Przychodzi potwierdzenie. Wszystko się zgadza. Albo raczej należałoby napisać: wszystko napisane normalną czcionką się zgadza. Przychodzi następny mail z fakturą. Cena 350 zł.
Jak stałam, tak usiadłam. Czuję się okradziona. Telefon w dłoń i dalejże dzwonić do złodzieja-hotelarza.
| survival strefa.pl |
Czyli 200 zł kosztuje nocleg, a 150 - obsługa hotelowa.
Shit!
150 zł dostanie recepcjonista?!
I tu kolejna niespodzianka: hotel należy do tzw. hoteli bezobsługowych, czyli dostaje się kod do domofonu, kod do skrzynki w której będzie klucz i nie zobaczę tam żywego człowieka. Ja?! Ja dostaję jakieś numery mailem?! I mam wejść na ich podstawie w nocy do pokoju w hotelu?! A jak się coś zatnie?! Nie zadziała?! Wyłączą prąd?!
W ten oto sposób muszę zabrać ze sobą wodę w butelce i śpiwór, bo nie wykluczam opcji spędzenia pierwszej nocy na parkingu pod hotelem. O ile tam będzie jakiś parking.
I to wszystko za jedyne 200 zł, które tak naprawdę wynosi 350...