czwartek, 7 lipca 2016

mimikry

natemat.pl
- Po wygranym meczu cała drużyna futbolu amerykańskiego udała się na przystanek autobusowy. Każdy z zawodników to chłop jak dąb, zwinny, szybki i bardzo waleczny. Wsiedli do autobusu. Ciesząc się z wygranej, radosnymi głosami omawiali niektóre fragmenty meczu, które dla niewtajemniczonych brzmiały trochę jak opis bitwy pod Grunwaldem, a trochę jak fragmenty pościgów za Jamesem Bondem. Kubaturę mają oni zaiste imponującą, więc zapełnili prawie całą pojemność autobusu, do tego ich stroje, niedające się złożyć w kostkę, uszczelniły ewentualne szpary. Po dłuższej chwili zorientowali się, że wyjątkowo mało pasażerów wsiada do autobusu na kolejnych przystankach, a ci, którzy w roztargnieniu jednak wsiedli, zaczynają, na skutek mimikry, wtapiać się w siedzenia i drzwi. Strach to, czy raczej poszanowanie dla siły ludzkich mięśni...?

narciarski

grubatuba.pl
- Długo jeszcze będziesz nosić ten gips?
- Kilka tygodni. Ale to już nie jest gips, tylko coś jak but narciarski.
- I chodzisz tak po ulicy? W bucie narciarskim? W środku lata? Żadnego wstydu, żadnego opamiętania...

wtorek, 5 lipca 2016

odśnieżającej

- Jeden z sąsiadów chodził po domach metodą "porozmawiania o królestwie niebieskim" i zbierał podpisy pod petycją, żeby nasza ulica zrezygnowała z firmy odśnieżającej zimą. Albowiem śnieg pada zaledwie cztery razy w roku, z czego raz obficie, a firmie odśnieżającej płaci się tzw. "czujkowe". Inaczej mówiąc - opłata jest niezależna od wielkości pokrywy śnieżnej. Czy śnieg pada, czy nie pada, opłata się należy. Pomysł sąsiada był taki, żebyśmy w okresie potencjalnych opadów mieli dyżury sąsiedzkie. Każdy jednego zimowego dnia. I jeśli akurat śnieg spadnie podczas mojego dyżuru, to moja rodzina od czarnego świtu będzie odśnieżać ulicę... Gdy usłyszałam tę propozycję, spadłam z krzesła, chociaż wcale na nim natenczas nie siedziałam. Wyobraziłam sobie, jak razem z córkami haruję w pocie czoła od 3.30 rano, usiłując odśnieżyć 150 metrów bieżących zaśnieżonej ulicy. I przeklinając jednocześnie wszystkich sąsiadów, którym się upiekło.
- Czyli nie podpisałaś?
- Nie mogę narażać sąsiadów, że będę im złorzeczyć... Jednocześnie bałabym się, że moja mina, gdyby akurat śnieg spadł w dzień profesora, mogłaby jednoznacznie wyrazić to, czego nigdy nie odważyłam się zwerbalizować. A profesor ma psa, który mógłby mi nasikać na wycieraczkę. Z tego powodu - wolę płacić czujkowe.