Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świadomość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świadomość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 września 2010

Wyjść poza schematy myślowe


W serii : w operze języka życia

Mamy szczęście żyć w czasach intensywnych zmian i niesamowitych przyspieszeń. Sprawia to, że doświadczamy energetycznego szpagatu (między starą i nową energia), czyli przejścia z trójwymiarowej rzeczywistości zdominowanej przez homo sapiens do następnego wymiaru - stanu homo separatum.
Czym różnią się te dwa stany?
Są to całkiem różne podejścia do Życia we wszystkich Jego przejawach.
Człowiek homo sapiens jest skupiony na swym rozumie przynależnym wątpiącemu umysłowi. Taki człowiek "rozumny" najczęściej to, czego nie może pojąć, zrozumieć po prostu odrzuca, jest to mechanizm wmontowany w jego umysł. Tak, jest to jedna z metod umysłu, który tak sobie radzi z tym czego nie wie. W zanadrzu ma jeszcze zaprzeczenie i nieświadomość, jeszcze trudniejsze w swych skutkach metody - warto o tym wiedzieć.
Efekty takiej postawy widać na każdym kroku: egoizm, walka i konflikt, manipulacja i jeszcze wiele innych wynaturzonych i upadłych energii. Postawa "ja i moje" po prostu króluje.
Ten etap naszych doświadczeń właśnie dobiega końca. Ludzie pod wpływem różnych bodźców, jeden po drugim, budzą się z hipnotycznego snu... jeszcze mgliście, a jednak rozpoznają podstawową prawdę, że życie jest jednością, a przejawione życie jest dodatkowo holograficzne.
I dobrze się dzieje, bo jest nam sądzone by jeszcze w tym wcieleniu rozpocząć kolejny etap rozwoju naszej świadomości.
Co raz częściej i więcej ludzi zaczyna doświadczać nowego stanu homo separatum. Jest to nowy człowiek. Jako boski człowiek obejmuje sercem całość i po prostu wie. Działa w zgodzie z Naturą stosując Wielkie Prawa wydobyte z ukrycia swego wnętrza. W swym działaniu nakierowany jest na najwyższe dobro wszystkich istnień, przy czym sam cieszy się doświadczanym życiem pełnym Miłości, Piękna i Harmonii ... i dba o własną równowagę.
Jako obdarzeni wolną wolą jesteśmy w trakcie dokonywania wyboru : stary człowiek homo sapiens ... czy nowy człowiek homo separatum. Sam wybór zdaje się prostym ... a jednak...
Istnieje dżungla idei i nawyków, którymi żyliśmy i które teraz należy odpuścić, posprzątać po sobie piaskownicę.
Pochłonięci dotychczasową grą w życie nawet nie zwracamy uwagi, że każde działanie, każda manifestacja jest poprzedzona jakąś ideą zakotwiczoną w naszej podświadomości. Jest jeszcze bardzo popularne stwierdzenie " Jestem tym, kim myślę że jestem" .... a reguły gry zmieniają się diametralnie, choć jeszcze nie wszyscy to widzą.
Z takiej postawy wynika, że istotne jest czy i z jaką rolą życiową się utożsamiam. Wygląda to podobnie jak w teatrze lub filmie. Zresztą między doświadczanym przez nas życiem a spektaklem teatralnym jest większe podobieństwo niż na ogół sądzimy.
Jak się przyjrzymy naszemu życiu to sami zauważymy ten ogrom ról jakie każdej chwili odgrywamy, np.: kobieta, żona, matka, kochanka, pracownik, pracodawca .... i tak można wymieniać dalej i dalej.
Czasami wpadamy w pewną pułapkę zawężając swe doświadczenie do kilku ról i tak sami się ograniczmy, ze szkodą dla całości własnego Jestem kim Jestem, czyli boskości.
Jesteśmy potomkami Słowian, więc nieco zainteresowałam się naszymi protoplastami. Okazało się, że używali oni często słowa "Bóg" i to nie z powodu kościoła, bo były to czasy jeszcze przed chrztem Polski.
W mowie tych Słowian słowo "Bóg" oznaczało szczęście, bogactwo.
Tak więc przymiotnik boży to inaczej mówiąc szczęśliwy, bogaty. Od tego słowa wywodzi się zwrot niebożątko jako zaprzeczenie, czyli ubogi, nieszczęśliwy ... echo tych znaczeń jeszcze odbija się w naszej literaturze.
Jako współcześnie żyjący zapomnieliśmy o tym, lub świadomie kojarzymy słowo "Bóg" z doktrynami religijnymi, robiąc przy tym sobie na przekór, odcinając się od swego wewnętrznego bogactwa.
Dla czego o tym piszę?
Przyczyna jest prosta. Matematycznie udowodniono, że przejawy wszelkiego życia rozwijają się według wzoru Fibonacciego, jest to ciąg : 1, 1, 2, 3, 5, 8 ....i tak dalej. Wynika z tej reguły, że należy do tego co było (przodkowie) dodać to co jest (my współcześni) by utworzyć następny etap.
Wynika z tego jasno, że bez przeszłości nie uzyskamy oczekiwanego postępu.
I tak to jest kochani.
W głębokim szacunku
Hania

poniedziałek, 13 września 2010

Czym jest słowo


Z serii :
w operze języka życia

Większość ludzi sądzi, że słowo służy do komunikacji między ludźmi. Jest w tym ziarno prawdy, jednak jest to potężne narzędzie w procesie twórczym.
Słowa, których używamy służą głównie do wzbudzania wewnątrz nas pewnych energii emocjonalnych.
Zobacz sam co się dzieje, gdy powtarzam z przekonaniem "kocham bezwarunkowo" i jeszcze wyobrażam sobie tą miłość. W jakimś momencie w swoim wnętrzu czuję poruszenie energetyczne trudne do określenia - to właśnie jest język emocji. Ta energia ma swoje właściwości, których nie da się zdefiniować słowami, a jednak właśnie ten energetyczny stan jest rozumiany przez wszechświat co sprawia, że tak wysłana informacje powraca do mnie w formie doświadczalnej.
Tak samo dzieję się z każdym innym słowem ... weźmy inny przykład : "nienawiść". Jest to całkiem odmienny rodzaj energii i też manifestuje się w życiu, mimo, że usilnie "chowamy pod dywan" tego typu emocje.

Czyli wszechświat odbiera nie tyle same słowa, co zawarte w nich informacje energetyczne.
Uczucia i emocje, które wzbudzamy naszymi myślami i słowami są uniwersalnym językiem wszechświata. Jest to też potężna wiedza dająca moc świadomego tworzenia zarówno "nieba" jak i "piekła" na Ziemi. To dzieje się nieustannie i nie ma znaczenia czy jesteś tego świadom, czy nie.
Co jest powodem, że większość ludzi woli nie wiedzieć jak sami tworzą sobie trudności poprzez myśli i słowa?
Przypuszczam, że jest to potężny strach. Strach przed własną mocą i strach przed wejściem i rozpuszczeniem tych potężnych energii emocjonalnych ... strach przed wzięciem odpowiedzialności za jakość swego życia. Ilu ludzi, tyle sposobów radzenia sobie z tym strachem.

Kiedy weszłam w doświadczenie opisywanych zjawisk, spotkałam się z wszelkimi odmianami swego strachu. Systematycznie zamieniałam energię tego strachu na swego sprzymierzeńca ... trochę to trwało i ... udało się. Do mego życia zaczęły systematycznie napływać upragnione i oczekiwane zmiany ... ot tak... bez wysiłku.

Od lat chętnie pomagam innym w rozpoznaniu strachu, który determinuje ich życie i w rozładowaniu tych napięć.
Jest to jednak praca na indywidualne sesje. Z rozpisywania się i teoretyzowania niewiele dobrego wynika, może wręcz dostarczyć niepotrzebnych argumentów wątpiącemu umysłowi, z którym i tak jest już wiele kłopotów.

W miłości mego serca
zachęcam do indywidualnych kontaktów
Hania

niedziela, 22 sierpnia 2010

Poza materię i umysł, do świadomości


Z pasją zapoznaję się z wiedzą starożytną. Budzą we mnie szacunek teksty pozostawione przez naukowców i kapłanów (tak kiedyś łączono te funkcje) starożytnych cywilizacji Sumerów, Egipcjan i innych nacji bliskowschodnich. Wiedza przekazana w tych tekstach w jakimś momencie zaginęła do tego stopnia, że nawet zapomniano o tym, że Ziemia jest okrągła. Ta ciemna strona nauki trwała bardzo długo i dopiero pod koniec XX wieku pojawili się ludzie, którzy mieli odwagę kwestionować starą wiedzę i stawiać dobre pytania.
Już w czasach przed potopem znana była o fizyce, chemii i metalurgii,geografii, geologii, matematyki i geometrii, czyli to co współcześnie nazywamy naukami ścisłymi. Do tego znajomość biologii, genetyki, ewolucji stała na znacznie wyższym poziomie niż dziś.
Współcześni naukowcy mają już liderów, którzy nie szczędząc wysiłków odkrywają tą starożytną wiedzę, przekładają na język współczesny i z dużym sukcesem wykorzystują do wzrostu nie tylko materialistycznego ale również moralno filozoficznego.

Max Planck powiedział coś takiego :
" Cała materia zawdzięcza swoje źródło i istnienie jedynie skuteczności tej mocy, która wprawia cząsteczki atomu w wibracje i utrzymuje ten najdrobniejszy układ słoneczny atomu razem.
Zmuszeni jesteśmy zakładać istnienie świadomego, inteligentnego umysłu ukrytego za tą siłą.
Umysł ten jest matrycą całej materii "

Wynika z tego jasno, że cała fizyczna materia, wszystko dookoła nas, to rezultat określonej częstotliwości. Oznacza to również, ze jeśli uznasz daną częstotliwość, struktura samej materii ulegnie przeistoczeniu. Ten samowystarczalny system jest hologramem a nawet super hologramem, często zwany Matrix.
Wszystko wewnątrz jest ekspresją tego hologramu. Każda część tego holograficznego obrazu tworzy mini strukturę wersji całości. Jest to coś jakby wzajemnie spleciona rzeczywistość. Patrząc na jedną cząstkę, jesteś w stanie dowiedzieć się rzeczy na temat pozostałych, jakby całość bytu mieściła się w jednym okruchu.
Nie możemy określić gdzie znajduje się jedna cząstka, ponieważ jest ona zawsze odbiciem wszystkich.
W hologramie cały wzór jest pełny i kompletny sam w sobie.
Po wyodrębnieniu nawet jednej małej porcji całości i przyjrzeniu się jej z bliska, dostrzeżemy, że cały wzór zaczyna powtarzać się w kółko. Jeśli w którymkolwiek miejscu tego wzoru zmienimy jeden mały aspekt, któregokolwiek z tych mini hologramów - zmiana ta odzwierciedli się w całym układzie.
Taki przebieg kreacji znali już Sumerowie, najstarsza cywilizacja - współczesna fizyka i matematyka dopiero teraz to potwierdza (!)
Materia nie istnieje.
Istnienie materii jest tylko odbiciem faktu, że substancją Wszechświata jest świadomość.
Nasze, jeszcze do dziś, przekonanie, że substancją Wszechświata jest materia - prowadzi do czegoś co nazywam dychotomią chciwości i strachu.
Kiedy ludzie w cichej desperacji zaczynają gromadzić tyle materialnego dobytku lub innych bogactw ile to możliwe (ze strachu, że zabraknie czegoś) .... generują właśnie cywilizację strachu i chciwości. W realiach kiedy docierasz do tego, że substancją Wszechświata jest świadomość, samo twoje postępowanie staje się cenniejsze ...
Co jest istotą strachu? Można powiedzieć, że strach jest bardzo wolnym, "gęstym, wręcz lepkim" stanem wibracji. Tak więc jeśli pozwolimy sobie przyjąć fundowany przez obecne społeczeństwo strach - żyjemy stresem i obawami o dzień jutrzejszy ... poczuciem winy za dni wczorajsze ... i zapominamy o chwili obecnej - tym bardziej pozwalamy sobie zagłębiać się w ten wolny, gęsty i lepki stan strachu.
Jak z tego wynika, powinniśmy być bardzo ostrożni w związku z tym w co wierzymy. Wystarczy uwierzyć, że świat jest zły i groźny i taką pomagasz kreować rzeczywistość.
Tak, tak, w rzeczywistości zbudowanej przez myśli (świadomie skierowaną uwagę), każda nasza myśl pomaga budować lub burzyć rzeczywistość jakiej doświadczasz. Myśl można porównać do pająka, który ciągnie nić w pajęczynie - a ta rozrasta się i rozrasta ...
Kluczem jest informacja - można powiedzieć, że informacja to "Matrix" tworzący ten nasz iluzoryczny świat.
Informacja tworzy fraktale. Kiedy napływ informacji wzrasta, automatycznie zwiększa się przyrost fraktali. Matematycznie mówiąc fraktale stanowią funkcje, których nieprzewidywalność w miarę postępu stale wzrasta.
Jak zagłębisz się w fraktale i teorię chaosu, to patrząc pod tym kątem na społeczeństwo dostrzeżesz w tym ziarenko prawdy. Kiedy system zaczyna tracić swą stabilność występują w nim "przypadkowe" przesunięcia, które zaczynają organizować się w bardziej złożone struktury.
Na płaszczyźnie subatomowej rzeczywistość reaguje w korelacji z oczekiwaniami obserwatora. A wszystko we Wszechświecie składa się z subatomowych cząstek - łącznie z Tobą i ze mną. Tak więc staje się jasne jak to identyczne doświadczenie jednego doprowadzi do sukcesu, a drugiego do totalnej klapy - w zależności od osobistych przekonań.
Świadomość całej ludzkości mieści się w polach. Pola są fluktuacjami energii i informacji w bezkresnej przestrzeni potencjalnej próżni. Jeśli zmienisz pole, w którym znajduje się dany atom, zmieniasz ten atom. A my jesteśmy zbudowani właśnie z atomów !!! W tym tkwi łatwość zmiany swego losu, jednak nie przeznaczenia.
Więc samym doznawaniem uczuć i emocji w sercu, wpływamy na zmiany tego pola - pola, które spaja całą materię, z której stworzone jest wszystko - dosłownie modyfikując fizyczną rzeczywistość.
Kiedy już określisz rzeczywistość, w której żyjesz i ustalisz naturę tego czym jest fizyczne ciało (biologiczny komputer) oraz naturę tego czym jesteśmy my (świadomością) ... i zaczniesz badać prawdziwą strukturę świata (jak on działa, czemu robię to czy tamto ???) w pewnym momencie odkryjesz przebłysk olśnienia dlaczego świat jest uformowany w taki właśnie sposób.
Ponieważ ... niby widzisz jakiś tam świat, a tak nie jest... Widzisz jedynie wąziutki zakres częstotliwości w nieskończonym polu energii, nieskończonej ilości pasm częstotliwości.
To można porównać do holograficznego kanału telewizji.
To manifestacje świadomości są odpowiedzialne za tworzenie cegiełek, z których zbudowany jest Wszechświat jaki widzisz. Sam akt naszej obserwacji świata wokół jest odpowiedzialny za jego współtworzenie.
Być może, że bez obecności człowieka cały Wszechświat byłby tylko polem potencjałów, z których nie powstałby nasz doświadczalny "poligon" jakim jest nasza błękitna planeta.
Powodem istnienia tego co doświadczamy jest to, że wszędzie tam, gdzie skierujemy wzrok (skupimy uwagę) - wszędzie gdzie świadomość zamanifestuje jakieś oczekiwanie tego, co mogłoby tam być - sam taki akt będzie aktem twórczym, w procesie którego powstanie coś, co będziemy w stanie dostrzec. Jakby nie patrzyć - posiadamy automatyczny udział w budowie tego Wszechświata.
Świadomość jest językiem programowania dla Wszechświata. My jesteśmy przewodnikami tej świadomości - to nasza rola.
Świadomość przepływa i emanuje poprzez nas. Jesteśmy twórcami, ponieważ na tej planecie to my stanowimy jej przekaźnik. To my transmitujemy tu rzeczywistość, każdy z nas.
Pomyśl co się dzieje, gdy odłączysz mózg i pozwolisz wessać się iluzji głównego nurtu naszych mediów ... . Powinniśmy zrozumieć w jaki sposób możemy być wykorzystywani i do tworzenia jakiej rzeczywistości, skoro współtworzymy tą rzeczywistość. Istnieje taka możliwość jakiejkolwiek manipulacji czy regulacji obrazu naszego świata ... wtedy możemy zacząć współtworzyć cudzą rzeczywistość w miejsce własnej.
Pomyśl co się stanie gdy ludzie zdecydują się , że przejmują teraz kontrolę nad rzeczywistością? Czy jesteś gotów przyjąć odpowiedzialność? Przejąć kontrolę z poziomu kwantowego w górę, z poziomu molekularnego w górę ... to działa.
Jedną z rzeczy, która wprawia to wszystko w ruch jest coś, co można określić jako rodzaj systemu operacyjnego. A jak wiadomo taki system może być atakowany wirusami czy spamem, a w przypadku ludzi może być hackowany przy użyciu słów.
Jest o czym pomyśleć.
I tak to jest kochani.
Hania

wtorek, 3 sierpnia 2010

Dzień i noc naszego istnienia, czyli światło i cień


Wnętrze człowieka obejmuje zarówno światło jak i cień. Te biegunowo różne energie spotykają się w człowieku tworząc jego niepowtarzalność.
Do metamorfozy może dojść jedynie wtedy, gdy te biegunowo różne energie spotykają się.

Jakby nie analizować, do cienia będzie należeć to, co sam uznałeś za cień. Tak samo światło będzie tym, co nazywasz światłem.

Tak więc obok pierwiastka chrystusowego – światło – twoje wnętrze zamieszkuje osobisty, archetypowy antychryst – cień.
Transformacja jest połączeniem dwóch elementów i reakcja nie zajdzie jeśli użyje się tylko jednej składowej. Dopiero uznając w sobie zarówno światło jak i cień, zyskujesz zdolność przeistaczania.
By zaakceptować swe życie, musisz zrozumieć, że ty sam za pomocą własnych wyborów jesteś jego twórcą. Życiowe zadanie polega na dokonywaniu takich wyborów, które umożliwiają ci rozwój i uleczenie. Kiedy to zrozumiesz będziesz gotów zmierzyć się ze swoją ciemnością, a to zapoczątkuje ewolucyjną metamorfozę, podobną do tej jaką w swym kokonie przechodzi gąsienica.
Proces ten ma przechodzić zarówno na poziomie umysłu, emocji i ducha. Warto też zapamiętać, że umysł rządzi ego i z tego powodu proces nie powinien być sterowany przez niego. Najlepiej z pozycji serca obserwować cały proces, jaki toczy się w twoim wnętrzu. Twoim zadaniem jest uleczyć siebie.
Wszystko, co możesz zrobić jako jednostka, to wziąć pełną odpowiedzialność za siebie i życie jakiego doświadczasz, działać uczciwie i zdecydowanie dążyć do własnego indywidualnego uleczenia. Jest to jedna z największych przysług jakie możesz oddać sobie i całej planecie.
Dziel się swoim światłem z innymi i zaniechaj nakłaniania całej ludzkości i każdego człowieka do zmagania się ze swą mroczną naturą. Takie nakłanianie odciągnie cię jedynie od leczenia samego siebie a inni sami, we właściwym im czasie, odnajdą tą drogę.
Gdy skupisz się na odmienianiu innych ludzi, nigdy nie będziesz mógł prawdziwie odmienić siebie. Transformacja ma zawsze początek w tobie, a potem możesz rozpromieniać ja na zewnątrz.
Zmień siebie, a cały świat odpowie ci tym samym
Za każdym razem, gdy wypierasz się swej rzeczywistości ogłaszasz światu : to nie ja, to oni! Mówiąc tak wypierasz się samego siebie. Jeśli raz stawisz czoło ciemnej stronie, to tak rozpoczęty proces dalej potoczy się lawinowo. Nie unikaj go. Jedyne co pozostaje ci do zrobienia, to żyć trwającą chwilą. Nie uciekaj od mrocznych wspomnień przeszłości. Zmierz się z nimi tu i teraz. Z całą odwagą skonfrontuj się z nimi, transformuj , zaprzestań uników i uporu.
Poddaj się życiu. Wszystko, co ci się przydarza jest twoim dziełem.
W każdym doświadczeniu, nawet najbardziej mrocznym, jest ukryta jakaś wartość – znajdź ją i wykorzystaj do własnego rozwoju.
Przybyłeś na Ziemię jako mistrz. Przypomnij sobie własne mistrzostwo i użyj go do umiejętnego wykorzystania mądrości w tym mamiącym, iluzorycznym świecie trzeciej gęstości. Wyrwij się z hipnotycznego snu świata iluzji.
Największe ziemskie wezwanie wiąże się z pokonywaniem czynników rozpraszających uwagę w chaosie i zamieszaniu, które generujemy jako ludzie.
Zaprzestań skupiać uwagę na tym co robią i jak żyją inni – zaprzestań oceniać zewnętrzne warunki. Tak zaprzestaniesz rozpraszać się i możesz całą energię skupić na wnętrzu. A tam ... spotkasz mistrza, którym jesteś.
To nie jest temat do intelektualnych dyskusji – to jest fakt, że w swym Duchu jesteś mistrzem. Gdy pokonasz dualizm i sprawdzisz kim nie jesteś, poznasz tą niezaprzeczalną i cudowną prawdę.
Pozdrawiam z Miłością.
Hania

środa, 14 lipca 2010

Żyć, czy udawać, że żyję - oto jest pytanie


Żyć czy udawać, że żyję - oto jest pytanie.

Większość ludzi, jak w hipnotycznym śnie, wierzy w swoją fizyczność " ja i moje". To z kolei sprawia, że cały otaczający świat materialny widzą i odczuwają jako oddzielony od siebie. To przebiega nawykowo ... to jest kamień, to jest drzewo, to jest pies, to moje ciało czyli ja, a to biologia drugiego człowieka - to już ktoś inny. Nawet nie zauważają, ze poszczególne formy są z tego samego, z esencji życia czy jakkolwiek chcesz nazwać tą podstawową energię.
Takie dualne myślenie to pułapka iluzji, która tworzy iluzję rzeczywistości. Tego się nie da intelektualnie poznać, wytłumaczyć ... do tego trzeba dojść krok po kroku samemu. Wprawdzie pomocnych wskazówek jest na ten moment na prawdę dużo i można nawet je wszystkie poznać intelektualnie ... to jednak nie sprawi, że przebudzimy się.
Jesteśmy wręcz uzależnieni od fizyczności i aby się wyrwać z iluzji trzeba trochę pomocować się z przyjętymi różnego rodzaju przekonaniami oraz przejąć pełną odpowiedzialność za własne życie.
Jak się za to zabrać?
Bardzo prosto. Kwestionuj dobrym pytaniem wszelkie "prawdy objawione". Pytaj siebie: dlaczego wierzę, że to jest prawda? Nie bój się tego co odkryjesz.
W Tobie, w Twoim wnętrzu, jest cała prawda. Zamknąłeś ją i zapomniałeś, że tam jest - tak Ci kazano uczynić. A Ty całe swoje życie, będąc potężnym słoniem udajesz maciupką mrówkę, a skutki obserwujesz we własnym życiu. Zapewne przyznasz mi rację, że - gdzieś w głębi - kołacze się przeświadczenie, że to erzac a nie życie.
Weź takie powalające stwierdzenie i zastanów się dlaczego musisz płacić komuś rachunki za życie na planecie, na której się urodziłeś. Zastanów się ... przecież wszyscy jesteśmy na tej planecie gośćmi a naszym gospodarzem jest Ziemia. Wcześniej czy później dojdziesz do wniosku, że jesteś zniewolony....
A przecież jesteś potężną, wolną i nieśmiertelną istotą duchową przebraną w ten biologiczny skafander. Zapomniałeś, po prostu o tym zapomniałeś.
Patrzysz na rzeczywistość i jej nie widzisz. Widzisz tylko własne wyobrażenia o tej rzeczywistości ... i jeszcze się spierasz o swoją "prawdę" i nawet tego nie widzisz, że wycinek tego co myślisz jest tylko maciupeńkim wycinkiem Prawdy.
Tak kochani, to wymaga odwagi, determinacji i konsekwentnej pracy z sobą samym by wznieść się do obiektywizmu, to znaczy dobrowolnie przyjrzeć się samemu sobie - bez oceny. Konsekwencją jest wzięcie odpowiedzialności za siebie i własne życie. Koniec spychówy na innych ludzi i na okoliczności.
Ci inni, to Twoja własna inna wersja. A okoliczności są zawsze takie, jak Twoje wewnętrzne życie. Możesz to sprawdzić - to działa.
Większość z nas czeka na jakiś cud, że pewnego dnia obudzą się w lepszym świecie ... nic z tego, to tak nie działa, nikt za Ciebie nie zrobi tego porządku.
Każda istota ludzka ma za zadanie odkryć prawdę o tym kim jest, nie wystarcz że powiem : jesteś boską istotą wręcz z rodu królewskiego. Sam masz się o tym dowiedzieć. Wtedy zaczną się zmiany, najpierw w relacjach międzyludzkich i następnie rozprzestrzenią się na całą planetę. Jednak pamiętaj, że zmiana zawsze zaczyna się od pojedynczej osoby, więc zaprzestań oszukiwać siebie, że nie masz wpływu na okoliczności, w których żyjesz.
Te niechciane okoliczności mogą istnieć tylko dla tego, że są wspierane przez ludzi takich jak Ty. Wiesz jak to jest z budowlą, czasem wystarczy wyjąć jedną cegłę by runęła cała ściana ... możesz tą cegłą być właśnie Ty.
Zauważ, że żyjemy w cywilizacji rządzonej strachem. Począwszy od rodziny poprzez kościoły do rządów władzy świeckiej, nie wyłączają z tego nawet naukowców. Nikomu z tych "elit" nie zależy na Tobie i Twoim szczęściu. Ich zadaniem jest nie dopuścić do Twojego przebudzenia, bo za Twoim przykładem mogą pójść inni a to dla "elit" jest groźne. Wtedy te "elity" pękną, runą a ich twórcy będą już niepotrzebni.
Możesz śmiało odrzucić wiarę w "grzech" bo coś takiego nie istnieje. Owszem zrobiłeś wiele pomyłek i błędów, tak się uczyłeś - to jednak możesz naprawić czy wybaczyć. Natomiast "grzech" jest świadomym trzymaniem ludzi na klęczkach - z tej pozycji nie mogą w pełni szacunku do siebie i innych działać.
Jest i inne słynne powiedzenie "podatki trzeba płacić". Pytam kto każe nam płacić podatki i kto z tego korzysta? - na pewno nie całe społeczeństwo. Często pytam : co dzieje się z pieniędzmi z VAT? Przecież wszyscy nieuchronnie płacimy ten haracz i to od oseska po umierającego starca - co dzieje się z tymi pieniędzmi? to wielka tajemnica i nikt nie udzielił mi sensownej odpowiedzi a właściwie, to żadnej odpowiedzi nie otrzymałam.
Inną ważną sprawą jest zaprzestanie ocen, ze coś jest dobre lub złe. Nie ma znaczenia czy coś chwalisz czy ganisz, za to ma znaczenie na co kierujesz swoją uwagę, bo Twoja energia płynie tam gdzie kierujesz swoją uwagę i wzmacnia to.
Tak więc problem znika tylko wtedy, gdy go ignorujesz, nie dajesz mu swojej uwagi a co za tym idzie nie karmisz go własną energią.
I jeszcze jedno.
Zacznijmy przekazywać naszym dzieciom całą wiedzę jaką sami mamy. Nie oceniajmy tego czy dziecko to zrozumie, czy nie, potraktujmy to jak siew ziarna. Po prostu mówmy im wszystko, bez sprawdzania co z tego zrozumieli. Ta wiedza zasiana w naszych dzieciach we właściwym czasie wyda owoce. Tak kochani całą wiedzę przekażmy młodemu pokoleniu tak, by było mądrzejsze od rodziców !!!
To jest droga postępu.
Pamiętajcie, że tajemnica rodzi strach, a strach jest siłą napędową obecnie przemijającej cywilizacji.
Kochani, to o czym wspomniałam w tym artykule to nie są truizmy, są to propozycję do nowego myślenia i doświadczania. O tym trzeba rozmawiać w co raz szerszych kręgach ... tak będzie poszerzać się myślenie konstruktywne, w taki sposób ludzie jeden po drugim dojdą do ukrytej w ich wnętrzach prawdy. Ten proces nazywam duchowością. Znacie powiedzenia, że kropla drąży skałę. Kochani, z serca zachęcam, bądź i Ty tą kroplą dla siebie samego i dla innych, która drąży skałę ignorancji.
I pamiętaj, to Ty jesteś wspaniałą i potężną istotą duchową, ubraną w biologiczny skafander. I jakby ten skafander nie był fantastyczny, to Ty go używasz, Ty nim nie jesteś.
Tak więc od Ciebie zależy jak pokieruje się Życie na naszej planecie. Jak myślisz, co wybierzemy kolektywnie dla naszej Ziemi : metaforyczny raj czy piekło?
O tym na prawdę warto pomyśleć.
Pozdrawiam w miłości mego serca do Twego
Hania

środa, 30 czerwca 2010

Świat potencjałów - nowa zabawa.


Witajcie kochani!
Dziś postanowiłam napisać coś, co etatowych złośliwców wkurzy ... a innym może dostarczyć doskonałej zabawy, jeśli zdecydują się sprawdzić w swoim życiu.
W tym artykule chcę podzielić się jak odkryłam działanie świata potencjałów. Temat jest o tyle trudny, o ile trudno jest znaleźć odpowiednie słowa, więc posłużę się moją ulubioną mową symboli, metafor i przykładów.
Wyobraź sobie, że cały wszechświat jest jak nieskończony zbiornik wody, w którym zawarte są wszystkie potencjały tego co było, czego aktualnie doświadczasz, tego co możesz wybrać w przyszłości, jak i tego co zdecydowałeś się pominąć w swej świadomości. A więc jest wszystko i to gotowe scenariusze do odegrania.
Jesteś w tym i myślisz co by tu dotknąć, sprawdzić, doświadczyć .... a potencjały płyną przed Tobą jako oferta.
Tak się składa, że właśnie masz paskudny nastrój ... patrzysz i krytykujesz, oceniasz, każdy oglądany potencjał. Całość zbiornika przyjmuje od Ciebie informację, że chcesz krytykować i zaprzeczać i ... pod nos przybliża właśnie takie potencjały. Nie znając mechanizmu jak działają potencjały, to sprawia, że złość narasta i zaczynasz walkę z tymi potencjałami, usiłujesz je zmienić. Walisz pięściami na lewo i prawo by zmienić coś w tym czego doświadczasz. I co się dzieje? ... a no Całość widzi, że ciągle o tym myślisz ... uznaje więc, że jest to dla Ciebie ważne i daje Ci jeszcze więcej czego sobie życzysz. Całość jest jak pobłażliwy rodzic : dziecko dobrze się bawi więc niech ma więcej tych zabawek. Całość nie ocenia czy ta zabawa jest dobra, czy zła. Całość tego nie rozróżnia i wie, że konsekwencje wyboru wracają zawsze do człowieka ... choćby w tradycji rodowej przyszłych pokoleń. Ludziki nie chcą znać tej prawdy, że jak nie chciał posprzątać swego placu zabaw pradziadek.... to zrobi to za niego prawnuk ... lub wejdą żywioły i zrobią to żywioły, choć trochę bardziej drastycznie. Właśnie w tym miejscu jesteśmy jako ludzkość.
Hierarchia wartości Życia jest dość logiczna - zawsze jest najważniejsze ratowanie Matki (Ziemi), bo ona może urodzić i wychować następne pokolenia życia.
Teraz jest wśród ludzi taka moda by naginać cały świat do swoich przekonań i obarczać winą wszystkich i wszystko odpowiedzialnością za własne wybory, a samą naturę określać jako okrutną.
Kochani - nie tędy droga.
Jest inny sposób na uzyskanie zadowolenia i szczęścia jeszcze w tym życiu.
Wystarczy trochę zmian w swoim sposobie myślenia i działania. Zaczyna się od zrozumienia tego, że wszystko czego doświadczasz teraz jest skutkiem własnych wcześniejszych wyborów - świadomych lub nie. Jak już zaprzestaniesz szukać argumentów na obalenie tego, co napisałam .... Twoja "ważność" nieco zmniejszy się ... to dobry czas na zauważenie jak to działa w Twoim życiu. Jeszcze trochę po boksujesz się sam ze sobą ... nie jest miło uznać, że takie wredne myśli, emocje i słowa są Twoje.
Gdy przejdziesz i ten etap, pojawią się pytania : co w takim razie zrobić by obrać lepszy los? ... itp., itd.
Jest to dobry moment by zanurzyć się w świat potencjałów. Nie jest potrzebne byś "naukowo" poznał każdy z potencjałów - na to nie starczy ci obecnego życia. Możesz natomiast poznać jakimi stanami psychicznymi, emocjonalnymi czy przekonaniami się kierujesz. Zauważyć jakie potencjały przyciąga złośliwość, agresja czy inne upadłe energie. Następnie warto sprawdzić jakie przypływają potencjały, gdy zrobisz swoim nawykiem bycie w radości, zachwycie czy spokoju wewnętrznym.
Jak już sprawdzisz jak to działa, pojawi się "acha", to tak działa.
No i zacznie się nowa, fascynująca zabawa w ... "skoczka". Okazuje się, że jeśli nie odpowiada Ci obecne doświadczeni wystarczy, że ze swego wewnętrznego skarbca wydobędziesz inny zestaw emocji i przekonań, skupisz w sposób długotrwały na nim własną uwagę i ... po prostu przeskoczysz do innego potencjału.
A wszystko to bez ocen, bez pretensji i żalów, bez próśb i modlitw ... po prostu skacz jak dziecko w zabawie.
Oczywiście dogłębne zmiany nie zachodzą natychmiast, trzeba dać sobie trochę czasu na zmianę dotychczasowych nawyków czy przywiązania przykładowo do pesymizmu czy krytykanctwa. Jednak pierwsze jaskółki zmiany pojawią się dość szybko i wystarczy zauważyć to, by nabrać motywacji i ... aktywnie czekać na wiosnę swoich nowych doświadczeń.
Najtrudniejszy jest jak zwykle początek. No jak to ja mogłem wybrać tę chorobę ... ten wypadek ... taką biedę ??? Przecież wszyscy ludzie chcą być piękni, zdrowi i bogaci !!!
No może i "wszyscy", jednak nie ty skoro doświadczenia są tego zaprzeczaniem. Oj gorzka jest to pigułka i trzeba dużo, na prawdę dużo dystansu do siebie samego i dużo zdrowego poczucia humoru ... by jakoś ruszyć z miejsca i nie paść trupem.
Nie wszystkim się to uda, nie wszyscy znajdą determinację by dokonać w sobie tak radykalnych zmian. Są jednak i tacy, co zdecydują się sprawdzić to w swoim życiu ... i tych proszę by podzielili się tym z innymi - może to zrobią lepiej niż ja i zachęcą szerszą grupę ludzików.
Kochani nie warto wieść bezbarwnego i smutnego życia tylko dla tego, że kiedyś ... ktoś ... zaszczepił nam takie przekonania.
Chcesz lepszego życia, to weź się za bary sam ze sobą, przejdź do innych przekonań, myśli emocji ... skacz w inny potencjał. Jeśli to jeszcze nie to co chcesz ... nic to, zmobilizuj się i skacz dalej i nie zapominaj, że to świetna zabawa.
Jeśli jest coś, co przeszkadza Ci zrozumieć sens tej zabawy z potencjałami, to możesz być pewien, że to nadęta ważność, która truje i rujnuje radość życia.
Zapewniam, że Świat to udźwignie i będzie kręcić się dalej.
Pozdrawiam w radości mego serca.
Hania

wtorek, 18 maja 2010

Chcę szczęścia i spełnienia


Chcę szczęścia i spełnienia

Jaką obrać drogę : drogę serca czy drogę rozumu.

Ogólna metoda duchowa utrzymywana jest w tonie „słuchaj serca, odrzuć umysł” Zastanówmy się zatem czy jest to słuszne i korzystne?

Człowiek jako całość jest to jedno pole energii, które wibruje w przestrzeni. Istota ludzka jest wachlarzem różnych wibracji, tu nie ma podziału na umysł i nie - umysł. Nie ma nawet rozdzielenia na umysł, ciało, duszę czy serce. Jest istota ludzka. Wśród różnych wibracji człowieka jest też wibracja tego, co zostało nazwane umysłem.

Pole mentalne człowieka jest pewną częstotliwością energii, która wchodzi w całość istoty ludzkiej. Jest to część całości. Pole to w porównaniu do energii uczuć ma wyższe wibracje. Jest to piękny twór w przestrzeni, bardzo jasny o przejrzystej formie choć nie tak kolorowy i silny jak ruch energii uczuć czyli serca. Pole mentalne człowieka jest większe od postaci fizycznej i zawiera w sobie wszystkie ciała personalne. Manifestacją fizyczną, łączącą człowieka z polem mentalnym jest umysł.
Pojawia się doświadczenie myśli i to co zwiemy rozumieniem czyli postrzeganiem myślokształtu z obserwacji planu mentalnego. Powstaje w umyśle obraz, a to co widzimy zależy od rozumienia tego co się widzi. Obraz ten jest plastyczny i może być swobodnie przekształcany. W polu mentalnym tworzą się też odpowiedniki pola emocjonalnego, uczuciowego.
Tak można zrozumieć uczucie i emocje. Jeśli są one poznane i zrozumiane stają się przyjaciółmi, gdy nie rozumiemy ich i wypieramy najczęściej utrudniają nam życie. Im bardzie człowiek rozumie, tym bardziej akceptuje. Jest to naturalny proces.

Myślenie czyli umiejętność tworzenia myślokształtów może stać się błogosławieństwem lub przekleństwem, w zależności od tego jak tworzymy i do czego nam to służy.

Przeciętny człowiek nie rozumie własnych uczuć i emocji, nie postrzega ich jasno. Zresztą z rozumieniem otaczającego świata jest podobnie. Nie zagłębia się więc i nie rozumie odpowiedzi na pytanie czym to wszystko jest, jakie są przyczyny, jaki wgląd i skutki?
Ludzie coś tam rozumieją, coś przeczuwają, coś wiedzą i wyciągają wnioski, jednak jest to obraz bardzo cząstkowy. W takiej sytuacji podejmowane decyzje nie są optymalne.

Zwrócenie się do własnego czucia też różne daje efekty, bo uczucie warunkowane jest wzorcem podświadomości. Brak rozpoznania naszych uwarunkowań, programów i różnych schematów to efekt nie oczyszczonej podświadomości. Tak więc wybory dokonywane pod wpływem uczuć, emocji i uwarunkowań nie koniecznie muszą być trafne. Warto być świadomym tego.
Słowa mistrzów nawołujące do podążania za uczuciami nie pomogą, gdy uczucia są uwarunkowane negatywnymi wzorcami a podświadomość w chaosie.
Logika doskonale nadaje się do życia w tym świecie więc warto używać umysłu jasno i czysto – do tego został stworzony.
Cały nasz świat jest doskonale logiczny i jasny. Wszystko jest doskonale proste i rządzi się pewnymi prawami. Wystarczy widzieć te prawa i umiejętnie z nich korzystać. Nic więcej i nic mniej.
Najszybszą drogą zrozumienia świata i jego jego prawidłowości jest obserwacja. Wszystko co wychodzi z czystego umysłu jest w harmonii z materią i duchem wszechświata. Bądź więc uważny i bądź w teraz.

Brak emocji i uwarunkowań można nazwać działaniem samego intelektu i umożliwia rozwiązywanie i przekształcanie większości zagadek jakie niesie nam życie. Im człowiek lepiej zna prawidłowości i im lepiej określi siebie, tym lepiej i efektywniej może działać i prowadzić swoją istotę do spełnienia. W taki sposób nawiązuje kontakt z intuicją i rozwija się w jej kierunku.

Intuicja jest różna od podświadomych programów choć odbiór obu jest podobny. Istnieje jednak zasadnicza różnica.
Intuicja to kierunek potrzeb prawdziwego samospełnienia. Programy podświadomości, to zaspokajanie żądz często kosztem osobistego prawdziwego dobra. Intuicja jest jeszcze subtelniejszą energią niż pole mentalne.
O ile decyzje pochodzące z logiki oczyszczonej są trafne, o tyle decyzje biorące się z intuicji są doskonałe.
Rozumienie intuicyjne daje ogromne pole widzenia, wszystko jest jeszcze prostsze i jaśniejsze, niemal oczywiste. Z pozycji intuicji nie trzeba się zastanawiać nad wyborami, nie trzeba analizować logicznie, niemalże natychmiastowo wybierze się najbardziej optymalną opcję. Jest to prowadzenie boskie (wewnętrznego, doskonałego rdzenia). Tak rozumianą intuicję można nazwać głosem serca. Jest to piękne połączenie rozumu i serca na poziomie ponad personalnym. Jest to słuszna droga, która prowadzi do samorealizacji.

Dochodząc do tego momentu zauważamy, że umysł zaczyna współpracować z sercem a uczucia dopełniają logiczne działanie intelektu. Następuje swego rodzaju pełnia.

W tym punkcie istota ludzka rozkwita w pełni działając doskonale w doskonałym świecie.

Tak więc czy droga serca czy umysłu – wybór należy do ciebie. Każda droga ma swój czas i miejsce i może doprowadzić cię do doskonałości.

To ty dokonujesz wyboru jak chcesz tworzyć własną, unikalną drogę – własny wzór poznania tej rzeczywistości. Cokolwiek wybierzesz działaj tak jak uważasz za słuszne na ten moment. Nie bój się popełniać błędów, te zawsze można naprawić. Jednak zmarnotrawionego czasu nie da się dogonić. Czysty umysł prowadzi do szczęśliwości podobnie jak czyste serce.
Korzystaj ze wszystkich znanych narzędzi by osiągnąć to, co chcesz – w taki sposób następuje samorealizacja i nie zapomnij być świadomym.

Pozdrawiam w pełni miłości mego serca.
Hania

piątek, 30 kwietnia 2010

List do budzącej się ludzkości


"Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie - wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze "
Max Ehrmann - Dezyderata

List do Budzącej się Ludzkości

Tobiasz : „I tak to jest” - drodzy przyjaciele, słyszeliśmy Twoje wołanie. Słyszeliśmy Twoje modlitwy, czuliśmy Twój ból i znamy Twoje zakłopotanie. To jest powód, dla którego przynosimy Ci to przesłanie. Ono znalazło - przez wiatr - swoją drogę do Ciebie. Ono znalazło swoją drogę do Ciebie przez Twoje procesy – może przywołałeś je przez Internet - przez przyjaciela, który je Tobie dał , lub być może - i na to wygląda - otrzymałeś je zupełnie przypadkowo - ale my słyszeliśmy Twoje wezwanie i Twoją modlitwę. My przyszliśmy z odpowiedzią.
Ja jestem Tobiasz z Karmazynowej Rady anielskiego kręgu, który pracuje z nauczycielami świadomości obu wymiarów - na Ziemi i w innych obszarach. Łączę się dzisiaj razem z anielskimi istotami, które wywodzą się z miejsca miłości i współczucia by Ciebie wspierać i kochać.

To przesłanie, które przynosimy, pochodzi od grupy ludzkich aniołów. Oni są obecnie w ludzkiej formie na Ziemi, ale naprawdę są aniołami. Badali świadomość i Ducha i Boga od zarania dziejów, a właśnie teraz są fizycznym wcieleniem na Ziemi. Oni mogą być Twoimi sąsiadami, członkami Twojej rodziny lub przyjaciółmi, być może ludźmi, których Ty nawet nie znasz. Ale są na Ziemi właśnie teraz, służąc jako nowy typ nauczyciela i przewodnika. Badali płaszczyzny nowej świadomości i Nowej Energii i całego pojęcia JAM JEST - co oznacza Duch, Bóg, zintegrowany w jedną całość z sobą na Ziemi, właśnie teraz (czyli z naszym ludzkim Ja).

Zbieramy razem energie aniołów, Ducha, i tej grupy na Ziemi, którą nazwaliśmy Shaumbra, aby przynieść Ci w odpowiedzi na Twoje wezwania to przesłanie.

Przechodzisz właśnie teraz proces przebudzenia i dlatego otrzymałeś ten list. Proces przebudzenia, który może być jednym z wyzwań, proces który może wprowadzać w zakłopotanie, ale jednocześnie może być również przepiękny.
Rozpoznasz, że przechodzisz proces duchowego przebudzenia kiedy zaczniesz kwestionować rzeczy, o które nigdy nie pytałeś się przedtem, rzeczy takie jak autorytety i struktury; kiedy zaczniesz zadawać pytania dlaczego jesteś tutaj na Ziemi, co jest sensem życia, co powinieneś robić właśnie teraz.

Rozpoznasz, że przechodzisz proces przebudzenia, kiedy zaczną zawodzić metody, którymi rozwiązywałeś problemy w przeszłości. Rozpoznasz że przechodzisz ten cały proces budzenia się, kiedy jesteś przekonany, że jest jeszcze coś więcej poza tym znanym, ale nie wiesz dokładnie co. Wiesz, że istnieje jakaś wspanialsza droga, ale nie wiesz która to jest. Wiesz, że jesteś gotowy do życia i rozumienia na zupełnie nowym poziomie, ale nie wiesz jak się tam dostać.

Rozpoznasz, że przechodzisz proces przebudzenia, kiedy poczujesz, ze wycofujesz się do swojego wnętrza, kiedy poczujesz, że nie chcesz tyle zewnętrznej aktywności, kiedy nie potrzebujesz stymulacji lub dramatów którymi żyłeś w przeszłości.

Wiesz, że przechodzisz proces przebudzenia, kiedy w twoich spokojnych chwilach, być może późno w nocy, wołasz Boga nie wiedząc czy w ogóle Bóg istnieje, przynajmniej ten w starej postaci. Przywołujesz jakąś wyższą istotę albo wyższa siłę, gdzieś tam na zewnątrz. Wysyłasz sygnał, który wypływa faktycznie prosto z Twego serca, od najprawdziwszej części Twojej istoty - " Drogi Duchu, drogi Boże, ja jestem gotowy”. Z istoty prawdy Twojej mówisz , „Drogi Duchu, drogi Wszech jedyny jestem gotowy robić wszystko, ale nie wiem co mam robić".

Ty wiesz, że przechodzisz proces przebudzania, w czasie gdy wszystkie ze starych wierzeń nie zdają się być dalej prawdziwe, i rzeczy które były Ci tak bliskie i drogie, teraz zdają się być jak wspomnienia z przeszłości. Ty wiesz, że przechodzisz proces budzenia się, kiedy rzeczy, które były marzeniami i celami, życzenia ludzkiej istoty, nie są już tak naprawdę istotne - ale również nie wiesz, co jest właściwie istotne.

Jeżeli słuchasz tego albo to czytasz, albo zostałeś dotknięty tym tekstem w jakiś inny sposób, my jesteśmy tutaj by powiedzieć Ci, że nie jesteś sam. Tu, na naszej stronie, są anielskie istoty które w tej chwili są z Tobą, właśnie teraz - nie kiedyś w przyszłości, następnym razem, nie z przeszłości której już dokładnie nie pamiętasz - ale właśnie teraz. I wraz z jednym lekkim oddechem, Twoim lekkim oddechem, otwierasz nam drogę byśmy mogli być blisko Ciebie, kochać Ciebie, przypomnieć Ci Twoje anielskie początki, pozwalać Tobie wiedzieć że mamy dla Ciebie największe współczucie i miłość.
Ty nie jesteś sam.

Z lekkim oddechem w tej chwili, zezwalasz też na miłość i współczucie dziesiątkom i setkom tysięcy ludzi na Ziemi, którzy przechodzili lub aktualnie przechodzą bardzo podobny proces – ten proces jest procesem przebudzenia Ducha. Oni wiedzą jak to jest tracić rzeczy które były wam bliskie i drogie. Oni wiedzą jak to jest, kiedy ich systemy wierzeń zostaną wyzywane na każdym poziomie. Oni wiedzą jak to jest, kiedy rzeczy pochodzące z materialnego świata, które kiedyś były ważne, zaczynają rozpływać się, odchodzić. Oni wiedzą jak to jest, kiedy utraci się związek z kimś bliskim - lub co najmniej ma się złudzenie tracenia tegoż - także oni - tak jak i teraz Ty, mogą również rozpoczynać relację z samym sobą. Z prostym oddechem możesz się otworzyć i pozwolić sobie nie być więcej samotnym.

My wiemy, że to było trudne i wyzywające, i wiemy że wiele z tego przez co Ty przechodziłeś i jeszcze przechodzisz, może być bardzo emocjonalne i czasami może również bardzo dramatyczne. My wiemy, że próbowałeś zgłębić to Twoim umysłem. Używałeś systemów, struktur i metod, i mimo to nie znalazłeś odpowiedzi. Próbowałeś to analizować, ale to jest coś, co nie może być analizowane. To może być tylko odczuwane i doświadczane.

Wielu z was przechodziło terapie - profesjonalne albo po prostu u przyjaciół - i Ty wiesz w Twoim sercu, ze metody i słowa, które oni Ci przekazali, nie potrafią faktycznie spełnić tej wewnętrznej tęsknoty poznania siebie i poznania Ducha w Tobie.

My wiemy, że przechodzisz chwile, w których po prostu chcesz tylko zniknąć. Chciałbyś się rozpuścić. I nie chodzi tu wcale o śmierć, chodzi tylko o wyjście z teraźniejszej egzystencji. Te wyzwania, transformacje, zmiany, mogą być przygniatające dla człowieka, dla rozumu, dla tego aspektu w Tobie, który posiada pewnego rodzaju klapki na oczach, tak że nie widzi kim Ty rzeczywiście jesteś. To może przygniatać i wywoływać taki nacisk, że najchętniej wybrałbyś odejście z Twojego istnienia.
Ale aniołowie, którzy są właśnie teraz z Tobą i ludzcy aniołowie, którzy stoją obok Ciebie, rozumieją twoja podróż. Oni mają dziś dla Ciebie kilka przesłań - po pierwsze i przede wszystkim: nie jesteś sam. Po drugie, że proces przez który przechodzisz, jest właściwie całkiem naturalny. Może wydawać się zawiły i być może czujesz się czasem zagubiony, ale to co robisz jest bardzo naturalne. Pozwalasz zniknąć starej ludzkiej fasadzie i złudzeniu jakie miałeś o Tym kim jesteś. I w trakcie tego zanikania zaczynasz doświadczać, na najgłębszej i najczulszej płaszczyźnie, że Ty także jesteś Bogiem ; że jesteś Duchem; jesteś boski, nieograniczany więcej przez identyfikowanie się ze starą istotą ludzką, lecz teraz rozumiejąc, że jesteś wieczny, że jesteś wspaniały i że możesz wybierać Twoją własną rzeczywistość nawet w odniesieniu do tego, jak masz żyć na Ziemi właśnie teraz
Ci z nas którzy Ciebie otaczają, przekazują Ci, że wszystkie odpowiedzi są w Twoim wnętrzu, w Tobie. Nie znajdziesz ich przez jakieś guru. Nie znajdziesz ich w jakichś anielskich istotach - odpowiedzi są w Tobie. Kiedy żyłeś w stanie dwoistości, kiedy żyłeś z wyobrażeniem o świetle i ciemności, dobru i złu, męskości i kobiecości, wierzyłeś w system wiary mówiący że odpowiedzi znajdziesz gdzieś indziej. Ale w rzeczywistości one są w Tobie. One pochodzą z najbardziej prawdziwego i najbardziej cennego miejsca Twojego wnętrza i czekają na to, by zostały w spokojnej chwili przez Ciebie odkryte, w chwili oddechu, w chwili akceptacji samego siebie.

Przekazujemy Ci, że nie ma żadnego celu, że nie ma żadnego zamysłu, że nie ma jakiegoś Boga w dalekich niebiosach, który wpuszcza Ciebie w jakiś labirynt albo wysyła na jakiś bieg z przeszkodami. Bo rzeczywistością jest to, iż wszystko w Twoim życiu jest Twoją kreacją, Twoim odkrywaniem piękna, Twoim odkrywaniem głębi rzeczywistości. Wszystko czego doświadczasz właśnie teraz w Twoim życiu, jest Twoim wyborem. Nie ma żadnych zewnętrznych sił lub istot, które by Ciebie do tego zmuszały. Nie ma nikogo, kto dyktuje Ci Twoje przeznaczenie. Odkryjesz, że wszystko jest Twoim wyborem - być może wyborem bardzo głębokiej albo odległej części Ciebie, która chciała doświadczyć przechodzenia przez życie jakie znałeś do teraz - ale zrozum, że to Ty jesteś twórcą tego życia.
Kiedy to zrozumiesz i kiedy weźmiesz odpowiedzialność za samego siebie, wtedy faktycznie będziesz zaczynał dopiero rozumieć piękno Twojej podróży. Zrozumiesz, że Ty nie jesteś wcale stracony. Byłeś tylko głęboko zanurzony w to doświadczenie, pełnego bogactwa - nawet jeżeli to bogactwo czasem było bolesne, ale przyniosło Twojej duszy nową głębię i nową wiedzę.
Tak więc w Tym dniu i w Tym momencie przebudzenia Twojej prawdziwej istoty, nadszedł czas pożegnania Twojego starego ludzkiego JAM. Próbowałeś kurczowo się go trzymać , naprawiać i wskrzeszać , ale teraz nadszedł czas pożegnania z tamtą ludzką tożsamością, z ograniczonymi wierzeniami, ze starymi ścieżkami karmy, ze starym przebiegiem cykli życia, które trzymały Ciebie w starym kieracie. Nadszedł czas, aby się z Tym pożegnać.

Jedna część Ciebie może z tego powodu odczuwać smutek. Ale to jest śmierć świadomości, nie śmierć fizycznego ciała. Ale gdy pożegnasz Twoje stare JAM, zaczniesz też uwalniać te energie, które były zamknięte albo zranione, energie które nie służą Ci więcej , które nie służyły Tobie już przez wiele, wiele istnień.

Gdy pożegnasz swoją starą ludzką istotę, swoje stare JAM, odkryjesz nową wolność. To jest tak, jakbyś zdjął kostium albo mundur lub zbroję, która już nie jest Ci potrzebna. Jeśli uwolnisz się od Twojego starego ludzkiego aspektu, kiedy się z nim pożegnasz, stworzysz równocześnie w sobie przestrzeń, która zezwoli na wejście Twojemu większemu JAM, Twojemu boskiemu JAM, Twojemu anielskiemu JAM, które czekało cierpliwie za kulisami, które czekało na to abyś zakończył tę wspaniałą grę, to wspaniałe doświadczenie - czekało na Twój wybór, by Twoje prawdziwe JAM zaprosić do tej rzeczywistości, Twoje boskie JAM.



Kiedy pożegnasz się z Twoim ludzkim JAM wyłoni się problem strachu, śmierci i tracenia kontroli. Ale drogi przyjacielu, to są wszystko złudzenia. Kiedy uwolnisz się od tego, kim myślałeś że byłeś, wtedy zrobisz miejsce dla tego by być wszystkim kim naprawdę jesteś. Istnieje to uczucie, ten strach, że jeżeli pozwolisz temu odejść, spadniesz do jakiejś bezdennej ciemnej otchłani i nigdy nie wrócisz, nigdy nie zostaniesz odnalezionym, i być może nawet to że będziesz wędrować w innych wymiarach i wszechświatach. Ale ta grupa aniołów, która jest z Tobą właśnie teraz, ta grupa ludzka, która jest z Tobą, oni wszyscy przeszli już poprzez to doświadczenie i oni wszyscy to rozumieją: kiedy uwolnisz się od tego kim wierzyłeś że jesteś, kiedy zaufasz sobie na najbardziej intymnej płaszczyźnie, na tej najpiękniejszej płaszczyźnie, wtedy zaczniesz odkrywać kim rzeczywiście jesteś.

To jest Twój wybór, oczywiście. On zależy od Ciebie. Ale Ty nas wołałeś, Ty modliłeś się do nas, Ty prosiłeś o odpowiedzi i dlatego zjawiliśmy się dzisiaj.
W przebudzeniu do Twojego prawdziwego siebie, żegnasz się również z Ziemią, jaką znałeś dotychczas. Wielu nazywa Ziemię "Gaja", ziemię, wody, nieba. W rzeczywistości Gaja jest duchem który troszczył się o Ziemię, karmił Ziemię i wszystkie jej elementy, wszystkie jej zwierzęta, jej wszystkie lasy, od początku istnienia Ziemi. W przebudzeniu Twojego JAM i w uwolnieniu albo pożegnaniu z Gają zrozumiesz, że troska o naszą planetę nie jest odpowiedzialnością jakiegoś innego ducha .Twoją odpowiedzialnością jest być tego częścią.
Duch Gai żegna się powoli, bardzo powoli, tak że Ty, i wszyscy inni ludzie mogą przejąć odpowiedzialność za wodę którą pijecie, za ziemię po której chodzicie, za niebo które widzicie własnymi oczyma, za całe życie roślinne i zwierzęce.
Co za błogosławione i piękne doświadczenie dziękować Gai za wszystko co ona czyniła, pożegnać się z nią teraz i przez was samych zaakceptować odpowiedzialność za tę planetę.
W procesie przebudzenia, które przechodzisz, przyszedł też czas pożegnać ludzką świadomość, taką jaką znałeś dotychczas - Ty już nigdy nie będziesz ten sam. Ziemia przesunęła się ostatnio do nowej ery i na nową płaszczyznę. My nazywamy to nową świadomością albo Nową Energią. W tej nowej świadomości wszystko się zmienia. Ziemia, ludzka świadomość i ludzkość. rozwijają się właśnie dalej. Zmiany które widzisz na zewnątrz, mogą wydawać się chaotyczne. Może się wydawać, że wszystko się rozłamuje, wszystko się rozpada. Może nosić znamiona, że brakuje kluczowych produktów. Może się wydawać że wszystko znajduje się na krawędzi.
Przyszedł czas, aby i temu pozwolić odejść, ponieważ ludzkość przechodzi właśnie niewiarygodny proces transformacji. Ludzkość przechodzi ważne zmiany, a to co wygląda na brak paliwa i ropy, zależy faktycznie od rozwoju nowych technologii i odkrycia nowych źródeł energii. Zamiast używania starego paliwa kopalnego - odkrycie nowego paliwa. Co wydaje się być brakiem żywności .... tam w rzeczywistości chodzi o to, aby poświecić temu uwagę, zatroszczyć się w nowy sposób o "Biologię", żywić się w inny sposób, uprawiać zbiory po nowemu, w skuteczny i naturalny sposób.
Zmiany w rządach, zmiany w polityce - to są wszystko części tego procesu. Łatwo jest dać się ponieść strachowi i martwić się o to co dzieje się akurat na świecie, ale ta grupa aniołów tutaj, i ta część ludzi, oni wiedzą że to jest właśnie dalszy rozwój. Oni wiedzą, że może się wydawać, iż zmiany wyglądają na chaotyczne, ale prawo naturalnego rozwoju i rozszerzenia się działa właśnie teraz, i Ty bierzesz w Tym udział.

To jest pożegnanie świata, takiego jaki Ty znałeś, również w zakresie finansów, przyrostu gospodarczego, bogactwa. Przez tak wiele lat bogactwo, władza i pieniądze na Ziemi, były skoncentrowane zaledwie w kilku miejscach i znajdowały się w rękach niewielu ludzi albo kilku krajów. W nowej świadomości ten brak równowagi już dłużej nie będzie działał. Tak więc będzie bogactwo, a nawet równowaga tego, co wy nazywacie władzą – władza będzie rozdzielona na nowo. To nie znaczy, że komuś dostanie się czegokolwiek mniej, to właśnie znaczy że ci, którzy byli z tyłu, teraz doganiają.

Świat się nie rozpada, świat się rozwija. Świat dzieli się na nowo - następuje jego nowy podział. Świat staje się bardziej zrównoważonym i sprawiedliwym.
W procesie przebudzenia sprawy mogą pokazać swą ciemną stronę. Mogą nawet wydawać się być złośliwe. Sprawy mogą wydawać się być bardzo powikłane i mylące, ale jesteśmy tutaj, by Ci powiedzieć, że to właśnie jest ewolucja. Świat będzie istnieć dalej i będzie się dalej rozwijać. Wejdzie Nowa Energia. Nowe rozumienie nauki i matematyki, rozumienie technologii i edukacji, to wszystko wchodzi właśnie teraz.

Proces przebudzania może przebiegać samotnie, ponieważ chodzi o ponowne odkrycie tego kim jesteś, bez względu na zdanie innych, bez tego że systemy wierzeń innych, kształtują Twoje życie i decydują o Twoim życiu. My wiemy, że przechodziłeś bardzo ciemny, samotny i czasami bardzo smutny etap Twojego życia, czułeś się tak zagubiony i ogłupiały jakby nikt Ciebie nie słyszał. Ale te anielskie i ludzkie istoty tutaj chcą Ci powiedzieć, że Ciebie słyszały. My wiemy kim Ty jesteś. My wiemy przez co Ty przechodzisz. I my chcemy Ci powiedzieć, że nigdy nie jesteś sam.
Twój proces przebudzania się będzie kontynuowany i będzie się dalej rozwijać, i w trakcie tego rozwoju, rozpoznasz jego piękno. Będziesz umiał rozpoznać, w jaki sposób Ty, jako boska istota, zaplanowałeś samego siebie. Będziesz widzieć, że obawa odchodzi. Złudzenia dwoistości odchodzą, by zostać zastąpione przez poznanie jedności .
Przynosimy wam dzisiaj to przesłanie, od aniołów, od ludzi, i od wszystkich którzy przechodzą proces przebudzenia się:
Ty nie jesteś sam .

I tak to jest .

Tłumaczyła z niemieckiego : Eva kreuzer
czerwiec 2008 roku

http://www.shaumbra.pl/

Z całą miłością oddaję Tobie ten list z życzeniem by pomógł Tobie zrozumieć siebie i procesy, które i tak przechodzisz choć nie zawsze jesteś tego świadom.
Hania

poniedziałek, 22 marca 2010

Intuicja, umysł a kalendarz majów


Pomyślałam podczas ostatnich zajęć, że wiedza, której właśnie doświadczają ludzie jest istotna i to bardzo. Postanowiłam więc lekko zmodyfikować jeden z rozdziałów mego skryptu do tych zajęć i opublikować go w formie artykułu, z konieczności podzielonego na trzy części.

I N T U I C J A
a także świadomość i rozumienie

Proszę Państwa, umysł jest narzędziem. I jest to narzędzie, którego używa świadomość by rozróżniać podobieństwa i różnice między rzeczami.
Na podstawie badań przyjęto założenie, że powstał on około 800 mln. lat temu i działa do dziś, podobnie jak wszystkie prawa fizyki czy chemii trwają do dziś od początku stworzenia.
Tak więc jest to narzędzie jak młotek, czy piła. Cieśla nie myśli, że jest swoim młotkiem, jednak wielu ludzi myśli, że są swoim umysłem.

POZBĄDŹ SIĘ TEGO PRZEKONANIA
W TEJ CHWILI

Jeśli tego nie zrobisz, będziesz w kłopotach. Zobacz jak pracuje nasze narzędzie.
Istnieje coś takiego jak częstotliwość migotania. Nie jest o tym głośno a powodem jest to, że jest ona używana w przekazach podprogowych.
Umysł działa na zasadzie serii obrazów i jego częstotliwość migotania wynosi 24 klatki na sekundę. Jest to prędkość działania umysłu. Umysł ma wbudowany limit prędkości i może on przetwarzać tylko 24 myśli na sekundę.
Są w życiu ludzkim kulminacyjne doświadczenia, na przykład wypadek, które pamiętamy wyraźnie jakby wtedy zatrzymał się czas. Takie doświadczenie jest właśnie demonstracją tego, że nie jesteś swoim umysłem.
Świadomość człowieka nie jest ograniczona prędkością działania umysłu. Jest to bardzo potężna informacja.
Umysł przy 24 klatkach na sekundę ma wykonywać zadanie, dostrzec podobieństwa i różnice bym mogła podjąć decyzję odnośnie własnego przetrwania.
Kiedy umysł zrozumie, że nie może wykonać zadania albo nie jest zdolny podjąć dobrej decyzji o mojej przyszłości, posiada wbudowany ewolucyjny mechanizm wczesnego ostrzegania i uruchamia się on etapami.

Pierwsze stadium wczesnego ostrzegania nazywa się
STRES

Kiedy umysł nie jest pewien tego co się zbliża to wysyła ciału sygnał. Jest to sugestia do wycofania się, czyli podnieść się i odejść.
Zwierzęta mają to opanowane bardzo dobrze. Pies gdy wyczuwa coś niedobrego, podnosi się i odchodzi.
Ludzie zaadaptowali stres. W rzeczy samej uczynili go elementem wyceny charakteru. Ile możesz znieść stresu? Jeśli odporność na stres jest duża, wspinasz się wyżej po korporacyjnej drabinie wyżej i wyżej... aż po szklany dach.
Z drugiej strony badania medyczne niezbicie potwierdzają, że aż 80 % co jest nie tak z ciałem zaczyna się właśnie od stresu.
Część druga

Wszyscy przeżywamy stress i śmiało można powiedzieć, że to jest pandemia.
Co jest tego powodem?
Świadomość porusza się przynajmniej 5 milionów decyzji na sekundę, a umysł tylko 24. Przykładowo komputer wykonuje około 4000 – 4500 działań na sekundę.
Świadomość jest tak szybka jak tylko jesteśmy w stanie z tego zdać sobie sprawę.
Tak więc świadomość zostawiła umysł daleko w tyle i umysł nie rozumie jej.

Popatrzmy, kiedy siada nasz biologiczny komputer, jest mnóstwo rzeczy o których umysł nie wie i generuje stres. Tak więc dostosowujemy się do stresu i on się kumuluje, jak dotychczas. Wchodzimy teraz w najwyższe przyspieszenie.
A więc co dalej? Jeśli nie poradzimy sobie ze stresem, umysł wchodzi w stan „walcz lub uciekaj”. Nie ma już więcej podobieństw i różnic. Jest po prostu upust adrenaliny do systemu a ciało ma uciekać albo wywalczyć sobie drogę, by zachować nasz zmysł przetrwania.
Co zatem się dzieje jeśli nie możesz wywalczyć sobie drogi albo uciec?
Jest jeszcze jeden wykolejony wysiłek części umysłu by to przetrwać. Jest to NIEŚWIADOMOŚĆ (nie mylić z podświadomością). Jet to taktyka przetrwania, przy czym jest to matka wszystkich uzależnień i ojciec wszystkich samobójstw. W skrócie jest to zanegowanie doświadczenia.
Wszystkie uzależnienia są wybranymi przez osobę metodami do pozostania w stanie nieświadomości. I nie ma znaczenia czy jest to alkohol, narkotyki, praca, hazard..... czy zakupy.
Widzicie 400 lat temu ludzie mieli mnóstwo czasu usiąść i rozmyślać nad rzeczami zanim uległy zmianie, nawet w 1950 roku tego czasu było aż 19,7 lat. A teraz tak już nie jest i będzie coraz szybciej.
Jest to poważna sprawa. To dla tego świat wygląda tak jakby rozpadał się na kawałki – ponieważ się rozpada.
Umysł nie powstał dla prędkości. Ewoluował w czasach gdy sprawy toczyły się dużo wolniej. To co trwało w XVIII wieku trwało prawie 400 lat, już za 1,5 roku będzie trwało tylko 20 dni. Tego przyspieszenia umysł nie wytrzyma. I to dzieje się ze wszystkimi. Tak wszyscy stracimy głowę, jest to ewidentne.

Więc co nas czeka poza umysłem?
Koniec części pierwszej

sobota, 27 lutego 2010

Gry - ulubiona zabawa ludzkości


Tak wielu ludzi na świecie zmaga się z najróżniejszymi "problemami".
Z jednej strony technologia rozwija się niesamowicie szybko, w tempie wykraczającym poza wszystkie możliwości pomiaru. To bardzo ułatwia codzienną egzystencję i oszczędza czas jaki nasi przodkowie musieli poświęcać choćby na zdobycie pożywienia czy sprzątanie.
Teoretycznie powinniśmy mieć więcej czasu dla siebie ... jednak jest całkiem odwrotnie. Co jest tego powodem? Ano właśnie GRA.
Wprowadziliśmy do życia grę tam, gdzie nie jest już potrzebna. Zauważmy, że kiedy wszystkie dramaty życia uspokajają się i możemy poczuć radość życia, która właśnie zaczyna napływać .... wtedy .... wkracza coś z ciemnej strony życia aby to przerwać, pojawia się emocjonalna zawierucha, problemy ... jest to GRA.
Przejawia się przez związki, poprzez finanse, przez środowisko. Jest odgrywana przez nasze ciało.
Tak, gra zostaje wyrażona przez nasze ciało, ponieważ jest bardzo, bardzo starym schematem przekazywanym w rodach przez pokolenia - a my właśnie w tym tkwimy. Tak więc sami ściągamy ją do swego życia i jest ona namiętnie odgrywana przez całą plejadę różnych rzeczy i ludzi. Tak więc wpadamy wciąż w tą samą koleinę i w takim momencie nie jesteśmy w stanie tego dostrzec. Te schematy gry zostały w nas zaprogramowane, zostały wdrożone dlatego ciągle sprowadzamy je do swego życia. A gdy gra już jest w toku, ze zdziwieniem szukamy wymówek dla własnej decyzji co jest tego powodem. A to, to że jesteśmy tacy podatni i bezradni. Tłumaczymy, że to świat jest tak trudnym miejscem do życia. A może przypadkiem wszyscy wokoło chcą nas wykorzystać. Może to inni ludzie są przepełnieni swoimi potrzebami i zachciankami i wchodzą nam w paradę choćby się waliło i paliło. NIE, nic z tego. To my sami powodujemy powstawanie gry.

Przyciągamy do siebie grę, kiedy jesteśmy przygnębieni, kiedy doświadczamy braku równowagi - ludzie chętnie taki stan nazywają depresją.
Na bardzo głębokim, często nieuświadomionym poziomie, czujemy że to ten czas kiedy ma nastąpić integracja, tak zwane połączenie z wyższym Ja, boskością, Duchem czy jak tam chcesz to nazwać. Robi się nam smutno, że czas dokonać a może nawet porzucić stare warunki, do których przywykliśmy ... boimy się nudy. Więc co robimy? Tworzymy GRĘ - ludzką grę - konflikty z innymi ludźmi, problemy materialne, a także duchowe. To bardzo interesujące - gramy też w cudowną grę związaną z duchowością i z tym czy jesteśmy jej warci.
Ten artykuł powstał właśnie po uświadomieniu sobie mojej własnej głupoty - ech jest tak okazała, że jeszcze na nią wszechświata nie zrobili ... hahaha. Miałam wątpliwą przyjemność przekonać się jak bardzo jeszcze jestem przesiąknięta zakręconymi pojęciami co jest godne a co nie godne. Na co zasługuję a na co nie. Ech sama sobie stawiam poprzeczki .... palę, piję, jestem gruba lub chuda, ...., szkoda wymieniać, wszyscy możemy tą listę uzupełniać bez końca. To siedzi bardzo głęboko, aż na duchowych poziomach i steruje, nakręca by oceniać na co mogę we własnych oczach zasługiwać. No i by mieć rację nakręcam różne rodzaje GRY.
Tak, tak kochani, nikt ani nic nie jest w stanie zmusić mnie do gry poza samą sobą - prawda dość niewygodna. Zobaczmy najprostszy z przykładów. Idę ulicą i prosi mnie ktoś o pieniądze. Są dwie możliwości. Dam jałmużnę i zaczynam wewnętrzny dialog jak to wymuszają na mnie pieniądze, które są mi potrzebne. Inna reakcja, to mówię "nie mam pieniędzy". Mało kto jest zdolny dać taką jałmużnę bez zauważenia komu, co i w jakim celu daje. No właśnie. Ilekroć mówię "nie mam pieniędzy" przyciągam do siebie stan braku - na nic zdadzą się wszystkie afirmacje typu "żyję w bogactwie", będę doświadczać stanu biedy, braku i walczyć o przetrwanie. Jak z tego jasno wynika, ta gra robi tylko mnie szkodę, a jednak gram w nią z uporem maniaka.
Dochodzi do tego, że w grę wciągamy nasze fizyczne ciało poprzez chorobę, ból lub zranienia, co na swój sposób przypomina nam, że jeszcze żyjemy, jesteśmy żywi.

Gra, to po prostu energia.
Gra jest dla naszych ludzkich warunków jak cukier dla naszego ciała. Gra jest dla naszej psychiki tym, czym cukier dla biologii. Jest kopniakiem, jest odurzeniem, rozkojarzeniem, a do tego ogólnie rzecz biorąc jest fałszywa. Generalnie jest fałszywa.
Poprzez podjęcie świadomej i stanowczej decyzji możemy żyć zupełnie bez gry.
Powiecie : "Tak, ale ci wszyscy ludzie wokół mnie, moje dzieci, mój partner lub partnerka, osoby z którymi pracuję, gra którą pokazuje telewizja - jak mogę tego uniknąć?".
Wystarczy podjąć decyzję.
Możesz drogi czytelniku myśleć co zechcesz, jednak gdy dotrzesz do esencji tego po co grasz, okaże się, że tak sobie przypominasz, że wciąż jesteś żywy, tak bronisz się przed nudą i boisz się zaprzestać gry bo boisz się popaść w pewien rodzaj nudy.
Gra zastępuje nam prawdziwą PASJĘ.
Gdy zdecydujemy się na odpuszczenie gry ... pojmiemy pełnię, którą jesteśmy i którą zawsze byliśmy ... będziemy się z tego śmiać, może uronimy kilka łez. Zobaczymy jak sztuczną, marną i wypaczoną rzeczą była ta nasza gra. Zacznie nam się jawić jako niedoskonały sposób dokarmiania siebie, będzie się jawić jak krzywa rzeczywistość.
Nagle dostrzeżemy w sobie zasadę JAM JEST, to że już nie musimy pobierać energii z zewnątrz ponieważ wszystko już jest w nas. Życie tak naprawdę jest radością - nigdy nie miało być walką i nigdy nią nie było.

Tak więc, kiedy odpuszczamy GRĘ, przez pewien krótki czas - okres jeszcze wciąż pełen wpływów tych gier - odczujemy, że życie jest bardzo nudne.
Kiedy odłączymy się od emocjonalnego, gwałtownego sposobu wchodzenia w interakcje z innymi ludźmi, którzy nieustannie dają nam okazję do odgrywania ról, poczujemy się bardzo znudzeni. Pojawi się pociąg i tendencje do powrotu do gier ponieważ jest to swego rodzaju zabawą - do pewnego momentu.
Jeśli wytrwamy, bardzo szybko zaczniemy wykraczać poza, zaczniemy rozwijać się do poziomu prawdziwego Siebie. Zrozumiemy czym jest piękno współistnienia ze sobą samym.
To nie jakaś filozoficzna prawda. Nie musimy studiować mistyki z guru. Nie musimy przechodzić przez całe lata medytacji i podobnych praktyk. Nie musimy, chyba że tak wybierzemy.
Jedyne co musimy zrobić, to dokonać wyboru świadomego, zdecydowanego, konkretnego wyboru o zakończeniu gier, po czym wycofać się, ponieważ każda część nas samych słyszy jak mówimy : "Skończyłam z grą. Chcę żyć. Chcę doświadczać. Chcę tworzyć. Nie potrzebuję już GRY." Wiadomość ta dotrze nawet do naszej duszy i niezmiernie ją ucieszy. Wtedy trzeba się wycofać ponieważ w nas, w naszym duchu, zaczną zachodzić zmiany i różne naturalne procesy.
Tak, przejdziemy przez pewien okres zmian w naszym życiu. Może to oznaczać przekształcenie naszego otoczenia lub uwolnić ludzi, którzy byli uczestnikami gry w naszym życiu. Oznacza to, że będziemy mieli inną relację z sobą samym - relację w której już nie będziemy ofiarą.
Trzeba wyjść z umysłu. Przestać się zamartwiać, zastanawiać jak teraz manipulować lub kierować wszystkim w życiu. Trzeba pozwolić by życie biegło swoim torem.
To jest bardzo proste i kiedy wrócimy w życiu do prostoty, zrozumiemy czym jest prawdziwa głębia.
Zrozumy, że paplanina umysłu o tym, że prostota oznacza coś łatwiejszego jest tylko paplaniem papugi. Zrozumcie, że ludzki umysł, emocje i nasze aspekty, to wszystko kocha złożoność, ponieważ dzięki niej tworzy się gry. Prostota nie jest skomplikowana, za to jest piękna. Jest to głębia zawierająca w sobie łatwość, prawdziwe znaczenie, prawdziwą miłość.
Dotychczas przejawialiśmy tendencje do ściągania sztormu, kiedy tylko na powierzchni naszej świadomości pojawiał się spokój. Teraz nadszedł czas aby wziąć głęboki oddech i wyjść poza gry, zająć się prawdziwą pracą, w sprawie której tu jesteśmy.
Kochani, bądźcie świadomi tego jak gra działa w waszym życiu i uprzytomnijcie sobie, że wy też w nią gracie. I jeszcze jedno, nich was nie przeraża ogrom odkrywanych gier i różnych innych spraw. Wiedzcie, że elementem gry jest "opór" więc jak będziecie się przeciwstawiać, opierać, to stworzy on tylko więcej gry.

Tak więc dzielę się z Wami, z wielkim zaszczytem i prawdziwą przyjemnością tym, czego sama doświadczyłam.
Wszystko w całym stworzeniu jest na swoim miejscu i dlatego ja jestem i wy jesteście.

I tak to jest.
w miłości mego serca do Twego
Hania

sobota, 20 lutego 2010

Człowiek jako firma "ŻYCIE"


Jesteśmy istotami wielowymiarowymi, ta prawda jest na ogół znana. Jak to się przejawia?

Najbardziej widoczne jest ciało fizyczne, ono wraz z ego i niższymi ciałami stanowi osobowość czyli inaczej mówiąc wehikuł nośny dla duszy i Ducha.

To do czego większość z nas jest tak bardzo przywiązana, to nic innego jak nasza osobowość. Jest to najbardziej przemijająca część naszej Istoty. Jak wiadomo, ciało się zużywa i powraca do świata pierwiastków, emocje i idee przetrwają nasze ciało fizyczne.

Dzieje się tak, ponieważ dusza, poprzez kreowanie najróżniejszych doświadczeń, uczy się poprzez instrument fizyczny czym jest Doskonałość czyli równowaga, pełna i zupełna harmonia we wszystkich okolicznościach. Wszelki namiar jest zaburzeniem harmonii, więc kiedy przyjęte idee powodują jakieś nieharmonijne emocje, dusza ponownie wciela się i ponownie poprzez kreację doświadczeń uczy się. Tak trwa nieraz wiele, wiele wcieleń. Nazywamy to prawem karmy lub Przyczyny i skutku.

Duch – jest najbardziej wzniosły ze wszystkich składowych istoty. Jest też największy. Jest , iskrą Bożą, jest zindywidualizowaną cząstką Boskiej świadomości zanurzającą się w doświadczenia.
Dla ducha najważniejsze jest przejawianie się, wyrażenie siebie samego.
Robi to z pomocą duszy i osobowości (ciała). Ale trzeba przyznać, że aż tak bardzo się nie przejmuje nimi. Samo wyrażenie się ducha jest dla niego często ważniejsze od np. kondycji ciała fizycznego.
Aby móc wyrazić się w materii Duch przyobleka się w Duszę i Osobowość (w tym i ciało). W taki, dość złożony sposób przejawia się w danej inkarnacji. W taki sposób pojawia się człowiek – z rodziców poczyna się ciało fizyczne, a w nie wchodzi dusza.

Naszym zadaniem jest dać Osobowości rozwój, dać Duszy doświadczanie, a Duchowi dać się wyrażać.

W ten sposób możemy nawiązać harmonijną współpracę ze swoimi aspektami. Warto jest pozwolić Duchowi się wyrażać, choć nikt tego nas nie uczył. Możemy spojrzeć na siebie, zobaczyć, czy może jesteśmy w jakimś zakresie ograniczeni? Możemy spróbować się odblokować w tym obszarze. Zacząć siebie wyrażać, manifestować się z wnętrza, jeśli sposób, jaki wybraliśmy, nie szkodzi komuś. Odkrywamy, kim jesteśmy tak sami z siebie i pozwalamy takimi sobie być.
Czasami kosztuje to pracę, ponieważ możemy być zablokowani, przyzwyczajeni do schematów, zakodowani, uwarunkowani środowiskiem lub możemy posiadać inne obciążenia nie pozwalające się wyrażać duchowi.
Duch jest bardzo wysoką istotą, i rzadko która społeczność czy rzadko którzy rodzice dziecka dają się duchowi wyrażać. Trzeba więc samemu sobie rozwiązać węzły i znaleźć sposoby manifestacji.

Jeśli ktoś działa na pozycji osobowości, jeśli spostrzega siebie i innych z pozycji osobowości, to śmierć jest dla niego wielką tragedią. Trudno się dziwić. Wygląda to na unicestwienie danej osoby. Jest to istotnie kataklizm osobisty. Stąd tyle pytań o sens istnienia.

Dla duszy śmierć nie jest aż taka tragiczna, jak dla osobowości. Dusza traktuje osobowość i ciało fizyczne jako pojazd. Stąd jeśli pojazd nie może już dalej działać, to pozostawia go, odpoczywa, regeneruje się i zaraz potem szuka kolejnego pojazdu na kolejne wcielenie. Dusza wtedy pojawia się kolejny raz na Ziemi jako dziecko. Dusze ludzkie już nie raz się wcielały i nie widzą w tym mechanizmie inkarnacji nic aż tak bardzo tragicznego, jest to po prostu większa niedogodność na ścieżce. Trzeba się kolejny raz wcielić i przyoblec ciało, uczyć się wielu spraw na nowo, zadzierzgać nowe relacje rodzinne, na nowo chodzić do szkoły, socjalizować się. Nie jest to tragiczne, nawet może być to odświeżające doświadczenie.
Warto dać duszy przeżywać i oswobadzać się z tłumienia emocji i uczuć (- nie raniąc, nie dotykając boleśnie przy tym innych).
Przeżywanie zwykle jest tłumione przez społeczeństwo, ponieważ jest potencjalnie niebezpieczne dla więzi kulturowych. Jeśli podlegamy kulturze, jeśli zachowujemy się zgodnie z oczekiwaniami społecznymi, to zwykle nie jesteśmy świadomi swoich uczuć, emocji, przeżyć. Zwykle też je możemy tłumić. Mówią nam, co należy robić, jak mamy myśleć, jak się zachowywać. A dusza w tym więdnie.
Jeśli zadbamy, aby cząstki naszej istoty dostały to, na czym im zależy, to otrzymamy dużo w zamian.
Wypełnimy życie radosnymi przeżyciami, i to takimi, które nam odpowiadają. Odnajdziemy w sobie źródło żywotności, które zasilać będzie nasze działania i nie będziemy musieli żyć tak ponuro, jak być może dotychczas. Dając swobodę umysłowi, nauczymy się jeszcze niejednej nowej rzeczy. A gdy się postaramy, to możemy zapomnieć o lęku przed granicą tego życia, ponieważ wspomnimy te doświadczenia, które wskazują, że dusza i nasza istota są nieśmiertelne. Mówiąc, że coś przemija, dodamy, że coś wspaniałego także nadchodzi.
Tak więc zwróćmy uwagę w naszym życiu na te trzy podstawowe składowe : Duch, dusza, osobowość (ciało).

Wyobraź sobie, że całość ciebie i doświadczeń życiowych przedstawia „Firmę Życie”. Szefem tej firmy jest Duch, który wyraża swoją doskonałość we wszystkich kreacjach jakie tworzy dusza i realizuje je przy pomocy osobowości, czyli ciała fizycznego jako maszyny i pracowników jako emocji, przekonań i ideałów.

W przypadku harmonijnej współpracy dusza tworzy (jest to jej istotą) doskonałe doświadczenia wykorzystując mądrze instrument ciała przy pomocy przekonań i idei poruszających emocje. Wszystko toczy się naturalnym rytmem aż instrument, maszyna czyli ciało zużyje się po wielu latach. Wówczas Szef zapewnia nowy park maszynowy i „Firma Życie” funkcjonuje dalej bez zarzutu. Szef takiej firmy wyraża swą doskonałość i wszyscy są zadowoleni.

Są jednak inne i to nadmiernie liczne przypadki braku takiej harmonijnej współpracy. Zdarza się, że Dusza jako nieustanny kreator tworzy zwykłe buble (np. spodnie z jedną nogawką czy stan braku). Taki projekt przynosi straty firmie, budzi frustrację pracowników często uszkadza maszynę no i szef jest niezadowolony. Następuje próba uzdrowienia firmy, a jeśli to nie pomoże jej likwidacja.

Innym częstym przypadkiem jest niekompetencja pracowników. Mimo doskonałego projektu, w wykonaniu emocje i przekonania jako pracownicy psują cały projekt a instrument (ciało) uszkadzają, co nazywamy chorobą. I w tym przypadku należy uzdrowić taką firmę lub wymienić jej załogę oraz park maszynowy.

Rozważałam długo te przykłady i zauważyłam, że na jakość mego życia ma nieprzeceniony wpływ jakość mojej duszy, która ma prawo być kapryśna i niekonsekwentna.
Zaskoczyło mnie, że nie wystarczy pracować z emocjami i przekonaniami – te mogą być już najwyższej jakości, a i tak kreowane doświadczenia będą wadliwe jeśli dusza uparcie tak właśnie je tworzy.
Wynika z tego jasno i niezbicie, że połączenie z Duchem, jako Szefem naszej Firmy Życie, jest niezbędne by prosić o objęcie swym procesem edukacyjnym wszystkie elementy firmy.

Moje zrozumienie wprowadziłam w czyn i często proszę Ducha o to, by była harmonijna współpraca wszystkich części mnie samej. To działa !
Od tej pory doświadczenia życiowe przebiegają o wiele łagodniej a ja pośród nich co raz częściej odczuwam pokój i harmonię.

Pozdrawiam w Miłości.
Hania

środa, 3 lutego 2010

Ale sen


Miałam sen. Z tych co są jak pełnometrażowy film w kolorze.

Jestem w miejscu w bardzo pięknym, w naturalnym otoczeniu. Wśród roślin są rozstawione stoły i siedzę przy jednym z nich pośród ludzi. To spotkanie wygląda jak uczta, wszyscy są radośni. Jednocześnie z pełną pasją coś opracowują... jakby jakieś naukowe zadania. Jestem zdziwiona i tłumaczą mi, że oni tak pracują.

W pewnym momencie widzę jak dwóch barczystych i silnych mężczyzn z nagimi torsami przynosi nawleczonych przez splecione ręce na drągu.... ludzi, chyba sześciu na jednym drągu.
Osłupiałam ... po mojej głowie toczą się najróżniejsze myśli .... jak można tak traktować człowieka???
Zdziwieni ludzie z mego otoczenia tłumaczą, że to są niewolnicy i będą sprzątać.... we mnie dalej się kotłuje na takie nieludzkie traktowanie tych niewolników...
Raptem słyszę śmiech i słyszę tłumaczenie, że ci niewolnicy nie są ludźmi ... oni są jakby odkurzacz czy inne urządzenie, nie mają duszy urządzenia mechaniczne, nie mają duszy a mają odpowiedni program (pranie, sprzątanie ... i inne).
To są maszyny w ludzkiej formie.
Patrzę na to swoją świadomością i nie wiem jak można odróżnić ludzką formę z programem od Człowieka.
Wyjaśniono mi, że od tego zdarzenia, w którym biorę udział miało miejsce wiele eksperymentów i wiele z nich niezbyt chlubnych. Najwięcej zamieszania i kłopotliwych skutków odczuwanych do mojej współczesności zrobiło rozmnażanie robotów przez dodanie ludzkiego nasienia. Sprawiło to, że powstały hybrydy, połączenie człowieka z maszyną i .... rasa ludzka została skundlona ... w formie ludzkiej jest część człowieka i część maszyny. Do tego zatraciliśmy zdolność rozróżniania co w nas samych jest programem maszyny a co człowiekiem.
Przykładowo maszyna zaprogramowana na sprzątanie ma też ludzkie cechy, jednak ego (program) takiego "człowieka" zrobi wszystko aby większość życia latać ze szmatą w ręku i sprzątać, sprzątać, sprzątać. Nie daje sobie takie indywiduum czasu na życie w pięknie i harmonii bo ciągle musi coś robić, być tym zajęte. Inaczej urządzenie jest zbędne.
To jest ta część maszyny w nas i kiedy to sobie uświadomimy ... to nadszedł odpowiedni czas aby zrobić recykling maszyny .... wtedy cały wszechświat nam pomaga w tym powrocie do prawdziwego człowieczeństwa .... uff jest nadzieja, pomyślałam, a wykład trwał nadal.
Postawa więcej robić, więcej mieć i gromadzić, to jest element maszyny w człowieku.
Istotą człowieczeństwa jest : BYĆ - CZYNIĆ - MIEĆ. Jest to świadoma gra a nie udawanie.
Czynić - oznacza zarządzać zasobami, które są (wykonywane przez roboty) a nie robić ... działać ... robić.
Tak pojęte człowieczeństwo oznacza : używać tego co prawdziwie chcę, cieszyć się doświadczeniem i puścić wolno ... nie zatrzymywać dla siebie i nie kisić w sobie jak ogórki.

Niewolnik z kolei to robot, program - robić, zbierać, gromadzić, robić, tylko wtedy maszyna ma sens istnienia. Zasobami, które wytwarza robot zarządza człowiek.

Tu dostałam kilka przykładów.
W naszych czasach wiele dyskutuje się o równouprawnieniu kobiet - wśród ludzi takie dyskusje są zbędne, bo obie płcie są sobie naturalnie równe. Więc dyskusja tyczy tylko części maszyny w człowieku.
Inny element niewolniczy to kodeks pracy. Gdy szef firmy jest niewolnikiem i pracownik to niewolnik ... to żeby się nawzajem nie pożarli potrzebny jest sztuczny akt prawny jako proteza. A gdyby porzucić program robota i po prostu zarządzać sercem, kodeks staje się niepotrzebny. Ludzie nie potrzebują kodeksu.

Nie wystarczy mieć formę człowieka aby Człowiekiem być.

Kiedyś nie było wątpliwości, choć roboty miały formę ludzką, że to niewolnik a to człowiek.
Dziś po tym wymieszaniu, nie wiemy a nawet boimy się zauważyć, że w czyjejś formie jest więcej czy mniej maszyny niż człowieka.

Forma to nie jest czysta świadomość.

Jestem człowiekiem (tak mawiamy) jak to dumnie brzmi ! A tak naprawdę rządzi takim człowiekiem niewolnik czyli program ego! Dlatego jesteśmy ciągle zajęci ... a większość z nas nawet nie umie odpoczywać.

Tylko ludzka świadomość jest gotowa do ewolucji. Mamy formę biologii zwierzęcej ale świadomość człowieka.
Sama forma ciała ludzkiego nie zrobi z nikogo człowieka. Sama biologiczna forma ulega rozsypaniu i wędruje na złomowisko form, cmentarz, z którego ego robot zrobiło kult cmentarny nie bacząc na naukę Jezusa "umarłych zostawcie umarłym, życie jest dla żywych".
Niewolnicy mają taką samą formę tylko zamiast świadomości mają program.

Kim Jestem? Ile jest we mnie człowieka a ile robota?
Czy ja już jestem Człowiekiem ... czy mam już tą ,świadomość?

Cała ta wiedza (?) tak mną zakręciła, że zbudziłam się zadając pytania.
Uff dobrze, że to tylko sen. Choć z drugiej strony tyle jest mechanicznych nawyków w życiu ... i to sprawia, że sama nie doszłam do ładu ze sobą ile w tym śnie było prawdy o mnie samej.

Hania

poniedziałek, 25 stycznia 2010

No i w co się bawić?


Nie potrzeba szukać dowodów na istnienie boga i nie należy tracić energii na to by udowodnić sobie istnienie wiecznego Życia.
Jest droga, która leży w sercu każdego człowieka. Wszyscy mamy dostęp bezpośredni do światła poprzez osobiste mistyczne doświadczenia, osobiste zetknięcie z tym co wieczne.

Kto chce niech nadal szuka dowodów dla swego umysłu. Jest jednak najkrótsza droga, która leży we wnętrzu każdego człowieka, w jego sercu.

Każdy ma możliwość odczuć oddech wieczności. Każdy człowiek choć raz w życiu odczuł minutę cichej błogości, gdy z serca tryskała błogość i uspokojenie (nie opanowanie). I właśnie taki stan jest prawdziwy - reszta to to, co przeszkadza w ciągłym przebywaniu w tym stanie świadomości.
To tak jak przy przeprowadzce z jednego domu do drugiego każdy sortuje co zabiera z sobą, a co wyrzuca. Dokładnie tak samo teraz ludzkość powinna określić co z tego co ma do dyspozycji przyda się na kolejnym etapie rozwoju świadomości, a z czego zrezygnować jak ze starego chłamu.
Jest to sposób wyzwalania się z negatywnych cech lub nawyków jedno za drugim. Tylko tak można poruszać się do przodu i do góry po spirali rozwoju.
W ludzkich sercach jest ten mechanizm, który umożliwia boskości przejawić siebie w świecie fizycznym. Jednak ognie ducha, ognie serca mają być rozżarzone przez każdego człowieka we własnym wnętrzu.
Dlaczego zapomnieliśmy o tym co jest doskonałe i najlepsze? Gdzie są teraz najwyższe te dzieła ludzkiej Świadomości?
Dla czego dopuściliśmy do naszych serc ten cały obskurantyzm, najniższe wzorce w sztuce, muzyce, filmie?
Czym teraz karmimy nasze dusze?
Najniższe przejawy ludzkiej natury nie wiadomo dlaczego mało, że nie są usuwane, nie wywołują sprzeciwu - to jeszcze mówimy, że to modne i cool.
Postarajmy się podnieść jakość i godność doświadczanego życia, by mroki ciemności nie dominowały w naszej codzienności.
Postarajmy się by bohaterowie ducha obudzili się i podjęli wyzwanie, zgłosili swoją gotowość by wykorzystać szansę jaką dają ludzkości obecne czasy. Nawet jeśli tych bohaterów nie rozumiemy, to przynajmniej nie przeszkadzajmy im w ich dziele.

Kochani trzeba postawić w życiu na piękno i harmonię w najdrobniejszych sprawach codziennych jeśli chcemy żyć w lepszym świecie.
I kochani - nikt tego nie zrobi za nas (indywidualnie i zbiorowo).

Żaden Władca Mądrości nie zastąpi nas w tej pracy, a jednak każda istota światła będzie wspierać nasze indywidualne poczynania.

I tak to jest

Z mego serca do Twego
Hania

wtorek, 5 stycznia 2010

Wiele poziomów a ciągle to samo "Ja"


Jak może rozwijać się Ego

Człowiek jest istotą wielowymiarową i to twierdzenie nie wymaga dowodów. Nazewnictwo i klasyfikacja tych poziomów, a co za tym idzie rozumienie ich – nie jest już tak proste.
Z uwagi na mnogość tych różnych, często nawet sprzecznych między sobą sposobów tzw. klasyfikacji, będę posługiwać się tylko jednym i spójnym w sobie nazewnictwem, bez odnoszenia się do innych. Powód jest prosty. Moim celem jest przedstawienie jak ja rozumiem i doświadczam. Mam nadzieję, że ci co posługują się innym nazewnictwem, poprzez analogie i własne doświadczenie mogą zweryfikować własne przybliżenie do mojej prawdy.

Tłumaczenie wyrazu Ego na język polski daje zwrot JA. Mamy więc wiele poziomów Ja i nie zawsze rozwój Ja jest poszerzeniem Świadomości jak to ma miejsce w rozwoju duchowym.
W obrębie Osobowości Ja oznacza : ja – ciało fizyczne, ja – emocje, ja – myśli, ja – odbiór zmysłowy świata. Osobowość to małe ego.

Na poziomie Duszy Ja przejawia się w nieustającej kreacji i tożsamości z Duchem. Tu nadal Ja doświadcza dualizmu i może decydować o skrajnościach jak: wysoko – nisko, blisko – daleko itp.
Na poziomie Ducha Ja jest już ponad podziałami, doświadcza jedni. Jest odpowiednikiem Jaźni Najwyższej przejawiającej własną doskonałość. Dla Ducha jest bez znaczenia i oceny czy niższe aspekty człowieka wykreowały i doświadczają dualizmu z pozycji Światła, czy Cienia. Na tym poziomie awers i rewers są stronami tej samej monety, a dzień i noc tworzą pełną dobę.

Żyjemy na przełomie epok i jesteśmy obecnie w drodze powrotnej. Oznacza to, że doświadczyliśmy już najcięższej materii. Teraz nastał czas sprzątania po sobie – czas, gdy Światłem uduchowiamy zagęszczoną przez nas materię, w której jesteśmy zakotwiczeni i wznosimy się do wyższych poziomów swego człowieczeństwa nieustannie poszerzając świadomość.

Ludzie ten proces nazywają rozwojem duchowym, proces przybliżania się do doskonałego wzorca jakim jest człowiek Kadmos. Warto prześledzić jak to wszystko się rozwija i kształtuje.

Od momentu poczęcia i narodzenia jest budowana sztuczna tożsamość. Najpierw jestem dzieckiem swoich ziemskich rodziców. Mam nadane ich nazwisko, przynależność do klanu rodzinnego i społecznego. W miarę wzrostu otrzymuję dużo skatalogowanych dokumentów stworzonych przez społeczeństwo. Wzrastam w poczuciu narzuconej mi tożsamości, jestem ze wszystkich stron określona i opisana, muszę przestrzegać obowiązujące reguły gry określające co jest „dobre” i co „złe”.
Wzrastałam w tej tożsamości przypisanej Osobowości, aż ... w stosownym dla siebie czasie zaczynam rozpoznawać, że coś tu się nie zgadza.
Jednak takie spostrzeżenie nie czyni mnie jeszcze przebudzoną.
Zaczynam rozumieć, że jestem czymś więcej niż ta sztuczna tożsamość, nawet mam mgliste pojęcie o istnieniu duszy. Pytanie pozostaje : kim jestem? Jak to odkryć?
Nie jest łatwo dotrzeć do odpowiedzi na to pytanie. Przecież od dziecięctwa byłam wręcz tresowana by myśleć w kategoriach „Ja” i „Moje” i posłusznie trwać w egotycznym umyśle.
Kiedy świadomość trwa w okowach osobowości i wszystko widzi jako „ ja i moje”, to działa destruktywnie na siebie i rzeczywistość, trwa w nieustającym konflikcie. Gdy dzieje się to na skalę masową, nieunikniona jest destrukcja na skalę masową. Właśnie tego dziś jesteśmy świadkami.
Sztuczna osobowość istnieje na planie mentalnym jako kompleksowy system myśli i wyobrażeń, jest to sztuczny wytwór umysłu, czysta iluzja. Egotyczne ja osobowości wierzy w tą iluzję i cały czas ją utrzymuje. Jego fundamenty są zbudowane na wyobrażeniach o przeszłości i całej historii życia, które otrzymała od rodziny i społeczeństwa w pakiecie startowym. Zawsze rozwija się dzięki myślom o przeszłości i trwa budując iluzje na przyszłość. Brak tu życia, obecności w chwili Tu i Teraz, myśli całkowicie przysłaniają prawdziwe istnienie.
Tak egotyczny umysł rodzi cierpienie , a cierpi tylko małe ego.
Bardziej obrazowo opisałam ten stan bycia znakomitej większości nas w innym artykule : „ Dżungla”

By odpowiedzieć sobie na pytanie : Kim Jestem? - warto rozpocząć obserwację swoich myśli. Warto zrozumieć, że to są tylko wyobrażenia, myśli i programy, wręcz symbole bez życia. Nie są moim prawdziwym Ja.
W tym momencie świadomość przestaje zamykać się w ciasnej klatce własnych myśli i traktować je jako rzeczywistość ostateczną. Tak uchylamy drzwi do innego stanu, który opisałam w artykule : „ Las”

Tu nadmienię tylko, że idąc dalej zauważamy, iż ponad wyobrażeniami i ocenami umysłu nie ma dobra i zła. Życie po prostu JEST.
Jaka ulga, wszystko staje się inne a cierpienie przestaje być cierpieniem.
Pozostaje nadal pytanie : Kim Jestem?

Wielu ludzi na tym poszukiwawczym etapie pozostaje na długo, nieraz kilka żywotów, bo jest to fascynujące. Jednak wszelkie tłumaczenie z poziomu umysłu nie jest prawdą ostateczną – tak jak i ten tekst.
Oczywiście nie ma nic złego w myśleniu i określaniu różnych rzeczy – to przynależy do ludzkiego losu – jednak warto pamiętać, że to są tylko myśli i określenia a nie prawdziwa rzeczywistość. Jest to raczej wyobrażenie rzeczywistości.
Więc Kim Jestem?
Zaczynamy rozumieć, że określić odpowiedź mogę z pozycji umysłu, jednak znać odpowiedź, to doświadczyć własnych kreacji.
Zaczynam więc świadomie budować, tworzyć, kreować – jest to etap opisany w artykule : „ Ogród „

Inspiratorem i kreatorem naszych doświadczeń jest Ja Dusza. Zaczynam rozumieć, że i ja i ty jesteśmy jednością z całym istnieniem. Jesteśmy świadomością Wszechświata poznającą siebie w różnych doświadczeniach.
Słowa są symbolami i różnie rozumiane przez różnych ludzi. Z jednej strony są ograniczające, zamykające, jednak z drugiej strony mogą zainspirować, wskazać drogę do własnego doświadczenia. Jest to właśnie powód, dla którego postanowiłam ująć w słowa doświadczenia mojej Duszy a może nawet i Ducha.

Dusza już rozumie i czuje wolność od ograniczających pojęć umysłu, nie mniej jednak posługuje się nadal Prawem Biegunowości i ... nawet nie źle się bawi widząc sztuczne cierpienie sztucznej tożsamości. No cóż, Duszę należy całkowicie poddać prowadzeniu przez Ducha (Jaźni Najwyższej) i wyedukować w harmonijnej współpracy.
Jest to proces, w którym Ja Dusza obserwując małe ego czyli Ja Osobowość, decyduje co wchłonie z tej tożsamości ubogacając siebie. Tworzy więc nieustannie zróżnicowane doświadczenia, w których małe ego się przejawia i zgodnie z Prawem Przyczyny i Skutku odpowiednio eksperymentuje, aż zrozumie i zrównoważy zaburzone energie.
I na tym etapie można natknąć się na minę, czyli przenieść egotyczne myślenie na Duszę. W psychologii spotkałam określenie „super ego”, które tu bardzo pasuje. Człowiek o dobrze wykształconym super ego jawi się jako osoba zaawansowana w rozwoju duchowym i ma nawet duże, czasem medialne, poparcie i rozgłos tych, którzy szukają wzorca dla siebie. I tak mamy do czynienia z postawą : oto ręce, które leczą, ... , oczy, które widzą, ... , o to Ja, super ego. Nic dodać do takiego super ego i iluzji rozwoju duchowego. Jednak tą drogą nie ma możliwości dotrzeć do Ja Ducha.
Ja Duch, to ostatni znany mi etap, to czysty stan Bycia.
Mimo szczerych chęci nie opiszę tego etapu. Na ten moment nie znalazłam takich słów, które choć minimalnie przybliżyłyby ogląd tego stanu.
Wiem jednak, że nim dotarłam do domu : „ Dom”(wcześniejszy artykuł) pozostawić musiałam całkowicie małe ego, Ja Osobowość.
Przyznaję, że robiłam różne próby i podchody, by cokolwiek z ego pozostawić, jednak pozostawałam w miejscu. Jakoś udało mi się zostawić małe ego. Pojawiły się pierwsze oznaki, że już dotarłam do Ja Ducha, wszystko okazało się jasne, proste, wręcz oczywiste.
Istotą energii jest płynąć, więc i można powrócić do stanu wyjściowego i ponownie wspinać się tą drogą - pytanie czy warto? Mam tą uwagę w swych myślach szczególnie w chwilach pokus, gdy emocje się podnoszą poruszane chaotycznymi myślami. To mi pomaga szybko powracać do stanu pokoju z sobą i światem.

Pozdrawiam w Miłości i głębokim szacunku.
Hania