Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kokos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kokos. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lutego 2016

Coś na poprawę nastroju:)

..a co to takiego?
Gorąca czekolada:)

A oto przepis:
* mleko ryżowo-kokosowe (najlepiej bio:)
* surowe kakao w proszku (najlepiej fair trade:)
* prawdziwa laska wanilii
* chwila dla siebie:)

Przygotowanie jest banalnie proste i szybkie zarazem,
więc w mig w miarę potrzeby można sobie dogodzić:)

- podgrzewamy mleko do ok 70stopni Celsjusza
- dodajemy ziarenka zeskrobane ze środka wanilii
- w kubeczku rozpuszczamy kakao (w letniej wodzie)
- dodajemy do mleka i już:)

*jeśli ktoś lubi bardziej gęste można dorzucić troszkę śmietanki kokosowej
*jeśli ktoś lubi bardzo słodkie niechaj sobie dosłodzi czym lubi
(osobiście nie słodzę bo słodyczy jest jak dla mnie w sam raz - od kokosu)
*kakao można sobie dawkować wedle uznania, preferuję dość intensywny smak,
zatem na kubek mleka daję około 2 czubate łyżeczki
*dla zintensyfikowania smaku można dodać zmielone wiórki kokosowe:)


Nie mam zdjęcia tej czekolady, pewnie dlatego, że ten napój zawsze tak szybko znika:)))
Myślę, że warto dodać sobie troszkę magnezu w taką różną pogodę,
więc POLECAM z czystym sumieniem taką formę doładowania:)

..ale żeby nie było tak bez zdjęś...dodam zdjęcie Kokosa:)
..i nie ma On nic wspólnego ze spożywanym napojem,
jedyne co ich łączy to nazwa jednego ze składników:))



***




środa, 11 czerwca 2014

Koty koty...ach te koty:)


***
Witam dzisiaj po krótkiej nieobecności:) ..witam na kocio;) hi hi:)
..ponieważ dzisiejszą inspiracją do wpisu stał się Klub Kota Jasna 8:)
gdzie chętnie dołączyłam do zabawy/konkursu o tematyce kotów właśnie:)

Zatem prezentuję tutaj u siebie zdjęcia moich trzech futrzastych kocich Towarzyszy:)

***
Zacznę od Mili, którą już poznaliście wcześniej, a której mnogość zdjęć sprawia, iż wręcz nie mogę się zdecydować które jest naj:))) hi hi:) ..ale wybrałam takie oto właśnie:



..gdzie pewnego wieczoru jak posąg dumnie siedziała na szafce i ani nie myślała stamtąd schodzić, widać dobrze jej tam było;) ...albo też energia, jaką wytworzyły pewne drobne elementy (o których kieeedyś napiszę;) przytrzymała ją tam na dłużej (koty przecież wyczuwają takie miejsca:)
..tak wiem, troszkę to tajemniczo brzmi;) hi hi:)
Lubię jak koty są takie pełne zamyślenia...jakby coś sobie wyobrażały, gdzieś w innej przestrzeni podróżowały....w sumie to takie właśnie tajemnicze zachowania mają:) Lubię też gdy Milka przydeptuje sobie swoją końcówkę ogonka przednimi łapkami:)) (właśnie tak jak na zdjęciu) jakby chciała mieć miękko pod swoimi królewskimi podusiami:)) hi hi:) Jest dość wyjątkową kotką, z długą historią, gdzie goszczą różne wydarzenia - i te dobre i te mniej dobre;) Zatem została jej przyklejona ksywka "Przygodowy Kot":) ..chyba lubi po prostu doświadczać życia w różny sposób;))
:)
***
Kolejny portret przedstawia Czarka (inaczej Czarusia, Czarkozjego, Czarosława, Czarego...:)
Oto On:


Pojawił się u nas w ogrodzie dwa lata temu (a może to będą już trzy..?) niewiadomo skąd, ot tak po prostu sobie szedł dróżką z naszymi ówczesnymi dwoma kotami (Milką i Dandim - Dandi to brat Milki, którego niestety już z nami nie ma, a był to Król kotów z wszelkimi królewskimi atrybutami, ale o nim zrobię kiedyś osobny wpis;)
Więc przybył do nas taki mały bury kotek, troszkę wystraszony, ale jakby mieszkał sobie tu już od dawna:) Nawet nasz pies przeszedł koło niego nie zwróciwszy uwagi, że to inny kot (wszystkie trzy były dość do siebie podobne:) Pamiętam, jak szliśmy wtedy na ogród na ognisko i sama z początku byłam zdziwiona, czy to aby mi się nie mieni w oczach...czy ja dobrze widzę..?? ..były dwa a są trzy ..koty..???
Zamieszkał najpierw w ogrodzie przy altanie, potem powoli oswajawszy się z nami i z otoczeniem (kotami i wówczas jednym psem) podchodził bliżej domu i...teraz jest już "właścicielem" jednego z pokoi, a konkretniej stołu w tym pokoju, gdzie ma swoje ulubione miejsce do drzemek:)
Też miał jedną przygodę z psem, ale uzdrowił się sam (był jeszcze trochę dziki i nijak nie dało się go do weterynarza zawieźć) ..no może nie tak całkiem sam;) bo bardzo mu w tym pomagałam ziołowymi okładami, np z rumianku (którego też sporo popijał;) ...i po dziurze w gardle nie ma już śladu:)
Taki to jest ten nasz Czaruś:)

***
W październiku ubiegłego roku, pewnego pięknego słonecznego przedpołudnia usłyszałam bardzo intrygujące dźwięki dobiegające z ogródka tuż przy domu, od strony ulicy. Moje zaskoczenie było ogromne, gdy ujrzałam małego rudego kotka wspinającego się po drewnianym ogrodzeniu - kombinował, chciał jakimś sposobem wskoczyć na balkon;) Więc wzięłam go do domku - był bardzo ufny w stosunku do ludzi, gdy tylko znalazł się u kogoś na rękach od razu zaczął głośno mruczeć i miętolić ubranie bardzo przy tym śliniąc:)))
Po kilku intensywnych dniach poszukiwań dla niego dobrego domu, postanowiliśmy że zostanie z nami - jakby nie było sam (lub z czyjąś pomocą;) wybrał sobie to miejsce z jakichś powodów;)
Więc został ten mały rozrabiaka i  po dziś dzień towarzyszy nam na każdym kroku:))

Oto Kokos:


...rudy rozrabiaka:)

Gdy się pojawił w naszym otoczeniu, Mili zareagowała po macoszemu...była obrażona, przyglądała mu się z lekką pogardą, no nie pałała zbytnio sympatią do niego (delikatnie rzecz ujmując;) Natomiast Czarek ucieszył się od pierwszego zwąchania:)) i właściwie od samego początku bawili się szaleńczo-radośnie:) ..a może mając podobne doświadczenia (obydwoje przecież się pojawili "znienacka" tylko w różnym czasie;) wiedzieli "jak to w życiu z ludźmi bywa";) ..to mieli takie swoje tematy do obgadania;)

Milka po dziś dzień jest do niego lekko zdystansowana, ale bywa że gonią się po całym domu a nawet i po drzewach w ogrodzie, przy czym Mira parska i fuczy nieraz baaaardzo głośno na tego rudego futrzaka;) (niekiedy także "trzaskając" go po tym rudym pyszczku;) ...więc te różne zachowania Królowej Mirosławy;) są zapewne spowodowane jej nastrojami w danej chwili:))


***
Oj, no to się rozpisałam o tych moich Towarzyszach:) ..no ale miłośnicy czterech futrzastych łapek dobrze znają ten stan, gdy się zaczyna opowiadać o tych różnych kocich psikusach - przygodach - zachowaniach:) 

Zatem Drogie Czytelniczki (bo chyba jeszcze nie ma tutaj żadnego Pana...a może jest..?) bądźcie wyrozumiałe dla moich wypracowań dotyczących zwierzęcych Przyjaciół:)



Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony u mnie komentarz, to wielce przyjemne poznać Wasze myśli, uczucia, opinie. Cieszę się, że chociaż wirtualnie możemy się tutaj spotkać
i w ten specyficzny sposób "porozmawiać":)

Dziękuję!:)




piątek, 4 kwietnia 2014

Żółty...


...żółty to bardzo optymistyczny kolor:) zapewne mi to przyznacie;)
..ma w sobie energię Słońca,
więc jest nie tylko ciepłą, ale i bardzo radosną barwą..
..a gdy w ogrodzie zakwitła żółta forsycja
to tak, jakby Słońce przybyło w gościnę:)
..i swoją obecnością przekazuje każdej Istotce
wspaniałą wiadomość:
"Uśmiechnij się, życie jest piękne!":)
..i ni stąd ni zowąd uśmiech przybywa nieraz z jakichś odległych galaktyk;) 
..



..a te maleńkie Braciszki zrobiły niespodziankę pojawiając się w trawie przy płotku..
..w ubiegłym roku pewnie zdecydowały się w tym właśnie miejscu pojawić;)
..bardzo miłe są takie niespodzianki:)



..i jakże wdzięczni wiosenni goście, których co roku wyglądam
i z niecierpliwością wyszukuję pierwszego pąka:)
Jaskier wiosenny, zwany też ziarnopłonem, w nazwie zwyczajowej - pszonka:)
Ten poniżej to jeden z pierwszych właśnie:)


 ..a tej piękności to już chyba nie trzeba nikomu przedstawiać:)
..lecz z racji jej uwielbiania z przyczyn wielu, dumnie napiszę Jej imię:
Stokrotka:)


I jak tu nie kochać wiosny?:)
..gdy w bezchmurny dzień
głęboki błękit nieba staje się
cudownie naturalnym towarzyszem - jakże pomocnym:)
..i twórczym jednocześnie:)
Wierzba płacząca...chyba ze szczęścia:)



..a skoro na wierzbie kotki....
..i żeby nie tylko świat roślin w kolorze żółtym w tym poście zaprezentować,
przedstawiam pewnego Pana;)
..który też kolorem się akurat wpasował;)
Kokos, bo na takie imię się zgodził, pewnego pięknego jesiennego dnia
pojawił się w ogródku ..jakby z nieba spadł ..czy jakoś tak;)
..i pozostał sobie z nami ten wesoły rozrabiaka:)



A z czym Wam się kojarzy żółty kolor?

...
Pozdrawiam cieplutko!!!
Dziękuję za miłe słowa, jakie w moją stronę kierujecie:)