Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 marca 2015

Pan Czarosław :)


Witam Was cieplutko:)

i już na samym początku pozdrawiam
radośnie
pachnąco
wiosennie
świeżo
:)


Dzisiaj przedstawię Wam jednego z moich kotów
o imieniu Czar - Czarek - Czarunio - Czarkozi...
..i jeszcze wiele innych przeinaczeń tych liter
związanych ogólnie z czarowaniem;)


Oto Czaruś:)


Pojawił się kilka lat temu całkiem znienacka w ogrodzie,
jak większość zwierząt które są z nami;)
Szybko zaprzyjaźnił się z pozostałymi czworołapnymi;)

:)

Ma w sobie coś szczególnego, takiego niezatraconego, dzikiego trochę..
bo gdy spojrzy prosto w oczy, można wręcz poczuć wewnętrznie
to Jego spojrzenie - jakby dotykał Duszy
czy po prostu w swój indywidualny sposób się z nami komunikował:)
..więc aby Was nie zahipnotyzował swoim wzrokiem
-dzisiaj Czar z zamkniętymi oczyma:)
(a raczej rozmarzonymi;)

Wyjątkowy z Niego Gość:)


Zdjęcia pstrykałam całkiem przypadkowo, tak jak przypadkowo On się u nas pojawił..
..a przecież nie ma przypadków;)

Co myślicie na temat zjawiska potocznie zwanego "przypadkiem"?:)

***


Pozdrawiam:)



piątek, 18 lipca 2014

Niespodzianka z candy:)



:)

Obiecałam umieścić zdjęcia niespodzianki z mojej zabawy:)
Właśnie przeczytałam wiadomość, że jest na miejscu,
zatem mogę ją już tutaj zaprezentować:)

Proszę, poznajcie drewnianego ...kotka:)




..i tak sobie teraz myślę....
..czyżbym poprzez przygotowywanie tejże niespodzianki przyciągnęła Przygodę z Białkiem??;)


Serdeczności ślę ..w kocim nastroju;)

środa, 16 lipca 2014

Białek... a kto to?


Witajcie cieplutko:)


Dzisiaj przedstawiam Wam Białka...
..który pojawił się w ogródku niewiadomo skąd 
(dzień przed nim w ten sam tajemniczy sposób pojawił się również kotek,
lecz na całe szczęście znalazł dobry domek w ciągu godziny:)
..a więc Białek (to takie tymczasowe imię:) szuka domku..
..a w międzyczasie hasa sobie w towarzystwie naszych kotów, szczególnie Kokosa;)

..gdyby nie fakt że kotów u nas już wesoła trójeczka..
...a do tego dwa duże psy (jeden z nich chętnie by kotka schrupał..)
..pewnie by został z nami...

...troszkę smutno już na samą myśl, że mam się z nim rozstać,
bo przez te kilka dni już zdążyłam się do niego przyzwyczaić..
...pokochać...
..lecz dobro kotka stawiam na pierwszym miejscu
(wczoraj o mało nie został potraktowany jako przekąska naszego psa..)

Może znacie taką osóbkę, która chętnie przygarnęła by takiego kochanego kociaczka?
W województwie małopolskim jestem w stanie dostarczyć, no może jeszcze w świętokrzyskim;)

..im dłużej jest z nami, tym trudniejsze będzie rozstanie, wiem to...
...ale gdy trafi się przyjazny domek, przyjaźni ludzie, którzy z sercem przygarną koteczka, będę świętować:)

Oto Białek:)




..tutaj podczas zabawy z Kokosem:)
..no nie jest łatwo je złapać w kadrze;) hi hi



..i prośba Białka do Was:


Czyż nie jest uroczy?:)


Pozdrowienia z Kociej Doliny:)


wtorek, 24 czerwca 2014

PasteLovy Kot:)


***

Kilka dni temu ..a może kilkanaście, bo czas jest dla mnie całkowicie nie do oszacowania ostatnio;)
..a więc jakiś czas temu:) szydełko do mnie szepnęło że mamy coś wspólnie do zrobienia;)
..więc uwierzyłam na słowo:)))

..i powstał taki oto pasteLovy Kot:) ..kolejny mieszkaniec Alimakowego biurka:))



Byliśmy nawet na spacerze w ogrodzie:)
...gdzie zapach macierzanki go zwyczajnie zachwycił:)


..a gdy zbliżył się wieczór...
..wręcz chłonął zachód słońca całym sobą:)




Pozował wyśmienicie..
...ciekawe o czym myślał..? ..nie chciał za nic powiedzieć:)

..nawet teraz widzę, że odleciał w marzenia...jego mina mówi sama za siebie;)



I jak się Wam pasteLovy Kotek spodobał?:)

***

..a i zapraszam oczywiście na złapanie Ptaszorkiego w mojej zabawie:)



Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za tak liczne komentarze:)
Każdy z nich jest takim promieniem ciepła, jaki do mnie dolatuje gdy je czytam:)
Dziękuję!:)

środa, 11 czerwca 2014

Koty koty...ach te koty:)


***
Witam dzisiaj po krótkiej nieobecności:) ..witam na kocio;) hi hi:)
..ponieważ dzisiejszą inspiracją do wpisu stał się Klub Kota Jasna 8:)
gdzie chętnie dołączyłam do zabawy/konkursu o tematyce kotów właśnie:)

Zatem prezentuję tutaj u siebie zdjęcia moich trzech futrzastych kocich Towarzyszy:)

***
Zacznę od Mili, którą już poznaliście wcześniej, a której mnogość zdjęć sprawia, iż wręcz nie mogę się zdecydować które jest naj:))) hi hi:) ..ale wybrałam takie oto właśnie:



..gdzie pewnego wieczoru jak posąg dumnie siedziała na szafce i ani nie myślała stamtąd schodzić, widać dobrze jej tam było;) ...albo też energia, jaką wytworzyły pewne drobne elementy (o których kieeedyś napiszę;) przytrzymała ją tam na dłużej (koty przecież wyczuwają takie miejsca:)
..tak wiem, troszkę to tajemniczo brzmi;) hi hi:)
Lubię jak koty są takie pełne zamyślenia...jakby coś sobie wyobrażały, gdzieś w innej przestrzeni podróżowały....w sumie to takie właśnie tajemnicze zachowania mają:) Lubię też gdy Milka przydeptuje sobie swoją końcówkę ogonka przednimi łapkami:)) (właśnie tak jak na zdjęciu) jakby chciała mieć miękko pod swoimi królewskimi podusiami:)) hi hi:) Jest dość wyjątkową kotką, z długą historią, gdzie goszczą różne wydarzenia - i te dobre i te mniej dobre;) Zatem została jej przyklejona ksywka "Przygodowy Kot":) ..chyba lubi po prostu doświadczać życia w różny sposób;))
:)
***
Kolejny portret przedstawia Czarka (inaczej Czarusia, Czarkozjego, Czarosława, Czarego...:)
Oto On:


Pojawił się u nas w ogrodzie dwa lata temu (a może to będą już trzy..?) niewiadomo skąd, ot tak po prostu sobie szedł dróżką z naszymi ówczesnymi dwoma kotami (Milką i Dandim - Dandi to brat Milki, którego niestety już z nami nie ma, a był to Król kotów z wszelkimi królewskimi atrybutami, ale o nim zrobię kiedyś osobny wpis;)
Więc przybył do nas taki mały bury kotek, troszkę wystraszony, ale jakby mieszkał sobie tu już od dawna:) Nawet nasz pies przeszedł koło niego nie zwróciwszy uwagi, że to inny kot (wszystkie trzy były dość do siebie podobne:) Pamiętam, jak szliśmy wtedy na ogród na ognisko i sama z początku byłam zdziwiona, czy to aby mi się nie mieni w oczach...czy ja dobrze widzę..?? ..były dwa a są trzy ..koty..???
Zamieszkał najpierw w ogrodzie przy altanie, potem powoli oswajawszy się z nami i z otoczeniem (kotami i wówczas jednym psem) podchodził bliżej domu i...teraz jest już "właścicielem" jednego z pokoi, a konkretniej stołu w tym pokoju, gdzie ma swoje ulubione miejsce do drzemek:)
Też miał jedną przygodę z psem, ale uzdrowił się sam (był jeszcze trochę dziki i nijak nie dało się go do weterynarza zawieźć) ..no może nie tak całkiem sam;) bo bardzo mu w tym pomagałam ziołowymi okładami, np z rumianku (którego też sporo popijał;) ...i po dziurze w gardle nie ma już śladu:)
Taki to jest ten nasz Czaruś:)

***
W październiku ubiegłego roku, pewnego pięknego słonecznego przedpołudnia usłyszałam bardzo intrygujące dźwięki dobiegające z ogródka tuż przy domu, od strony ulicy. Moje zaskoczenie było ogromne, gdy ujrzałam małego rudego kotka wspinającego się po drewnianym ogrodzeniu - kombinował, chciał jakimś sposobem wskoczyć na balkon;) Więc wzięłam go do domku - był bardzo ufny w stosunku do ludzi, gdy tylko znalazł się u kogoś na rękach od razu zaczął głośno mruczeć i miętolić ubranie bardzo przy tym śliniąc:)))
Po kilku intensywnych dniach poszukiwań dla niego dobrego domu, postanowiliśmy że zostanie z nami - jakby nie było sam (lub z czyjąś pomocą;) wybrał sobie to miejsce z jakichś powodów;)
Więc został ten mały rozrabiaka i  po dziś dzień towarzyszy nam na każdym kroku:))

Oto Kokos:


...rudy rozrabiaka:)

Gdy się pojawił w naszym otoczeniu, Mili zareagowała po macoszemu...była obrażona, przyglądała mu się z lekką pogardą, no nie pałała zbytnio sympatią do niego (delikatnie rzecz ujmując;) Natomiast Czarek ucieszył się od pierwszego zwąchania:)) i właściwie od samego początku bawili się szaleńczo-radośnie:) ..a może mając podobne doświadczenia (obydwoje przecież się pojawili "znienacka" tylko w różnym czasie;) wiedzieli "jak to w życiu z ludźmi bywa";) ..to mieli takie swoje tematy do obgadania;)

Milka po dziś dzień jest do niego lekko zdystansowana, ale bywa że gonią się po całym domu a nawet i po drzewach w ogrodzie, przy czym Mira parska i fuczy nieraz baaaardzo głośno na tego rudego futrzaka;) (niekiedy także "trzaskając" go po tym rudym pyszczku;) ...więc te różne zachowania Królowej Mirosławy;) są zapewne spowodowane jej nastrojami w danej chwili:))


***
Oj, no to się rozpisałam o tych moich Towarzyszach:) ..no ale miłośnicy czterech futrzastych łapek dobrze znają ten stan, gdy się zaczyna opowiadać o tych różnych kocich psikusach - przygodach - zachowaniach:) 

Zatem Drogie Czytelniczki (bo chyba jeszcze nie ma tutaj żadnego Pana...a może jest..?) bądźcie wyrozumiałe dla moich wypracowań dotyczących zwierzęcych Przyjaciół:)



Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony u mnie komentarz, to wielce przyjemne poznać Wasze myśli, uczucia, opinie. Cieszę się, że chociaż wirtualnie możemy się tutaj spotkać
i w ten specyficzny sposób "porozmawiać":)

Dziękuję!:)




poniedziałek, 12 maja 2014

Post dla miłośników kotów:)

...

Mili...

...takie imię zgodziła się przyjąć gdy do nas przybyła:)
Chyba się jej spodobało, w sumie nie tylko jej;)
Ostatnio zaczęliśmy ją nazywać "przygodowym kotem"
bo co jakiś czas zdarzają (albo lepiej będzie jak ujmę to w czasie przeszłym - ZDARZAŁY:)
się jej różne, mało ciekawe przygody...
Tak więc Milka, zwana też Mirosławą;) Mirą;) Miluszką itp itd....
(mieszkający z kotami dobrze wiedzą, jakie człowiek potrafi zdrobnienia wymyślać;) hi hi;)
w ubiegły piątek miała nieciekawe spotkanie ...z psem...
...lecz nie z tym, co poniżej na fotografiach się wyleguje patrząc kotce w oczy...
..lecz drugim takim, całkiem podobnym;) który też ma swoją długą historię..
ale tak ujmując w skrócie to dwa lata temu przyszedł do nas na podwórko,
skrzyżował łapki i oznajmił tym gestem:
"No dobra, ja tutaj zostaję":)
Po dwutygodniowych poszukiwaniach mu dobrego domu podjęliśmy decyzję...
...skoro tak się pojawił niewiadomo skąd, zauroczył swoją wyjątkowością....
..to jak nawet moglibyśmy postąpić inaczej??
..i został;)
...tylko ma jedną mało fajną zaletę...nie lubi kotów;)
..których u nas jest trójka...
...
I już się pewnie reszty historii domyślacie...
I tym razem Mili się udało, bo brak skóry można jak się dowiedziałam na danym przykładzie, naciągnąć!!
I to spory kawałek;)
Więc Milka chodzi teraz z gołą pachą;) i z fastrygą;) i jeszcze jakimiś metalowymi wszywkami;)
..ehhh...co za przygodowy kot:)
..wcześniejsze zajście miała z autem...potem dłuuuuga rehabilitacja tylnej łapki,
znaczy się kości w udzie...która była popękana,
do której środeczka trzeba było wstawić taką wielką szpilę...
Nie przypuszczałam, że po taaakim urazie dojdzie do siebie,
że będzie skakać i ogólnie poruszać się bez zarzutu, jakby nic się nie stało.
...
Zatem poniższa fotogaleria
(zdjęć jest baaardzo dużo, uprzedzam że ten post może się w związku z tym wolno ładować)
prezentuje ową Szczęściarę, która każde niepowodzenie potrafi zamienić w korzyść...
...jaką korzyść? - zapytacie...
...ano taką, że wszystkie jej kaprysy są spełniane bez wyjątku i natychmiast:)))
hi hi hi:)))
..bo gdy sobie pomyślę, że mogło by jej już nie być, ochoczo rozbijam kolejne jajko by ulubionym przysmakiem (żółtkiem) uraczyć podniebienie Mirosławy:)))
..człowiek może tak się cieszyć, że grymaśne zachowania pupila cieszą jak nigdy dotąd:)))
:)
Zdaje się mam tutaj kilka osób, które znakomicie mnie zrozumieją:)
..bo do takich mam po prostu szczęście i ja,
że znalazły się (nie nie przypadkowo:) u mnie na blogu:)
:)

Zapraszam do zapoznania się z tą fascynującą Kicią:)
...

























..a to jeszcze jedno zestawienie kocich min...jak szaleć to szaleć!:)))
Mam nadzieję, że moja słabość do kocich portretów (..a także roślinnych;) zostanie przyjęta ze zrozumieniem...:)


...
Tak to właśnie Mirosława się prezentuje na zdjęciach..
...jest wdzięczną modelką, no....lubi być traktowana z uwagą:)
..jak każda Kotka;)
...
Dziękuję za odwiedziny,
za każde dobre słowo,
za to, że po prostu jesteście!!
DZIĘKUJĘ:)
..i serdeczności cieplutkie posyłam:)
...