...
Mili...
...takie imię zgodziła się przyjąć gdy do nas przybyła:)
Chyba się jej spodobało, w sumie nie tylko jej;)
Ostatnio zaczęliśmy ją nazywać "przygodowym kotem"
bo co jakiś czas zdarzają (albo lepiej będzie jak ujmę to w czasie przeszłym - ZDARZAŁY:)
się jej różne, mało ciekawe przygody...
Tak więc Milka, zwana też Mirosławą;) Mirą;) Miluszką itp itd....
(mieszkający z kotami dobrze wiedzą, jakie człowiek potrafi zdrobnienia wymyślać;) hi hi;)
w ubiegły piątek miała nieciekawe spotkanie ...z psem...
...lecz nie z tym, co poniżej na fotografiach się wyleguje patrząc kotce w oczy...
..lecz drugim takim, całkiem podobnym;) który też ma swoją długą historię..
ale tak ujmując w skrócie to dwa lata temu przyszedł do nas na podwórko,
skrzyżował łapki i oznajmił tym gestem:
"No dobra, ja tutaj zostaję":)
Po dwutygodniowych poszukiwaniach mu dobrego domu podjęliśmy decyzję...
...skoro tak się pojawił niewiadomo skąd, zauroczył swoją wyjątkowością....
..to jak nawet moglibyśmy postąpić inaczej??
..i został;)
...tylko ma jedną mało fajną zaletę...nie lubi kotów;)
..których u nas jest trójka...
...
I już się pewnie reszty historii domyślacie...
I tym razem Mili się udało, bo brak skóry można jak się dowiedziałam na danym przykładzie, naciągnąć!!
I to spory kawałek;)
Więc Milka chodzi teraz z gołą pachą;) i z fastrygą;) i jeszcze jakimiś metalowymi wszywkami;)
..ehhh...co za przygodowy kot:)
..wcześniejsze zajście miała z autem...potem dłuuuuga rehabilitacja tylnej łapki,
znaczy się kości w udzie...która była popękana,
do której środeczka trzeba było wstawić taką wielką szpilę...
Nie przypuszczałam, że po taaakim urazie dojdzie do siebie,
że będzie skakać i ogólnie poruszać się bez zarzutu, jakby nic się nie stało.
...
Zatem poniższa fotogaleria
(zdjęć jest baaardzo dużo, uprzedzam że ten post może się w związku z tym wolno ładować)
prezentuje ową Szczęściarę, która każde niepowodzenie potrafi zamienić w korzyść...
...jaką korzyść? - zapytacie...
...ano taką, że wszystkie jej kaprysy są spełniane bez wyjątku i natychmiast:)))
hi hi hi:)))
..bo gdy sobie pomyślę, że mogło by jej już nie być, ochoczo rozbijam kolejne jajko by ulubionym przysmakiem (żółtkiem) uraczyć podniebienie Mirosławy:)))
..człowiek może tak się cieszyć, że grymaśne zachowania pupila cieszą jak nigdy dotąd:)))
:)
Zdaje się mam tutaj kilka osób, które znakomicie mnie zrozumieją:)
..bo do takich mam po prostu szczęście i ja,
że znalazły się (nie nie przypadkowo:) u mnie na blogu:)
:)
Zapraszam do zapoznania się z tą fascynującą Kicią:)
...
..a to jeszcze jedno zestawienie kocich min...jak szaleć to szaleć!:)))
Mam nadzieję, że moja słabość do kocich portretów (..a także roślinnych;) zostanie przyjęta ze zrozumieniem...:)
...
Tak to właśnie Mirosława się prezentuje na zdjęciach..
...jest wdzięczną modelką, no....lubi być traktowana z uwagą:)
..jak każda Kotka;)
...
Dziękuję za odwiedziny,
za każde dobre słowo,
za to, że po prostu jesteście!!
DZIĘKUJĘ:)
..i serdeczności cieplutkie posyłam:)
...