Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radość. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lipca 2011

Rachunek sumienia


Od najmłodszych lat byłam "tresowana" przez społeczeństwo, podobnie jak większość ludzi. Jednym z wielu wątków tej tresury był tzw. "rachunek sumienia" i nie ważne czy była to wersja religijna czy świecka, w jednej i drugiej chodzi o to samo.
Szkodliwość polegała na tym, że "trenerzy" sami nie wiedzieli czym w swej istocie jest sumienie i stosowali ujednoliconą doktrynę pamiętania i wyliczania "grzechów", złych uczynków czy zwykłych błędów ... tylko to było ważne. I tak kodowaliśmy się od najmłodszych lat wszechobecną zaniżoną samoocenę, postawę nieudacznika, który w nocy i po północy wyliczy własne ułomności oraz nie może przypomnieć sobie niczego innego.
Podobno miało to kiedyś dać pozytywne rezultaty..... czekałam wiele lat i zauważyłam, że nic dobrego nie wynika z takiego bicia się w piersi. Przecież nawyk krytykowania siebie i innych jaki nabyliśmy nie jest niczym dobrym.
Tak więc z "dobrego serca moralistów" zostaliśmy wpędzeni w kanał na prawdę trudnych energii.
Dopiero kiedy przekraczałam bramy śmierci zrozumiałam cały ciężar tej przewrotnej moralności. Przy każdej bramie pytano mnie jaką radość wyniosłam z moich doświadczeń życiowych ... przyznam się, że bardzo trudno było coś takiego odszukać po wcześniejszej tresurze.
Tak, nawet nie zdawałam sobie sprawy jak trudno wyciągnąć ze swego wnętrza te okruchy własnej wspaniałości, gdy wszystko zasypane jest poczuciem winy i licznymi błędami z których ono wyrosło ... obiecane dobro odbijało mi się czkawką.
Byłam całkiem bezradna widząc jak dałam się przekonać do bzdur, które zaśmieciły me życie. W momencie ostatecznym dosłownie żaden z mych błędów czy grzechów nie miał znaczenia .... wszechświat już dawno mi to wybaczył. Tylko ja ciągle pamiętałam i niosłam na swych plecach ten zbędny, szkodliwy i całkiem niepotrzebny bagaż, którym odcięłam się od przeżywania radości. To tak jakbym nie żyła... . Najgorsze to była uzyskana świadomość, że nawet tego latami nie widziałam, bo tak zrosłam się z dogmatami wpojonymi w trakcie tresury.
Od tego czasu praktykuję nowy "rachunek sumienia". Początek był trochę kłopotliwy jednak z czasem oczyściłam elementy tresury i przełamałam stare nawyki.
Prastara rada wszelkich mistrzów mówi " chcesz zmienić swe życie - zmień siebie" I to jest dobra rada a ja proponuję sprawdzić jej działanie w swoim życiu.
Prawie wszyscy znamy stary "rachunek sumienia" gdzie trzeba wyliczyć wszelkie złe czyny czy też grzechy. Więc nawykowo skupiamy się na własnych błędach ... i te zapadają w naszą podświadomość, kodując się w pamięci komórkowej jako nasza wola.
Zwróćcie uwagę jak pięknie powtarzają się w naszym życiu te same "grzechy".
Proponuję zacząć praktykować nowy rachunek sumienia.
Codziennie wieczorem, przed zaśnięciem trzeba sobie przypomnieć w ilu sytuacjach doświadczyłam życzliwości, radości, piękna, zachwytu, nawet jeśli byłyby to na początku tylko okruchy. Jednak systematycznie skupiając uwagę na tych jakościach, ze zdziwieniem sprawdzimy jak ich przejawy nasilają się z dnia na dzień.
W ten prosty sposób możemy wyrwać się z pesymizmu i krytykanctwa, które nam nie służą. Możemy nareszcie doświadczać radości życia, bez względu na okoliczności. Na koniec stając u bram życia i śmierci uniknąć zakłopotania jakiego doświadczyłam.

Kochani, bądźcie szczęśliwi.
Hania

wtorek, 3 sierpnia 2010

Dzień i noc naszego istnienia, czyli światło i cień


Wnętrze człowieka obejmuje zarówno światło jak i cień. Te biegunowo różne energie spotykają się w człowieku tworząc jego niepowtarzalność.
Do metamorfozy może dojść jedynie wtedy, gdy te biegunowo różne energie spotykają się.

Jakby nie analizować, do cienia będzie należeć to, co sam uznałeś za cień. Tak samo światło będzie tym, co nazywasz światłem.

Tak więc obok pierwiastka chrystusowego – światło – twoje wnętrze zamieszkuje osobisty, archetypowy antychryst – cień.
Transformacja jest połączeniem dwóch elementów i reakcja nie zajdzie jeśli użyje się tylko jednej składowej. Dopiero uznając w sobie zarówno światło jak i cień, zyskujesz zdolność przeistaczania.
By zaakceptować swe życie, musisz zrozumieć, że ty sam za pomocą własnych wyborów jesteś jego twórcą. Życiowe zadanie polega na dokonywaniu takich wyborów, które umożliwiają ci rozwój i uleczenie. Kiedy to zrozumiesz będziesz gotów zmierzyć się ze swoją ciemnością, a to zapoczątkuje ewolucyjną metamorfozę, podobną do tej jaką w swym kokonie przechodzi gąsienica.
Proces ten ma przechodzić zarówno na poziomie umysłu, emocji i ducha. Warto też zapamiętać, że umysł rządzi ego i z tego powodu proces nie powinien być sterowany przez niego. Najlepiej z pozycji serca obserwować cały proces, jaki toczy się w twoim wnętrzu. Twoim zadaniem jest uleczyć siebie.
Wszystko, co możesz zrobić jako jednostka, to wziąć pełną odpowiedzialność za siebie i życie jakiego doświadczasz, działać uczciwie i zdecydowanie dążyć do własnego indywidualnego uleczenia. Jest to jedna z największych przysług jakie możesz oddać sobie i całej planecie.
Dziel się swoim światłem z innymi i zaniechaj nakłaniania całej ludzkości i każdego człowieka do zmagania się ze swą mroczną naturą. Takie nakłanianie odciągnie cię jedynie od leczenia samego siebie a inni sami, we właściwym im czasie, odnajdą tą drogę.
Gdy skupisz się na odmienianiu innych ludzi, nigdy nie będziesz mógł prawdziwie odmienić siebie. Transformacja ma zawsze początek w tobie, a potem możesz rozpromieniać ja na zewnątrz.
Zmień siebie, a cały świat odpowie ci tym samym
Za każdym razem, gdy wypierasz się swej rzeczywistości ogłaszasz światu : to nie ja, to oni! Mówiąc tak wypierasz się samego siebie. Jeśli raz stawisz czoło ciemnej stronie, to tak rozpoczęty proces dalej potoczy się lawinowo. Nie unikaj go. Jedyne co pozostaje ci do zrobienia, to żyć trwającą chwilą. Nie uciekaj od mrocznych wspomnień przeszłości. Zmierz się z nimi tu i teraz. Z całą odwagą skonfrontuj się z nimi, transformuj , zaprzestań uników i uporu.
Poddaj się życiu. Wszystko, co ci się przydarza jest twoim dziełem.
W każdym doświadczeniu, nawet najbardziej mrocznym, jest ukryta jakaś wartość – znajdź ją i wykorzystaj do własnego rozwoju.
Przybyłeś na Ziemię jako mistrz. Przypomnij sobie własne mistrzostwo i użyj go do umiejętnego wykorzystania mądrości w tym mamiącym, iluzorycznym świecie trzeciej gęstości. Wyrwij się z hipnotycznego snu świata iluzji.
Największe ziemskie wezwanie wiąże się z pokonywaniem czynników rozpraszających uwagę w chaosie i zamieszaniu, które generujemy jako ludzie.
Zaprzestań skupiać uwagę na tym co robią i jak żyją inni – zaprzestań oceniać zewnętrzne warunki. Tak zaprzestaniesz rozpraszać się i możesz całą energię skupić na wnętrzu. A tam ... spotkasz mistrza, którym jesteś.
To nie jest temat do intelektualnych dyskusji – to jest fakt, że w swym Duchu jesteś mistrzem. Gdy pokonasz dualizm i sprawdzisz kim nie jesteś, poznasz tą niezaprzeczalną i cudowną prawdę.
Pozdrawiam z Miłością.
Hania

środa, 14 kwietnia 2010

Przypadek chyba jednak nie istnieje


Kilka dni temu przy okazji szukania zagubionej instrukcji obsługi komputera .... znalazłam notatki, które wiele lat temu poczyniłam doświadczając wiedzy Huny.
Z sentymentem przypomniałam sobie jak przed wielu laty kupiłam książkę prof. Longa i jak zafascynowana zapoznawałam się z systemem lingwistycznym zawierającym w sobie ponadczasowe prawdy o Bogu i funkcjonowaniu świata przez niego stworzonego.

Ta wiedza, to proste zrozumienie tego, jak Polinezyjczycy mogą zachować radość we wszystkim co niesie do nich życie.... wręcz odwrotnie niż w naszej kulturze nastawionej najdelikatniej mówiąc na smutek.
Tak ... ta wiedza w moim doświadczeniu sprawdziła się i to co mi przeszkadzało – odeszło, a wraz z tym moje życie przestawiło się o 180 stopni.
Proszę państwa, Huna jest tak stara jak najstarsze prawdy znane człowiekowi ... i ... tak nowa, jak najnowsze osiągnięcia fizyki kwantowej.
Taaak ... możesz dodać hunę do tego wszystkiego co już wiesz ... i możesz dodać wszystko co wiesz do huny. Huna pomaga w genialnie prosty sposób odkryć do czego na prawdę zdolny jest człowiek.

Podstawową zasadą filozofii huny jest to, że sami tworzymy nasze doświadczenie rzeczywistości poprzez nasze przekonania, interpretacje, czyny, reakcje, myśli i uczucia.

W myśl tej filozofii raczej jesteśmy twórcami i współtwórcami naszej rzeczywistości pospołu z całym wszechświatem. W hunie chodzi o to by być i czynić świadomie.
Poglądem huny jest, że wszystkie systemy, kategorie i klasyfikacje są naszym wynalazkiem oraz, że istnieje możliwość przeklasyfikowania wszystkiego w całkiem odmienny sposób.
Nauki huny mówią, że poza systemem klasyfikacji jest istota ludzka, która dokonuje klasyfikacji oraz pewna podstawowa jedność.
Ta podstawowa jedności to coś, co nazywamy "Bogiem".
W hunie Bóg i Wszechświat - pojęty jako wszystko to, co jest, było i będzie – są jednym i tym samym.
W języku hawajskim słowo, które określa tę odwiecznie nieskończoną obecność, to Kumulipo . Można je tłumaczyć jako „źródło życia” czy też „wielką zagadkę”, ale najistotniejsze jest to, że każda z sylab tego imienia niesie w sobie znaczenie jedności. Wskazuje to na fakt, że unia z tą Tajemnicą jest pożądana i możliwa.
Nie jest przypadkiem, że sylaby słowa huna również oznaczają jedność.

Jest kilka zasad, wskazówek, jakimi kierują się praktycy huny. Są to :

1.Świat jest tym, czym myślisz, że jest. Ta zasada jest korzeniem całej huny. Oznacza ona, że tworzysz swoje doświadczenia przez własne myśli, słowa, czyny, oczekiwania, lęki, osądy, nawyki i schematy. Ta idea zawiera również ideę, że dzięki zmianie w swoim myśleniu możemy zmienić swój świat.

2.Nie ma żadnych ograniczeń. Tak na prawdę nie istnieją żadne granice pomiędzy tobą i twoim ciałem, tobą i innymi ludźmi, tobą a twoim Bogiem. Jakiekolwiek podziały są tylko terminami a używa się ich dla wygody. Innymi słowy, podział jest tylko użyteczną iluzja. Dodatkowym znaczeniem tej zasady jest to, że nie istnieją limity tworzenia. Możesz więc stworzyć w tej czy innej formie wszystko czego zapragniesz, a nawet więcej – i jeśli coś cię ogranicza, to wiedz, że to ty sam się ograniczasz.

3.Energia podąża za uwagą. Myśli, emocje i uczucia, którym się oddajesz – niezależnie czy przywiązujesz do nich uwagę, czy nie – tworzą plany, na podstawie których najbliższe podobne do twojej myśli czy uczucia zjawisko jest wprowadzone do twojego życia. Koncentrowanie swojej uwagi na czymkolwiek tworzy kanał, przez który może nastąpić przepływ energii biologicznej i kosmicznej.

4.Teraz jest chwila mocy. Nie jesteś bezwzględnie związany wydarzeniami z twojej przeszłości, ani też postrzeganiem przyszłości. Masz moc, aby w chwili obecnej zmienić ograniczające cię przekonania i świadomie zasadzić ziarna przyszłości zgodnie z twoją wolą. Zmieniając swoje myśli – zmieniasz doświadczenia; i nie istnieje żadna moc na zewnątrz ciebie zdolna powstrzymać twoje zamiary. Bóg istnieje wewnątrz ciebie. Jesteś wolny w stopniu w jakim zdajesz sobie sprawę i w jakim z tego korzystasz.

5.Miłość jest po to by przynosiła szczęście. Wszechświat w obu swoich aspektach bycia i stawania się istnieje dzięki miłości. Istoty ludzkie, czy zdają sobie z tego sprawę czy nie, istnieją z powodu miłości. Kiedy zaczynają uznawać Miłość są szczęśliwi ze względu na to, kim są, a stają się jeszcze bardziej szczęśliwi ze względu na to, kim się stają. W hunie miłość jest związana z tworzeniem poczucia szczęścia. Nie jest to jedynie efekt uboczny.

6.Cała moc pochodzi z wnętrza. Zrozum i uwierz, że nie ma mocy poza tobą. Moc Boga, czy Wszechświata działa na twoje życzenie, życie i poprzez ciebie. Żadna inna osoba nie ma na twoje życie takiego wpływu jak ty sam, chyba że zdecydujesz oddać całą swoją władzę w czyjeś ręce.

7.Efektywność jest miarą prawdy. W nieskończonym wszechświecie nie może istnieć prawda absolutna. Ta zasada jest pragmatyczna i uczy aby dążyć do celu w najskuteczniejszy sposób, nawet jeśli „fakty” próbują wejść w drogę efektywności. Każda organizacja lub system wiedzy z tego punktu widzenia może okazać się przydatna, a nie rzeczowa. A to dla tego, że jakakolwiek inna organizacja posiadająca taką samą wiedzę może być użyta do osiągnięcia innych celów. Mówiąc prościej, wszystkie systemy są arbitralne, więc używaj tego, który działa najlepiej.


Wszystkie techniki używane w hunie opierają się na zastosowaniu tych zasad. Kiedy już poznasz wszystkie zasady, będziesz w stanie zrozumieć prawdziwą naturę wszystkich technik i tworzyć swoje własne. Huna opiera się na zasadach a nie technikach. Kiedy jest potrzebne rozwiązanie, to po prostu wyszukujemy i używamy najprostszej techniki, która spełni cel. Właśnie dla tego jest ona tak użyteczna dla rozwoju duchowego.

Tak więc huna daje do twoich rąk i twego użytku narzędzia mające ci pomóc w twoim rozwoju. Używaj ich, wprowadzaj zawarte w niej idee do swojego życia i doświadczaj radości. Niech ci towarzyszą zwodniczo proste reguły :

błogosław chwilę obecną
ufaj sobie
oczekuj najlepszego

Wraz ze wzrostem zrozumienia mocy, która kryje się za tymi prostymi stwierdzeniami będziesz stawał się co raz bardziej zdolny do tworzenia swego własnego szczęścia i kierowania własnym przeznaczeniem.
Aloa

Poznaj swoją moc radości. Z mego serca do twego.
Hania