wtorek, 22 marca 2022

Handele, handele ;)

 W ostatnim czasie codzienne podróże pociągami stały się mocno wyczerpujące. I nie piszę o tłoku w pociagach, czy opóźnieniach... Na południu Polski, choć teraz to już w całej, co się człowiek napatrzy na tragedie ludzkie, to jego... 

Tym bardziej człowiek ucieka w rękodzieło, czy jakiekolwiek inne hobby... Dzierganie kompulsywne towarzyszy mi teraz każdego dnia. Nieważne co. Mogę dziergać i pruć, whatever. 

Posypały się zamówienia na opaski. Zamówienia z pociągu, w którym dziergam każdego dnia i jestem w dziergane przez siebie ubrana niemal od stop do głów. Jestem tam żywą, siedzącą i dziergającą reklamą firmy (której nie mam ;)) 



Teraz będę dziergać szalik i otulacz. Dla koleżanki z pociagu, a jakże :) 

Jednak hobby, to terapia. Psychoterapia... ;) 

środa, 9 marca 2022

Komin dla Synka

 Wydziergalam go jeszcze "przed wojną"... Z resztek włóczek, z których dziergalam baktusy, a musiałam z nich usunąć niechciane kolory. 

Z " niechcianego" też może wyjść fajne ;) 


No i teraz męczę sweter... Marzy mi się na drutach raglanem od góry, ALE! Ja na drutach tylko prawe-lewe i to tak bez polotu. Oglądam filmiki instruktażowe ale chyba niezbyt pojetna uczennica jestem.. Zaczęłam raglanem na szydelku i nie podoba mi się (zbyt sztywny, druty są plastyczne). Następnie zaczęłam na drutach od dołu - zaś za cienkie.... No nie dogodzi choćby pękł. Spróbuje jeszcze podwójną nitką od tego dolu... Coś we nie też chyba się (24.02) zablokowało... 

wtorek, 8 marca 2022

WOŚP

 Tak... Dopiero teraz powstaje post, który powinien być zamieszczony w styczniu. Niestety, rodzinnie złapaliśmy sue na tzw "Long covid" i chorobom nie było końca. Naprzemiennie, to ja, to syn i mąż. Wprost proporcjonalnie do przechorowanego covidu. Syn przeszedł go prawie bezobjawowo, za to powikłania skończył w piątek (daj Boże!). Ja chorowałam średnio do lekko i ostatnio zapaliło mi się ucho, które mam nadzieję skończyło serię infekcji. Mąż przeszedł covid z nas wszystkich najciężej, za to wyzdrowiał w miarę szybko (nieco ponad miesiąc). 

Żeby nie zwariować zaangażowałam się w dzierganie szalika dla WOŚP. Myślałam, że nie dam rady. Byłam słaba i nic mi się nie chciało, jednak szalik dokonał cudu. Do tego stopnia, że rzutem na taśmę powstał drugi. 

Plany były wielkie. Pobić Rekord Guinessa? Czy też ustanowić rekord dla WOŚP? Podarować noclegowniom dla bezdomnych lub Domom Dziecka? Życie jednak pisze takie scenariusze, że klękajcie narody... Powstają z nich teraz pledy, dla ludzi potrzebujących z Ukrainy... Oto ile zła może wyrządzić jeden człowiek...