Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Revlon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Revlon. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Revlon Photoready Blush


Z kolekcji Revlon Photoready do tej pory znany mi był jedynie podkład, ale kiedy natrafiła się okazja wejścia w posiadanie kremowego różu nie zastanawiałam się długo. Tym sposobem moja kolekcja poszerzyła się o mały plastikowy słoiczek o pojemności 12,4g.


Podczas moich internetowych poszukiwań dowiedziałam się, że róż ten pochodzi z jakiejś limitowanej edycji (nadal do zdobycia na allegro) oraz występuje w trzech wariantach kolorystycznych. Moja wersja to 100 Pinched Joues Pincees. Kolor określiłabym jako brzoskwiniowy z dodatkiem naprawdę maleńkich drobinek. Formuła to coś pomiędzy kremem, a silikonową bazą.

W tym miejscu mogłabym skończyć opis i zacząć wymieniać zalety produktu, ale haczyk jest taki, że tego różu nie ma. Kolor jest tak delikatny, że praktycznie niewidoczny. Trzeba się z nim solidnie namęczyć, aby uzyskać jakikolwiek efekt. Na zdjęciu poniżej jedna (solidna) warstwa. Na kolejnym - trzy (jak zwykle zdjęcia w sztucznym świetle jak i w naturalnych warunkach).

Jeśli już uda nam się go zaaplikować (najlepiej robić to Beauty Blenderem, wtedy otrzymamy najbardziej widoczny efekt) to całość wygląda ładnie przez około 3 godziny. Później róż znika w tajemniczych okolicznościach. Na szczęście robi to równomiernie i nie zostawia plam.


Podsumowując, jest to zabawa dla wytrwałych. Ja sięgam po niego bardzo sporadycznie i szanse na wykończenie go są niewielkie, choć kolor bardzo polubiłam.



poniedziałek, 10 czerwca 2013

Moje lakierowe rozczarowanie - Revlon Zelaus


Pierwszy w historii prowadzenia przeze mnie bloga lakier, który muszę skrytykować. Lakier firmy Revlon o numerze 560 i nazwie Zelaus, na sklepowej półce podczas jednej z naszych wypraw wypatrzyła Carla. Piękny żółty, lekko neonowy kolor z dodatkiem mnóstwa shimmeru od razu wpadł mi w oko. W dodatku atrakcyjna cena, więc żal nie brać.

   Na kolorze niestety jego plusy się kończą. Jako jeden z naprawdę niewielu lakierów dostał kilka szans, jednak za każdym razem oblewał egzamin z wielkim hukiem. Konsystencja jest tutaj typowo revlonowa, czyli dość wodnista. Jestem w stanie pracować z takim lakierem (wystarczy trochę wprawy i można poradzić sobie z aplikacją), jednak ten lakier to wyjątek od reguły, Rozlewa się po całych skórkach, a w dodatku jest mega transparentny. Aby jako tako wyglądał potrzebował trzech warstw i to nie takich mega cieniutkich. Jak pewnie możecie sobie już wyobrazić, aplikacja jest daleka od relaksującego zajęcia.Wszystko wysycha wieki, rozkłada się na płytce jak popadnie tworząc zgrubienia i bruzdy i nawet Seche Vite niewiele tutaj dało.

   Jednym słowem jestem na nie. I nie polecam. A na koniec "udokumentowanie". Kilka prób, różne tła, światła, trochę zmywania i ponownej aplikacji, a z efektu i tak za każdym razem nie jestem zadowolona.















wtorek, 2 kwietnia 2013

Ulubieńcy marca

Marzec zleciał mi mega szybko. Dopiero co się zaczynał, a już mamy kwiecień, więc najwyższa pora na ulubieńców. Tym razem niewiele produktów, ponieważ mój makijaż (jak i kosmetyczne zakupy) ograniczony był do minimum.


1. Beauty Blender. Kolejny miesiąc w którym różowe jajeczko towarzyszyło mi praktycznie codziennie.

2. Podkład mineralny BareFaced Beauty. Pisałam o nim TU i moje zdanie się nie zmieniło - genialny produkt.

3. Róż Revlon oraz Mineralny róż Anabelle Minerals. w kolorze Romantic Dwa bardzo delikatne, dziewczęce róże, które zamiennie gościły na mojej twarzy w marcu.

3. Tusz Maxxi Lash Flexi Hean.. Podbił moje serce od pierwszego użycia. Pełna recenzja już niebawem.

4. Żel do stylizacji brwi od Wibo. Chyba już na stałe zagościł w moim makijażu.

5. Lakier do ust Apocalips Rimmel w odcieniu Nude Eclipse. W ulubieńcach raczej na siłę, ponieważ to produkt,który testowałam w tym miesiącu, dlatego też najczęściej miałam go na ustach. Czy się polubiliśmy? O tym już wkrótce.

6. Pomadka MAC Fan Fare. Ładny, nienachalny kolor, choć nie grzeszy super trwałością.




I to już koniec ulubieńców. Macie któryś z tych produktów? Lubicie, a może bardzo Was rozczarował?

sobota, 9 marca 2013

Nowości w kosmetyczce + nowe współprace



... czyli kolejny post zakupowy. Patrząc na ilość moich nowości uświadomiłam sobie, że chyba w końcu poszłam po rozum do głowy.


Trafiły do mnie 3 produkty Mac: spora odlewka Face&Body, pomadka Fun Fare oraz płyn do czyszczenia pędzli. Zdradzę jedynie, że pierwsze użycie płynu było dość rozczarowujące...
Na zdjęciu znajdują się także odlewki 2 podkładów od Summer oraz połówka bazy ArtDeco.


Podkład Maybelline z wymianki z magicgrey podbił moje serce, ale niestety przeceniłam swoją bladość - jest zdecydowanie zbyt jasny jak dla mnie.
True Match oraz stojący obok eyeliner to łupy od Sajjjidy (na zdjęcie nie załapał się piękny wkład Inglota).
Kolejny podkał, kolejna wymiana. Coś czuję, że Skin Balance zostanie ze mną na dłużej.
Ostatni produkt to róż w kremie Revlon, który towarzyszy mi praktycznie codziennie.


Najświeższe nowości, czyli duża butla zmywacza Isany, topper Essence (nr10) oraz najnowsze dziecko Rimmela - lakier do ust w formie błyszczyka w nudziakowym kolorze. Ten biały woreczek obok to duża odsypka fixera Kryolanu.


Ostatnia wycieczka po Złotych Tarasach nie mogła by odbyć się bez wizyty przy stoisku Yankee Candle. Woskowe podejście numer dwa uważam za rozpoczęte!

A na koniec dwie współpracowe przesyłki:


Od firmy Hean otrzymałam do testów podkład Studio Lift, tusz Maxxi Lash oraz lakier w przecudownym kolorze nude.


Na stronie mineralnie.pl skorzystałam z 'rabatu dla blogerów' i tym sposobem trafił do mnie podkład i 2 próbeczki. Oj coś czuję, że nie zapałam miłością do minerałów...


piątek, 1 marca 2013

Ulubieńcy lutego

Ulubieńcowe posty nie goszczą u mnie zbyt często ze względu na to, że przy ogromie produktów które posiadam rzadko sięgam po jeden zestaw. W lutym jednak przystopowałam z zakupami i zaczęłam zużywać to co mam w swoich zbiorach. Tym sposobem przez praktycznie cały miesiąc towarzyszył mi jeden skład, który nosi miano "ulubieńców lutego".


Podkład: Pharmaceris Delikatny podkład intensywnie kryjący nr 2
Polubiłam się z nim ostatnio. Ma ładny żółty kolor i całkiem niezłe krycie. No i to jedyny podkład w moich obecnych zbiorach o odpowiednim kolorze (hmmm czyżbym się opaliła podczas tych 5 dni ze słońcem?)

Przybory makijażowe: Beauty Blender
Jest czas, kiedy uważam BB za całkowicie zbędny gadżet za mnóstwo pieniędzy i czas, kiedy nie wyobrażam sobie nakładania podkładu niczym innym. W tym miesiącu zdecydowanie się lubimy.

Korektor: Janssen Perfect Blend nr 2
Pisałam o nim TU i zdania nadal nie zmieniam. Najlepszy z najlepszych.

Puder: e.l.f. High Definition Powder. 
Daje ładny efekt, nie bieli i jego termin ważności chyli się ku końcowi, więc wyciągnęłam go z dna szuflady i namiętnie zużywam. Bardzo lubiłam go stosować w lato, ponieważ genialnie "utrzymywał" makijaż na swoim miejscu przez cały dzień niezależnie od temperatury, jednak przy opalonej skórze trochę bielił.

Policzki: Revlon Photoready Blush w kolorze 100 Pinched Joues Pincees
Mój najnowszy nabytek i pierwszy róż w kremie z którym się polubiłam. Ładny, delikatny kolor. Cały czas testuję i niedługo podzielę się opinią.

Brwi: Ciemniejsza połówka Wibo Fashion Colors 2 w kolorze nr 03 Spanish Love + żel stylizujący Wibo
Bardzo fajny duet, który ładnie podkreśla brwi bez efektu przerysowania. Cień Wibo u mnie genialnie sprawdza się na brwiach, jako cień do powiek - dyskwalifikacja!

Oczy: IsaDora Big Bold Mascara
Jeden z niewielu tuszy, który zasługuje na miano ulubieńca. Pogrubia, podkreśla, lekko podkręca i co najważniejsze - nie osypuje się!

Usta: Nivea Lip Butter + Bobbi Brown Cosmic Rasberry
Nadal walczę ze skórkami na ustach, więc w lutym towarzyszyły mi tylko balsamy. Najczęściej sięgałam po masło do ust od Nivea o zapachu malin. Kiedy naszło mnie na kolor wklepywałam w usta odrobinę szminki Bobbi Brown w pięknym, mocno różowym kolorze.

sobota, 7 kwietnia 2012

Ostatnie zdobycze



A dziś z post z serii o tych co się chwalą, czyli moje ostatnie zakupy.
Mało tekstu trochę zdjęć i zabieram się za recenzję pomadki Kobo i kilka innych.

Wszystko razem zbiorowo
A teraz podzielone kategoriami:
 W końcu udało mi się kupić farby akrylowe :) Zbierałam się do zakupy naprawdę długi czas. Teraz tylko czekam na pędzelki i zaczynamy zabawę z one stroke i innymi mazidłami, których efekty na pewno Wam przedstawię :)
Zmywacz Isany w ekonomicznym opakowaniu. Bardzo lubię ten zmywacz. Bardzo dobrze radzi sobie z lakierami i w dodatku jest niedrogi i ma ładny zapach.
Odżywka Eveline, której recenzja jest w toku tworzenia, bo ten produkt jest GE-NIAL-NY! Moje drugie opakowanie.
Zestaw do stempelków i tu moje pytanie do Was - Czy do tego potrzeba specjalnego lakieru? Na YouTube widziałam, że dziewczyny radziły sobie z lakierami Miss Sporty, a ja jedyne co udało mi się stworzyć to piękne rysy na tym blaszkowym czymś. Czy to mój zestaw jest wadliwy czy ja po prostu nie potrafię ?
Dodatkowo cyrkonie i dwa lakiery Miss Sporty.

 Ostatnimi czasy w moje ręce wpadły dwa podkłady - Rimmel Wake Me Up, który na razie jest delikatnie za ciemny więc poczeka do momentu aż się troszkę opalę i osławiony Revlon Colorstay w odcieniu 180, który jest dla mnie stworzony (odcień, nie sam podkład, który raz kocham a raz nienawidzę). W pojemniczku po EDM odlewka BB creamu Garniera od mojej Igi, której serdecznie dziękuję :* Co do samego produktu to jestem w fazie testów i jestem pozytywnie zaskoczona.
W tle puder Affinitone Maybelline, który kupiłam skuszona promocją i zachwytem nad podkładem z tej serii (KLIK).
Dodatkowo Tusz IsaDory z przeprosinowej akcji KissBoxa (z którego zrezygnowałam, widząc ostatnie pudełko - nie żałuję), błyszczyk Astora i Safari oraz produkt zdobyty dzięki pomocy Martyny (cmok:*) - zielony korektor Delii. Odkąd przeczytałam recenzję Shopaholic Dream (KLIK do recenzji) nie mogłam przestać o nim myśleć i w końcu po wielu trudach udało się!

 A teraz wszystko inne, czyli Perfumy Bi-Es o totalnie nie podróbkowej nazwie Ti Amo Ti Amo i zapachu dość podobnym do moich ukochanych amorków, żel antybakteryjny oraz krem o cudownym zapachu, który uzależnia.

 Świeczka z Biedronki, kupiona pod wpływem cudownego zapachu, który niestety gdzieś się uwalnia i znika :(
I zakupy dnia dzisiejszego. O tych perfumach przeczytałam na blogu Planet Quera. Porównywała ten zapach z Escadą. Szczerze, nie jestem wielką wielbicielką tego zapachu, ale nuty zapachowe mi się spodobały a nie mam nic wakacyjnego na stanie (może oprócz bzu Yves Rocher, ale one kojarzą mi się nie wiem dlaczego z zimą i wtedy właśnie najchętniej ich używam). W Rossmanie okazało się, że są przecienione (nie było żadnej informacji na sklepie dowiedziałam się dopiero przy kasie) i za to cudo zapłaciłam 15 zł. Od tego momentu siedzę i je wącham bo zapach choć delikatny, kwiatowy, (mnie miłośniczce przesadnie ciężkich zapachów) baaardzo się podoba. Dodatkowo zabrałam z półki lakier Wibo w pięknym niebiesko-brokatowym odcieniu.

A miało być mało tekstu... Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca :)

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Revlon Slipper


Dziś paznokcie w roli głównej, a na nich lakier Golden Rose nr 317(o nim przy innej okazji) w towarzystwie Revlon'u.

Zanim zasypę Was zdjęciami trochę o samym lakierze:






Lakier ten o nazwie Slipper to nic innego jak brokat(czerwono-srebrny) w bezbarwnej bazie. Dobinki to typowe mini brokaciki w 2 kolorach oraz trochę większe sześciokąty ( lub benzeny, jak kto woli :)) w srebrnym kolorze.


Pojemność i cena: 14,7 ml, z ceną bywa różnie kosztuje zwykle ok 20 zł ale czasem można go upolować   nawet za 10 zł :)
Pędzelek: Tradycyjny, dość wąski, długi. Wygodnie się nim maluje, choć czasem nabiera za dużo lakieru.
Konsystencja: Typowo lakierowa, nie za gęsta nie za lejąca, taka w sam raz.
Krycie: I tu zaczyna się problem, ponieważ jest to sam brokat więc nie pokrywa ładnie paznokcia nieprześwitującą warstwą. Kiedy nakładamy go na inny lakier wystarczy 1 warstwa, aby go "ożywić". Samotnie potrzeba by chyba ok 6 dla pełnego krycia.
Wytrzymałość: Tu nie ma większych problemów. Przy 1-3 warstw wytrzymuje ok 5 dni. Nie wiem jak to wygląda przy większej ilości warstw, ale pewnie utrzymuje się krócej.
Schnięcie: Z tym nie ma problemu. Wysycha dość szybko.
Ogólnie: Polecam, z lakierami Revlon'u nie ma większych problemów, mają sporą pojemność, przyzwoitą cenę i mnóstwo świetnych kolorów.

A teraz zdjęcia. Na czerwonym Golden Rose 1 warstwa brokatu, na palcu serdecznym 3 warstwy solo (widać prześwity, ale efekt nawet mi się podobał)
Ps. od razu przepraszam za krzywe malowanie i skórki. Zdjęcia robione już dawno, kiedy moje paznokcie nie były w najlepszej formie (już nigdy nie założę żelu! Nigdy, Nigdy, Nigdy!!!)









LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...