Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różne takie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różne takie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 stycznia 2011

Rajdowo




Lubię stare samochody, mogłabym gapić się na nie bez końca. Nic dziwnego zatem, że kiedy przeczytałam, że o Wrocław zahaczy Rajd Monte Carlo Historique nie mogłam tego nie zobaczyć. Wprawdzie doszłam do wniosku, że sterczenie na mrozie przez 4 godziny tylko po to by zrobić parę fotek i nacieszyć oczy to raczej objaw zaburzeń umysłowych, ale takich jak ja było tam więcej, więc jestem lekko usprawiedliwiona.

wtorek, 19 października 2010

Zapraszam

 
Oczywiście u nas w Ząbkowicach Śląskich

sobota, 12 czerwca 2010

Tydzień

Na początek robótkowo - kotka bardzo pomału przybywa, ale przybywa :).

Ponieważ moja Aga dostała pracę, do której potrzebny jej stos papierów i miejsce na służbową drukarkę (wypasiony sprzęcik - lepszy od mojego prywatnego o lata świetlne), a pokoik ma malutki, urządziliśmy jej biuro. W mojej sypialni :). Przenieśliśmy sie ze spaniem i łóżkiem do stołowego pokoju, a nasza maleńką sypialnię (2x2m) przeznaczyliśmy na biuro. Zuzia uznała, że to równie dobre miejsce do spania, jak łóżko pani.

A w sobotę 5 czerwca spotkałyśmy się we Wrocławiu na babskich plotkach. Było nas 4, żadna blogowiczka nie dołączyła :). Kankanko, szkoda, że Cie nie było. Jak zwykle Dorota i Gosia pochwaliły sie swoimi bieżąco szytymi patchworkami i jak zwykle odebrało mi mowę. Danusia, nowa koleżanka w naszym gronie przywiozła kilkadziesiąt obrazków, które oglądałam z otwartą buzią, takich maleńkich krzyżyków nie robiłam nawet kiedy miałam sokoli wzrok :).Udało nam się zarazić Danusię patchworkami, podobno do domu wróciła z torbami pełnymi szmat. Niestety, zaaferowana oglądaniem i plotkami zapomniałam kompletnie, że mam aparat w torebce i nie pstryknęłam żadnej fotki.

Po spotkaniu namówiłam córkę na odwiedziny giełdy minerałów. Delikatnie mówią,c gały mi wylazły. Kopiłyśmy sobie kilka elementów na nowe koczyki i oczywiście już powstały. Te zielone jednak ulegną ,przeróbce, bo są za ciężkie i noszenie ich dłużej niż pół godziny nie jest możliwe. A niebieskie to moje ulubione, z kotkami.


A wczoraj, z okazji Dnia Bibliotekarza (był 8 maja) pojechałam z koleżankami z pracy na wycieczkę - Jaskinie Katarzynki i Punkvy i przepaść Macocha na czeskim Morawskim Krasie. Wspaniałe widoki.



niedziela, 30 maja 2010

Budka Suflera i spotkanko przy kawie

Wczoraj pojechałyśmy z Agatą do Kłodzka na koncert Budki Suflera. Kocham ten zespól od lat i cieszę się, że Aga też docenia ich muzykę. Bawiłyśmy się doskonale, lubię takie imprezy, bo w tłumie obcych ludzi mogę pośpiewać nie martwiąc się, że z muzykalnością to u mnie różnie. :).
Klimat koncertu super.

Moja Agata sprawdzała, jak wygląda jako blondynka :)

Chciała namówić mnie na taka rozrywkę, ale ja to raczej naziemna jestem

No i koncert, koncert, koncert ...



Jeszcze zaproszenie na kawę. W sobotę 5 czerwca o godzinie 11 w cukierni Tuttu Frutti naPlacu Kościuszki we Wrocławiu (naprzeciwko Renomy) spotykamy się na babskiej kawce i plotkach robótkowych i nie tylko.
Zapraszam wrocławianki i okolice. Poznajmy się.

sobota, 20 marca 2010

Dzisiaj zaczyna sie już sezon...

Wiosenny sezon się zaczął. Wywabiło mnie na podwórze, stare chabazie powyrywać i odsłonić tulipanki nieśmiało wyłażące z ziemi.
Nie żebym lubiła grzebanie w ziemi, nawet powiem, że nie znoszę tego, ale znudzona zimą gotowa byłam przeorać pół działki.

Kiedy sprowadziliśmy się do obecnego mieszkania miałam 5 lat. Naprzeciw budynku był ogromny ogród, którego użytkownikami były tylko trzy rodziny mieszkające w naszej kamienicy. Hodowaliśmy i kury, i jakiś czas króliki i nawet świnki. Do "obrobienia" było grządek cała masa. I jeszcze kawał sadu. Pamiętam, jak miałam lat 17 to warunkiem np wyjścia na dyskotekę było wyplewienie truskawek. Koleżanki mi pomagały, żebym tylko zdążyła.
Miałam tam swoja grządkę kwiatową, całkiem sporą. Tulipany sprowadzane z Holandii, i inne cuda. Jakoś lubiłam w kwiatkach grzebać, ale tylko w kwiatkach :).
Kiedy odbierano nam ogród po budowę bloków mało nie płakałam, bo kazali nam się wynosić w lutym i dali ledwie dwa tygodnie. O wykopaniu kwiatków nawet mowy nie było.
Na nowej działce, maleńkiej też zrobiliśmy grządki, ale ponieważ to było w schowanym miejscu, ciągle nam coś kradli - a to pomidory oberwali, a to paprykę.
Co roku zmniejszaliśmy areał na rzecz trawnika i rekreacji. W końcu nawet przetworów już nie robiłam. Potem zostały tylko wiśnie i czereśnie, grill i parę kwiatków. Od kiedy mam firmę to zachodzę na działkę (100 m od domu) raz-dwa razy w roku. W zeszłym roku wściekłam się, bo jakieś chamstwo wszystkie czereśnie mi oberwało, jednej nie zdążyłam zjeść.
Pod domem mam grządkę z kwiatkami ok. 2x2 m. Niestety sąsiedzi mają wilczurkę, która uwielbia kopać. A gdzie najlepiej - w kwiatkach, bo tam miękko.
W tym roku wypowiedziałam psicy walkę, albo ona albo ja. Żebym miała całą grządeczke wyłożyć kamieniami to kopać nie dam.
Tak więc spędziłam dzisiaj godzinkę na podwórzu grabiąc i ustawiając kamienne donice. Szkoda tylko, że róże chyba nie przetrzymały mrozów. Nigdy ich nie zabezpieczałam to i teraz mam. A raczej nie mam :(.
Sąsiadka i tak obrażona na mnie się nie odzywa to i z jej psem mogę powalczyć. Ja też mam psa, ale takich szkód nie robi, całe podwórze wygląda jak powierzchnia księżyca, tyle dołów.

Ale wiosna już w powietrzu jest i mam nadzieję, że zima już nie wróci.

sobota, 13 marca 2010

Jajkomania

Produkcja jajek trwa


A zima nie odpuszcza. Tęsknie do wiosny, jest mi zimno i źle. I generalnie jest do d...

Od kilku dni czepia się mnie ta melodia, z naciskiem raczej na drugą zwrotkę :) :

Gdy kłosy wypala żar
A słońce przygrzewa jeszcze
Jak o zbawienny dar
Błagamy o deszcze, prosimy o deszcze.
Ref:
Słońce i deszcz i wiatr
Dzień się budzi, noc zapada
Ta sama zawsze znana od lat
Stara jak ziemia ballada.

Gdy deszcze niszczą nam plon
A chmury się kłębią bez końca
Na trwogę bijemy w dzwon
Prosimy o słońce, błagamy o słońce
Wciąż wyglądamy słońca.

poniedziałek, 8 marca 2010

Rozrywkowy weekend

Weekend spędziłam troszkę rozrywkowo. Na początek w sobotę rozgrywano u nas Mistrzostwa Makroregionu Dolnośląskiego w Karate Kyokushin. Nie jestem fanką tego sportu, ale z racji, że siostrzenica trenowała pilnie i osiągała nawet dobre wyniki mam sentyment i lubię popatrzeć.Nie byłam długo, ale fotek kilka cyknęłam.

A w niedziele pojechałyśmy z Agatą i naszymi mężczyznami do Wrocławia na wystawę kotów rasowych. Piękne kiciusie były.


A żeby naszym kiciusiom nie było przykro, to umieszczam fotkę Loli. Zuzia ostatnio jakoś nie pozuje, tylko śpi i śpi.

I z okazji Dnia Kobiet życzę nam wszystkim przedstawicielkom pięknej płci samych radości w życiu.

sobota, 6 marca 2010

Nie lubię szkoleń :(

Po prostu nie lubię i już.
Moja Biblioteka bierze udział w Programie Rozwoju Bibliotek. Może widziałyście reklamę w telewizji. Z tej reklamy nic nie wiadomo, ale jest. Fundacja w ramach programu funduje nam wypasiony sprzęt, ale oprócz tego musimy uczestniczyć w cyklu szkoleń. Mniej więcej co 6 tygodni 2 dni szkolenia. I nie ma to tamto, wszyscy jedziemy, biblioteka jest zamknięta.
A szkolenie to dorabianie teorii do praktyki. Znaczy próbują pokazać nam drogi rozwoju biblioteki metodami stosowanymi w praktyce od kiedy pamiętam. Chcą nas przekonać, że biblioteka musi wybrać sobie jeden kierunek, a nie może być omnibusem. Że dublowanie zadań np ośrodka kultury to błąd itd.
Oczywiście teoria swoje, a życie swoje.
Dlatego poniekąd te szkolenia to dla mnie lekka strata czasu. Pomijam integrację po zajęciach :). A zapowiada się, że jeszcze dwa spotkania do maja, a potem od września dalej, tyle, że może bardziej specjalistyczne.

Klub Robótek ręcznych przy bibliotece, w której pracuje rozwija sie w niespodziewanym tempie.


Jakie piękne jajka powstały to nawet się nie spodziewałam.

Ja wzięłam sobie wielkie jajo i męczę się z nim, bo fatalną wstążkę kupiłam, za nic nie chce sie układać. Ale praktyka czyni mistrza - setne jajko to może nawet będzie równiutkie :).

piątek, 12 lutego 2010

Optymistycznie

Dziś jestem optymistycznie nastawiona do świata.
Córka po zabiegu, jest już w domu, czuje się dobrze. Nawet śmieje się, że głupio jej teraz oddychać przez nos, bo już dawno nie miała takiej możliwości.
Remont łazienki postępuje pomału, już mam kawałek kafli i stelaż podkiblowy zamontowany, tyle, że samego kibelka jeszcze nie ma :(. Mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj zdążymy zamontować, bo trza będzie sikać za stodołą :(.

Teraz troszkę robótkowo. Na początek aniołek, którego wyszywam na kołderkę dla Olusia, pisałam o nim wcześniej.


Teraz jajka wykonane przez dzieci podczas zajęć feryjnych w mojej bibliotece. Większość, niestety, kończyłyśmy z koleżanka same. Dzieciom brakło cierpliwości.


To serce wyszyte przez moją córkę. Szkoda, że odbiło się światło lampy i nie widać dokładnie kolorów, bo nawet złoty tam jest. Jak będzie lepsze światło to spróbuje zrobić jeszcze jedną fotkę.
To dokończona choinka s choinkowego sala. Oprawiona tymczasowo w prostą, jasną ramkę, ale widzę, że trzeba będzie jednak dać ciemną ramę, bo wygląda coś blado.
I jeszcze remanenty poświąteczne. Bombki, z uwagi na moja grypę, zostały dokończone już w styczniu. Cekinowa (kiepska fotka) do tej pory nie skończona, bo cekinków brakło i dostawa się opóźnia. Karczochowa biało-czerwona to dzieło Agaty.



środa, 21 października 2009

Prezenty


Melduję, że wczoraj dostałam kotka od Aty i gratisowo dołączone było śliczne serduszko do kompletu. Dzisiaj wraca moja córka to będę miała aparat, coby fotki odpowiednie porobić.
Ata - bardzo, bardzo dziękuje 

piątek, 16 października 2009

Zimowe pozdrowienia

 

Dzisiaj przy pomocy forum torebkowego znalazłam stronki ze świetnymi obrazkami, do wykorzystania na forach. Ciekawe, czy w blogu też zadziała?







Hura, działa. Witam Was zatem z poranna kawką.

Zimno jest i tyle. Ja i tak mam dobrze, bo u mnie nie padał śnieg, a przynajmniej nie tyle, coby zrobiło się biało. Wyczytałam wczoraj, że Lutowiska, gdzie jest Chata Magoda są odcięte od świata. Ciekawe, jak Jagoda z Maćkiem sobie radzą. Ale pewnie oni przyzwyczajeni, bo w Bieszczadach to chyba normalka.

A moja córka jest sadystką, niestety, wychowałam toto na własnym memłonie .
Siedzi sobie w Egipcie, tyłek i co tam inne se wygrzewa i złośliwie pisze matce smsy, że opaliła się na czekoladkę i ma 35 stopni ciepła.

No, koniec przyjemności, kawka wypita to teraz do roboty czas się brać.

środa, 14 października 2009

Poszukiwana

Na prośbe Ani wklejam jej post

Jedna z Blogerek - Tirena ,potrzebuje naszej pomocy,zawsze Stawaliśmy MUREM
zaginęła Jej Siostra

ZAGINĘŁA
6  PAŹDZIERNIKA  2009 R.





Marta Wiencek

84-letnia mieszkanka Czechowic-Dziedzic poszukiwana jest przez policję i Centrum Itaka. Marta Wiencek wyszła z domu we wtorek rano po zakupy do sklepu i od tego czasu nie skontaktowała się z rodziną.
Zaginiona czechowiczanka ma 154 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, włosy długie, czarne ze śladami siwizny (mogą być upięte w kok), oczy piwne. W dniu zaginięcia ubrana była w popielatoszary żakiet, czarne półbuty na płaskim obcasie, jasnobrązowe rajstopy. Zaginiona zabrała ze sobą torbę na zakupy w czerwono-czarne paski i czarny portfel. Kobieta cierpi na zaniki pamięci.
Proszę o wszelkie informacje o miejscu pobytu Marty

pod nr tel. 507 815 800, 032 210 3554

lub z najbliższą jednostką policji pod numerem telefonu 997 lub 112



WYSTARCZY WKLEPAĆ WIADOMOŚĆ  NA SWOJEGO BLOGA, MOŻE KTOŚ WIDZIAŁ

Proszę nie komentować 

Tę widomość skopiowałam od Ani z Przystanku Kłodzko

wtorek, 15 września 2009

świerzbią paluszki

Świerzbią mnie paluszki, coby pochwalić się albumem robionym na rocznicę ślubu dla Siostry i Szwagra. Album nie jest skończony, jeszcze kilka zdjęć zostało. Zostawię w nim puste kartki, coby mogli sobie doklejać kolejne zdjęcia i dekorować wg życzenia. A co, niech wiedzą, że to dobra zabawa. Są w nim zdjęcia ze ślubu - niestety kiepskiej jakości, bo skanowane, nie pomyślałam, żeby do skanowania zanieść do fachowca to teraz mam :).
Są w nim także zdjęcia och obojga i co zdumiewające, nie udało mi się znależć zdjęć, gdzie byliby razem (chyba są dwa). No i są zdjęcia z 20 rocznicy ślubu, kiedy Stowarzyszenie Twórców Sztuki w Ząbkowicach urządziło Im tradycyjne wesele z obrzędami weselnymi, od wyjazdu bryczką z harmonistą spod domu, do oczepin. To te drugie zdjęcia ślubne :).
Wiem, że albumowi daleko do dzieł innych scrapomaniaczek, ale to mój pierwszy album i pierwsze skrapy naturalne - do tej pory robiłam tylko kartki, a to jednak co innego.