Doba ciągle za krótka, a nawet jeszcze krótsza, ale póki co jestem...
Dzisiaj będzie nietypowy post, bo pragnę podzielić się refleksjami dotyczącymi mojej pracy zawodowej.
Pierwszy raz tak naprawdę na moim blogu.
Poznajecie to piękne miejsce? Tak, tak to nasza cudowna Jura Krakowsko - Częstochowska.
W ubiegłym tygodniu byłam na dwudniowej wycieczce z moimi wychowankami.
Spacer na łonie natury i obecność 23 uśmiechniętych buzi obok - kolejny raz wywołały u mnie falę rozważań.
Czy uwierzycie, że wielu z moich obecnych wychowanków, to dzieci moich uczniów?
I to spora grupa. Na ostatnim spotkaniu z rodzicami żartowaliśmy sobie, że od biedy można by napisać klasowkę. :)
Była miła, sympatyczna atmosfera...
I niestety świadomość, że starzeję się, że pora oddać za kilka lat pałeczkę młodym... :(
Za 2 dni Dzień Edukacji, ale czym byłby ten dzień, gdyby nie uczniowie...
I znów uświadomiłam sobie, że to co robię od wielu lat, jest nie tylko moją pracą, ale i pasją.
To takie miłe, kiedy idąc na szlaku, masz obok siebie młodych ludzi, którzy martwią się, czy ich "starsza" już przecież pani dojdzie do celu. Ale doszła i nawet zrobiła masę zdjęć.
Bo Jura jest przepiękna, szczególnie jesienią:
No cóż, mój osobisty fotograf, trochę mnie "przyciął", ale wiadomo to skały są tutaj najważniejsze, nie ja... :)
No właśnie, "beze mnie" jest znacznie lepiej...
A za co między innymi lubię swój zawód:
- za uśmiech wychowanków...
- za tysiące pytań, na które nie zawsze znam odpowiedź, bo pytania dotyczą przeróżnych spraw...
- za troskę z ich strony, kiedy widzą, że mój uśmiech gaśnie a oczy są smutne...
- za wspólne chwile na dodatkowych zajęciach, kiedy przychodzą, bo chcą, a nie, że muszą...
- za wszystkie spędzone chwile...
- za popołudnia i czasem wieczory na próbach spektakli...
- za rozmowy, dyskusje także na przerwach...
- za spotkania z absolwentami...
- za dobre serca... wrażliwe dusze...
I nie ważne, że oczy są już baaardzo zmęczone od dokumentacji i poprawianych prac...
I nie ważne, że większość dnia spędzam z wychowankami niż w domu ( czasem M. trochę się złości, że za bardzo się "spalam")...
I nie ważne, że do późnych godzin wieczornych a nawet w weekendy pochylam się nad wypracowaniami, pracami konkursowymi czy testami, zamiast iść na spacer czy do kina...
I nie ważne, że czasem uczniowie trochę hałasują, przecież dopiero uczą się życia...
I nie ważne, że podczas wycieczki trzeba mieć oczy dookoła glowy...
I nie ważne, że podczas wycieczki można zapomnieć o spaniu, bo nigdy nie wiesz, jaki gimnazjaliście wpadnie do głowy pomysł... etc...etc...
I takie i inne myśli kołatały się w mojej głowie, podczas wspólnego spaceru na szlaku.
A Jura, nadal piękna i jak się nie zachwycać?
Moi uczniowie mają bystre oko:
Ich pani też:
I mój osobisty fotograf także:
Tu uwiecznił i skały, i swoją wychowawczynię:
I Grotę Łokietka bez pani...
I z panią... A sowa na bluzce, to pewnie bardziej pasuje do Gór Sowich, a tu to raczej nietoperze...
Jednak w Ojcowskim Parku Narodowym również mieszkają sowy, więc modowo - wycieczkowo chyba nie jest tak źle :)
No, to maszerujemy dalej...
Grupa była liczna - 46 osobowa, moja klasa Ia i Ib... Taka grupa w górach i na szlaku wymaga 4 opiekunów i wierzcie mi, czasem trudno wszystkich upilnować ( gimnazjaliści to żywioł!), ale trzeba, bo odpowiadamy za Ich bezpieczeństwo.
Oczywiście, nie obędzie się bez pamiątek, młodzież by nam tego nie wybaczyła...
A wszędzie jesień wszechobecna: piękna i kolorowa...
I piękne domki:
I fajne tło do sówki:
A takie oryginalne widoki także można wypatrzyć:
Wreszcie docieramy do miejsca, gdzie stoi przepiękna kaplica na wodzie:
Trochę historii...
Mój osobisty fotograf, koniecznie chciał mnie na tle kaplicy uwiecznić:
Młodzież zachwycała się również Zamkiem na Pieskowej Skale, gdzie kręcono między innymi "Janosika".
Niestety zamek jest nadal w remoncie...
Oczywiście nie ma wycieczki do Ojcowa bez Maczugi Herkulesa:
A również bez foty grupowej pod nią:
Druga pani, którą widzicie na zdjęciu, to nasza była pani dyrektor gimnazjum, która mimo, że jest już na emeryturze, chętnie jeździ z nami na wycieczki. Może ja za kilka lat, jeśli zdrowie pozwoli, też tak będę... :)
Z okazji zbliżającego się Święta DEN życzę sobie, byście drodzy uczniowie, chociaż w części pamiętali wartości, które oprócz wiedzy, pragnę Wam przekazać oraz z uśmiechem wspominali mnie po latach.
Wszystkiego dobrego dla Was, wyrośnijcie na dobrych i mądrych ludzi. :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających i życzę miłego tygodnia.
Obok mnie w niebieskiej kurteczce siedzi mój osobisty wycieczkowy fotograf, któremu dziękuję za liczne zdjęcia.
A wycieczkowy zestaw:
Spodnie: lokalny sklep
Bluzeczka z sową, kurtka: Bon Prix
Sweterek: Camaieu
Apaszka: lokalny sklep
Buty: CCC