, godziny, dni.
Ci, którzy ją znają, unikają. Nikt nie chce być zalanym cudzymi łzami, nawet jeśli są suche i gorące.
Ci, którzy jej nie znają, unikają. Nikt nie chce patrzeć na nieuśmiech.

Podobno mężczyźni w Polsce uśmiechają się 7 razy dziennie, a kobiety 30.

Ona będzie najszczęśliwszą osobą na starość. Zapas uśmiechów zbiera od lat.




niedziela, 14 kwietnia 2019

widać

Z Księżyca widać kilka obiektów na Ziemi.
Między innymi Mur Chiński i kopalnię odkrywkową w Bełchatowie.
Miałam okazję zobaczyć tę drugą.
Wiedziałam, że jest duża. Wiedziałam nawet, że jest ogromna, ale nie spodziewałam się, co dokładnie znaczy słowo "monstrualna", dopóki nie weszłam na taras widokowy nad kopalnią.
Monstrualna dziura w ziemi. Albo raczej: monstrualna dziura w Ziemi.
Kolosalna.
Od lewej do prawej strony, po horyzont. Głęboka tak bardzo, że z trudem można stwierdzić, czy jadące jej dnem pojazdy to wielkie ciężarówki, traktory, koparki czy dźwigi - wydają się tak małe.
Niezliczone transportery przesuwają węgiel w stronę elektrowni. Labirynty transporterów. Jak dziesiątki ścieżek, zbudowanych przez małego chłopca, bawiącego się samochodzikami.
Ziemia wywożona na okoliczne tereny utworzyła góry. Nie pagórki, nie wzniesienia, tylko góry.

Nie wiem, jak to nazwać...
Katastrofa ekologiczna - to i tak za słabe określenie.
Podobno są plany, aby tę dziurę zalać.
Najlepiej łzami.