Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BareFaced. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BareFaced. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 kwietnia 2013

Ulubieńcy marca

Marzec zleciał mi mega szybko. Dopiero co się zaczynał, a już mamy kwiecień, więc najwyższa pora na ulubieńców. Tym razem niewiele produktów, ponieważ mój makijaż (jak i kosmetyczne zakupy) ograniczony był do minimum.


1. Beauty Blender. Kolejny miesiąc w którym różowe jajeczko towarzyszyło mi praktycznie codziennie.

2. Podkład mineralny BareFaced Beauty. Pisałam o nim TU i moje zdanie się nie zmieniło - genialny produkt.

3. Róż Revlon oraz Mineralny róż Anabelle Minerals. w kolorze Romantic Dwa bardzo delikatne, dziewczęce róże, które zamiennie gościły na mojej twarzy w marcu.

3. Tusz Maxxi Lash Flexi Hean.. Podbił moje serce od pierwszego użycia. Pełna recenzja już niebawem.

4. Żel do stylizacji brwi od Wibo. Chyba już na stałe zagościł w moim makijażu.

5. Lakier do ust Apocalips Rimmel w odcieniu Nude Eclipse. W ulubieńcach raczej na siłę, ponieważ to produkt,który testowałam w tym miesiącu, dlatego też najczęściej miałam go na ustach. Czy się polubiliśmy? O tym już wkrótce.

6. Pomadka MAC Fan Fare. Ładny, nienachalny kolor, choć nie grzeszy super trwałością.




I to już koniec ulubieńców. Macie któryś z tych produktów? Lubicie, a może bardzo Was rozczarował?

środa, 27 marca 2013

BareFaced Beauty, Mineral Foundation

Po krótkiej przerwie spowodowanej zdarzeniami niezależnymi ode mnie wracam i obiecuję poprawę. 

Uwaga! Większość z Was (szczególnie ta, która jest ze mną już dłużej) wie o tym, ale wolę dodać jeszcze raz. Zdjęcia umieszczane przy moich recenzjach ukazujące opakowania produktów lub nie mające większego znaczenia kolorystycznego przy danej recenzji przechodzą metamorfozę. Zdjęcia kolorów, czy tzw swatche są pokazywane tak, aby jak najlepiej oddać ich kolor, ale reszta ma się po prostu wizualnie dobrze prezentować.

Dziś o tym, że nie należy skreślać produktów i warto dać im drugą szansę.


Podkład mineralny firmy BareFaced Beauty pokazywałam Wam już w jakimś zbiorowym poście. Napisałam też, że wstępnie mi się bardzo nie podoba.



Moja wersja to miniaturka o gramaturze 1,5g. Po odkręceniu pojemniczka mamy dodatkowe zabezpieczenie, które gwarantuje nam, że po otworzeniu nie zastaniemy armagedonu w postaci rozsypującego się proszku.


Pierwsze co mnie irytuje w produkcie to to mini pokrętełko. Czasami muszę się z nim namęczyć, aby go przesunąć (szczególnie kiedy mam dłuższe paznokcie). Myślę jednak, że w pełnowymiarowej wersji nie ma tego problemu.


Jak już pisałam wcześniej, pierwsze użycie mocno mnie zniechęciło. Podkład w cale nie krył, tworzył nieestetyczne plamy i tym sposobem wylądował na dnie podkładowej szuflady.
Po krótkim czasie dostałam wiadomość od zespołu mineralnie.pl którzy wiedząc, że nie mam doświadczenia w obsłudze minerałów udzielili mi kilku fachowych wskazówek jak aplikować podkład mineralny. Ode mnie mają za to naprawdę ogromny plus! Widać, że dbają o klientów. Tym sposobem zaczęłam kombinować z podkładem BareFaced, aż przyszło objawienie.


Moja metoda jest prosta. Podkład wysypuję za zakrętkę różu w kulkach od Wibo, a potem do akcji wkracza Beauty Blender! Tak, to właśnie on okazał się idealny do aplikacji. Mogę spokojnie stopniować krycie (które rzeczywiście jest bardzo mocne - zrezygnowałam nawet z korektora!) nakładając kolejne cieniutkie warstwy, wszystko ma jednolity kolor i genialnie trzyma się przez calutki dzień. Ostatnio to najczęściej (praktycznie codziennie) nakładany przeze mnie podkład.


Co o podkładzie pisze wizaż.pl?
Podkład mineralny, który nadaje się do każdego rodzaju cery. Ma bardzo prosty skład kosmetyczny, który jest w 100% naturalny. Jego składniki mają właściwości antybakteryjne, hamują wydzielanie sebum, chronią przed promieniowaniem słonecznym (Zinc Oxide), jak również optycznie wygładzają cerę (Mica). Już jedna cienka warstwa tego podkładu zapewnia optymalne krycie. Ma on lekką konsystencję i doskonale wtapia się w skórę, dając bardzo naturalny efekt. Nie jest testowany na zwierzętach i może być stosowany przez wegan. Dostępny w eleganckim słoiczku z wygodnym sitkiem. Występuje w 14 odcieniach.



 Plusy:
  • Kolor. Promise idealnie pasuje do mojej średnio jasnej cery
  • Wydajność. Moją wersję używam niemal codziennie od 2 tygodni, a zostało mi jeszcze więcej niż połowa opakowania
  • Wygładza cerę
  • Dobrze wtapia się w cerę
  • Daje naturalny efekt
  • Utrzymuje się cały dzień
  • Duży wybór odcieni 
  • Cena, która jest adekwatna do wydajności
  • Różne pojemności. Możemy najpierw przetestować kolor, a dopiero później jeśli przypadnie nam do gustu kupić pełnowymiarowe opakowanie.
  • Nie pyli
  • Łatwo zmywa się z BB (przy niektórych tradycyjnych podkładach nie mogłam go domyć)
 Minusy:
  • Dostępność.  Dostaniemy go jedynie przez internet (mineralnie.pl/)
  • Może uwidoczniać suche skórki, jeśli odpowiednio nie nawilżymy skóry przed aplikacją, ale to dotyczy wszystkich minerałów.


swatch koloru

swatch koloru

Kolor Promise jest dość jasny i posiada żółty pigment.
A na twarzy prezentuje się tak:




Dodatkowo użyty w makijażu wiosennym TUATJ oraz  TUTAJ

Podsumowując, jest to naprawdę fajny produkt i myślę, że jeszcze do niego wrócę, kiedy tylko wykończę obecnie posiadane podkłady. NA początku dał plamę, ale znalazłam na niego idealny sposób i teraz dzielnie mi towarzyszy.


***************************************************

A na koniec coś dla Was!
Jeśli macie ochotę przetestować produkty marki BareFaced Beauty, teraz możecie kupić je taniej!
Przy zamówieniu na stronie mineralnie.pl wystarczy wpisać kod:  herselfandi
Uzyskacie 10% rabatu!

sobota, 9 marca 2013

Nowości w kosmetyczce + nowe współprace



... czyli kolejny post zakupowy. Patrząc na ilość moich nowości uświadomiłam sobie, że chyba w końcu poszłam po rozum do głowy.


Trafiły do mnie 3 produkty Mac: spora odlewka Face&Body, pomadka Fun Fare oraz płyn do czyszczenia pędzli. Zdradzę jedynie, że pierwsze użycie płynu było dość rozczarowujące...
Na zdjęciu znajdują się także odlewki 2 podkładów od Summer oraz połówka bazy ArtDeco.


Podkład Maybelline z wymianki z magicgrey podbił moje serce, ale niestety przeceniłam swoją bladość - jest zdecydowanie zbyt jasny jak dla mnie.
True Match oraz stojący obok eyeliner to łupy od Sajjjidy (na zdjęcie nie załapał się piękny wkład Inglota).
Kolejny podkał, kolejna wymiana. Coś czuję, że Skin Balance zostanie ze mną na dłużej.
Ostatni produkt to róż w kremie Revlon, który towarzyszy mi praktycznie codziennie.


Najświeższe nowości, czyli duża butla zmywacza Isany, topper Essence (nr10) oraz najnowsze dziecko Rimmela - lakier do ust w formie błyszczyka w nudziakowym kolorze. Ten biały woreczek obok to duża odsypka fixera Kryolanu.


Ostatnia wycieczka po Złotych Tarasach nie mogła by odbyć się bez wizyty przy stoisku Yankee Candle. Woskowe podejście numer dwa uważam za rozpoczęte!

A na koniec dwie współpracowe przesyłki:


Od firmy Hean otrzymałam do testów podkład Studio Lift, tusz Maxxi Lash oraz lakier w przecudownym kolorze nude.


Na stronie mineralnie.pl skorzystałam z 'rabatu dla blogerów' i tym sposobem trafił do mnie podkład i 2 próbeczki. Oj coś czuję, że nie zapałam miłością do minerałów...


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...