Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uprawa kwiatów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uprawa kwiatów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 maja 2013

Tulipany


    Witajcie moi drodzy po troszku dłuższej przerwie. Wcale nie miałam takiego zamiaru, aby tak długo się nie odzywać.

   Jednakże, tak długo oczekiwana wiosna przez nas wszystkich - dosłownie mnie "oszołomiła". 

   Wszytko pomalutku zaczyna już wydobywać się z ziemi i skrzynek, w których posiałam wcześniej nasionka. Lawenda tylko jakoś mi nie chce rosnąć. Wyszły tylko dwie :( 

   Prawie wszystko już posadziłam, tj. ogórki (rozsady). bób, koperek, pietruszka. fasolka szparagowa, słoneczniki ozdobne i te zjadliwe, i kwiaty rożne, niech sobie rosną. 

   Cóż, słoneczniki pięknie stały na grządce, jak żołnierze i dalej by stały, żeby nie podgryzły je, te wstrętne ślimaki. 

   Dobrze, że jeszcze kilka rozsad miałam w zanadrzu. O wszelkich szkodnikach na naszych ogrodach kiedyś napiszę. Wydamy im walkę!
   Tymczasem moi drodzy pokażę moje tulipanki, które w tym roku miałam, śliczne, i jeszcze mam! A przy okazji reprezentacji moich tulipanów, napiszę także co nieco o nich samych.
   Ogrodowe tulipany kojarzą nam się z XVII-wieczną Holandią, choć tak właściwie pochodzą z Azji Mniejszej. Swoją "oszałamiającą" karierę rozpoczęły w zachodnioeuropejskich ogrodach w połowie XVI wieku..
   Pierwszym Europejczykiem, który zobaczył tulipanowe kwiaty, był markiz Augierius de Busbecq. Jako poseł austriackiego cesarza Ferdynarda I na dworze Sulejmana Wspaniałego.

   Podróżował on po terenie europejskiej części dzisiejszej Turcji i w pewnym ogrodzie (rok 1554) obaczył pięknie kwitnące tulipany. W swej relacji z podróży opisał urodę tych kwiatów, a wraz z korespondencją, wysłał do Wiednia pierwszą partię cebul tulipanowych.
   Cebulki przesłane przez Buspecqa trafiły w ręce jego przyjaciela - innego Flamandczyka - pracującego jako ogrodnik w cesarskich ogrodach. 

  Jak głosi pewna stugębna plotka owy ogrodnik sprowadzał z zapałem nasiona i cebule tych roślin z rożnych stron świata.
   Karol Kluzjusz - tak się zwał ów ogrodnik - posiadał pokaźną kolekcję tulipanów, którą mógł się chwalić wokół. 

    I robił to, rozpowiadając wszem i wszędzie, że jest w posiadaniu wspaniałego zbioru niezwykłych tulipanów.

    I to było jego zgubą, bo 1593 roku, nieznani sprawcy wdarli się do kluzjuszowego ogrodu w Lejdzie i... skradli mu wszystkie cebulki tulipanów.

   I w ten sposób niepohamowana chęć chwalenia się Kluzjusza, napotkało na zasłużoną karę. Od tamtej pory obraził się on na cały świat, włącznie z tulipanami.
   I właśnie ta kradzież mogła być przyczynkiem do rozpowszechnienia upraw tulipanów w Holandii. W ówczesnych czasach posiadanie w ogrodzie tulipanowych kwiatów stało się towarzyską koniecznością.


A teraz trochę o samej uprawie i pielęgnacji tulipanów.

   Najlepszym czasem na sadzenie tulipanów jest czas między 20 września a 20 października. Zbyt późne sadzenie nie pozwoli cebulkom dobrze się ukorzenić, co może opóźnić ich rozkwitanie.

   Cebulki tulipanów sadzimy na głębokość około 2 lub 3 wysokości cebulek. Na zimę dobrze jest je przykryć, np. korą, głównie po to aby utrzymać wilgotność gleby.

   Najważniejszym zabiegiem pielęgnacyjnym jest usuwanie pozostałości kwiatu wraz z pręcikiem, w którym to znajdują się nasiona.

   I najlepiej to robić poprzez ułamanie łodygi kwiatu. Dzięki temu zabiegowi roślina magazynuje w cebuli energię i zasoby na pięlne zakwitnienie na następny rok.

   Gdybyśmy pozostawili resztki kwiatu, to roślina skupiła by się na produkowaniu nasion.

   Jeżeli zaś chodzi o liście to po wyschnięciu nie obcinamy ich wszystkich. Pozostawiamy zawsze jednego aby karmił także roślinkę. Nawet gdy zrywamy kwiaty do wazonu postarajmy się, aby ten jeden listek mu ostawić.

 Wykopywanie cebulek tulipanów.
   Zaleca się aby co roku wykopywać cebule tulipanów, ale ja niekoniecznie tak robię. Swoje wykopuję tak co 2 lub 3 lata.

   I ponoć to błąd, bo pozostawiając bez wykopywania ryzykujemy, że zostaną one porażone najgroźniejszą chorobą grzybową - fuzariozą, zwłaszcza kiedy lato będzie ciepłe i wilgotne.

   Drugim powodem jest zmniejszająca się z roku na rok zasobność podłoża w składniki pokarmowe i zmniejszająca się przestrzeń dla cebul potomnych. 

   Pamiętajmy bowiem, że z jednej posadzonej jesienią cebuli matczynej, latem następnego roku, powstaje 2 do 5 cebul potomnych. Więc chyba zacznę i swoje cebulki wykopywać.

   Cebule tulipanów wykopuje się po zakończeniu wegetacji, gdy pędy i liście zaczynają żółknąć, a sucha łuska okrywająca cebule jest częściowo lub całkowicie brązowa.

   W Polsce wykopywanie cebul tulipanów przypada zatem na początek drugiej dekady czerwca i trwa do połowy lipca, zależnie od odmiany i przebiegu pogody. 

   Dobrze jest nie czekać z tym zabiegiem, aż liście całkowicie zaschną, bo wtedy trudno jest dokładnie zlokalizować cebule, przez co łatwo uszkodzić je szpadlem.

   Po wykopaniu cebulki suszymy rozkładając je cienką warstwą w ażurowych, plastikowych skrzyneczkach lub koszyczkach i umieścić w ciepłym i bardzo przewiewnym pomieszczeniu. 

  Optymalną temperaturą do podsuszenia cebul jest 30-34 st.C., utrzymana przez dwie doby. Osuszenie cebul w krótkim okresie gwarantuje ich wysoką zdrowotność.

Czyszczenie i sortowanie.
   Wykopane klony cebul należy rozdzielić na pojedyncze cebule, oczyścić z resztek suchych łusek starej cebuli matczynej, resztek starego pędu i korzeni. Później cebule można posortować na odpowiednie wielkości.

Spławianie cebul.
   Podczas uprawy tulipanów przez wiele lat, mamy do czynienia ze zjawiskiem tzw. wyradzania się odmian i/lub spadku plonu cebul. To zjawisko dotyczy wszystkich roślin rozmnażnych wegetatywnie.

   Można temu zapobiec, stosując pewien specjalny zabieg nazywany spławianiem cebul. Jego zasadą jest selekcja cebul na podstawie ich ciężaru właściwego. 

   Cebule tonące w kąpieli wodnej (o ciężarze właściwym większym od ciężaru właściwego wody) przeznacza się do dalszej uprawy, a pozostałe eliminuje. 

  Zabieg przeprowadza się w połowie sierpnia. Nie można niestety wykonać spławiania później, np. tuż przed sadzeniem, gdyż podczas letniego przechowywania wszystkie cebule tracą na wadze i mogłoby to prowadzić do usunięcia dużej liczby wartościowych cebul. Taki zabieg można zastosować raz na 3 do 5 lat. 

O jejku, zapomniałam napisać, że na moim drugim blogu ostatnio napisałam posta
Zapraszam.
Żródła:
"Działkowiec" - 2011 Nr 6 (730)
  SILVA RERUM           

niedziela, 8 lipca 2012

Surfinia (petunia) - królowa balkonów






Zanim przedstawię Wam kwiaty doniczkowe rosnące w moim ogrodzie, to chcę przedstawić dokładniej jedną z tych "Pań", panią Surfinię.

Surfinia została słusznie nazwana, królową balkonów. Nazwa surfinia obejmuje całą grupę odmian petunii kaskadowych o kwiatach różnej wielkości i barwy. Surfinie powstały w wyniku krzyżowania dzikich form petunii japońskich i brazylijskich i są efektem pracy hodowców tych właśnie krajów.

 I właśnie pod tą fotką (w komentarzykach), było napisane, że to petunia.
  No właśnie, teraz to ja już wiem i nikt mi nie zarzuci, że nie znam się na kwiatach !! A tak właśnie się stało, gdy na blogu-babuni49 podpisałam zdjęcie surfinii, jako surfinię. Niestety, ale ktoś stwierdził, że nie znam się na kwiatach, bo to jest petunia a nie surfinia.
 
 
Rośliny rozmnaża się za pomocą zielonych sadzonek pędowych.
Możemy
zakupić teraz mnóstwo odmian, a także nowych grup petunii kaskadowych. Oprócz najstarszej grupy petunii kaskadowych - Surfinii, liczącej już kilkadziesiąt odmian w uprawie. I tak na przykład:

Grupa Cascada - o zwartym pokroju.
Grupa Fortunia -o dużych kwiatach i gęstym ulistnieniu.
Grupa Conchita - o małych kwiatach, obficie kwitnąca przez całe lato.
Grupa Suprise - o kwiatach średniej wielkości i małych liściach.
Grupa Vitrotunia - polskiej hodowli.

Dużym powodzeniem cieszą się też petunie o drobnych kwiatach z grup:
Million, Bels, Celebration, Superbells i Sweet Pleasure.

Największą grupę stanowią odmiany w odcieniach fioletu i różu, są też kwitnące na czerwono, pomarańczowo i żółto.
 
Z tej fioletowej surfinii, niezbyt byłam zadowolona (słabo kwitła), chyba za mało o nią dbałam.

Uprawa -
surfinie wymagają gleby żyznej. Najodpowiedniejsza dla nich jest ziemia próchniczna o odczynie kwaśnym.  Surfinia lubi "kąpać" się w słońcu i najlepiej (balkony) od strony południowej, zaś od strony północnej - nigdy!!


Jeżeli chodzi o jej podlewanie należy ją podlewać raz dziennie, a w upalne dni nawet dwa razy dziennie. Nigdy nie należy dopuścić do jej przesuszenia. Ale surfinia nie lubi też nadmiaru wody, więc róbmy to z głową. Staraj się podlewać ziemię a nie kwiaty i liście. Jeśli nie będziemy przestrzegać tych podstawowych zasad, zacznie nam ona brązowieć.
Dlatego też jeśli opady są obfite (tak jak ostatnio), chowam po prostu roślinę w suche miejsce, a gdy słoneczko świeci to wystawiam ją.

Bardzo ważną rzeczą jest również jej nawożenie, najlepiej nawozem specjalnie do surfinii przeznaczonym. No i jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, codziennie usuwajmy przekwitłe kwiaty wraz z zawiązką nasiona, wtedy roślina nie traci niepotrzebnie energii na budowę nasion. 

Ach i jeszcze jedno, właśnie ostatnio odezwałam się na babuni-blog49 i napisałam takie coś Klopsiki po azjatycku

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

PIWONIA - królowa wiosny

Ponieważ jak już z wcześniejszego postu wiecie, teraz muszę być na diecie. Więc w temacie jedzenia na razie będzie cisza, a zajmę się czymś zgoła innym, np. kwiatkami itp.

I jeszcze jedno, chcę przeprosić wszystkich moich onetowskich przyjaciół za to, że komentarzyków moich u Was brak. A to wszystko dlatego, że w ogóle nie mogę ich nijak zamieścić - sorki ! 

Któż nie lubi piwonii z okazałymi, pięknie pachnącymi kwiatami i oryginalnymi liśćmi. Pachnące wyspy piwonii zawdzięczamy Chińczykom.
 
 Powiększ piwonie w wazonie.

 Peonie świetnie nadają się na bukiety. Aby długo stały w wazonie, trzeba je ścinać wcześnie rano, gdy mają jeszcze zamknięte pąki.

 Chińczycy uprawiali je już 1500 lat temu. Były tak cenione, że przekazywano je w spadku lub posagu, miały wartość złota. W Europie największą popularność zyskały w XVIII wieku.

Ulubienica Apolla 
Łacińska nazwa Paeonia wywodzi się z greckiego paionia (Pajon to przydomek Apolla) i oznacza kwiat Apollina, boga Słońca. Według mitologii greckiej Apollo używał peonii do leczenia ran bogów i herosów walczących w wojnie trojańskiej. 

Piwonia nie tylko zachwyca ale i leczy.
Przez wiele stuleci uprawiano ją jako roślinę leczniczą. Z korzenia robiono amulety, które miały chronić przed wszelkimi bólami. Do dziś w medycynie ludowej wyciągu z korzenia używa się jako leku obniżającego ciśnienie, rozkurczowego i przeciwbólowego. Nasiona zaś działają przeczyszczająco.

Ich kwiaty, które wyglądają jak puszyste kule, rozwijają się w najpiękniejszych miesiącach roku: maju i czerwcu. Świetnie czują się w pełnym słońcu, ale nie lubią tłoku. 

Najlepiej prezentują się w otoczeniu białych złocieni, lilii, niebieskich ostróżek, bodziszków, a także niewysokich krzewów ozdobnych, np. złotlinu, żylistka, jaśminowca. Ciekawie także reprezentują się z różami rabatowymi i krzaczastymi. Na sąsiadów piwonii nadają się również orliki, płomyki wiechowate, dzwonki i łubiny. 


Podstawowe zasady uprawy 

Kochają słońce. Najlepiej czują się w miejscu słonecznym i zacisznym, w glebie żyznej i gliniastej, ale niezbyt mokrej i zbitej.
---------------------------------------------------------
Nie lubią przenosin. Trzeba im starannie wybrać miejsce, bo nie lubią przesadzania i powinny możliwie jak najdłużej rosnąć w jednym miejscu.
--------------------------------------------------------
Warto je dokarmiać. Aby obficie kwitły, musimy je nawozić kompostem lub mieszankami do zasilania kwiatów wieloletnich. Ja moje piwonie zasilam chlebem, który czasami mi się zostaje. Po prostu wykopuję mały dołek nad korzeniami (ostrożnie, żeby korzeniom nie zrobić krzywdy). Kładę kilka kromek chleba, zasypuję ziemią, lekko przygniatam, a one zawsze po tym zabiegu mają piękne, pełne i oszałamiająco pachnące kwiaty.
----------------------------------------------------
Długo kwitną. Pod warunkiem, że będziemy usuwać przekwitłe kwiaty. W momencie przekwitnięcia bardzo ważne jest usuwanie kwiatostanów, najlepiej jest ścinać je sekatorem. Opadające na liście płatki kwiatów są siedliskiem chorób grzybowych, w tym groźnej dla piwonii szarej pleśni. Warto również usuwać pędy nasienne, aby nie osłabiły rośliny.
----------------------------------------------------
Nie tolerują tłoku. Wysoko rosnące odmiany o długich łodygach umieszczamy w dużych, nawet metrowych odstępach, odmiany niskie co 60-80 cm.
-----------------------------------------------------
Nie za głęboko. Jeśli posadzicie piwonię zbyt głęboko, zapomnijcie okwiatach. Kłącze należy tak umieścić w podłożu, aby nad pąkami znajdowało się maksymalnie 5 cm gruntu. To właśnie zbyt głębokie sadzenie karp powoduje, że piwonie nie kwitną, gdyż muszą się "przebijać" przez warstwę ziemi. W pierwszym roku ważne jest regularne podlewanie rośliny, aby mocno się ukorzeniła. W drugim roku po posadzeniu piwonia jeszcze nie zakwitnie, ale wystarczy kilka silnych pędów z liśćmi. Dopiero w trzecim roku możemy się spodziewać pięknych kwiatów.

A w wazonie. Jeśli chcemy aby piwonie były dłużej świeże w wazonie, musimy pamiętać o tym;

- pędy piwonii ścinamy gdy pąki wchodzą w fazę rozkwitu, czyli kiedy są otwarte w 1/3. Warto o tym pamiętać, gdyż całkowicie zamknięte kwiaty mogą nam się nie otworzyć w wazonie, a te już otwarte nie utrzymają się długo.


- ścięte pędy wstawiamy od razu do wody, wodę zmieniamy codziennie za każdym razem przycinając nieco łodygę. Łodyg kwiatowych nie powinno się w wazonie wiązać, gdyż mogą zgnić, a liście nie powinny mieć kontaktu z wodą.

Kiedy i jak sadzić ? 
Najlepiej na początku września. Przed zakupem trzeba sadzonki dobrze obejrzeć. Pędy wyrastające z pąków korzeniowych muszą być jak najkrótsze i nie uszkodzone. Powinny mieć jasnobrązowy kolor, nigdy bladożółty kolor. Przed sadzeniem trzeba dobrze spulchnić glebę. Na glebach ciężkich warto zadbać o drenaż i wsypać na dno dołka 10 cm warstwę żwiru. Karpy sadzimy na takiej głębokości, aby pąki pędowe znajdowały się 3-5 cm pod powierzchnią ziemi. Delikatnie rozkładamy korzenie, starannie obsypujemy ziemią, uciskamy i podlewamy.

Rozmnażanie 
Piwonie można rozmnożyć na dwa sposoby. Najbardziej znaną metodą jest podział. Pod koniec lata, na przełomie sierpnia i września należy wykopać karpy kilkuletnich lub kilkunastoletnich roślin. Karpę odkłada się w ocienionym miejscu do następnego dnia, aby lekko zwiędły, wtedy łatwiej je dzielić. Podział wykonuje się na 3-4 części lub kilka mniejszych. Większe części łatwiej się przyjmą, wcześniej i obficiej będą kwitły. Sadzić je można bezpośrednio do gruntu, a małe części do doniczek. Należy pamiętać, aby nie sadzić młodych karp zbyt głęboko.

Drugą metodą jest rozmnażanie za pomocą odkładów. Wiosną, gdy rośliny wytworzą nowe pędy, należy okryć je kopczykiem z rozluźnionej gleby do wysokości 15-20 cm.Pod koniec lata u nasady pędów wytworzą się korzenie i będą już widoczne pąki odmładzające. Wówczas należy bardzo nisko je wyciąć i ukorzenić w doniczkach. Młode roślinki posadzone do gruntu lub w doniczkach warto zabezpieczyć na zimę gałązkami roślin iglastych.

Bogactwo odmian 
 Piwonia Młokosiewicza
Na rynku ogrodniczym pojawia się coraz więcej odmian. Dominującymi kolorami są: biały, czerwony i niemal wszystkie odcienie różu, żółte, jak np. botaniczna piwonia Młokosiewicza, których ze świecą można szukać w centrach ogrodniczych.  
 Piwonia  wąskolistna


  piwonię wąskolistną znalazłam w jednym z moich wycinków gazetowych i bardzo mi się spodobała. Zobaczcie sami jak doskonale nadaje się ona na skalniak. 

Życzę miłego tygodnia ...   

piątek, 23 grudnia 2011

Nasturcja

Trafiła do Europy w XVI wieku dzięki konwistadorom, którzy przywieźli ją z Peru. Liście nasturcji przypominają okrągłą tarczę, nad którymi unoszą się tryumfalnie, niczym hełmy wojowników, pomarańczowe lub żółte kwiaty. Znamy ją przede wszystkim jako roślinę ozdobną, ale jest także wykorzystywana w kuchni i medycynie. Najbardziej doceniana jest we Francji, gdzie uważa się ją za roślinę odmładzającą i sprzyjającą długowieczności.

W sklepie                                                                
Raczej nie znajdziemy nasturcji na półce z przyprawami w żadnym sklepie. Ale bez trudu możemy ją sami wyhodować np. na balkonie. Jest bowiem niezwykle łatwa w uprawie. Nasiona szybko kiełkują, trzeba tylko dbać o to, by ziemia była stale wilgotna. Po kilku tygodniach nasturcja będzie już całkiem okazałą rośliną.

W kuchni                                                                  
Nasturcja nadaje się w całości do wykorzystania w kuchni. Ma intensywny zapach i ostry, pieprzowy smak. Sery, jaja i surówki z dodatkiem jej kwiatów lub liści są pikantniejsze, a przy tym wyglądają bardzo efektownie. Natomiast niedojrzałe nasiona, jeszcze zielone można z powodzeniem marynować. Swym wyglądem i smakiem do złudzenia przypominają egzotyczne kapary. Dodaje się je do sałatek, mięs i sosów. Warte polecenia są też aromatyczne nalewki z nasturcji. A jak zrobić kapary z nasturcji pisałam już wcześniej, tu: Polskie kapary - zrobimy sami !

Na zdrowie                                                              
Zawiera sole mineralne, olejki eteryczne. Ma właściwości bakteriobójcze, a ponieważ zawiera sporo siarki, jest ceniona w leczeniu wielu chorób skóry, m.in. grzybicy. Zalecana także w zakażeniach dróg oddechowych i moczowych. Idealna przy anginach, przeziębieniach.

Nalewka z nasturcji do pielęgnacji włosów. 
Całe krzaki nasturcji starannie płuczemy, osuszamy i siekamy a następnie zalewamy spirytusem (2 części spirytusu 90% i 1 część przegotowanej wody) tak, żeby zioła były pokryte. Po 10 dniach płyn zlewamy do butelek. Kuracja trwa 2-3 tygodnie. Skórę głowy należy smarować codziennie. Płyn ten nadaje się do każdego rodzaju włosów i można go stosować profilaktycznie w celu wzmocnienia włosów. Przy łupieżu należy do nalewki dodać skrzyp i tatarak (po 1 części każdego z ziół).
Przepis ten znalazłam tu: http://cyklamen.blox.pl/html

W ogrodzie                                                              
Wysiewa się ją poprzez wysiew owoców (nasion), które możemy wsadzić do gruntu w kwietniu lub maju od 2-3 owoców  w dość sporych odstępach 30-40 cm. Najładniej wygląda posadzona koło siatki ogrodzeniowej lub pergoli, a także może być ozdobą balkonu. Nie ma specjalnych wymaga co do gleby i nie wymaga nawożenia, bo jeżeli rośnie w żyznej i dobrze nawożonej glebie, wyrasta bardzo bujnie, ale słabo obdarza nas kwiatami. Rosnąć może zarówno w pełnym słońcu jak i w półcieniu.
Nasturcja jest także świetnym strażnikiem ogrodowym. Posiana pomiędzy roślinami pomidorów, skutecznie odstrasza wełnowce, które potrafią zaszkodzić naszym pomidorom. Nasturcja jest dobrym sąsiadem dla ziemniaków, rzodkiewki, grochu, warzyw kapustnych, fasoli tyczkowej, bobu. Zwabia mszyce swoim zapachem, które zamiast pastwić się nad naszymi roślinami uprawnymi, gromadnie siadają na nasturcji i tam sobie żerują. Nasturcję dobrze jest też posadzić wokół drzew owocowych, skutecznie odstraszają takiego szkodnika jak bawełnicę korówkę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)