- Co to jest?
- Kaczka z morelami w sosie miodowym.
- To są morele?
- Nie miałam moreli, więc użyłam suszonych śliwek. Kaczki też nie było, więc wzięłam filety z kurczaka...
- Dobrze, że sos miodowy chociaż jest...
- Tak... Tyle, że bez miodu...
- Teraz skręć.... Uważaj na światłach... Chyba powinnaś zmienić pas, bo z tego się nie da skręcić w lewo... Wyprzedź tego osła! Nie powinnaś stawać tak blisko...
- Czy mogłabyś mi jeszcze przypominać o zmianie biegów i włączaniu kierunkowskazu?
- No i co się denerwujesz? Czy ja ci coś mówię?
- Nie mówisz? To co mówisz, jak mówisz?
- Mam tego dość! Ciągle i ciągle to samo! Proszę i proszę, a ty nic!
- Mówiłaś coś? Przepraszam cię, kochana, ale nie słyszałam, bo tu taki hałas...
- Nie, nic... Jak się ma pecha, to nawet jak się człowiek wydrze dla sportu, to trafi na głuchego...
- Przesuń się trochę...
- Nie pchaj się teraz!
- To się przesuń!
- Ale się nie pchaj!
- Ale nie możesz poczekać?
- Ale nie możesz się przesunąć?
- Uparty osioł!
- Nie musisz się przedstawiać. Wiem, kim jesteś!
- Czy mogłabyś przestać zostawiać swoje rzeczy w łazience?! To nie jest magazyn twoich brudów! Jak to wygląda!? Za każdym razem, gdy wchodzę do łazienki, muszę oglądać twoje rozbebeszone rajtuzy na kaloryferze!
- Po pierwsze: nie rajtuzy, tylko rajstopy, a po drugie: twoje rzeczy też tam są!
- No pięknie! I całą awanturę szlag trafił!
- Może okna umyjemy?
- Po co myć okna?! Co chwilę pada, kropki się i tak od deszczu porobią, a z czystymi oknami będzie widać, że firanki niewyprane... Jak wypierzemy firanki, to zasłony będą szare... No same nieszczęścia.
- Dobra. Po prostu włączę lampę, żeby było jaśniej. Lepiej?
- Od razu lepiej!
- Patrz, znalazłam w piwnicy karton z naszymi starymi zabawkami... Jakie śliczne... Twój ulubiony piesek. Pamiętasz? A tu, zobacz... Lalka w złotej sukience. To była moja ulubiona. Chyba Róża...
Śliczna, prawda?
- Przypominam ci, że jestem uczulona na kurz, pająki skłądają jaja w zakamarkach, a myszy i szczury często zimują w starych tkaninach!
- Dobrze, że nie jesteś archeologiem, bo byś wszystkie mumie wyrzuciła na śmietnik ze względu na spękania!
- Jezu! Zbiłam termometr! Szybko, chodź zbierać rtęć...
- Przecież to nie jest termometr rtęciowy! Nie widzisz, że się kulki nie robią?
- No, faktycznie...To co to jest?
- Poliwęglogłodek nadtlenoprzysposobności.
- Co?
- A skąd ja mam wiedzieć, co to jest??? Termometr. A właściwie: były termometr... Przecież ja mu w zęby nie zaglądam!
- A pomyśl, gdzie on ci zaglądał, jak byłaś mała!
- Chcesz te spodnie?
- A co, zastanawiasz się, czy je wyrzucić?
- Nie... Właściwie, to sama nie wiem, czy są fajne, ale jeśli ty je będziesz chciała, to myślę, że od razu będą mi się bardziej podobały...
- Widziałam w koszu z przecenionymi artykułami św Mikołaja z 70%-ową obniżką...
- Może kupmy! Przykleimy mu uszy i będzie udawał zająca...
- No i może więcej prezentów przynosi niż jakiś mały zając...
- Osłodzić ci herbatę?
- Nie. Chętnie wypiję gorzką.
- Bo już osłodziłam...
- To po co pytasz?
- Żebyś nie czuła, że o wszystkim za ciebie decyduję...
- Wcale się nie zorientowałam. Zwłaszcza teraz...
- Pamiętasz, jak się dawniej zastanawiałyśmy, czy św. Mikołaj umie mówić po chińsku?
- W dzisiejszych czasach można przypuszczać, że on mówi wyłącznie po chińsku...
- Pamietasz coś z fizyki ze szkoły?
- No pewnie!
- A ja nic...
- Nie pamiętasz, że nasza fizyczka nosiła perukę, że malowała usta na pomarańczowo, a podczas sprawdzianów chodziła po klasie jak pies gończy?
- Miałam na myśli jakieś wzory, i takie rzeczy...
- To ja pamiętam tylko wzór z jej spódnicy...
- Tej długiej? Też pamiętam...
- Wąż! Wąż! Chodź tu! Wąż!
- Boże, jaki wąż? Gdzie!? Żywy?
- Nie żywy, tylko wąż od pralki! Odczepił się i woda się leje!
- Z tobą można zawału dostać!
- A co, wolałabyś żywego?
- Podobno dziennie wypada człowiekowi 100 włosów, natomiast statystyczna cebulka włosa żyje...
- Ludzie to badają? Wyobrażasz sobie, jak taka mała dziewczynka w przedszkolu opowiada dzieciom: A mój tatuś to w pracy liczy włosy na głowie...
- Żadnego szacunku dla nauki...
- Czy mogłabyś nie trzymać tej tubki w kubku z pastami do zębów?
- A czy mogłabyś przestać używać mojego kremu depilującego do mycia zębów? W końcu na języku włosy ci chyba nie rosną!?
- Złamał mi się ząb! Skąd ja teraz wezmę kasę na dentystę?
- Włóż go pod poduszkę. Może zębowa wróżka do dorosłych też przychodzi w nocy...
- Ciekawe co przynosi za złamanego zęba?
- Może wybije ci tę resztę i wtedy położy pod poduszkę pieniążek...
- Dzięki... To musiałby być chyba jakiś starożytny pieniądz z wykopalisk, żeby starczyło na zęba!
- Jaki ząb, taka moneta!
- Wiesz kto projektował mechanizm, blokujący w samochodzie klapę od silnika przed otwarciem? Jak kiedyś dorwę tego gościa, to mu będę kazała z pomalowanymi paznokciami macać te brudne, osmolone blaszki w poszukiwaniu tej, którą trzeba odchylić!
- A po co ty to otwierałaś?
- Bo mi się pomyliło na stacji benzynowej i zamiast wlewu paliwa otworzyłam klapę! A potem nie mogłam jej zamknąć, więc musiałam całą otwierać, żeby nią z góry trzasnąć. W sumie pobyt na stacji trwał jakieś 20 minut... Idiota jeden...
- Ale kto idiota? Ten facet, czy... Nie, no jasne! Ten facet!
- Co to za śrubka?
- Właśnie nie wiem. Próbowałam naprawić sokowirówkę. Musiałam ją rozkręcić, bo skórka wlazła pod nóż. I jak ją złożyłam, to się okazało, że została mi jedna śrubka. Ale działa dobrze, więc...
- Ale to jest przecież niemiecka sokowirówka?
- No to co?
- Dziwne, że tacy oszczędni, a wsadzili do środka niepotrzebną śrubkę...
- Umiesz nastawić tak, żeby to się samo wyłączyło za dwie godziny?
- Umiem. Trzeba nastawić budzik w telefonie, a gdy zadzwoni, trzeba podejść i to wyłączyć!
- Zrobiłam dokładnie tak, jak napisali i wyszła mi taka wielka klucha, zamiast delikatnego ciasta. Teraz nie wiem, czy spróbować to jednak upiec, czy lepiej od razu wyrzucić?
- To zależy, czy wolisz wyrzucać do śmieci z blachy, czy z miski...
- Co to jest?
- Nie marudź. Zrobiłam według przepisu z gazety!
- A co to była za gazeta?
- Jakaś o urządzaniu wnętrz!
- No tak... Może przepisy na ładne wnętrza im lepiej wychodzą...