piątek, 10 listopada 2017

basen

Wieczorem
- Mamo, czy mogłabym jutro nie iść na basen?
youtube
- Proszę, żebyś poszła.

Następnego ranka
- Mamo, czy na pewno muszę iść dzisiaj na basen?
- Tak. Musisz.

W południe
- Halo, mamo? Wiesz, co się stało? Boli mnie gardło! Od drugiej lekcji! Poszłam do pani pielęgniarki i zapytałam, czy ona uważa, że z bolącym gardłem muszę jechać na basen. I wiesz, co ona powiedziała? Że nie!
- A gdzie teraz jesteś?
- W hallu szkoły.
- A gdzie jest twoja klasa?
- No pojechała na basen!

  

zorzę

Widziałam w telewizji film, pokazujący dzisiejszą zorzę polarną w Finlandii.
polartravel

Wyglądam przez okno i widzę biało-szare nic.

Ponieważ wierzę w sprawiedliwość na świecie, jestem nieomalże przekonana, że u nas w nocy też była dziś taka piękna zorza polarna, tylko przysłoniły ją chmury.


środa, 8 listopada 2017

kurczaka

Dziś przemiły chłopiec napisał, że jadł łutka kurczaka.
smaker.pl
Po głębokim przemyśleniu sprawy, dochodzę do wniosku, że nie ma żadnego logicznego uzasadnienia dla nazywania udek udkami, a nie łutkami.

Przecież tego się nawet wymówić nie da: udka.

Wariactwo z tą ortografią i tyle .
;-)

wtorek, 7 listopada 2017

jednonocny

Jestem w ogromnym pensjonacie nieomal na szczycie Ślęży. Nie, żebym się chciała chwalić. Nic z tych rzeczy. Chciałam tylko napisać, że pan z recepcji właśnie mnie poinformował, że będę w budynku sama aż do rana. A ponieważ rano wyjadę, zanim przyjdzie kolejny recepcjonista, mam zostawić klucze w skrzynce na listy.
I tu jest gwóźdź programu:
marekowczarz.pl
mam klucze od drzwi wejściowych i cały ogromny pensjonat do dyspozycji. Dookoła żywego ducha. Za oknem takie ciemności, jakich w rodzinnym mieście nie ma nawet podczas gigantycznej awarii prądu. Niebo pokryte jest grubymi na tysiące kilometrów chmurami, które opadły tak nisko, że jedna z nich zahaczyła mi się dzisiaj o okulary. Siąpi coś, co można nazwać kosmiczną mżawką, albo również nasyceniem powietrza wodą w 200%.
Ale do rzeczy: jeśli ktoś ma wolny wieczór i chciałby go spędzić w  prześlicznym pensjonacie na Ślęży, to zapraszam! Nie jestem tylko pewna, czy nie umrę ze strachu, gdy ktoś zapuka mi do okna (mam pokój na parterze). Nie będę chytra i wezmę od każdego połowę ceny za łóżko. W końcu trzeba wykazać się odrobiną uczciwości. No i jest to oferta dość last minute. Mam dostęp do kawy i herbaty. W sali obok jest kominek. Co prawda nieczynny, ale kto sobie ma poradzić z nieczynnym kominkiem, jeśli nie ja - jednonocny gospodarz pensjonatu!?
Jeśli ktoś się szykuje do przyjazdu, to proszę zabrać ze sobą bułki na śniadanie! I mleko do kawy, bo to, które jest tutaj, rano może już nie być mlekiem... No i musimy wyjechać przed ósmą rano, bo o dziewiątej mam spotkanie kilka miejscowości dalej.

Jeśli nikt się nie zdecyduje na przyjazd, rano napiszę kolejny tom "Sagi rodu Paliserów". Zacznę od tego, jak Glencora Paliser została przez pomyłkę na noc sama w wielkim pałacu i bała się wysunąć głowę spod kołdry, myśląc o tym, jakie niebezpieczeństwa czyhają na nią za każdym rogiem przepastnych korytarzy. To oczywiście, jeśli dożyję.

Jeśli przez najbliższe 3 lata nie napiszę nic na tym blogu, wiecie, gdzie mnie szukać. Masyw Ślęży. Parter. Okno od strony podjazdu. Z widokiem na wielkie, czarne nic.

PS. Ciekawe, czy będę umiała spać w takiej ciszy. Słychać tylko brak jakichkolwiek dźwięków. Może chociaż motocyklista przejedzie, albo karetka, żebym się poczuła jak w domu ;-)

PS. Ach, uczciwość nakazuje mi napisać, że mój samochód jest zaparkowany obok klatki z kozą. Może zaproszę ją na herbatę do kominkowego saloniku. Mam nadzieję, że skorzysta ;-)

niedziela, 5 listopada 2017

milimetrach

- Telefoniczne zgłoszenie szkody komunikacyjnej będzie trwało około 10 minut. Czy jest pani gotowa?
- Tak.
- Jakiego formatu jest uszkodzenie w pani samochodzie, określając formatami papieru, np: A4, B5, C3, A2?
- Żadnego. Uszkodzenie w moim samochodzie jest formatu zderzaka od ciężarówki.
123rf
- Rozumiem. Przejdźmy do kolejnego pytania: Jeśli nie może pani określić wielkości uszkodzenia formatami papieru, proszę podać średnicę uszkodzenia.
- Ono nie ma średnicy, bo jest podłużne. Bardzo podłużne. Od początku przednich drzwi do końca tylnych.
- Rozumiem. Zadaję kolejne pytanie: Jaka jest głębokość uszkodzenia, podając w milimetrach?
- Yyyy... Czy mogę przekazać słuchawkę mężowi? On się lepiej zna na milimetrach.
- Bardzo proszę.

- Dzień dobry panu. Proszę podać wysokość, na której doszło do uszkodzenia samochodu pani Kaliny.
- Wie pan, to było w Warszawie. Nie wiem, na jakiej wysokości. To jest chyba nizina. Musiałbym sprawdzić na mapie, jaka to wysokość.
- Rozumiem. Chodzi mi o wysokość uszkodzenia od dołu pojazdu, a nie o wysokość nad poziomem morza.. W milimetrach
- Licząc z kołami czy bez?
- Z kołami.
- To nie wiem.
- A licząc bez kół?
- Też nie wiem.
- Rozumiem. Czy może pan podać głębokość wgniecenia w milimetrach?
- Czy to ma jakieś znaczenie dla dalszego rozliczenia szkody?
- Nie. Informacje i tak zostaną zweryfikowane przez rzeczoznawcę i obecnie mają tylko charakter orientacyjny.
- O, to mogę podać wszystkie dane. Uszkodzenie ma format A3, średnicę 78 cm, głębokość wgniecenia wynosi 73 mm, a wgniecenie znajduje się na wysokości 585 mm od ziemi. Proszę chwileczkę poczekać.
na boku:
- Kalinko, chcesz mieć wgniecenia raczej wyżej czy raczej niżej?
- Raczej wyżej poproszę.

- Halo? Chciałbym zmienić z 585 mm na 592.
- Bardzo dziękuję za informację.

- No i widzisz, Kalinko? Tak się rozmawia przez telefon!