czwartek, 22 marca 2018

serwisu

Sądziłam, że gorzej nie będzie, ale przy odbieraniu samochodu z serwisu miała miejsce sytuacja jak z komedii. Czarnej.
jeja.pl
Dostałam do ręki kluczyki i pokazano mi, gdzie zaparkowano mój przebadany z góry na dół samochód (trudno byłoby mi go samej poznać, bo umyty, a w takim stanie dawno go nie widziałam...).
Doszłam do samochodu, próbuję otworzyć drzwi - brak reakcji.
Najpierw sprawdziłam, czy to mój samochód. Uff.
Potem udałam się do pana serwisowego delikatnie napomykając, że nie umiem otworzyć własnego auta.
Panowie wymienili spojrzenia mówiące "za to nam płacą" i jeden z nich wyszedł ze mną na parking. Wziął ode mnie pilota, podszedł do drzwi - nic.
Zaproszono mnie na kawę, pokazano, gdzie są wygodne fotele i rozpoczęła się akcja pod roboczym kryptonimem "Otwórzcie wreszcie jej samochód, niech już sobie pojedzie".
A tu nic.
W sensie, że samochód nic, bo ja to i owszem. Poradziłam sprawdzić baterię w pilocie (ha! ma się tę inteligencję motoryzacyjną!).
Baterię wymieniono, samochód nadal się nie otwierał.
Ponieważ w moim pilocie ukryty jest awaryjny metalowy klucz (nie wiedziałam o tym, ale to akurat nie jest tematem postu), samochód otwarto metodą dziurka-klucz-wsadzić-przekręcić-pociągnąć klamkę i przestawiono do hali serwisowej.
Minęła godzina, a oni ciągle naprawiali.
W końcu pełen sukces - pilot działa.
Odjechałam.
Był to pierwszy przypadek, że serwis autoryzowany zepsuł jakiś element samochodu, a tego faktu nie dało się ukryć przed klientem. Przed klientką...

wtorek, 20 marca 2018

umierali

jeja.pl
Przypomniało mi się, że babcia opowiadało mi kiedyś na spacerze, iż w jej rodzinie nikt, ale to nikt nie chorował na raka. Wszyscy umierali na płuca.
Dotychczas bardzo mnie to podbudowywało, ale teraz zaczynam się martwić.
Gdyż albowiem mam taki kaszel, że gdybym teraz zeszła, to na moim grobie pojawiłby się napis:

Tu leżą zewnętrzne powłoki Kaliny. Całe wnętrzności wykaszlała, zanim zmarła...


poniedziałek, 19 marca 2018

parter

- Halo, Kalinko? No więc zdobyłam adres pana Jerzego. On mieszka na ulicy Kruczej 8, na parterze.
- Ale ja potrzebuję dokładny adres, mamo.
- A po co? Przecież jak do niego pojedziesz, to wystarczy ci, że to parter.
- Ale ja do niego nie pojadę. Chcę mu tę książkę wysłać w prezencie. Jako niespodziankę.
- Ach tak?! Ty sobie nawet nie wyobrażasz, jak on się ucieszył, że ty mu tę książkę chcesz wysłać!
- Mamo, to miała być niespodzianka!
- Ach tak?! To dobrze! Możesz od razu do niego zadzwonić i się umówić, kiedy do niego pojedziesz.
- Mamo, ja nie chciałam tam jechać! Miałaś mi tylko podać jego adres. Żebym mogła wysłać mu książkę jako niespodziankę.
- No to mu ją zawieziesz! Co to takiego?! Acha, i jeszcze jedno. Powiedziałam mu, że główny bohater nazywa się tak samo jak on, ale żeby nie myślał, że to specjalnie, bo to jest zupełny przypadek!
- Mamo, przecież to nie jest przypadek! Główny bohater nazywa się tak samo jak pan Jerzy, bo w ten sposób chciałam podziękować panu Jerzemu za jego pomoc! I pan Jerzy się na to zgodził! Użyczył mi swojego nazwiska. A ty mu teraz powiedziałaś, że to przypadek?!
- Ja pierwsze słyszę, Kalinko, że to nie jest przypadek. I bardzo cię proszę, jedź od razu do pana Jerzego z tą książką, bo on będzie czekał.
- Nie mam kiedy, mamo. Mam teraz urwanie głowy.
 
 - To po chciałaś, żebym cię z nim umawiała?! Zresztą, zrobisz jak chcesz. Ja miałam tylko podać ci adres i to zrobiłam.