Szał kreatywno-decydencki w
dziale do spraw seriali w Hollywood czy innym Serialforest wygląda tak (producent się pyta
asystentów):
- Jadzia, a co tera modne jest?
- Wampiry!
- Niee, Jadzia, to wczoraj.
- Wilkołaki i mutanty!
- Jadzia ty wywłoku
niedoinformowany, bo cię zwolnię!
- Takie co w myślach czytają i w
te i wewte w czasie podróżujom?
- No może. Heeeeniu! Ty mi
powiedz nierobie, w końcu za co ci płacę! Co tera modne jest?
- Modne takie co muszą mordować,
chocia to dobre ludzie są. Kosmici, co nie wiadomo czy dobre są czy nie – w
piątym sezonie się okaże. Bezczelne geniusze. Samotne detektywy, też geniusze
albo kosmity. Upadłe anioły walczące z duchami, kosmitami i detektywami
wampirami. I jeszcze jedno: odchodzę!
Oczywiście scenografia filologiczna jest inna, imiona zagraniczne, a
ubrania eleganckie, ale poziom umysłowy ten sam.
Następuje
nakładanie się na siebie modnych seriali.
Z seriali oglądanych masowo i nagradzanych natychmiast wypączkowują seriale
podobne. Jak mamy serial kryminalny o grzebaniu w starych sprawach to
natychmiast mamy trzy inne, gdzie w starych sprawach grzebią się jeszcze
bardziej. W jednym grzebie się facet, w drugim już babka, a w trzecim
babochłop, co ma wizje. Bo tu występuje kalkomania na inny sławny serial, gdzie
główny bohater ma wizje właśnie - jakiś taki nadprzyrodzony dar. W całkiem
normalnym, realnym świecie, gdzie inni tego nadprzyrodzenia nie mają. Zaraz
znowuż występuje kalkomania – w tym serialu bohater miał jedno nadprzyrodzenie,
a już w następnym ma dwa. W następnym zaś nadprzyrodzenie mają wszyscy oprócz
jednego, tego właśnie, który zostaje bohaterem.
Oddzielna
materia to geniusze. O nie, nie ma co liczyć na bohatera który jest pracowity i
do wniosków dochodzi za pomocą systematyczności, wiedzy i dedukcji – nie te
czasy, to by była nuuuuda, panie. Geniusz ze świergotu ptaka i mrygnięcia okiem
we wtorek wyczyta, że zabił X a Y to tak naprawdę Z. Geniusz musi być obowiązkowo problematyczny społecznie, a każden
następny jest bardziej problematyczny niż poprzedni - jeden tylko bezczelny i
złośliwy, kolejny to już kompulsywny histeryk, a potem już wio bez trzymanki –
gej paranoik, narcystyczny kanibal, asperger z agorafobią, seksualny dewiant ze
sznytami na zadku. No ale GENIUSZ więc wybaczmy i klęknijmy. Nie ma geniusza
bez fobii. Bez ceny straszliwej w postaci takiej właśnie. Oraz (obowiązkowo!)
nigdy bez asystenta do spraw kontaktów ze światem niegeniuszy. No wiadomix.
Zwykły człowiek może odetchnąć z ulgą, że go to nieszczęście (bycia geniuszem) nie spotkało i że
sam osobiście może se iść do sklepu i kupić kawałek sera. A taki geniusz siedzi
w chałupie głodny, bo nie może (jak mu się asystent spóźnia, co się często zdarza, bo aktorzy drugoplanowi mają zakontraktowane mniej czasu ekranowego, nieprawdaż ;).
Następuje też usprawiedliwianie złych bohaterów. Etyka telewizyjna bardzo elastycznie się prezentuje (aż ciekawym jesteśmy co z młodzieży na tym upasionej wyrośnie). Bo okoliczności, panie. Bo tamten był gruby i brzydki. Bo oko za oko to stare i nieaktualne – teraz to za oko drugie oko plus dwa zęby, w tym jeden trzonowy. Cała masa dewiantów społecznych jest przedstawiana w pozytywnym świetle, a jak się pojawia jakiś powiedzmy eee chrześcijaninosamarytanin, co mówi złu NIE, to go automatycznie do cna znienawidzamy (dobro i uczciwość to nuuuda, panie).
Następuje też usprawiedliwianie złych bohaterów. Etyka telewizyjna bardzo elastycznie się prezentuje (aż ciekawym jesteśmy co z młodzieży na tym upasionej wyrośnie). Bo okoliczności, panie. Bo tamten był gruby i brzydki. Bo oko za oko to stare i nieaktualne – teraz to za oko drugie oko plus dwa zęby, w tym jeden trzonowy. Cała masa dewiantów społecznych jest przedstawiana w pozytywnym świetle, a jak się pojawia jakiś powiedzmy eee chrześcijaninosamarytanin, co mówi złu NIE, to go automatycznie do cna znienawidzamy (dobro i uczciwość to nuuuda, panie).
No i dużo tej nadprzyrodzonej maści, dzisiaj serial bez efektów specjalnych opartych na nadprzyrodzeniach bohaterów ma nikłe szanse, żeby się przebić. Przyrodzenia są takie i owakie: baśniowe, kosmiczne, paranormalne, dużo w tym błysków i szybkiego poruszania się. Tylko gdzie ma nas to zaprowadzić? Staliśmy się tak poprawni politycznie, że musimy sobie wymyślać nowe gatunki, nowe nadprzyrodzenia, żeby się nad nimi wyżywać. Stąd konflikty między ludźmi a mutantami oraz między wilkołakami a wamirami. Czarni mieszkańcy planety uzyskali prawa, kobiety już głosują więc się teraz musim się dyskryminować z kosmitami i upadłymi aniołami. Aż żal dupę ściska, że jesteśmy ledwie homo sapiens pilotus canapus. W poważaniu mamy dobrego kowboja, który przybył ocalić miasteczko – marzymy, by się teleportować, strzelać oczami i umieć zabić bez złapania (w czym pomaga teleportacja i nie-mruganie we wtorek ;). To są cenne umiejętności!
A weźmy taki najzwyklejszy serial kryminalny. Ten zakatrupił, tamten go ściga i za kratki, c’nie? A gdzie tam, doprawdyż. Co to w ogóle za mordowanie teraz: jakieś krwią po ścianach pisanie, flaków jak girlandy rozwieszanie, zwłok na supeł zawiązywanie i róży w tyłek im wtykanie. Skąd się to wzięło? Kto ma na to czas i ochotę jak się pytam. Czy wszystkie morderce to bezrobotne z doktoratem z symbologii i ze spadkiem po bogatej ciotce, że im się chce tak czasochłonnie i fikuśnie i szyfrem i zygzakiem? Eee. Eeee. No może nudy w tym nie ma, panie, ale sensu tyż brak.
To
tytułem wstępu i w ramach zapewnienia, że znam się na rzeczy, jak przystąpię
niedługo do przedstawiania najlepszych propozycji serialowych na jesień. No.
A teraz pouczająca kinomaniacka seria z YT czyli Uczciwe trajlery
Daję takie uniwersalnie chyba znane, ale szczerze polecam odnalezienie też śpiewanego Les Misereblalblables ;)
A teraz pouczająca kinomaniacka seria z YT czyli Uczciwe trajlery
Daję takie uniwersalnie chyba znane, ale szczerze polecam odnalezienie też śpiewanego Les Misereblalblables ;)