piątek, 22 marca 2019

babcią

Wypieram.
Regularnie wypieram myślenie o tym, że dwa gołębie, które kilkadziesiąt razy dziennie przylatują na mój balkon, robią to nie tylko z podziwu dla naszych mebli balkonowych...
Aż boję się myśleć o tym, że będę babcią kilku pisklaczków.

Mąż! Gdzie jesteś?! Powiedz im, żeby nie przyzwyczajały się do skrzyneczki po piwie!!!


czwartek, 21 marca 2019

gadatliwe

Zabraniam głoszenia herezji, jakoby kobiety były gadatliwe.
Każdy, kto mówi takie bzdury, powinien spędzić dwie godziny z K.
On mówi bez przerwy. Dokleja dygresję do dygresji. Zakręca piruetem temat w inną stronę i znowu brnie naprzód jak czołg. Opowiada przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. O swoich żonach, dzieciach, matkach i babkach.
A ja muszę się z nim spotkać!!

środa, 20 marca 2019

muzyka

- Musisz posłuchać tej muzyki! Musisz!
Posłuchałam i... posłuchałam.
Czasem warto posłuchać rozkazu. Muzyka idealna na dziś.


Tych, co mają dziś nastój podobny do mojego - tędy zapraszam: https://www.youtube.com/watch?v=m3lF2qEA2cw&list=PLd3udltX2Fih-fkvfbw0zENvao9bm8Awh

liście

Niedawno byłam na spotkaniu, na którym nie udało mi się poznać jednej z obecnych tam kobiet. A chciałam. Potem żałowałam.
W piątek będę na zupełnie innym spotkaniu. Przyglądam się liście zaproszonych osób. Wśród gości - ona!
Ha!
Los wie lepiej!
Los wiedział, że powinnyśmy się poznać.
Nie wiem, czy wykluje się większa znajomość, nawiąże mała rozmowa, pozostanie średnie wrażenie, czy urodzi nic z tego, ale poznamy się.
Tak ma być.

wtorek, 19 marca 2019

pancerze

Halo, no gdzie są te pancerze? Te, które ludzie noszą na co dzień i dzięki nim mają w głębokim poważaniu, co inni mówią, robią i myślą.
Znam takich, co mają pancerze grube jak stąd dotąd. Nawet nie spojrzą na ratlerki, szczekające u ich stóp. Odgarniają ludzi jak grzywkę i idą przed siebie. I dobrze im. I cieszą się tym, co widzą, a nie martwią tym, co słyszą.
Ja nie mam żadnego pancerza. Można mnie palcem przedziurawić na wylot. Wystarczy spojrzeć krzywo, a ja już posiniaczona. Wystarczy powietrze głośniej wydychać, a ja już przybita. Wystarczy głośniej sercem zabić, a ja już zabita.

poniedziałek, 18 marca 2019

chleb

Upiekłam chleb. Pyszny nie jest, ale własnemu chlebowi się w zęby nie zagląda.
Teraz cała rodzina nie może się doczekać, kiedy się skończy.
Nie wiedzą, że zrobiłam za dużo ciasta i mamy teraz w zamrażalniku jeszcze 5 takich samych bochenków.
Będziemy go jeść do Zielonych Swiątek, bo, słowo honoru, ciężko zjeść więcej niż jeden kawałek na raz.

Starsza córka powiedziała, że za słony. Miło z jej strony, że znalazła w nim tylko jedną wadę.

wykazała

Kalina musiała jechać dzisiaj do urzędu skarbowego w sprawie.
Kalina w urzędzie skarbowym ma zawsze bardzo duże oczy i wywołuje litość u znawczyń formularzy. Tak było i dziś.
Jedyne pytanie, na które Kalina potrafiła odpowiedzieć z całą pewnością, dotyczyło tego, na jaką literkę zaczyna się nazwisko Kaliny, gdyż każda literka ma inną panią opiekunkę/sadystkę.
Kalina trafiła do pani odpowiedzialnej za inicjał Kaliny i się zaczęło jeszcze gorzej.

Bo czy Kalina chce złożyć KIT czy SRIP, i czy z numerem 007 czy 1410, i czy Kalina wykazała w ubiegłym roku, czy nie wykazała, i czy będzie odliczać, czy doliczać i jak. Oraz czy małżonek Kaliny przekroczył czy wręcz przeciwnie, a także z ilu źródeł pobiera i czy na zasadach ogólnych.
Kalina podejrzewa, że małżonek przekracza na zasadach ogólnych, oraz nie pobiera, chyba że sporadycznie, ale nie umiała się wysłowić i tylko stała z otwartymi oczami i uchyloną paszczą.

Kalina coraz bardziej zapadała się w podłogę, a pani sadystka zadawała pytania, mające na celu coraz lepsze rozpoznanie sytuacji skarbowej Kaliny, małżonka i dwóch córek (jedna musi już składać swój HIT i dzięki Ci Losie, że dzieci nie mogą pracować, bo gdyby jeszcze młodsza musiała coś składać, Kalina nie wyszłaby z urzędu nigdy!).
Pani urzędniczka skarbówkowa nie poradziła sobie z Kaliną. Tak zwany trudny klient.
Pomimo wielu pytań i wielu odpowiedzi, pani nie dała rady niczego się dowiedzieć.

Tak się ma sprawa z wiedzą Kaliny na temat rozliczeń podatkowych. Gdyby ktoś potrzebował konsultacji, to zachęcam. Nie pomogę, nie zaszkodzę, ale co się moje okolice oczodołów naćwiczą od wybałuszania gał, to moje i to za darmochę.

smutki

Ona chyba lubi te swoje smutki.
Próbujemy jej pomóc, dając jej jakieś zajęcie.
Mówiła, że ma myśli samobójcze, ale ona ciągle coś mówi.
Dzwoni, żeby po nią przyjechać do szkoły, bo płacze w łazience.
Nie da się z nią rozmawiać, taka jest pokręcona.
Ciągle jest naburmuszona.
Jeśli pójdę z nią do psychiatry, to dostanie psychotropy. A to jest chyba najgorsze.
Ale co jej pomoże psycholog?
Inne dziewczynki w jej wieku są takie wesołe.
Chce gdzieś iść, ale jak ma wyjść z domu, to jej się odechciewa.
Z nikim się nie przyjaźni, bo nikogo nie lubi.


Och...
Jak zmusić rodziców, żeby natychmiast pakowali dziecko do samochodu i szukali ratunku u psychiatry...?