Pokazywanie postów oznaczonych etykietą damsko-męskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą damsko-męskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lutego 2016

Piosenka dla zakochanych czyli o Walentynkach oraz tradycyjna damsko-męska lista przypadków

Wszystkim zakochanym (i aspirującym) najlepsze życzenia w dniu Walentynek!
Specjalnie dla was piosenka:



Mam nadzieję, że miło spędziliście dzień. A jeśli nie, to pozostało jeszcze ćwierć wieczoru. W sam raz na ćwierć kolacji lub ćwierć seansu dla ćwierćinteligentów ;)
"Spotkali się w święto o piątej przed kinem
Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.
Tutejsza idiotko! - rzekł kretyn miejscowy -
Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy?
Miejscowa kretynka odrzekła - Z ochotą,
Albowiem cię kocham, tutejszy idioto.

(...)

Więc poszli na sznycel, na melbe, na winko,
Miejscowy idiota z tutejszą kretynką.
Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym
Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym.
W ten sposób dorobią się córki lub syna:
Idioty, idiotki, kretynki, kretyna.
By znowu się mogli spotykać przed kinem
Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem."

(Karta z dziejów ludzkości - Julian Tuwim)

Zawsze mnie zastanawiało, jak bardzo niezdrowo cliche trzeba być, żeby się 14 lutego wybrać na seans zaproponowany przez przeciętnego polskiego dystrybutora: 

On i ona, pełen luz, umawiają się tylko na seks/ bycie przyjaciółmi, ale potem (WTEM!) zdają sobie sprawę że to miłość, miłość panie dzieju! I ZAWSZE, musowo, grupowa scena finałowa: on jej się oświadcza w restauracji a wszyscy biją brawo i podrzucają z uciechy kotlety, albo śpiewa on na cały regulator na dworcu albo okazuje publicznie afekt na stadionie bejsbolowym. Albo inne takie, których już na szczęście nie pamiętam. Zawsze mnie zastanawiał ten nurt kina hollywódzkiego: bez grupen-finale ich miłość traci na wartości i znaczeniu, gdyż co to za afekt w prywatnych, intymnych pieleszach, bez famfarów?

Tymczasem prozaiczni bezfamfarowcy, odbiorcy takich gniotów, gnietą się latami w kompletnie niedobranych związkach. Z lenistwa. Ze strachu przed samotnością. Ze strachu przed koniecznością readaptacji.
I najświętszy przypadek: Z PRZYZWYCZAJENIA.
Obserwuję wokół siebie takie mezalianse różnych oczekiwań i realizacji życiowych planów. Bardzo to smutne. I jednocześnie jakie życiowe.
Molier powiedział, że najlepsze błędy są najkrótsze, ale co on tam wie.

No i zawsze mają bezfanfarowcy ten jeden, pluszowo-misiaczkowo-różano-czekoladkowy dzień dyspensy od goryczy, przemilczeń, awantur. Kazamatów codzienności.

Mój ulubiony przypadek miłosno-medyczny:


A teraz inwentaryzacja damsko-męska z i-kartki:
Enjoy.









czwartek, 12 lutego 2015

Walentynkowa noc rozpusty czyli obrazkowy poradnik erotyczny czyli internet radzi, co porabiać w alkowie



Po latach ośmieszania bezrefleksyjnej absorpcji tego infantylnego święta, czas na konfrontację z jej obowiązkowym grafikiem: poranny teaser emocjonalnego zaangażowania, potem kolacja przy świecach, komedia romantyczna produkcji hamerykańskiej (i dyskretny paw w trakcie) oraz wizyta w alkowie. A tu scenariusze bywają różne, w zależności od tego w jakim stadium nakładów lub rozkładu znajduje się związek.
Dzisiaj – awansem!- zinwentaryzujemy kilka sypialnianych przypadków seksualnych powinności pożycia w miłości.

Już walentynkowym porankiem warto partnera przywitać dobrym słowem, drobnym kłamstwem, śniadaniem do łóżka, naprawą spłuczki...




Dla podkręcenia atmosfery i olśnienia wybranki/ka spontanicznie, na jakimś murze (najlepiej stołecznej komendy), dobrze jest wyznać nasze uczucia!



A wieczorem oddać się spełnianiu najskrytszych eksperymentów erotycznych: kulinarnych, ideologicznych,  paraliterackich, skarbowych. Niech nie będzie nudno! Niech ściany powlekają się pęknięciami a sąsiedzi zamykają ona! Niech płoną poszewki oraz poliestrowe kołdry z Ajkei! Noga za głowę i nelson założony w talii (jeśli ktoś ma)! Zaprezentujmy się z najlepszej strony: szarmanckiej, impulsywnej, brawurowej! Niech oddziały pogotowia ratunkowego zaprezentują na co idą nasze podatki!


Inspirację możemy czerpać tak z baletu, jak i starożytnego garncarstwa.

Pamiętajmy jednak, że inicjacja tych erotycznych wygibasów ma się odbywać z należytym pietyzmem oraz nieśmiałością tak charakterystyczną dla czułego serca i unerwionej genitalii.


Takie święto zdarza się tylko raz w roku, chyba, że jako narodowcy i Słowianie, dokazujemy również w nocy Qpały.

Ważne, żeby po wykazaniu morderczej inicjatywy, wykazać też następnie daleko idący entuzjazm a zaraz potem stoicką wyrozumiałość. W końcu jesteśmy tylko ludźmi.



Clue programu czyli mega niespodziankę wieńczącą ten słodziuśki dzionek i lubieżny wieczór warto zostawić na samiuśki koniec.
Nie wiem jak u was, ale w stolicy modne w tym sezonie są: testy ciążowe z kreseczkami i pozytywny wynik na chlamydię.


Życzę powodzenia i spełnienia.
(Specjalnie puszczam tego posta wcześniej żebyście zdążyli przedsięwziąć jakąś potencję ;)
Dajcie znać jak poszło.
 


niedziela, 30 listopada 2014

Będąc porzuconą przez Andrzeja

Oby wam się Andrzejki udały lepiej niż Joannie. I żebyście nie musiały nikogo oblewać gorącym woskiem ;)

Kabaret Hrabii - Song porzuconej - Joanna Kołaczkowska

No to ten. Bawcie się dobrze w weekend.
Pożegnajmy listopad z przytupem.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Kobiety bowiem, o ile nie kochają, posiadają wszystkie zimną krew starego adwokata

Jedną z ważnych rzeczy, której nauczyłam się będąc z M., jest sposób w jaki należy odpowiadać na pytania typu:
- Jakich perfum używasz?
Prawidłowa odpowiedź nie brzmi:
- Wszystko jedno, byle nie pachniały jak odświeżacz do kibla! Żadnej sosnowej nuty, tyle.


Otóż tak odpowiadać nie można. Prawidłowa odpowiedź to miejsce nie tylko na product placement konkretnego flakonika, ale i nas samych na drabinie społecznej. Czy jesteśmy raczej tanie i zadowoli nas byle co (typ kurnej chaty) czy raczej zamkiem, do zdobycia tylko z armią trudnodostępnych flakoników, trufli, markowych torebek i weekendów w Paryżu.
Kiedyś spotykałam się z chłopakiem, który, w końcu,  leżąc w zmiędlonej pościeli powiedział do mnie:
- Niesamowite, jak łatwo poszło. Myślałem, że będę cię musiał zabrać na jakąś wycieczkę zagraniczną!
Śmiałam się, owszem, ale zapamiętałam sobie tę lekcję taktyki damsko-męskiej. Bo wcześniej to myślałam po prostu, że każde z nas zainwestowało kilka miesięcy życia w rozwojowe przedsięwzięcie pod nazwą MY.

Kiedyś indziej spotykałam się z chłopakiem, z którym od początku mieliśmy rozdzielność majątkową: na wszelkich wyjściach płaciliśmy każde za swoje potrzeby. W końcu zaprosiłam go do siebie.
- Ooo? – zdziwił się. – Ale zapraszasz mnie na noc? Przecież ja ci nigdy nic nie postawiłem.
No cóż, skoro tak, zatem i ja mu też nic nie postawiłam, zrezygnowana złym czasowym placementem tej uwagi oraz ogólnie tą fatalną przypadłością, że mężczyźni mówią mi więcej niż powinni. 
Obraz jak obraz, ma być ładny, z ryczącym jeleniem, wiadomo, ale czy ja naprawdę muszę wiedzieć jakim jajem zagruntowane jest płótno na blejtramie? 
No ale niestety się dowiedziałam w między czasie.

Moja młodość upływała w czasach bezinteresownych fascynacji, z których te najstaranniej wybrane przeznaczało się do konsumpcji, za którą nie wystawiało się rachunku a napiwkiem był poranny śmiech i garść wydzielonych endorfin.
Eh.
W tych nowych czasach nie umiem się jakoś odnaleźć. 
Nie chodzi o gatunek pańć, które nie dają za darmo i potem chwalą się tym w programach Ewy Drzyzgi. Chodzi o szacunek postkoitalny i doprawdyż nasza szczerość i bezinteresowność nie czyni nas wygranymi moralnie, jeśli po wszystkim nasz amigo nie czuje do nas respektu - nawet jeżeli utknęliśmy z nim w dłuższym związku – skoro nie ma on linii kredytowej do spłacenia, skoro nie spieniężył nerek by w nasze zdobycie zainwestować, skoro wszystko dostał za darmo, w promocji, na tacy, podetknięte pod nos. Jak może nas zatem szanować?

Dlatego mataczymy tak, by dostać perfumy z najwyższej półki, które kompletnie nic nas nie obchodzą.
Nasz wybranek przychodzi z tymi perfumami jak pies z gazetą w pysku i mówi:
- Proszę, słońce, nie było łatwo zdobyć tych Noir de Soir de Nabuchodonozuar, nie było ich na Allegro ani w podwarszawskiej hurtowni, w Poznaniu tylko mignęła edycja limitowana, ale w końcu kolega z byłej pracy siostry był służbowo w [dalekie, zagraniczne miejsce] i udało się go namówić, żeby tam...
A my odpowiadamy:
- Och, dziękuję najdroższy, ale to są przecież perfumy z ciężką nutą [trudne słowo] na zimę, za pół roku będzie jak znalazł, ale na lato to ja używam czegoś lżejszego, z nutą [inne trudne słowo] na przykład, choćby Jour de Knur de Fraupazur, mmm. Ale dziękuję oczywiście, naprawdę jestem pod wrażeniem.
I aport, bucu.

Pewne z zasady są odwieczne i nie należy ich podważać zbytnim pobłażaniem. Wyobraźmy sobie, dajmy na to, naszych antenatów sprzed miliona lat: on, Neanderczalczyk, wraca za-sapiens ale bardzo dumny z polowania, ciągnąc za trąbę upolowanego mamuta. Nie było go tydzień, słania się na nogach, a ze szram na klacie wypadają mu, gdy pokasłuje, powbijane weń, tygrysie pazury.
A ona, Neandertalka, macha włochatą ręką i mówi:
- Hej, i po co się kłopotałeś? Mamy trochę jagód i orzeszków a poza tym wczoraj kipnęła Babcia Eukarionta, doprawdyż wystarczyłoby gdybyś ją tu spod skały przeciągnął przez obiadem a nie znikał na tydzień i rysował mi teraz podłogę tygrysim pedicurem.
No nie ma takiej opcji.
Neandertalka zna zasady, jest wdzięczna za mamuta, którego wcześniej zażądała i rozkłada owłosione nogi i mijają lata i stulecia a zasady mimo obecności golarek i zaawansowanego kalibru darów pozostają takie same. I trzeba je respektować.

Idźmy się zatem teraz spryskać czymś, co nie jedzie sosną, drogie koleżanki ;)

(A w tytule oczywiście Balzak ;)

piątek, 14 lutego 2014

Walentyna prosi: bądź moim misiaczkiem!

Na początek, na poprawę humoru smutny bohater naszej w połowie lutowej kultury miłości Misery Bear Przedstawia:


Tu Misery Bear szykuje się na randkę [klik] a tu w końcu wychodzi... ee to jest żeni się [klik]. Wszystkie przygody ściskające ze serce lub perystaltykę.

A teraz Przejdźmy do walentynkowej litanii.

MISIU,

Udawaj, że nie widzisz, gdy widzisz, że udaję kogoś innego niż jestem















  

Rzucaj się na mnie w szale namiętności












Ale nigdy nie zabawiaj się, gdy jesteś sam

















Traktuj mnie szarmancko
Zawsze inteligentnie ripostuj















Nie zastawiaj na mnie emocjonalnych pułapek















Nie zawiedź moich oczekiwań
Dopasuj się stylistycznie

















Daj poznać twoje wnętrze
Bądź stojakiem na moje fobiczne bibeloty
Bądź rowerzystą. I zawsze za mną stój.
Bądź raczej brunetem

Dzielmy razem pasję nicnierobienia (w wysokich temperaturach)
 Cierp, kiedy mnie zbraknie
Pogódź się z tym, że ja nie będę cierpieć, gdy zabraknie ciebie





















....
Amen i szlus!





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...