czwartek, 17 sierpnia 2017

kobiecie

myself
Zatrzymałam się przy płocie i czekałam. Niedaleko mnie stanęła grupa osób w pewnym wieku. Rozmawiali o jakiejś kobiecie. Zastanawiali się nad tym, jak jej się mieszka w obcym mieście. Padła nazwa miasta, w którym mieszkam. Po chwili omawiali sprawę męża tej kobiety i zaczęli posługiwać się ich imionami. Znam pewne małżeństwo o tych samych imionach i bawiło mnie, że tyle faktów się zgadza. Ale gdy padło pytanie, ile mają dzieci i ktoś powiedział, że troje, ale w zasadzie czworo, oniemiałam. To już nie mógł być zbieg okoliczności. Wtedy jedna z osób powiedziała:
- Ale nie wiem, czy to najmłodsze to chłopiec, czy dziewczynka. Bo najstarszy był chłopiec, potem urodziła się dziewczynka i chłopiec. A to ostatnie? Oni tacy wszyscy podobni do... (i tu padło nazwisko...).
Odwróciłam się do państwa i powiedziałam:
- To najmłodsze to chłopiec.

     Państwo mieli takie miny, jakby mi nie ufali. A ja przecież  wiem! No kto by nie wiedział, jakie dzieci ma najbliższa przyjaciółka?!

środa, 16 sierpnia 2017

obecności

- Dzień dobry, Kalino. Tu wujek Zbardzodaleka. Niestety nie możemy z ciocią przyjechać na pogrzeb twojego taty. Ale bardzo chcielibyśmy. Mamy taką propozycję: podczas pogrzebu twojego taty pójdziemy z ciocią na najbliższy cmentarz i sprzątniemy jakiś zaniedbany grób. Czy odpowiada wam taka forma naszej obecności na pogrzebie?
- Naturalnie, wujku. Będzie mi bardzo miło, że będziecie z nami w tym czasie.
-To bardzo dobrze. Oczywiście kwiaty, znicz - wszystko będzie jak trzeba.

Tak było kilka lat temu. Do dziś jestem dumna, że mam takich roztropnych krewnych.

- Kalina, %&#$%@! No %#&@%#! Niech to %&#%@! Bardzo, bardzo cię przepraszam, ale pomyliłam dni i nie przyszłam wczoraj na pogrzeb twojego taty, tylko dzisiaj. Gdy zobaczyłam, że was nie ma, sprawdziłam datę. Czy wyrażasz zgodę, żebym kwiaty i znicz położyła na jakimś innym grobie?
- Naturalnie. Na jakimś starym, poproszę.
- Będzie stary. I jestem z tobą! Wszyscy byli wczoraj, ja jestem dzisiaj!
- Dziękuję. Ściskam.

Tak było kilka lat temu. Do dziś jestem dumna, że mam taką roztropną przyjaciółkę.


Jeśli kiedyś na grobie swoich bliskich znajdziecie świeże kwiaty i znicz, to pomyślcie, że gdzieś jakaś Kalina miała pogrzeb w rodzinie. Pewnie bardzo daleko. I może nie dziś...

wtorek, 15 sierpnia 2017

kotach

Byłyśmy z mamą w kinie na "Kedi".

- Kalinko, tak się zastanawiam... Ten film był o kotach, prawda? Ale gdyby tak powiedzieć coś więcej, to o czym on był?
- Tego się nie da, mamo, opowiedzieć.
- To wspaniale. Bo już się bałam, że tylko ja uważam, że się nie da.

niedziela, 13 sierpnia 2017

sraczkowych

Mama wyhodowała na balkonie pomidorki i szczypiorek. Codziennie na śniadanie robiła sobie kanapeczki z pomidorkami i szczypiorkiem.
Aż się pochorowała.
Zaczęło się tradycyjnie. Od lekkiej sraczki. Choroba się rozwijała, doszło do stanu, który wymusił na mamie podpisanie zgody na zamknięcie na oddziale chorób zakaźnych, bez możliwości odwiedzin aż do momentu wykluczenia cholery, dżumy, malarii, trądu i salmonellozy.

przepisy.net
Mama wykluczała Salmonellę od początku, mówiąc specjalistom chorób sraczkowych, że przyczyną dolegliwości są pomidorki. Pierwsze objawy choroby pojawiły się bowiem łącznie z pierwszymi pomidorkami. I w miarę przybywania pomidorków, objawy się powiększały. Określenie "skórka od pomidorka mi się przykleiła do żołądka" nie wzbudza entuzjazmu w lekarzach medycyny. Oj, nie wzbudza...
Wszystkie choroby w szpitalu wykluczono. Znaczy - mama zdrowa, tylko biegunkę ma nie wiadomo po co.
Podczas pobytu w jednoosobowej celi mama wyzdrowiała, nabrała sił i wróciła do domu.
Pomidorków jeść już nie chciała, szczypiorku też. Zabrałam się zatem za utylizację owych.
Podczas eksmisji przyjrzałam się pomidorkom starannie. I nic.
Postanowiłam wyeksmitować również szczypiorek. I cóż się okazało? W doniczce ze szczypiorkiem wyrosła jedna, maleńka kępka szczypiorku i obfita, dorodna i zielona kępa trawy. Mama jadła codziennie na śniadanko pomidorki ze świeżo ściętą, pokrojoną na drobno, zieloną trawką...

I ładnie to tak podejrzewać niewinną Salmonellę?!