Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 sierpnia 2018

Pałeczka lawendowa pełna zapachu

Odkąd kiedyś zobaczyłam pałeczki-koszyczki zrobione z wstążki i pachnące obłędnie lawendą, zapragnęłam też taką mieć i przede wszystkim zrobić sama.

Okazja nadarzyła się po pobycie na działce, kiedy to dostałam nakaz narwania sobie lawendy. Lawendę bowiem należy często zrywać, całe gałązki i wtedy wyrasta dużo nowych. Narwałam więc gałązek lawendy, a po powrocie do domu zaczęłam wiązać koszyczek.

Gałązki lawendy należy oczyścić z listków, zebrać w bukiecik i związać tuż pod kwiatami, pozostawiając jeden ogonek  wstążki luzem o długości trochę większej, niż gałązka. Potem już prosto: świeże gałązki łatwo się zaginają, więc zaginamy wszystkie i kładziemy na kwiatach, następnie drugim, długim końcem wstążki (najlepiej ze szpulki) przeplatamy ściśle pomiędzy gałązkami raz nad gałązką, raz pod. W ten sposób owijamy gałązki i kwiaty lawendy, chowając je do środka koszyczka. Po zwinięciu całości na podstawie zrobiłam małą perfekcyjną kokardkę z obydwu końcówek wstążki i  obwiązałam je wokół do końca gałązek.

Wyszła mi nieduża (tylko z 9 gałązek), przepięknie pachnąca pałeczka z lawendą w środku.

Rezultat, pachnie niesamowicie!



 Kilka zdjęć w trakcie tworzenia:

Związujemy gałązki wstążką blisko kwiatów


Przeplatamy wstążkę między gałązkami chowając kwiaty w środku.

Zrobicie sami? Zachęcam :)

sobota, 6 lipca 2013

Bloglovin i kasowanie danych Google Readera

Z przyczyn organizacyjnych takich, że od 1 lipca ma nie działać na blogach Blogspot'a usługa obserwatorów, a chciałam zachować listę wszystkich blogów, które lubię podczytywać, założyłam sobie konto na Bloglovin'ie, który ładnie i szybko zaimportował moją listę obserwowanych blogów do siebie. Dzięki temu nic mi nie zginęło :)

Podałam też swój blog do ewentualnej obserwacji w tym servisie. Wystarczy kliknąć na poniższy link i kliknąć niebieski przycisk 'Follow':


Chętnych zapraszam!
A dotychczasowym obserwatorom bardzo dziękuję za wizyty i czas spędzony u mnie :)

Subskrybcja mojego bloga na Bloglovin'ie zadziała również po kliknięciu na biało niebieski przycisk, który na stałe umieszczam po prawej stronie bloga, w miejscu "Tu też piszę i jestem", oraz oczywiście kliknięciu 'Follow' na stronie, która się otworzy. Trzeba oczywiście mieć swoje konto w tym serwisie.

Follow on Bloglovin


EDIT:
Informacje na temat Google Readera, którego zlikwidowali znajdują się -> tutaj. Wygląda na to, że dane będą sukcesywnie kasowane do około 15 lipca tego roku. Dane będą skasowane nieodwracalnie.

poniedziałek, 6 maja 2013

W wolnej chwili spojrzałam...

W wolnej chwili spojrzałam na różne projekty drutowe i natknęłam się na kilka, które koniecznie muszę w przyszłości uskutecznić. Wspomnę o niektórych, może nie tylko ja się zachwycę tymi projektami?

[źródło: marta73 na raverly]

Ta tunika jest cudna, widzę ją u siebie jako przewiewne, ażurowe coś... :) Wzór Rosa's Sleeveless Cardi - Jumper jest darmowy, a wprawna ręka może go modyfikować do woli! Na Raverly, sposobów wykonania tego cuda jest mnóstwo:


Bardzo spodobał mi się też wzór, na który natknęłam się na blogu Dziuni, zrobiony cieniowaną włóczką.. i od razu mam przed oczyma delikatny szal, taki co to się narzuca na ramiona, a on robi resztę :) Wzór Rain Drop znalazłam na Raverly do kupienia.

[źródło: blog Dziuni - Poplątane nitki]

W planach chętnie widzę również chustę Out of Darkness, której zdjęcia oglądałam i oglądałam i nie mogłam się napatrzeć..

[źródło: raverly]

Bardzo mocno podoba mi się też Whisper Cuff Cardigan z książki Inspired to Knit by Michele Rose Orne..

[źródło: pinterest & raverly]

Poza tym chciałabym zrobić w końcu frywolitkowy kwiatek przestrzenny, dokończyć sznur koralikowy, wykonać kolczyki indiańskie, duże i kolorowe! Chcę też pawia kolorowego zrobić z drobnych koralików i z dwóch takich kolczyki, kilka pierścionków peyote z wymyślonymi przeze mnie prostymi raczej ;) wzorami, a potem zająć się bardziej skomplikowanymi wzorami peyote, zrobić jeszcze kilka zakładek, może w nowej technice, zrobić kolczyki wrapowe - powrót do odłożonej na chwilę techniki... poza tym zrobić sutaszowy naszyjnik i kolczyki, opleść pięknie duży kamień, zrobić filcowany szal na jedwabiu, dokończyć haftowanie bratków - jeszcze dwie serwetki, dokończyć żonkile zaczęte strasznie dawno temu i handargera też tak samo dawno temu ... koronkowe mitenki ... i przeczytać pierdyliard książek.

Poproszę grzecznie o wydłużenie każdej doby o skromne 72 godziny..

niedziela, 24 marca 2013

O spotkaniach robótkowych słów kilka

Spotkania robótkowe są fajne, ponieważ są twórcze w bardzo pozytywny sposób. Spotykam się z osobami, które jak ja, mają pasję to tworzenia różnych rzeczy najróżniejszymi technikami. Nie ma przed nami technicznych tajemnic, a jeśli jakiekolwiek się pojawią to szybko zostają rozpracowane. Świetne jest to, że działamy razem, dyskutujemy na tematy związane z naszym hobby, jednej osobie poradzimy, a od drugiej sami dostaniemy cenne wskazówki. I właśnie dlatego lubię nasze spotkania i na nie czekam.

Pomysł na te konkretne, robótkowe zrodził się dokładnie 19 czerwca 2011 roku, kiedy to spotkałyśmy się w małym gronie w jednej z białostockich kawiarni uskuteczniając Dzień Publicznego Dziergania. Wtedy to Kasia wypowiedziała na głos jedno ze swoich marzeń, że chciałaby spotykać się z nami wszystkimi co miesiąc i żeby na te spotkania przynosić swoje robótki i tworzyć. Marzenie podchwyciła Gosia, która też o tym myślała, tyle, że po cichutku :) Gosia miała pomysł na miejsce spotkań i je nam tak po prostu stworzyła! Od tamtego czasu, po kilku testowych, udanych spotkaniach, spotykamy się co miesiąc w coraz liczniejszym gronie, pewnego razu było nas ponad 20 osób!


A co na nich robimy? Dziergamy na drutach i szydełkach, frywolitkujemy, wyszywany najróżniejszymi technikami, łączymy drobne koraliki w naszyjniki, pierścionki i bransolety, pokazujemy sobie zrobioną przez nas biżuterię, kartki scrapbookingowe, zabawki na drutach i szydełku, pokazujemy rezultaty handargerowego dziergania, narzuty patchworkowe, delikatne chusty, swetry, narzutki, czapki i rękawice, spódnice i co nam tylko do głowy przyjdzie wykonać własnymi rękami. Dzielimy się wiadomościami o sklepach przyjaznych robótkującym i o nowo poznanych metodach stworzenia czegoś unikalnego.

Oto kilka prac ostatniego spotkania. Poniżej serweta wykonywana przez Anię, trzaskającą piękne serwety różnymi technikami haftu ręcznego. Mam nadzieję, że niedługo Ania założy swojego bloga i pokaże nam wszystkie swoje piękne dzieła.. bo raz na miesiąc, to nie jesteśmy na bieżąco :)

haftowana serweta Ani i podziwiająca ją Kasia
pierścionek Danusi oraz Madziuli bransoletka i zakładka
Na zdjęciu wyżej pierścionek peyote wykonany przez Danusię, która robi przepiękne cuda z koralików jak ten pierścionek na przykład i motyl poniżej. Tworzy nie tylko z koralików, ale też nieobce jej druty i inne techniki, o których będzie można przeczytać na jej blogu. Nareszcie :)

Obok pierścionka energetyczne bransoletka (jeszcze bez zapięć) oraz zakładka do książek wykonane przez Madziulę na jej krosnach. Madziula tworzy w wielu technikach, nie tylko z koralików, ale również wszelkie możliwe hafty kolorowymi nićmi, nieobca jest jej maszyna i patchwork, ani na przykład frywolitki. 

broszka Danusi

krosno Madziuli

Madziula przyniosła na spotkanie krosno do koralików, wykonane przez jej małżonka. Na zdjęciu poniżej moje próby oswojenia się z tą techniką. Niesamowicie szybka metoda, na pewno coś uplotę, muszę jedynie pomyśleć nad schematem. Marzy mi się zakładka do książek..

Dziewczyny przyniosły też różne czasopisma robótkowe do przejrzenia, książki z wzorami, włóczki do pokazania, maszynerię do nawijania motków, ciasta i słodycze, gdyby trzeba było sił nabrać.

'próby' haftowania Magdy, którą usilnie namawiam na założenie bloga, bo miałaby co pokazywać,
oj miałaby! Pierwsze hafty i od razu tych lotów, możecie sobie wyobrazić co wykonuje, w większości na drutach, gdy zna każdą ich tajemnicę..
frywolitkowe ubranka dla jajek Gosi
Na zdjęciu wyżej frywolitkowe dzieła Gosi, która jak przyniesie cokolwiek frywolitkowego na spotkanie, to mam ochotę rzucać wszystko inne i chwytać za czółenka..

Niżej widać piękną koralikową bransoletę wykonaną przez Iwonkę oraz moje pierwsze próby oswojenia połączenia koralików szydełkiem w sznur. Będzie z tego naszyjnik. Turkusowy oczywiście.

Spotkania robótkowe mają w sobie siłę, która sprawia, że wracając do domu ma się w planach tysiące ciekawych rzeczy, które koniecznie trzeba samemu wykonać, a przynajmniej spróbować. A oprócz mnie, z magią spotkań regularnie zmagają się również i mają blogi:

Gosia - http://cicha1.blox.pl/html
Kasia - http://fiubzdziuu.blogspot.com/
Madziula - http://czasrelaksu.blogspot.com/
Danusia - http://jdarka.blogspot.com/
Gosia - http://pasje-nitka-pisane.blogspot.com/
Magda - http://panzerna.blogspot.com/
Iwona - http://iwi-landia.blogspot.com/
Krysia - http://krzysia-s.blogspot.com/
Jola 'Jolinka' - http://jolinka.blogspot.com/
Basia - http://oczkaibasta.blogspot.com/
Marta - http://mojastronamojehobby.blogspot.com/
Teresa - http://lubieleniuchowac.blogspot.com/

oraz jeszcze kilkanaście osób które gdzieś poukrywały swoje blogi, albo właśnie szybko je zakładają :)

Nasze spotkania nie są zamkniętymi. Zapraszamy chętne z Białegostoku i okolic, a o terminach kolejnych spotkań możecie się dowiedzieć na blogu Kasi i Gosi.

wtorek, 10 lipca 2012

Naila kosmetycznie

Czasem bardzo mi się chciało podzielić swoimi odczuciami i radością typowo kobiecą: jakimś lakierem do paznokci o niesamowitym kolorze, pięknie opakowanymi cieniami, których sam widok zapiera dech, a jaka jest przyjemność ich używania! Wszystkie te rzeczy cieszą podczas codziennego używania i razem z Madziulą wymyśliłyśmy, że warto się dzielić ciekawostkami kosmetycznymi z innymi. I w ten sposób powstał blog Zakosmetykowane, na który serdecznie zapraszam zainteresowanych tą tematyką!


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Światowy Dzień Książki

Dzisiaj, 23 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Książki. Kto obchodzi, ten obchodzi, ja z tej okazji (w sumie każda jest dobra ;)) podarowałam sobie kilka książek, księgarnie mają dzisiaj ciekawe oferty rabatowe!

Jestem jednak zaskoczona: wg badań przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową, ponad 56% Polaków nie przeczytało w poprzednim roku żadnej książki! To znaczy, aż tyle się do tego przyznało! Dla mnie, mola książkowego to fakt zupełnie niezrozumiały, jak można pozbawiać siebie tak wielu wspaniałych wrażeń! Czyżby ten Świat był tak zaganiany? Bo bibliotek publicznych jest mnóstwo, więc to nawet nie musi kosztować...

Z całego serca popieram poniższą akcję "Nie czytaj!", obejrzyjcie wersję bez cenzury:

"Nie czytaj... bo nie!"


"Ci co nie czytają, tego nie zrozumieją" i tyle w temacie - jak skomentował jeden z oglądających... :]

niedziela, 1 stycznia 2012

Krótkie podsumowanie roku 2011

Miałam tego nie robić, ale jakoś mnie wzięło :)

Rok 2011 był rokiem, gdzie przystopowałam nieco z tworzeniem biżuterii na rzecz innych pasji. Kolczyki powstawały, ale w dużo mniejszej ilości niż wcześniej, natomiast powstawały zakładki biżuteryjne do książek. Z nowości, za jakie się chwyciłam w poprzednim roku było szycie biżuterii sutasz, i mimo, że jest to bardzo pracochłonne i czasochłonne, sprawiało mi dużo radości. Podczas zakupów do sutaszu zakupiłam też jakąś ogromną ilość japońskich koralików Miyuki i Toho z zamiarem nie tylko dodawania ich do sutaszu, ale też spróbowania samodzielnych plecionek, niestety nie znalazłam jednak na to czasu. Nie znalazłam też niestety czasu na dokończenie mojej serwety hardangerowej.. Znalazłam jednak na filcowanie, powstało kilka kwiatów filcowanych ręcznie na mokro, powstała torba filcowa, były też próby scrapbookingu, ale tylko kilka... Z drutowo-włóczkowych rzeczy skończyłam wełnianą spódnicę oraz zblokowałam w końcu szal Scheherazade.
Na cieniutkiej nitce powstawały również nieduże frywolitkowe koronki, które wstawiałam w większości jako elementy ozdobne w kolczykach. Pod koniec roku zapisałam się na haft krzyżykowy Świąteczny SAL, czyli wspólne wyszywanie, na który zgłosiło się ok. 100 osób. Haftu tego jeszcze nie skończyłam, ale już mi naprawdę niewiele zostało :)

Wybrane robótki wykonane w 2011 roku

Pasje fotograficzne wychodziły ze mnie podczas kilku moich wypraw podróżniczych, czasem coś mi się nawet udawało uchwycić w kadr..

2011 rok był dla mnie przede wszystkim takim małym powrotem do pasji czytania. Ogromnie się cieszę, że znalazłam czas, ba! ja po prostu tego ogromnie potrzebowałam i czas MUSIAŁ się znaleźć, na czytanie książek! Połknęłam czytelniczo dokładnie 47 pozycji (+1 jako opiniodawca nowinki, za której wydanie trzymam kciuki!), które to w większości opisywałam prawie na bieżąco tu, na swoim blogu, jak i na portalu LubimyCzytać.pl. Bardzo się też cieszę z poznania w poprzednim roku twórczości Katarzyny Michalak (Lesieckiej), a pierwszą książką jej autorstwa, którą przeczytałam była "Poczekajka". Poza tym kontynuowałam czytanie m.in. książek kryminalnych i podróżniczych.

Okładki książek przeczytanych w 2011 roku

Z rzeczy bardziej przyziemnych, w których mam ambicję również się orientować (pielęgnacja i kosmetyka), ale o tym tu nie piszę, było odkrycie OCM, czyli olejowego oczyszczania cery, odkrycie pielęgnacji azjatyckiej i genialnych kosmetyków koreańskich firm: BB cream oraz masek na noc. Podtrzymuję również moje ciągoty w kierunku kosmetyków kolorowych: cieni i lakierów do paznokci, a ostatnio również do szminek... No cóż, jest się w końcu kobietą, nie?

niedziela, 12 czerwca 2011

Międzynarodowy Dzień Publicznego Dziergania 2011

Międzynarodowy Dzień Publicznego Dziergania. W Białymstoku też był, na apel Fiubzdziu. Niestety wiele osób nie mogło być z nami, chociaż bardzo chciało, więc świętowałyśmy i dziergałyśmy we trzy, w samym centrum miasta. Wspaniale spędziłam dwie godziny, przy dobrej kawie i w miłym towarzystwie, zachwycając się dzierganym, fuksjowym sweterkiem Fiubzdziu oraz dwoma próbkami włoczek, nad którymi pracowała Marta. Jeszcze nigdy nie zrobiłam niczego z bawełny, ani z mieszanek z bawełną, jednak oglądane u dziewczyn ściegi bardzo mnie do takich włóczek zachęciły. Ja się wyłamałam, ponieważ nie wybrałam jeszcze powalającego na kolana wzoru na ażurowy szal, więc zajęłam się frywolitkowaniem, ucząc się wykonywania 'cebulek'. Mam nadzieję, że rezultaty będziecie mogli oglądać niebawem..

[źródło zdjęcia: blog Fiubzdziu]

Dziękuję za spotkanie!

~~.~~ 
EDIT: 19 czerwca odbyło się drugie spotkanie, które obfotografowała i opisała  na swoim blogu Jaga. Trochę pofrywolitkowałam, pooglądałam pozaczynane serwety/bieżniki, korale i swetry. Zachciało mi się rzucić czółenka, chwycić za druty i szydełko, najlepiej razem. Zachorowałam na dodatek na cienkomoherkowy cudny sweterek na lato i łapię się za głowę, kiedy ja to wszystko zrobię?! Ale fajnie było :)

od lewej: Gosia, ja, Ewa, Kasia i Basia

od lewej: Ewa, Kasia, Basia, Jadwiga, Gosia
[źródło zdjęć: blog Jagi]

poniedziałek, 4 października 2010

I ja tam byłam..

Drugie Wielkie Spotkanie Robótkowe Podlasko-Mazurskie już niestety za nami. Wrażenia niezwykle mocno pozytywne nie opuszczają mnie jeszcze dzisiaj :) Taka moc ręcznie tworzonych rzeczy nagromadzona w jednym miejscu powoduje u mnie z jednej strony zachwyt, bo chce się wszystkiego dotknąć i o wszystko dopytać, z drugiej strony nie można się nagadać, z trzeciej strony to wspaniała okazja na spotkanie dawno niewidzianych, wspaniałych osób oraz poznanie nowych! Z czwartej strony dochodzi ogrom energii ładującej akumulatory, która powoduje, że po powrocie do domu nie wiedziałam do czego 'ręce włożyć', bo chce się wiele rzeczy zacząć i wszystkiego co nowe spróbować. I wreszcie piąta strona powodująca moją rozpacz, bo: za krótko, za mało, chcę więcej! :)

Zresztą, sami zobaczcie, co się działo:

Cudeńka Krzysi:

Moja sterta różności:

Wspaniałości Aty:

Decoupage Emlut:

Zachwycające witraże, decoupage i serduszka Jolinki:

Obrazy Liliany:

Zachwycające obrazy Doroty i jej męża:

Dzieła Aploch i Yenulki:

I ja tam byłam, chleb... tfu, co ja piszę.. ambrozje jadłam! Śmietanowiec karmelowy Aploch, ciasteczka orzechowe Aty, sałatkę Darki i wiele innych, rozpływających się w ustach wspaniałości!
Było cudnie z Wami dziewczyny i chłopaki (bo też byli) znowu się spotkać!

wtorek, 7 września 2010

Lubię...

Aploch zaprosiła mnie do wypowiedzi na temat "10 rzeczy, które lubię". Zazwyczaj z przekory i charakternie nie biorę udziału w tego typu blogowych zabawach, a już wszelkie możliwe łańcuszki zatrzymują się na mnie.. ale jednak zaczęłam się zastanawiać nad tym, co tak naprawdę lubię i cenię..

Nie będę odliczać do 10, jest kilka rzeczy, które uwielbiam i o kilku z nich napiszę :)

Uwielbiam ten moment, gdy wyjeżdżając nad morze po raz pierwszy od dłuższego czasu, i idąc ścieżką między wydmami czuję ten rześki powiew morskiego powietrza, słyszę szum fal, ale jeszcze nie widzę wody... już za chwilę, już za momencik ... i jest! Za każdym takim razem czuję się szczęśliwa :)

Uwielbiam leniwe poranki z pyszną, prawdziwą kawą i dobrą książką lub czymś ciekawym do poczytania w Internecie. Leniwy poranek zazwyczaj przydarza się w sobotę i niedzielę, po śniadaniu siadam w kuchni i przygotowuję sobie, w mojej porcelanowej filiżance w bratki, aromatyczne espresso z mleczną pianą. I się delektuję tekstem czytanym, popijając boski napar.. taki lazy morning... gdzie nic nie muszę, nic mnie do niczego nie goni...

Uwielbiam czekoladę i bitą śmietanę :)

Uwielbiam wiosenne i letnie, ciepłe burze z wyładowaniami. Ta zmiana zapachu powietrza, oczekiwanie na rozrywający trzask i błysk, potem potężny grzmot. Człowiek czuje się wtedy zupełnie mały wobec tej potęgi natury i jakby wszystko co ludzkie w tej chwili jest mniej ważne.. potem już tylko jednostajnie szumi deszcz.

Uwielbiam czytać książki - ciekawe z mojego punktu widzenia. Niestety wiem, że książek jest tak wiele, a czasu coraz mniej.. niemniej staram się, staram :)

Uwielbiam wieczorami słuchać cykania świerszczy. Zwłaszcza poza miastem. To bardzo magiczne momenty, gdy można uporządkować swoje myśli. Wśród widocznych na niebie tryliardów gwiazd!

Uwielbiam kwiaty. Najbardziej dziko pachnące bzy, duże kiście fioletowych drobiazgów powodujące zawrót głowy! Nasturcje i bratki, kaczeńce i niezapominajki. Ogromne, ciężkie piwonie i malutkie, skromne fiołki.

Uwielbiam coś tworzyć. Bardzo współczuję ludziom, którzy nie mają żadnej pasji i nie wiedzą co mają z sobą zrobić w życiu. Ja nie mam tego typu problemów, bo jako osoba bardzo ciekawa świata próbuję kolejno tego, co wg mnie jest porywające i twórcze. W ten sposób porywałam się i porywam nadal na tworzenie biżuterii, robienie robótek techniką frywolitkową, hardangerem, wyszywanie krzyżykami, robienie na drutach, szydełkowanie, tworzenie kartek i notesów tzw. scrapbooking, szycie ubrań, dekorowanie ich, filcowanie czesanki wełnianej i tworzenie z niej różności. Próbuję swoich sił w totalnie amatorskiej fotografii, kiedyś tworzyłam makramy, a chciałabym... ech... chciałabym nauczyć się malować jedwab i techniki batiku, czyli dekorowania tkaniny techniką indyjską, chciałabym umieć lepić garnki :) i wyplatać kosze z wikliny, chciałabym nauczyć się malowania na szkle...
I chciałabym powrócić do tańca orientalnego.

No proszę miało być o tym, co lubię, a przekształciło się w koncert życzeń własnych ;) Ale to co chciałabym, to też myślę, że bym polubiła, więc w sumie na temat.

Nie wybieram konkretnych osób ze świata blogowego do przemyśleń na temat "rzeczy, które lubię". Jeśli ktoś miałby ochotę na napisanie w tej formie o sobie, bardzo, naprawdę bardzo chętnie poczytam! Poproszę o link w komentarzu, a na pewno zajrzę :)

wtorek, 11 maja 2010

Wielkie Podlaskie Spotkanie Robótkowe

Pomysł na spotkanie robótkowe w większym gronie narodził się jakieś 2 lata temu u Krzysi i Madziuli. W ostatnią sobotę udało się takie spotkanie zorganizować i co tu dużo mówić: BYŁO ŚWIETNIE!

Zjawiło się około 50 osób i nawet nie wiadomo, kiedy minął cały dzień.. rozmowom róbótkowym nie było końca, cudeniek ręcznie robionych dawno tylu nie widziałam, naprawdę można było oczy zgubić! Miałam okazję poznać magicznie zakręcone we wspólnej pasji osoby, a niektóre jechały do nas kilka godzin, żeby razem spędzić ten niesamowity czas!

Rezultatem spotkania jest naładowanie akumulatorów na maksa, złapanie dodatkowego natchnienia robótkowego, poszerzenie horyzontów patchworkowych, poznanie embrossingu - zdobienia wypukłego, poznanie osób znanych z innych blogów: Aploch, Mankety, Fiubzdziu, Yenulki, Joasiah, Jolinki, Melci, ... ... NIEnagadanie się ... i ogromna chęć następnego spotkania :)

Oto kilka fotek..


Mamy tu misterności, cudowne dzieła Aploch, które wszyscy podziwiali za precyzję wykonania..
na zdjęciu nie ma niestety prześlicznego samplera na szarym lnie,
ale można go podziwiać u Aploch na blogu :)

Koronkowe dzieła Beaty, nie mogłam się napatrzeć 
na frywolitki, hardanger, haft i biżuterię..

Basia zaszczepiła w nas uczucie chęci poznania patchworku,
nie wiem, jak ona to zrobiła, ale już ma w nas wierne uczennice :)

A to takie tam, kilka moich rzeczy, pochwalę się, a co :)
Śliczne myszki są Ani, moja jest biżuteria, obrabiane szydełkiem chusteczki,
serweta z szydełkowym wzorkiem,
trochę hardangera, scrapuszko, kilka frywolitek - to, co widać..

Tu też kilka moich, zaplątały się korale filcowe, kwiatki krzyżykiem i haftem płaskim,
jakieś szydełkowe i śliczna, delikatna choinka pełna zawijasów zrobiona przez Madziulę
.
Inne zdjęcia ze spotkania można obejrzeć w albumach-fotorelacjach: 
#1 (Madziuli) - #2 (moje) - #3 (Jolinki)

niedziela, 4 kwietnia 2010

Nieco jajecznie

Dzisiejszy dzień upłynął twórczo i malowniczo. Próbowaliśmy ozdobić na kolorowo jajka kurze, żeby im też było wesoło i wiosennie :) Praca odbywała się tradycyjnymi metodami - podgrzewacz prawdziwego, pachnącego miodem wosku i patyczki z gwoździami do zdobień. Wszystko zrobione chałupniczą metodą "na teraz", ale mam nadzieję, że chociaż z daleka i na zdjęciach sprawiają wrażenie chociaż trochę profesjonalne ;)

Tu mamy podgrzewacz tymczasowy, co roku inny, ale ten się sprawdził, więc może będzie miał okazję wystąpić za rok..

... oraz rezultaty frywolnej działalności. Mamy tu jajko matematyczne, jajko z pomysłem na malowanie bez pomysłu, jajka z kurą, jajka kwiatkowe (to moja frywolna twórczość!), jajo miłosne, jajko z pawimi piórami i takie inne.. jedno się schowało, miał być piękny paw, ale nieco mu kolorki nie wyszły :D

Wesołych świąt!

wtorek, 8 grudnia 2009

Koleżeńskie Wyróżnienie

Dostałam wyróżnienie od Heurek, której bardzo dziękuję. To milutkie uczucie zostać zauważoną wśród tylu blogów :)



Wyróżnienie przekazuję Jolince, dzięki której po wielu latach nicnierobienia szydełkowego chwyciłam za ten wdzięczy drut z haczykiem i zaczęłam plątać włóczkę :)

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Zostałam wyróżniona!

Mój początkujący blog został wyróżniony przez Krzysię. Dziękuję! Zrobiło mi się bardzo miło, ale jednocześnie czuję, że teraz się nie wywinę i muszę się bardziej postarać, żeby na to wyróżnienie zasłużyć :)



Ponieważ nagroda jest przechodnia, przekazuję ją pierwszemu blogowi, który czytam nałogowo i namiętnie od początku jego powstania. Jest to:

Blog Madziuli: ...czas relaksu...

wtorek, 28 lipca 2009

Nie wiem czy dobrze robię..

Nie wiem, czy dobrze robię zakładając tego bloga z dwóch powodów... Jeden to brak czasu na wszystko to, co chcę zobaczyć, dotknąć i poznać .. a drugi powód to taki, że niekoniecznie potrafię pisać o tym, co mnie zafascynowało i urzekło. Spróbuję, ale do pisania poematów to ja się nie nadaję.. zawsze wolałam działać :)

Już samo słowo 'blog' powodowało u mnie, do niedawna, mały niesmak. Ostatnio, mając więcej wakacyjnego czasu, przejrzałam kilka z nich i trafiłam na bardzo ciekawe i wcale niebanalne zapiski. Zmieniło to nieco spojrzenie na blogi, tym bardziej, że w pewnym momencie stwierdziłam, że regularnie zaczęłam podczytywać blog mojej koleżanki Madziuli ...

To właśnie Madziula baaardzo mocno i przy każdej okazji zachęcała mnie do tego bloga. Więc jakby co to będzie jej wina :)