Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mili. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mili. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2015

Zachustnijmy po raz drugi:)


...
..skoro Wam się chustowanie spodobało...
..bez zbędnych opisów - chusta po raz drugi:)
..w leśnych odcieniach, wzór taki jak jej poprzedniczka...
...








...i Mili również chciała by wykonać jej zdjęcie portretowe..
..zdaje się, że bardzo lubi takie leśne odcienie...


..a po chwili miziając swym pyszczkiem gałązkę derenia
czerpała przyjemność z cieplutkich promieni słonecznych,
które na kilka minut wyjrzały zza szarych chmurek...
...


Pozdrawiam(y) cieplutko:)
..z Zachustowa;)


środa, 11 czerwca 2014

Koty koty...ach te koty:)


***
Witam dzisiaj po krótkiej nieobecności:) ..witam na kocio;) hi hi:)
..ponieważ dzisiejszą inspiracją do wpisu stał się Klub Kota Jasna 8:)
gdzie chętnie dołączyłam do zabawy/konkursu o tematyce kotów właśnie:)

Zatem prezentuję tutaj u siebie zdjęcia moich trzech futrzastych kocich Towarzyszy:)

***
Zacznę od Mili, którą już poznaliście wcześniej, a której mnogość zdjęć sprawia, iż wręcz nie mogę się zdecydować które jest naj:))) hi hi:) ..ale wybrałam takie oto właśnie:



..gdzie pewnego wieczoru jak posąg dumnie siedziała na szafce i ani nie myślała stamtąd schodzić, widać dobrze jej tam było;) ...albo też energia, jaką wytworzyły pewne drobne elementy (o których kieeedyś napiszę;) przytrzymała ją tam na dłużej (koty przecież wyczuwają takie miejsca:)
..tak wiem, troszkę to tajemniczo brzmi;) hi hi:)
Lubię jak koty są takie pełne zamyślenia...jakby coś sobie wyobrażały, gdzieś w innej przestrzeni podróżowały....w sumie to takie właśnie tajemnicze zachowania mają:) Lubię też gdy Milka przydeptuje sobie swoją końcówkę ogonka przednimi łapkami:)) (właśnie tak jak na zdjęciu) jakby chciała mieć miękko pod swoimi królewskimi podusiami:)) hi hi:) Jest dość wyjątkową kotką, z długą historią, gdzie goszczą różne wydarzenia - i te dobre i te mniej dobre;) Zatem została jej przyklejona ksywka "Przygodowy Kot":) ..chyba lubi po prostu doświadczać życia w różny sposób;))
:)
***
Kolejny portret przedstawia Czarka (inaczej Czarusia, Czarkozjego, Czarosława, Czarego...:)
Oto On:


Pojawił się u nas w ogrodzie dwa lata temu (a może to będą już trzy..?) niewiadomo skąd, ot tak po prostu sobie szedł dróżką z naszymi ówczesnymi dwoma kotami (Milką i Dandim - Dandi to brat Milki, którego niestety już z nami nie ma, a był to Król kotów z wszelkimi królewskimi atrybutami, ale o nim zrobię kiedyś osobny wpis;)
Więc przybył do nas taki mały bury kotek, troszkę wystraszony, ale jakby mieszkał sobie tu już od dawna:) Nawet nasz pies przeszedł koło niego nie zwróciwszy uwagi, że to inny kot (wszystkie trzy były dość do siebie podobne:) Pamiętam, jak szliśmy wtedy na ogród na ognisko i sama z początku byłam zdziwiona, czy to aby mi się nie mieni w oczach...czy ja dobrze widzę..?? ..były dwa a są trzy ..koty..???
Zamieszkał najpierw w ogrodzie przy altanie, potem powoli oswajawszy się z nami i z otoczeniem (kotami i wówczas jednym psem) podchodził bliżej domu i...teraz jest już "właścicielem" jednego z pokoi, a konkretniej stołu w tym pokoju, gdzie ma swoje ulubione miejsce do drzemek:)
Też miał jedną przygodę z psem, ale uzdrowił się sam (był jeszcze trochę dziki i nijak nie dało się go do weterynarza zawieźć) ..no może nie tak całkiem sam;) bo bardzo mu w tym pomagałam ziołowymi okładami, np z rumianku (którego też sporo popijał;) ...i po dziurze w gardle nie ma już śladu:)
Taki to jest ten nasz Czaruś:)

***
W październiku ubiegłego roku, pewnego pięknego słonecznego przedpołudnia usłyszałam bardzo intrygujące dźwięki dobiegające z ogródka tuż przy domu, od strony ulicy. Moje zaskoczenie było ogromne, gdy ujrzałam małego rudego kotka wspinającego się po drewnianym ogrodzeniu - kombinował, chciał jakimś sposobem wskoczyć na balkon;) Więc wzięłam go do domku - był bardzo ufny w stosunku do ludzi, gdy tylko znalazł się u kogoś na rękach od razu zaczął głośno mruczeć i miętolić ubranie bardzo przy tym śliniąc:)))
Po kilku intensywnych dniach poszukiwań dla niego dobrego domu, postanowiliśmy że zostanie z nami - jakby nie było sam (lub z czyjąś pomocą;) wybrał sobie to miejsce z jakichś powodów;)
Więc został ten mały rozrabiaka i  po dziś dzień towarzyszy nam na każdym kroku:))

Oto Kokos:


...rudy rozrabiaka:)

Gdy się pojawił w naszym otoczeniu, Mili zareagowała po macoszemu...była obrażona, przyglądała mu się z lekką pogardą, no nie pałała zbytnio sympatią do niego (delikatnie rzecz ujmując;) Natomiast Czarek ucieszył się od pierwszego zwąchania:)) i właściwie od samego początku bawili się szaleńczo-radośnie:) ..a może mając podobne doświadczenia (obydwoje przecież się pojawili "znienacka" tylko w różnym czasie;) wiedzieli "jak to w życiu z ludźmi bywa";) ..to mieli takie swoje tematy do obgadania;)

Milka po dziś dzień jest do niego lekko zdystansowana, ale bywa że gonią się po całym domu a nawet i po drzewach w ogrodzie, przy czym Mira parska i fuczy nieraz baaaardzo głośno na tego rudego futrzaka;) (niekiedy także "trzaskając" go po tym rudym pyszczku;) ...więc te różne zachowania Królowej Mirosławy;) są zapewne spowodowane jej nastrojami w danej chwili:))


***
Oj, no to się rozpisałam o tych moich Towarzyszach:) ..no ale miłośnicy czterech futrzastych łapek dobrze znają ten stan, gdy się zaczyna opowiadać o tych różnych kocich psikusach - przygodach - zachowaniach:) 

Zatem Drogie Czytelniczki (bo chyba jeszcze nie ma tutaj żadnego Pana...a może jest..?) bądźcie wyrozumiałe dla moich wypracowań dotyczących zwierzęcych Przyjaciół:)



Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony u mnie komentarz, to wielce przyjemne poznać Wasze myśli, uczucia, opinie. Cieszę się, że chociaż wirtualnie możemy się tutaj spotkać
i w ten specyficzny sposób "porozmawiać":)

Dziękuję!:)




środa, 14 maja 2014

Komu się poszczęściło i jak można współpracować z kotem;)


Witam wesołym nastrojem:)


Dziękuję Wam Kochane za udział w mojej drewnianej rozdawajce:)
Nawet nie przypuszczałam, że będzie aż tylu chętnych!!
Cieszy mnie, że naturalne plasterki się spodobały:)
...
Super było też poznać Wasze zdanie dotyczące uszczęśliwiania:)
Dzięki temu troszkę lepiej Was poznałam:)
...
Planowałam wykonać sesję zdjęciową dotyczącą losowania w ogrodzie..
..lecz niestety dzisiaj od rana pada i pada...
..czekałam cierpliwie, że może chmury się rozpłyną...
..ale nadal przewijają się ciężkie szare kłębuchy..
Zatem kombinowałam jak się dało w domu,
by zdjęcia wyszły jako tako;)
...

Zapraszam do odczytania wyników:)
.
Tak się prezentowały turkusowe losy wraz z drewienkami:
...


..a tak na drewienkach;)
...

...wygląda jak jakiś ..tort..;) hi hi:)
..albo ptaszek origami:)
...

W ostatniej chwili, gdy już sięgałam do koszyczka by wyciągnąć szczęśliwy los,
Mili zamiauczała przy drzwiach, więc zawitała myśl aby kotkę zatrudnić w roli głównej ciągnącej:)
Lecz zanim kicia zdecydowała się zainteresować koszyczkiem z papierkami..
..minęło trochę czasu;) i przyznam szczerze, że Mili mnie zaskoczyła:)
...bo już myślałam, że nic z tego nie wyjdzie..
..a tu sprytna kotka wskoczyła na stolik znienacka, ja szybko aparat w ruch!!!!
..lecz samego momentu trzymania losa w pyszczku nie złapałam...
..ale śmiało poznałam który to był ten wybrany - lekko wilgotny z rogu;) hi hi:)
Można stwierdzić, że to był koci impuls:) ..bo gdy tylko "podrzuciła" odpowiednią karteczkę..
...wstała, odwróciła wzrok jak gdyby nigdy nic i poszła sobie w inny rejon pokoju;)
...

Oto "Mila - Maszyna Losująca"
...

...tak! To ten właśnie los - jak widać naznaczony przez Mili:)
...

..a kto ukrywa się w środeczku??
...

Gratulacje!!!


UWAGA UWAGA:)
To nie koniec zabawy;)

Tak mi się rozdawanie spodobało, że postanowiłam uszczęśliwić malutkimi niespodziankami
jeszcze dwie osóbki:)
Za pomocą już swojej własnej ręki wyciągnęłam dwie karteluszki..
...a tam:



Oto trzy szczęśliwe losy:)
...

:)
Wygrane osóbki proszę o zamieszczenie w komentarzu swojego adresu email:)

...
..a kotka, jak już było po wszystkim, zapragnęła się pobawić w koszyczku;)
Szkoda, że wcześniej nie wykazywała aż tak wielkiego zainteresowania;)
...

...

Dziękuję za udział w zabawie:)
Powoli pojawia się pomysł na kolejną;)
...

poniedziałek, 12 maja 2014

Post dla miłośników kotów:)

...

Mili...

...takie imię zgodziła się przyjąć gdy do nas przybyła:)
Chyba się jej spodobało, w sumie nie tylko jej;)
Ostatnio zaczęliśmy ją nazywać "przygodowym kotem"
bo co jakiś czas zdarzają (albo lepiej będzie jak ujmę to w czasie przeszłym - ZDARZAŁY:)
się jej różne, mało ciekawe przygody...
Tak więc Milka, zwana też Mirosławą;) Mirą;) Miluszką itp itd....
(mieszkający z kotami dobrze wiedzą, jakie człowiek potrafi zdrobnienia wymyślać;) hi hi;)
w ubiegły piątek miała nieciekawe spotkanie ...z psem...
...lecz nie z tym, co poniżej na fotografiach się wyleguje patrząc kotce w oczy...
..lecz drugim takim, całkiem podobnym;) który też ma swoją długą historię..
ale tak ujmując w skrócie to dwa lata temu przyszedł do nas na podwórko,
skrzyżował łapki i oznajmił tym gestem:
"No dobra, ja tutaj zostaję":)
Po dwutygodniowych poszukiwaniach mu dobrego domu podjęliśmy decyzję...
...skoro tak się pojawił niewiadomo skąd, zauroczył swoją wyjątkowością....
..to jak nawet moglibyśmy postąpić inaczej??
..i został;)
...tylko ma jedną mało fajną zaletę...nie lubi kotów;)
..których u nas jest trójka...
...
I już się pewnie reszty historii domyślacie...
I tym razem Mili się udało, bo brak skóry można jak się dowiedziałam na danym przykładzie, naciągnąć!!
I to spory kawałek;)
Więc Milka chodzi teraz z gołą pachą;) i z fastrygą;) i jeszcze jakimiś metalowymi wszywkami;)
..ehhh...co za przygodowy kot:)
..wcześniejsze zajście miała z autem...potem dłuuuuga rehabilitacja tylnej łapki,
znaczy się kości w udzie...która była popękana,
do której środeczka trzeba było wstawić taką wielką szpilę...
Nie przypuszczałam, że po taaakim urazie dojdzie do siebie,
że będzie skakać i ogólnie poruszać się bez zarzutu, jakby nic się nie stało.
...
Zatem poniższa fotogaleria
(zdjęć jest baaardzo dużo, uprzedzam że ten post może się w związku z tym wolno ładować)
prezentuje ową Szczęściarę, która każde niepowodzenie potrafi zamienić w korzyść...
...jaką korzyść? - zapytacie...
...ano taką, że wszystkie jej kaprysy są spełniane bez wyjątku i natychmiast:)))
hi hi hi:)))
..bo gdy sobie pomyślę, że mogło by jej już nie być, ochoczo rozbijam kolejne jajko by ulubionym przysmakiem (żółtkiem) uraczyć podniebienie Mirosławy:)))
..człowiek może tak się cieszyć, że grymaśne zachowania pupila cieszą jak nigdy dotąd:)))
:)
Zdaje się mam tutaj kilka osób, które znakomicie mnie zrozumieją:)
..bo do takich mam po prostu szczęście i ja,
że znalazły się (nie nie przypadkowo:) u mnie na blogu:)
:)

Zapraszam do zapoznania się z tą fascynującą Kicią:)
...

























..a to jeszcze jedno zestawienie kocich min...jak szaleć to szaleć!:)))
Mam nadzieję, że moja słabość do kocich portretów (..a także roślinnych;) zostanie przyjęta ze zrozumieniem...:)


...
Tak to właśnie Mirosława się prezentuje na zdjęciach..
...jest wdzięczną modelką, no....lubi być traktowana z uwagą:)
..jak każda Kotka;)
...
Dziękuję za odwiedziny,
za każde dobre słowo,
za to, że po prostu jesteście!!
DZIĘKUJĘ:)
..i serdeczności cieplutkie posyłam:)
...