Wprawdzie w swojej pracy nie mam kiedy się nudzić, bo zawsze jest coś do zrobienia, ale kiedy zobaczyłam tytuł tej publikacji, wiedziałam, że chcę ją mieć. Ten cienki zeszyt podbił moje serce i uważam, że może pomóc nie tylko osobom zestresowanym swoją pracą (lub upierdliwym szefem), lecz także każdej innej osobie, która ma gorszy dzień. Bo wyobraź sobie, że otwierasz ten magiczny zeszyt i na jednej z pierwszych stron widzisz masę filiżanek, a zadanie, które masz do wykonania brzmi: Przerwa na kawę. Koloruj filiżanki tak długo, aż zacznie Ci się przelewać. I gwarantuję, nawet samo kolorowanie nie sprawia aż tyle przyjemności, co samo przeczytanie polecenia, które u mnie odruchowo wywołało ogromny uśmiech na twarzy.
Większość zaprezentowanych tu zabaw polega albo na kolorowaniu albo na rysowaniu. Na szczęście "Zeszyt do bazgrania" ma równy poziom i praktycznie przy każdym poleceniu albo uśmiechałam się pod nosem albo biegłam do męża pokazać mu, jakie genialne "bazgroły" powinnam wykonać. Kolejna strona: narysowana świnia i zadanie: Koleżanka znów podłożyła Ci świnię? Weź ołówek i zrób ją na szaro. Po prostu miodzio!