środa, 17 czerwca 2015

Weekendowa tunika

Szydełko wciągnęło mnie na maxa. Bardzo. Tym samym czczę codziennie Międzynarodowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych, który przypada bodaj na 13 czerwca. Dzień wcześniej uczciłam go w krakowskim tramwaju. Ma się ten gest ;)
Zaczęłam w piątek a w niedzielę już w niej paradowałam :)


W zamierzeniu miała to być tunika lekko ovesize... Życie jednak pokazało, ze muszę zrzucić nieco size, żeby uzyskać over... Trudno.


Się żyje, się je ;) Teraz buduję masę następnie zadbam o rzeźbę. 
W przyszłości ;)
Jeśli chodzi o wzór to najprostszy: 4 oczka łańcuszka i półsłupek, dziergana od góry. Wszystkie tak dziergam i bardzo mi się ten sposób podoba. 


And the special thanks dla Mruczka za udzielenie twarzy ;) Chociaż na drugim zdjęciu się nieco zdenerwował i powiedział, że nie będzie za nikogo świecić oczami. I poszedł.



środa, 10 czerwca 2015

SAL kawowy- FINAŁ!!!

TAK! Oto nadejszła wielkopomna chwiła...


Uroczyście ogłaszam Wielkie Święto Lasu!


Z okazji zbliżających się upałów każdemu z Was stawiam zimną Frappe :)


I uroczyście melduję wykonanie zadania,  które to owe odbijało mi się czkawką już od jakiegoś czasu ;)

I teraz to już rzeczywiście muszę się odmeldować do końca czerwca (prawdopodobnie)...

niedziela, 7 czerwca 2015

SAL Kawowy (12)

Zaległa majowa kawka. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym czegoś w niej nie zmieniła. Oryginalnie kwiatek był brązowo-różowy. Wydawał mi się mdły i nijaki. Teraz jest niebiesko-miętowy.


Już za chwileczkę, już za momencik :)


Tak się zapamiętałam w pracach wszelakich że zupełnie zapomniałam o długim weekendzie.
I tak zupełnie niespodziewanie nastało tyle czasu na dzierganie ;)

Na balkonie pojawiły się wreszcie kwiaty. W tym roku zupełnie nie planując będę miała balkon śródziemnomorski. Zakupiłam kiedyś parę bugenvilli, oliwkę na pniu i liście laurowe. Z poprzednich lat mam klika agaw.
Bugenville trafiły mi się z wyprzedaży (szt. 5 zł)- kupiłam 7 szt. ;)


Niedawno uratowałam nieco nadszarpnięte bugenville przed wywaleniem ze sklepu :) Zobaczyłam, że leżą bidusie przygotowane do wywalenia więc pytam grzecznie czy mogę zabrać. Oczywiście tradycyjnie zabrać nie można. Można kupić. Wzięłam wszystkie ;)i tym sposobem mam 10 kolejnych bugenvilli za 10 PLN. Ich jedyna wada to to, że opadły im kwiatki i dolne liście. Przyniosłam, posadziłam w takiej samej doniczce i już widzę, że dwie zaczynają wypuszczać nowe listki. W sumie posiadam 17 bugenvilli...
Chyba mnie nieco poniosło :)
Mam jednak nadzieję, że choć jedna przetrzyma zimę. Jak do tej pory (czyli od 2 lat) niestety się nie udawało. Jeśli jakimś cudem przetrzyma ich więcej to w przyszłym roku je rozsadzę i ozdobią Kju. Uwielbiam Grecję i greckie klimaty!
Zdjęć balkonu nie będzie. Jest bardzo maleńki i najnormalniej w świecie mogą tam być albo kwiaty, albo ludzie. Próbowałam zrobić ale wszystkie wychodzą niemożliwie niemożebne.

Specjalna edycja dla Joanny :)


piątek, 5 czerwca 2015

Niebieskaja stolicznaja

W sobotę, 25 kwietnia, wybraliśmy się z Osobistym do Warszawy. Postanowiliśmy nieco podnieść poziom kultury w naszym życiu codziennym ;)


Polecam całym sercem! Zabawa przednia! Tylko jedna mała uwaga- nie kupujcie loży, a jeśli już to te na wprost. My mieliśmy z boku i było niezbyt dobrze widać. Niemniej trafiliśmy na najlepszą (moim zdaniem) obsadę: główną rolę grała Anna Sroka-Hryń (co za głos!), Barbara Garstka, Janusz Kruciński (genialny!), Jan Bzdawka (boski!), Robert Rozmus, Barbara Melzer (genialna Tanya!), Monika Rowińska, Małgorzata Regent ( klon naszej Aploch!)
Mówcie sobie co chcecie, ale jednak co stolica to stolica. Bywam często w teatrze i bardzo to lubię, bywam także na spektaklach "ze świata", które przyjeżdżają do nas na tzw gościnne występy. Nie powiem - fajnie, ale to jednak nie ich teatr, nie ich sprzęt i czasem to widać. Tam grali na swojej scenie, ze swoimi akustykami i naprawdę było widać prawdziwy profesjonalizm. Wszystko dopracowane w najmniejszym szczególe. Polecam.

No ale ja nie o tym właściwie chciałam :)

Ponieważ Warszawę dzieli ode mnie 6 godzin jazdy to miałam 12 godzin na dzierganie :)
Zatem w drodze "do" i "z" powstało takie coś:



Kolor znowu nie ten- jest to bardzo ciemny jeans wpadający w kobalt- naprawdę ładny.
Ponieważ włóczka była z odzysku więc się musiałam nagimnastykować, żeby wystarczyło. Dziergałam i prułam- prułam i dziergałam. W efekcie końcowym został metr włóczki ;)

Nasz wyjazd połączony był ze spełnieniem kolejnego marzenia. Zawsze chciałam zwiedzić Zamek Królewski w Warszawie. Mieliśmy niebywałe szczęście - trafiliśmy na przewodniczkę- pasjonatkę, która oprowadzała nas prawie 3 godziny! A my słuchaliśmy i słuchaliśmy... To był naprawdę bardzo fajny dzień!


A po drodze do Warszawy zatrzymaliśmy się w dość interesującym zajeździe... Przed nim znajdowały się różnego rodzaju świątki:


A nieco bliżej zajazdu... pomniki smoleńskie...i papieskie i...spiżowy pomnik właściciela zajazdu (podpisano: zasłużony działacz).


Hmm... Cóż... W sumie po śmierci nie ma pewności czy postawią więc trzeba się zabezpieczyć :)

Nic to - dzierga się majowa kawka :)