Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 stycznia 2011

EWOLUCJA - nie mylić z koncepcją Darwina


Seria: Era Wodnika

Ukochani, jako nieśmiertelne dusze przeszliśmy prawie wszystkie szczeble ewolucji wraz z całym Wszechświatem. Ten nasz nowy 2011 rok jest dość trudnym egzaminem, bo rozpoczynamy w nim niesamowite przyspieszenie.
Niżej opiszę wszystkie etapy ewolucji, jakie do tej pory cała nasza galaktyka wraz z Ziemią i ludźmi przeszła do obecnej chwili. Oprę się o wiedzę Majów i Kalendarzu TUN, który składa się z 9 poziomów, jak piramida. Podstawa podzielona jest na 13 sekcji. Każde sekcja, to 7 okresów światła w każdym poziomie oraz 6 okresów cienia – na każdym poziomie stworzenia.

Każdy dzień jest okresem oświecenia lub wzrostu świadomości, a każda noc jest okresem zastosowania tej świadomości. Pamiętajmy, że świadomość to nie tylko my ludzie. Świadomość to ten artykuł jaki czytasz, powietrze którym oddychasz, ptak czy drzewo za oknem. Jest to Wszystko, dosłownie całe dzieło stworzenia.

Tak więc na początku, gdy nastąpił Wielki Wybuch 16,4 miliarda lat temu, jeden okres światła czy cienia trwał 1,26 miliardów lat, obecnie (2009 r.) ten okres trwa 360 dni. Tak, tak w tym kalendarzu wszystko działa bardzo precyzyjnie i doskonale dopasowuje się do osobistego kalendarza co 52 obroty.
To co jest niesamowite, to to, że czas jest cały czas taki sam, a przyspieszenie dotyczy tylko świadomości.
Takim ogromnym przyspieszeniem nacechowany jest piąty dzień, wnosi nowe idee i inspiracje. Z kolei 5 noc manifestuje jak to przebiega w doświadczeniu. Poniżej opisuję co dane okresy wnosiły w nasze życie ewolucyjne począwszy od wielkiego wybuchu do obecnych czasów.Opracowanie powstało w oparciu o wykład Ian Xel Jungold. Zainteresowanych odsyłam do jego strony www.mayanmajix.com



Zaczynamy :
  • Cykl komórkowy- około 5 miliardów lat temu (5 dzień) został uformowany System Słoneczny, przez piątą noc trwało aplikowanie wszystkich zmian, to okres bombardowania planet meteorytami (akcja - reakcja).
  • Cykl Ssaków – około 820 mln. lat temu, życie wyszło z oceanów na ląd, to był piąty dzień, a w piątej nocy całe to życie wyginęło i wszystko musiało ewoluować od nowa. Tu uformowało się stado (budzenie - odzew).
  • Cykl Rodzinny – tu mamy tylko przypuszczenie, że miało miejsce widzenie w kolorze u ssaków i prawdopodobnie wszystko dobrze poszło, bo istniejemy. Tu powstał indywidualizm w ramach stada (indywidualny odzew).
  • Cykl Plemienny – 2 mln lat odkryto ogień. Pojawia się Astrolopitek, małpa bez ogona. Człekokształtny homo erectus posiadł więc świadomość ognia. Tu też otrzymał narzędzie przetrwania – umysł. Natomiast w 5 nocy nastąpiła epoka lodowcowa (umysł jako narzędzie przetrwania).
  • Cykl Kulturowy – 102 tysięcy lat temu następuje rozwój sztuki jako świadomość przyszłości. Naskalne malowidła mają charakter szamanistyczny, nie faktograficzny. Co dzieje się w 5 nocy? Jest to 32 tysiące lat temu jak wyginął neandertalczyk, z prostej przyczyny. Te tysiące lat wcale się nie rozwijał, nie ewoluował , nie tylko nie miał własnej sztuki, on nie był w stanie wyobrazić sobie przyszłości - więc musiał wyginąć (przyczyny).
  • Cykl Narodowy rozpoczyna się 3 115 lat temu. Tu zaczynają się formować państwa jak Egipt. Piątego dnia w 40 r.n.e. Na Ziemi pojawia się Jezus z najważniejszym przesłaniem : wszyscy jesteście synami i córkami Boga i nikt nie ma prawa stać między wami a nim i mówić za was. Żaden król, kapłan ani zarządca. NIKT nie ma prawa zająć miejsca pomiędzy tobą a Bogiem. Owocem tej świadomości jest to, że piątej nocy (413) upada Rzym. Tak więc zaaplikowanie informacji Jezusa podkopało autorytet Rzymu i zakwestionowało boskość jego władcy (prawo).
  • Cykl Planetarny – zaczyna się od 1755 r.n.e. Rewolucją przemysłową. Piąty dzień, to około roku 1913 kiedy uznano słynne E = mc kwadrat. W 1924 r pan Hubble odkrywa, że żyjemy w nieskończonym wszechświecie i w nim absolutnie wszystko jest możliwe. Natomiast piąta noc przynosi 1932 r drugą wojnę światową jako część naszej świadomości. Jednak sprawy ulegają poprawie... mimo całego okrucieństwa nie wyginęło 97% populacji życia jak w cyklu ssaków. Wielu z nas urodziła się w tym cyklu, kiedy to jeden dzień trwał 19,7 lat, z tego powodu tu zauważono konflikt pokoleń (siła).
  • Cykl Galaktyczny – rozpoczął się w 1992 roku. Tak, tak żyjemy w świadomości galaktycznej, gdzie jeden dzień trwa już tylko 360 naszych dni. Takim przełomem tego czasu to www czyli internet i zachwyt tymi cudami techniki. Piąta noc, to podkopanie tego zachwytu 05.01.1999 kiedy to pluskwa milenijna Y2K pokazuje jak cała ewolucja upada. Udało się to przeżyć. Teraz będziemy wkraczać na ostatni stopień (etyka).
  • Cykl Uniwersalnej Świadomości – to ostatni cykl Kalendarzy Majów. Zacznie się 10 lutego 2011 roku, to naprawdę blisko. Na nauczenie się współtworzenia mamy już niewiele czasu, bo ten cykl ma zakończyć się 28.10.2011 roku, a każdy dzień i każda noc ma trwać tylko 20 naszych dni (współtworzenie).

Tak więc zakończyliśmy wędrówkę po kalendarzu TUN i niedługo będziemy świadkami końca kalendarzy, nałożenia się wszystkich zawartych w nich cyklów. Daty podawane w tym opracowaniu mogą być nieco inne, różniące się w dniach i miesiącach, bo tak na prawdę człowiek dokładnego dnia i godziny z jego własnych uwarunkowań znać nie może.

Tak sobie myślę, że po prostu kalendarz przestanie być potrzebny gdy powrócimy do Źródła, z którego to wszystko wypłynęło. Możemy pogdybać i możliwe, że kolejny wielki wybuch uruchomi ponownie nowy kalendarz świadomości. Któż to może wiedzieć?

Ta wiedza jest pobrana ze starożytnych opracowań a jednak aktualna jak dzień dzisiejszy. Warto zapoznać się z tymi cyklami, by uświadomić sobie fakt, że na prawdę niewiele czasu zostało na uporządkowanie swego świata i... tak na prawdę nikt, dosłownie nikt tego porządku za ciebie nie zrobi.

Miłość i Szacunek wszystkim.
Hania

piątek, 22 października 2010

Zaczynamy nową grę


Z serii: Era Wodnika


Era Wodnika– jedna z dwunastu epok astrologicznych. Jest to epoka poprzedzająca Erę Koziorożca i następująca po Erze Ryb. Według astrologów jest to obecna epoka lub następna, która nadejdzie. Ery mają związek z duchowym rozwojem ludzkości. Posiadają charakter cykliczny i powtarzają się mniej więcej co 2150 lat.
Tyle można wyczytać w Wikipedii.
Co właściwie to oznacza dla nas, współcześnie żyjących?
Może zacznę od najstarszych dziejów. Od zarania życia człowieka bardzo ważna była astronomia, w której poszczególne planety jak i cały Zodiak przypisane miał określone energie, którymi ludzie posługiwali się w swojej grze zwanej życie. Takim językiem przekazano nam najstarszą prawdę, jednak dopiero w obecnym czasie pojawili się naukowcy, którzy potrafili zrozumieć, w jakiejś części, ten język metafor.
Właśnie w astrologii zakończyliśmy swoją grę w Erze Ryb. Przypomnę czym ta epoka się charakteryzowała.

Pora dnia odpowiadająca Rybom to przedświt, czyli szarówka nad ranem; jest to czas, kiedy stare się skończyło, a nowe jeszcze nie zaczęło, czas pośredni, kiedy rzeczy tracą swoje kontury, jedne giną, znikają, inne ledwo powstają.
Miejsca w terenie odpowiadające znakowi Ryb to takie, gdzie żywioły mieszają się, gdzie łatwo jest się zagubić, gdzie rzeczy tracą swoją formę i barwę, czyli przede wszystkim bagna. Dalej : pasy ziemi nad morzem zalewane przez przypływ, ujścia rzek, podmokłe, mało dostępne doliny; miejsca mgliste, zasnute chmurami; wilgotne lasy o gąbczastym poszyciu.
W świecie ludzi głównymi rybimi cnotami są zdolność do poświęceń, do ofiarowania siebie drugiemu człowiekowi (lub na rzecz idei); współczucie.
Jako ludzkość doświadczyliśmy pod koniec tej ery również zagubienia, życia dogmatami i skrajnych egotycznych postaw wobec siebie nawzajem jak i wobec naszej planety.

Teraz nastąpiły zmiany energetyczne na Ziemi, w naszym układzie planetarnym oraz galaktycznym. Te zmiany wymuszają na człowieku konieczność dostosowania się czyli inaczej mówiąc zrezygnowania ze starych idei i paradygmatów, którymi kierowaliśmy się przez wiele pokoleń. Trzeba przyznać, że jest to dość bolesny proces dla rozpasanego ludzkiego ego. Zobaczmy jakimi cechami ma się charakteryzować nowa era wodnika.

W zodiaku Wodnik należy do żywiołu Powietrza, co oznacza, że w astrologicznych interpretacjach należy ten symbol kojarzyć z intelektem, wiedzą i rozumem. Wodnik oznacza bowiem rozum wyzwolony, czyli nie skrępowany względem na tradycje, obyczaj i użyteczność.
Wodniki jako obywatele żywiołu Powietrza są bystre, rozgarnięte, czujne - czyli po prostu inteligentne. Jest to inteligencja szczególna. Kiedy na coś patrzą i badają od razu dostrzegają coś, czego inni nie zauważyli, inaczej mówiąc mają dar oryginalnego widzenia. Przypominają tym trochę Panny, które widzą od razu wszystkie błędy oraz Skorpiony, które niezawodnie dostrzegają to, co ktoś inny chciał ukryć. Dlatego Panny nadają się na kontrolerów, Skorpiony na detektywów a Wodniki na odkrywców.
Wodniki potrafią też skupić się i logicznie myśleć tam, gdzie inni głupieją : z powodu hałasu, burzy, pośpiechu, tłoku, czyjegoś gadania - na takie przeszkody Wodniki ze wszystkich znaków są najbardziej odporne i dzięki temu często robią kariery. Wodniki wreszcie pociąga wszystko to, co nowe, nie odkryte, dalekie, egzotyczne, wyjątkowe, dostępne nielicznym.

Jak wynika z tej charakterystyki, chcąc dostosować się do obecnych uwarunkowań energetycznych naszej planety i kosmosu, mamy wyswobodzić się z lęku i strachu, zrezygnować z utajniania prawdy i odstąpić od ocen. Do tego pilnym zadaniem staje się połączenie serca z rozumem tak, by uzyskać dostęp do własnej intuicji cechującej się wyższą inteligencją.
W ten nowy czas wchodzimy wszyscy, kolektywnie i dopiero poznajemy tą nową grę. Jasno z tego wynika, że nikt nie wie nic lepiej i nie ma jedynej prawdy, guru czy autorytetu. Co więc nam pozostaje?
Ano dzielenie się własnymi odkryciami, które napływają do nas dzięki osobistym doświadczeniom.
Ten artykuł jest pierwszym z serii: Era Wodnika. W tej serii chcę z Państwem podzielić się moimi doświadczeniami nowej gry w życie. Chcę też prosić czytelników, by w komentarzach dzielili się swoim doświadczeniem. W ten sposób mamy szansę stać się ludźmi ery wodnika i wspólnie poznawać te całkiem nowe możliwości, jakie są nam oferowane przez Istotę Najwyższą, wspierane przez całe hierarchie Istot Światła zawsze gotowe służyć nam pomocą.

Życzę nam wszystkim wiele radości z odkrywania nowych możliwości.

Z mojego serca do twego
Hania

niedziela, 22 sierpnia 2010

Poza materię i umysł, do świadomości


Z pasją zapoznaję się z wiedzą starożytną. Budzą we mnie szacunek teksty pozostawione przez naukowców i kapłanów (tak kiedyś łączono te funkcje) starożytnych cywilizacji Sumerów, Egipcjan i innych nacji bliskowschodnich. Wiedza przekazana w tych tekstach w jakimś momencie zaginęła do tego stopnia, że nawet zapomniano o tym, że Ziemia jest okrągła. Ta ciemna strona nauki trwała bardzo długo i dopiero pod koniec XX wieku pojawili się ludzie, którzy mieli odwagę kwestionować starą wiedzę i stawiać dobre pytania.
Już w czasach przed potopem znana była o fizyce, chemii i metalurgii,geografii, geologii, matematyki i geometrii, czyli to co współcześnie nazywamy naukami ścisłymi. Do tego znajomość biologii, genetyki, ewolucji stała na znacznie wyższym poziomie niż dziś.
Współcześni naukowcy mają już liderów, którzy nie szczędząc wysiłków odkrywają tą starożytną wiedzę, przekładają na język współczesny i z dużym sukcesem wykorzystują do wzrostu nie tylko materialistycznego ale również moralno filozoficznego.

Max Planck powiedział coś takiego :
" Cała materia zawdzięcza swoje źródło i istnienie jedynie skuteczności tej mocy, która wprawia cząsteczki atomu w wibracje i utrzymuje ten najdrobniejszy układ słoneczny atomu razem.
Zmuszeni jesteśmy zakładać istnienie świadomego, inteligentnego umysłu ukrytego za tą siłą.
Umysł ten jest matrycą całej materii "

Wynika z tego jasno, że cała fizyczna materia, wszystko dookoła nas, to rezultat określonej częstotliwości. Oznacza to również, ze jeśli uznasz daną częstotliwość, struktura samej materii ulegnie przeistoczeniu. Ten samowystarczalny system jest hologramem a nawet super hologramem, często zwany Matrix.
Wszystko wewnątrz jest ekspresją tego hologramu. Każda część tego holograficznego obrazu tworzy mini strukturę wersji całości. Jest to coś jakby wzajemnie spleciona rzeczywistość. Patrząc na jedną cząstkę, jesteś w stanie dowiedzieć się rzeczy na temat pozostałych, jakby całość bytu mieściła się w jednym okruchu.
Nie możemy określić gdzie znajduje się jedna cząstka, ponieważ jest ona zawsze odbiciem wszystkich.
W hologramie cały wzór jest pełny i kompletny sam w sobie.
Po wyodrębnieniu nawet jednej małej porcji całości i przyjrzeniu się jej z bliska, dostrzeżemy, że cały wzór zaczyna powtarzać się w kółko. Jeśli w którymkolwiek miejscu tego wzoru zmienimy jeden mały aspekt, któregokolwiek z tych mini hologramów - zmiana ta odzwierciedli się w całym układzie.
Taki przebieg kreacji znali już Sumerowie, najstarsza cywilizacja - współczesna fizyka i matematyka dopiero teraz to potwierdza (!)
Materia nie istnieje.
Istnienie materii jest tylko odbiciem faktu, że substancją Wszechświata jest świadomość.
Nasze, jeszcze do dziś, przekonanie, że substancją Wszechświata jest materia - prowadzi do czegoś co nazywam dychotomią chciwości i strachu.
Kiedy ludzie w cichej desperacji zaczynają gromadzić tyle materialnego dobytku lub innych bogactw ile to możliwe (ze strachu, że zabraknie czegoś) .... generują właśnie cywilizację strachu i chciwości. W realiach kiedy docierasz do tego, że substancją Wszechświata jest świadomość, samo twoje postępowanie staje się cenniejsze ...
Co jest istotą strachu? Można powiedzieć, że strach jest bardzo wolnym, "gęstym, wręcz lepkim" stanem wibracji. Tak więc jeśli pozwolimy sobie przyjąć fundowany przez obecne społeczeństwo strach - żyjemy stresem i obawami o dzień jutrzejszy ... poczuciem winy za dni wczorajsze ... i zapominamy o chwili obecnej - tym bardziej pozwalamy sobie zagłębiać się w ten wolny, gęsty i lepki stan strachu.
Jak z tego wynika, powinniśmy być bardzo ostrożni w związku z tym w co wierzymy. Wystarczy uwierzyć, że świat jest zły i groźny i taką pomagasz kreować rzeczywistość.
Tak, tak, w rzeczywistości zbudowanej przez myśli (świadomie skierowaną uwagę), każda nasza myśl pomaga budować lub burzyć rzeczywistość jakiej doświadczasz. Myśl można porównać do pająka, który ciągnie nić w pajęczynie - a ta rozrasta się i rozrasta ...
Kluczem jest informacja - można powiedzieć, że informacja to "Matrix" tworzący ten nasz iluzoryczny świat.
Informacja tworzy fraktale. Kiedy napływ informacji wzrasta, automatycznie zwiększa się przyrost fraktali. Matematycznie mówiąc fraktale stanowią funkcje, których nieprzewidywalność w miarę postępu stale wzrasta.
Jak zagłębisz się w fraktale i teorię chaosu, to patrząc pod tym kątem na społeczeństwo dostrzeżesz w tym ziarenko prawdy. Kiedy system zaczyna tracić swą stabilność występują w nim "przypadkowe" przesunięcia, które zaczynają organizować się w bardziej złożone struktury.
Na płaszczyźnie subatomowej rzeczywistość reaguje w korelacji z oczekiwaniami obserwatora. A wszystko we Wszechświecie składa się z subatomowych cząstek - łącznie z Tobą i ze mną. Tak więc staje się jasne jak to identyczne doświadczenie jednego doprowadzi do sukcesu, a drugiego do totalnej klapy - w zależności od osobistych przekonań.
Świadomość całej ludzkości mieści się w polach. Pola są fluktuacjami energii i informacji w bezkresnej przestrzeni potencjalnej próżni. Jeśli zmienisz pole, w którym znajduje się dany atom, zmieniasz ten atom. A my jesteśmy zbudowani właśnie z atomów !!! W tym tkwi łatwość zmiany swego losu, jednak nie przeznaczenia.
Więc samym doznawaniem uczuć i emocji w sercu, wpływamy na zmiany tego pola - pola, które spaja całą materię, z której stworzone jest wszystko - dosłownie modyfikując fizyczną rzeczywistość.
Kiedy już określisz rzeczywistość, w której żyjesz i ustalisz naturę tego czym jest fizyczne ciało (biologiczny komputer) oraz naturę tego czym jesteśmy my (świadomością) ... i zaczniesz badać prawdziwą strukturę świata (jak on działa, czemu robię to czy tamto ???) w pewnym momencie odkryjesz przebłysk olśnienia dlaczego świat jest uformowany w taki właśnie sposób.
Ponieważ ... niby widzisz jakiś tam świat, a tak nie jest... Widzisz jedynie wąziutki zakres częstotliwości w nieskończonym polu energii, nieskończonej ilości pasm częstotliwości.
To można porównać do holograficznego kanału telewizji.
To manifestacje świadomości są odpowiedzialne za tworzenie cegiełek, z których zbudowany jest Wszechświat jaki widzisz. Sam akt naszej obserwacji świata wokół jest odpowiedzialny za jego współtworzenie.
Być może, że bez obecności człowieka cały Wszechświat byłby tylko polem potencjałów, z których nie powstałby nasz doświadczalny "poligon" jakim jest nasza błękitna planeta.
Powodem istnienia tego co doświadczamy jest to, że wszędzie tam, gdzie skierujemy wzrok (skupimy uwagę) - wszędzie gdzie świadomość zamanifestuje jakieś oczekiwanie tego, co mogłoby tam być - sam taki akt będzie aktem twórczym, w procesie którego powstanie coś, co będziemy w stanie dostrzec. Jakby nie patrzyć - posiadamy automatyczny udział w budowie tego Wszechświata.
Świadomość jest językiem programowania dla Wszechświata. My jesteśmy przewodnikami tej świadomości - to nasza rola.
Świadomość przepływa i emanuje poprzez nas. Jesteśmy twórcami, ponieważ na tej planecie to my stanowimy jej przekaźnik. To my transmitujemy tu rzeczywistość, każdy z nas.
Pomyśl co się dzieje, gdy odłączysz mózg i pozwolisz wessać się iluzji głównego nurtu naszych mediów ... . Powinniśmy zrozumieć w jaki sposób możemy być wykorzystywani i do tworzenia jakiej rzeczywistości, skoro współtworzymy tą rzeczywistość. Istnieje taka możliwość jakiejkolwiek manipulacji czy regulacji obrazu naszego świata ... wtedy możemy zacząć współtworzyć cudzą rzeczywistość w miejsce własnej.
Pomyśl co się stanie gdy ludzie zdecydują się , że przejmują teraz kontrolę nad rzeczywistością? Czy jesteś gotów przyjąć odpowiedzialność? Przejąć kontrolę z poziomu kwantowego w górę, z poziomu molekularnego w górę ... to działa.
Jedną z rzeczy, która wprawia to wszystko w ruch jest coś, co można określić jako rodzaj systemu operacyjnego. A jak wiadomo taki system może być atakowany wirusami czy spamem, a w przypadku ludzi może być hackowany przy użyciu słów.
Jest o czym pomyśleć.
I tak to jest kochani.
Hania

środa, 14 lipca 2010

Żyć, czy udawać, że żyję - oto jest pytanie


Żyć czy udawać, że żyję - oto jest pytanie.

Większość ludzi, jak w hipnotycznym śnie, wierzy w swoją fizyczność " ja i moje". To z kolei sprawia, że cały otaczający świat materialny widzą i odczuwają jako oddzielony od siebie. To przebiega nawykowo ... to jest kamień, to jest drzewo, to jest pies, to moje ciało czyli ja, a to biologia drugiego człowieka - to już ktoś inny. Nawet nie zauważają, ze poszczególne formy są z tego samego, z esencji życia czy jakkolwiek chcesz nazwać tą podstawową energię.
Takie dualne myślenie to pułapka iluzji, która tworzy iluzję rzeczywistości. Tego się nie da intelektualnie poznać, wytłumaczyć ... do tego trzeba dojść krok po kroku samemu. Wprawdzie pomocnych wskazówek jest na ten moment na prawdę dużo i można nawet je wszystkie poznać intelektualnie ... to jednak nie sprawi, że przebudzimy się.
Jesteśmy wręcz uzależnieni od fizyczności i aby się wyrwać z iluzji trzeba trochę pomocować się z przyjętymi różnego rodzaju przekonaniami oraz przejąć pełną odpowiedzialność za własne życie.
Jak się za to zabrać?
Bardzo prosto. Kwestionuj dobrym pytaniem wszelkie "prawdy objawione". Pytaj siebie: dlaczego wierzę, że to jest prawda? Nie bój się tego co odkryjesz.
W Tobie, w Twoim wnętrzu, jest cała prawda. Zamknąłeś ją i zapomniałeś, że tam jest - tak Ci kazano uczynić. A Ty całe swoje życie, będąc potężnym słoniem udajesz maciupką mrówkę, a skutki obserwujesz we własnym życiu. Zapewne przyznasz mi rację, że - gdzieś w głębi - kołacze się przeświadczenie, że to erzac a nie życie.
Weź takie powalające stwierdzenie i zastanów się dlaczego musisz płacić komuś rachunki za życie na planecie, na której się urodziłeś. Zastanów się ... przecież wszyscy jesteśmy na tej planecie gośćmi a naszym gospodarzem jest Ziemia. Wcześniej czy później dojdziesz do wniosku, że jesteś zniewolony....
A przecież jesteś potężną, wolną i nieśmiertelną istotą duchową przebraną w ten biologiczny skafander. Zapomniałeś, po prostu o tym zapomniałeś.
Patrzysz na rzeczywistość i jej nie widzisz. Widzisz tylko własne wyobrażenia o tej rzeczywistości ... i jeszcze się spierasz o swoją "prawdę" i nawet tego nie widzisz, że wycinek tego co myślisz jest tylko maciupeńkim wycinkiem Prawdy.
Tak kochani, to wymaga odwagi, determinacji i konsekwentnej pracy z sobą samym by wznieść się do obiektywizmu, to znaczy dobrowolnie przyjrzeć się samemu sobie - bez oceny. Konsekwencją jest wzięcie odpowiedzialności za siebie i własne życie. Koniec spychówy na innych ludzi i na okoliczności.
Ci inni, to Twoja własna inna wersja. A okoliczności są zawsze takie, jak Twoje wewnętrzne życie. Możesz to sprawdzić - to działa.
Większość z nas czeka na jakiś cud, że pewnego dnia obudzą się w lepszym świecie ... nic z tego, to tak nie działa, nikt za Ciebie nie zrobi tego porządku.
Każda istota ludzka ma za zadanie odkryć prawdę o tym kim jest, nie wystarcz że powiem : jesteś boską istotą wręcz z rodu królewskiego. Sam masz się o tym dowiedzieć. Wtedy zaczną się zmiany, najpierw w relacjach międzyludzkich i następnie rozprzestrzenią się na całą planetę. Jednak pamiętaj, że zmiana zawsze zaczyna się od pojedynczej osoby, więc zaprzestań oszukiwać siebie, że nie masz wpływu na okoliczności, w których żyjesz.
Te niechciane okoliczności mogą istnieć tylko dla tego, że są wspierane przez ludzi takich jak Ty. Wiesz jak to jest z budowlą, czasem wystarczy wyjąć jedną cegłę by runęła cała ściana ... możesz tą cegłą być właśnie Ty.
Zauważ, że żyjemy w cywilizacji rządzonej strachem. Począwszy od rodziny poprzez kościoły do rządów władzy świeckiej, nie wyłączają z tego nawet naukowców. Nikomu z tych "elit" nie zależy na Tobie i Twoim szczęściu. Ich zadaniem jest nie dopuścić do Twojego przebudzenia, bo za Twoim przykładem mogą pójść inni a to dla "elit" jest groźne. Wtedy te "elity" pękną, runą a ich twórcy będą już niepotrzebni.
Możesz śmiało odrzucić wiarę w "grzech" bo coś takiego nie istnieje. Owszem zrobiłeś wiele pomyłek i błędów, tak się uczyłeś - to jednak możesz naprawić czy wybaczyć. Natomiast "grzech" jest świadomym trzymaniem ludzi na klęczkach - z tej pozycji nie mogą w pełni szacunku do siebie i innych działać.
Jest i inne słynne powiedzenie "podatki trzeba płacić". Pytam kto każe nam płacić podatki i kto z tego korzysta? - na pewno nie całe społeczeństwo. Często pytam : co dzieje się z pieniędzmi z VAT? Przecież wszyscy nieuchronnie płacimy ten haracz i to od oseska po umierającego starca - co dzieje się z tymi pieniędzmi? to wielka tajemnica i nikt nie udzielił mi sensownej odpowiedzi a właściwie, to żadnej odpowiedzi nie otrzymałam.
Inną ważną sprawą jest zaprzestanie ocen, ze coś jest dobre lub złe. Nie ma znaczenia czy coś chwalisz czy ganisz, za to ma znaczenie na co kierujesz swoją uwagę, bo Twoja energia płynie tam gdzie kierujesz swoją uwagę i wzmacnia to.
Tak więc problem znika tylko wtedy, gdy go ignorujesz, nie dajesz mu swojej uwagi a co za tym idzie nie karmisz go własną energią.
I jeszcze jedno.
Zacznijmy przekazywać naszym dzieciom całą wiedzę jaką sami mamy. Nie oceniajmy tego czy dziecko to zrozumie, czy nie, potraktujmy to jak siew ziarna. Po prostu mówmy im wszystko, bez sprawdzania co z tego zrozumieli. Ta wiedza zasiana w naszych dzieciach we właściwym czasie wyda owoce. Tak kochani całą wiedzę przekażmy młodemu pokoleniu tak, by było mądrzejsze od rodziców !!!
To jest droga postępu.
Pamiętajcie, że tajemnica rodzi strach, a strach jest siłą napędową obecnie przemijającej cywilizacji.
Kochani, to o czym wspomniałam w tym artykule to nie są truizmy, są to propozycję do nowego myślenia i doświadczania. O tym trzeba rozmawiać w co raz szerszych kręgach ... tak będzie poszerzać się myślenie konstruktywne, w taki sposób ludzie jeden po drugim dojdą do ukrytej w ich wnętrzach prawdy. Ten proces nazywam duchowością. Znacie powiedzenia, że kropla drąży skałę. Kochani, z serca zachęcam, bądź i Ty tą kroplą dla siebie samego i dla innych, która drąży skałę ignorancji.
I pamiętaj, to Ty jesteś wspaniałą i potężną istotą duchową, ubraną w biologiczny skafander. I jakby ten skafander nie był fantastyczny, to Ty go używasz, Ty nim nie jesteś.
Tak więc od Ciebie zależy jak pokieruje się Życie na naszej planecie. Jak myślisz, co wybierzemy kolektywnie dla naszej Ziemi : metaforyczny raj czy piekło?
O tym na prawdę warto pomyśleć.
Pozdrawiam w miłości mego serca do Twego
Hania

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Mówić, nie mówić - oto jest pytanie.


Niedawno opublikowałam artykuły o stwórczej mocy umysłu. W tym artykule chcę przekazać kilka słów o wiedzy na temat energii słów.
We współczesnym świecie ciągle potykamy się o własne dzieła zbudowane ze zniekształconego pojmowania słów.
Jak i dla czego tak się dzieje?
Wynika to chyba ze zniekształconego przekonania, że wypowiadane słowa nie mają głębszego znaczenia. Właśnie to fałszywe przekonanie robi nam najwięcej życiowych przykrości.
Może zacznę od tego czym energetycznie są słowa.
Słowo składa się z symboli określonych liter, które jako symbol wyrażają określone energie oraz ich częstotliwość. Każda litera w alfabecie, to nic innego jak stojąca za tym symbolem ściśle określona energia i łącząc poszczególne litery w słowa, a także w zdania, tworzy coś na wzór projektu. Jeszcze tego projektu nie widać na planie fizycznym, jednak jest już działającym i przygotowującym nam doświadczenie zgodne z zawartymi w słowach energiami.

Każde nasze słowo posiada pewną wibrację i każde słowo jest zabarwione przez nasz stan świadomości.

Weźmy na przykład słowo : dziękuje. W zależności od mego wewnętrznego stanu może oznaczać radość i wdzięczność, jednak przeciwny biegun tej energii to negacja pełna złośliwości. I tak jest z każdym wypowiadanym słowem.
Wystarczy obserwować by zauważyć te różnice ... tylko ilu ludzi zwraca na to uwagę??? Ilu z pośród nas słucha co mówią inni i co sami wypowiadają??? Niewielu, choć wszyscy są do tego zdatni i mają własne doświadczenia kiedy to jakieś słowa raniły gorzej niż broń.
Jak zaczniemy obserwować słowa ... to możemy zobaczyć poprzez te słowa, które wymawiamy, naszą wewnętrzną istotę.
Na podstawie tego co mówimy i jak to mówimy możemy dowiedzieć się o sobie i innych praktycznie wszystkiego. Wibracje naszego głosu całkowicie oddają poziom rozwoju naszej świadomości. Nasze słowa natomiast posłusznie odzwierciedlają stan naszych czterech niższych ciał.
Jak myślisz: truizm czy prawda? Hmmm otóż nie wystarczy tego rozważyć w umyśle, tu trzeba tego doświadczyć.
Czy się z tym zgadzasz, czy też nie - zmiany w znanym nam kosmosie następują lawinowo, co każdy własnymi oczyma obserwuje również tu, na Ziemi. Jest oczywistym, że widzieć to jedno - a rozumnie pojąć i wyciągnąć wnioski, to drugie. O tym nie będę się rozpisywać, natomiast zachęcam do obejrzenia świetnego wykładu Melchizedeka . On to zadanie wykonał na praktycznie przyswajalnym poziomie.
Oto link do rekomendowanego wykładu : The Maya Of Eternal Time - 2012 and beyond (z polskimi napisami)
Tak więc kochani nie ma innej rady, żeby wznieść się na następny poziom świadomości bez wysiłku własnej duszy. Jeśli tego nie dokonamy, to będziemy skazani na błądzenie po iluzji (wybierzemy los Syzyfa). Tylko nasza wewnęrzna harmonia z własnym boskim rdzeniem może nas wyprowadzić z ewolucyjnego impasu. Żadne zewnętrzne sposoby (przykładowo ani nauka, ani religia, ani guru...) nie są nam w stanie pomóc. Droga serca jedynie jest skuteczna.
Wyjście na inny poziom rozumienia sytuacji jaka zasiniała do około nas - oznacza dojść do uświadomienia sobie, że tę sytuację stworzyliśmy sobie sami, nikt inny. Przecież cała nasza twórczość przebiegała i nadal przebiega właśnie poprzez wypowiadane słowa, które nas zachłysnęły i przez których działanie stale popełniamy jeden nieprzemyślany czyn po drugim... ciągle kręcimy się w kole samsary.
Trzeba sobie uświadomić, że iluzja powraca do nas tą samą stroną, która współbrzmi z naszymi przeszłymi czynami, wyborami i z obecną świadomą decyzją.
" Co zasiejesz, to i zbierzesz "
I tak to jest kochani... chcesz jeść czereśnie ze swego sadu, to posadź drzewo czereśni a nie jabłoni czy gruszy.

W miłości mego serca do Twego.
Hania

wtorek, 18 maja 2010

Chcę szczęścia i spełnienia


Chcę szczęścia i spełnienia

Jaką obrać drogę : drogę serca czy drogę rozumu.

Ogólna metoda duchowa utrzymywana jest w tonie „słuchaj serca, odrzuć umysł” Zastanówmy się zatem czy jest to słuszne i korzystne?

Człowiek jako całość jest to jedno pole energii, które wibruje w przestrzeni. Istota ludzka jest wachlarzem różnych wibracji, tu nie ma podziału na umysł i nie - umysł. Nie ma nawet rozdzielenia na umysł, ciało, duszę czy serce. Jest istota ludzka. Wśród różnych wibracji człowieka jest też wibracja tego, co zostało nazwane umysłem.

Pole mentalne człowieka jest pewną częstotliwością energii, która wchodzi w całość istoty ludzkiej. Jest to część całości. Pole to w porównaniu do energii uczuć ma wyższe wibracje. Jest to piękny twór w przestrzeni, bardzo jasny o przejrzystej formie choć nie tak kolorowy i silny jak ruch energii uczuć czyli serca. Pole mentalne człowieka jest większe od postaci fizycznej i zawiera w sobie wszystkie ciała personalne. Manifestacją fizyczną, łączącą człowieka z polem mentalnym jest umysł.
Pojawia się doświadczenie myśli i to co zwiemy rozumieniem czyli postrzeganiem myślokształtu z obserwacji planu mentalnego. Powstaje w umyśle obraz, a to co widzimy zależy od rozumienia tego co się widzi. Obraz ten jest plastyczny i może być swobodnie przekształcany. W polu mentalnym tworzą się też odpowiedniki pola emocjonalnego, uczuciowego.
Tak można zrozumieć uczucie i emocje. Jeśli są one poznane i zrozumiane stają się przyjaciółmi, gdy nie rozumiemy ich i wypieramy najczęściej utrudniają nam życie. Im bardzie człowiek rozumie, tym bardziej akceptuje. Jest to naturalny proces.

Myślenie czyli umiejętność tworzenia myślokształtów może stać się błogosławieństwem lub przekleństwem, w zależności od tego jak tworzymy i do czego nam to służy.

Przeciętny człowiek nie rozumie własnych uczuć i emocji, nie postrzega ich jasno. Zresztą z rozumieniem otaczającego świata jest podobnie. Nie zagłębia się więc i nie rozumie odpowiedzi na pytanie czym to wszystko jest, jakie są przyczyny, jaki wgląd i skutki?
Ludzie coś tam rozumieją, coś przeczuwają, coś wiedzą i wyciągają wnioski, jednak jest to obraz bardzo cząstkowy. W takiej sytuacji podejmowane decyzje nie są optymalne.

Zwrócenie się do własnego czucia też różne daje efekty, bo uczucie warunkowane jest wzorcem podświadomości. Brak rozpoznania naszych uwarunkowań, programów i różnych schematów to efekt nie oczyszczonej podświadomości. Tak więc wybory dokonywane pod wpływem uczuć, emocji i uwarunkowań nie koniecznie muszą być trafne. Warto być świadomym tego.
Słowa mistrzów nawołujące do podążania za uczuciami nie pomogą, gdy uczucia są uwarunkowane negatywnymi wzorcami a podświadomość w chaosie.
Logika doskonale nadaje się do życia w tym świecie więc warto używać umysłu jasno i czysto – do tego został stworzony.
Cały nasz świat jest doskonale logiczny i jasny. Wszystko jest doskonale proste i rządzi się pewnymi prawami. Wystarczy widzieć te prawa i umiejętnie z nich korzystać. Nic więcej i nic mniej.
Najszybszą drogą zrozumienia świata i jego jego prawidłowości jest obserwacja. Wszystko co wychodzi z czystego umysłu jest w harmonii z materią i duchem wszechświata. Bądź więc uważny i bądź w teraz.

Brak emocji i uwarunkowań można nazwać działaniem samego intelektu i umożliwia rozwiązywanie i przekształcanie większości zagadek jakie niesie nam życie. Im człowiek lepiej zna prawidłowości i im lepiej określi siebie, tym lepiej i efektywniej może działać i prowadzić swoją istotę do spełnienia. W taki sposób nawiązuje kontakt z intuicją i rozwija się w jej kierunku.

Intuicja jest różna od podświadomych programów choć odbiór obu jest podobny. Istnieje jednak zasadnicza różnica.
Intuicja to kierunek potrzeb prawdziwego samospełnienia. Programy podświadomości, to zaspokajanie żądz często kosztem osobistego prawdziwego dobra. Intuicja jest jeszcze subtelniejszą energią niż pole mentalne.
O ile decyzje pochodzące z logiki oczyszczonej są trafne, o tyle decyzje biorące się z intuicji są doskonałe.
Rozumienie intuicyjne daje ogromne pole widzenia, wszystko jest jeszcze prostsze i jaśniejsze, niemal oczywiste. Z pozycji intuicji nie trzeba się zastanawiać nad wyborami, nie trzeba analizować logicznie, niemalże natychmiastowo wybierze się najbardziej optymalną opcję. Jest to prowadzenie boskie (wewnętrznego, doskonałego rdzenia). Tak rozumianą intuicję można nazwać głosem serca. Jest to piękne połączenie rozumu i serca na poziomie ponad personalnym. Jest to słuszna droga, która prowadzi do samorealizacji.

Dochodząc do tego momentu zauważamy, że umysł zaczyna współpracować z sercem a uczucia dopełniają logiczne działanie intelektu. Następuje swego rodzaju pełnia.

W tym punkcie istota ludzka rozkwita w pełni działając doskonale w doskonałym świecie.

Tak więc czy droga serca czy umysłu – wybór należy do ciebie. Każda droga ma swój czas i miejsce i może doprowadzić cię do doskonałości.

To ty dokonujesz wyboru jak chcesz tworzyć własną, unikalną drogę – własny wzór poznania tej rzeczywistości. Cokolwiek wybierzesz działaj tak jak uważasz za słuszne na ten moment. Nie bój się popełniać błędów, te zawsze można naprawić. Jednak zmarnotrawionego czasu nie da się dogonić. Czysty umysł prowadzi do szczęśliwości podobnie jak czyste serce.
Korzystaj ze wszystkich znanych narzędzi by osiągnąć to, co chcesz – w taki sposób następuje samorealizacja i nie zapomnij być świadomym.

Pozdrawiam w pełni miłości mego serca.
Hania

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Esencja twórczości czyli energia męska i żeńska


Często wracam myślą do pierwszego opisu stworzenia świata. Opowieść - wielowymiarowa - mówi, że Bóg stworzył świat w sześć dni, a siódmego odpoczywał. Tych sześć dni, to odpowiedniki sześciu ośrodków istnienia. Siódmy dzień jest odpoczynkiem, dotarłeś do domu i odpoczywasz. Acha i jeszcze na koniec stwórca uznał wszystkie swoje dzieła za dobre. Jak rozumiem tą alegorię?
Przez pięć dni Ojciec Niebo we współpracy z Matką Ziemią stwarzał wszystko inne w świecie : materię, zwierzęta, ptaki ; a szóstego dnia stworzył człowieka. W ostatniej chwili, szóstego dnia stworzył kobietę. Jest to bardzo symboliczne, bo powiada, że Bóg stworzył kobietę z mężczyzny. Oznacza to, że kobieta jest ulepszeniem i dopełnieniem mężczyzny. Oznacza też, że razem mogą łatwiej uzyskać pełnię. Jeszcze jednym znaczeniem jest oznajmienie, że powstał świat dualny. I oznacza to też, że człowiek to tak samo mężczyzna jak i kobieta, nikt tu nie jest lepszy czy gorszy.
Kobieta oznacza intuicję, poezję, wyobraźnię. Mężczyzna oznacza wolę, prozę, logikę, rozum. Mężczyzna walczy, zmaga się i usiłuje zdobywać. Kobieta nie walczy, tylko wita, czeka, ulega.
Tak więc mamy energię męską i energię żeńską. Ich zadaniem jest współpraca, by człowiek mógł być twórczy.
Jak przebiega ta twórczość?
Najpierw mamy inspirację, pomysł .... może być nawet już projekt - to domena energii męskiej. Aby ten projekt mógł zaistnieć trzeba znaleźć wykonawcę, który to w doskonały sposób wykona - to jest esencja energii żeńskiej. Tak więc by mogło zamanifestować się dzieło niezbędna jest doskonała i harmonijna współpraca obu tych energii.
Pełnia człowieczeństwa, to połączenie tych dwóch potężnych energii w harmonijną całość.
Ze zrozumieniem tego w świecie przejawionym mamy dość spory kłopot, ponieważ żyjemy na Ziemi, gdzie wszystko jest dualne. Coś na wzór połączenia skrajności. Doba składa się zarówno z dnia jak i z nocy, co wcale nie oznacza że coś jest dobre lub złe. Całe życie jest harmonijnym połączeniem światła i cienia. Zresztą światło i cień to inna metafora energii męskiej i żeńskiej.

Zerknijmy na nasze życie, na planecie Ziemia gdzie wszystko ma swoje przeciwieństwa. Patrząc na toczące się życie z pozycji obserwatora widzimy też dwie skrajności. Z jednej strony wszystko "stoi na głowie" i jest jeden wielki jęk .... natomiast z drugiej strony widać w tym wszystkim logikę i sens. Jak to może być?
A no może, o tym mówią nam starożytni przodkowie we własnym języku ich czasów, wystarczy tylko trochę postarać się zrozumieć ten metaforyczny język.
Ze zdobytej w ten sposób wiedzy zrozumiałam i odczułam pewne prawidłowości, które przekazuję również językiem symboli tyle, że bardziej zrozumiałym współczesnemu człowiekowi.
W różnorodności zjawisk i zdarzeń oraz form życia, każdy człowiek ma nauczyć się rozpoznawać a następnie dzielić i łączyć energie z jakimi się styka.
Cała zabawa z energiami przebiega mentalnie, przez wybór. A wyborów dokonujemy nieustannie, choć większość zapiera się, że to nie prawda. Boją się wziąć odpowiedzialność za swoje myśli, słowa i czyny, wolą znaleźć miliony wymówek, że to nie oni ... to ci inni są "źli" i trzeba ich naprawić ... i tak biegają w swojej karuzeli jak chomik.

Jednak wszystkie uruchomione energie (dosłownie każda myśl, każde słowo) nie znika, tylko mknie poprzez uniwersalny język światów (symbol, dźwięk i inne) do miejsca, które można określić jako kosmiczne lustro czy też świetlistą matkę. Tam te wszystkie energie zgodnie z zawartą w nich symboliką, układają się w określone obrazy i powracają do swego ziemskiego nadawcy w formie doświadczeń.
No a symbol, to symbol, on nie ma miliona wymówek lub tłumaczeń, że miałam na myśli coś innego.
I tak stajemy ponownie wobec doświadczenia i trzeba coś robić, najczęściej reagujemy czyli emocjonalnie i nieświadomie przyjmujemy różne postawy obronne lub zaczepne i .... wszystko toczy się tym samym torem.

Aby wyjść z tego zwariowanego koła samsary niezbędne jest wziąć za siebie odpowiedzialność, trzeba zakwestionować obecny punkt widzenia i sposób postrzegania i tak przygotowani zacząć działać. Inaczej mówiąc zacząć transformować skudłacone energie, wprowadzać równowagę i podjąć bez strachu świadomą twórczość.
Trzeba zrozumieć, że nic w tym świecie nie powstało, nie zostało powołane do życia dopóki współtwórca (jakim jest człowiek) najpierw nie wykreował mentalnego obrazu a następnie użył swych twórczych zdolności, aby posłać go ku Świetlistej Matce, dzięki czemu obraz ten przybrał namacalną formę.
Tak więc tylko łącząc energię męską poprzez świat twórczy z energią żeńską następuje manifestacja formy.
No a jak my we własnym życiu współpracujemy z tymi potężnymi energiami? Na to pytanie każdy człowiek powinien sam sobie odpowiedzieć.
Jeśli reagujemy, to jest to najczęściej powodowane tradycją przenoszoną z pokolenia na pokolenie (od Amazonek przez inkwizytorów do dziś) i powołujemy energie oskarżania, wojowania i jeszcze wiele innych, podobnych na końcu nadając etykietę "dobre" lub "złe" i utrzymujemy to pomieszanie.
Jeśli wznieśliśmy naszą świadomość wtedy działamy, jest to coś innego niż reakcja. Widząc brak równowagi po prostu wkraczamy w zgodzie ze swym wnętrzem i robimy co trzeba bez polemik, dyskusji czy poparcia dowodami lub autorytetami własnych działań. Przy takim podejściu widzimy rzeczy jakimi są i całkiem rezygnujemy z etykiet często nie prawdziwych, wręcz zatęchłych. Nie czekamy, że ktoś przyjdzie i zrobi to za nas. Nie próbujemy zmienić tego, kto zaburzył energie. Jedyne co robimy, to przebywamy w najcenniejszej chwili teraz i działamy odpowiednio do sytuacji, której doświadczamy.
Pozdrawiam w miłości mego serca
Hania

niedziela, 11 kwietnia 2010

Moja aktywność


Moja aktywność
czyli
Gabinet Pod Aniołami

Jakie anioły spotykamy na swojej ziemskiej wędrówce? Każdy człowiek ma zindywidualizowane pojęcie na temat aniołów. Najczęściej kojarzymy z istotą bezcielesną ze skrzydłami, czasem jako wiry bajecznie kolorowej energii itp. itd. Niezwykle rzadko widzimy anioła w człowieku, szczególnie gdy jego zachowanie jest nam niewygodne. Anioły nieustannie prowadzą nas przez życie i to różnymi drogami. Uczę tych dróg, które sama poznałam poprzez kursy i seminaria : reiki, wybaczania,uzdrawiania, runy, aspektologia i inne.
Dla mnie Anioł to emanacja samego stwórcy. Dla ludzkich oczu przyjmuje często nieoczekiwane formy materialne. To może być cudowna roślina, zabawne zwierzę lub inny człowiek. Zawsze przekazuje bezwarunkową miłość i jest rzetelny. Budzi moje wyższe uczucia przez piękno i zachwyt lub przez łzy i traumę. Zawsze pokazuje w jakim położeniu jest moja ocena samej siebie, jak kocham siebie i w związku z tym jaka jest moja zdolność kochania innych.
I jeszcze jedno - jak postrzegam własnego anioła, który przez moje ciało pokazuje miłość.

Mam wolną wolę i wybieram swoje doświadczenia. Idę swoją drogą zachwycona i radosna lub pełna żalu goryczy i pretensji. Koniec tej drogi to bezwarunkowa miłość i to w obu przypadkach.
Długo szłam tą drugą drogą, aż w końcu przebudziłam się. Teraz oddaję się do dyspozycji Aniołów i pomagam innym ludziom w ich własnym przebudzeniu.

Zgodnie z etycznymi zasadami dr Usui stale dążę do wysokiego poziomu rozwoju duchowego oraz pogłębiania wiedzy i umiejętności jako uzdrowiciel. Samo dysponowanie znakami nie uwalnia człowieka z konieczności poszerzania horyzontów, samokształcenia i rozwoju duchowego.
Jako Wielki Mistrz Reiki prowadzę kursy i inicjacje Reiki. Więcej o tym możesz przeczytać tu http://kursyreiki.blogspot.com/ , tam też jest podany kontakt do mnie. Jeśli też pragniesz poznać tą drogę, skontaktuj się ze mną, sprawdź czy odpowiadam Tobie jako sansai - i dzwoń, zapraszam.
Moją wiedzą i doświadczeniem chętnie dzielę się z innymi podczas kursów i seminariów robionych w małych grupach od 1 osoby po najwyżej 5 uczestników.
Natomiast w artykułach przedstawiłam zebrane doświadczenia z mojej drogi życiowej, Tao która jest sama w sobie celem i są one edytowane tu http://homoseparatus.blogspot.com/ .
Pozdrawiam z Miłością.
Hania.

poniedziałek, 22 marca 2010

Intuicja, umysł a kalendarz majów


Pomyślałam podczas ostatnich zajęć, że wiedza, której właśnie doświadczają ludzie jest istotna i to bardzo. Postanowiłam więc lekko zmodyfikować jeden z rozdziałów mego skryptu do tych zajęć i opublikować go w formie artykułu, z konieczności podzielonego na trzy części.

I N T U I C J A
a także świadomość i rozumienie

Proszę Państwa, umysł jest narzędziem. I jest to narzędzie, którego używa świadomość by rozróżniać podobieństwa i różnice między rzeczami.
Na podstawie badań przyjęto założenie, że powstał on około 800 mln. lat temu i działa do dziś, podobnie jak wszystkie prawa fizyki czy chemii trwają do dziś od początku stworzenia.
Tak więc jest to narzędzie jak młotek, czy piła. Cieśla nie myśli, że jest swoim młotkiem, jednak wielu ludzi myśli, że są swoim umysłem.

POZBĄDŹ SIĘ TEGO PRZEKONANIA
W TEJ CHWILI

Jeśli tego nie zrobisz, będziesz w kłopotach. Zobacz jak pracuje nasze narzędzie.
Istnieje coś takiego jak częstotliwość migotania. Nie jest o tym głośno a powodem jest to, że jest ona używana w przekazach podprogowych.
Umysł działa na zasadzie serii obrazów i jego częstotliwość migotania wynosi 24 klatki na sekundę. Jest to prędkość działania umysłu. Umysł ma wbudowany limit prędkości i może on przetwarzać tylko 24 myśli na sekundę.
Są w życiu ludzkim kulminacyjne doświadczenia, na przykład wypadek, które pamiętamy wyraźnie jakby wtedy zatrzymał się czas. Takie doświadczenie jest właśnie demonstracją tego, że nie jesteś swoim umysłem.
Świadomość człowieka nie jest ograniczona prędkością działania umysłu. Jest to bardzo potężna informacja.
Umysł przy 24 klatkach na sekundę ma wykonywać zadanie, dostrzec podobieństwa i różnice bym mogła podjąć decyzję odnośnie własnego przetrwania.
Kiedy umysł zrozumie, że nie może wykonać zadania albo nie jest zdolny podjąć dobrej decyzji o mojej przyszłości, posiada wbudowany ewolucyjny mechanizm wczesnego ostrzegania i uruchamia się on etapami.

Pierwsze stadium wczesnego ostrzegania nazywa się
STRES

Kiedy umysł nie jest pewien tego co się zbliża to wysyła ciału sygnał. Jest to sugestia do wycofania się, czyli podnieść się i odejść.
Zwierzęta mają to opanowane bardzo dobrze. Pies gdy wyczuwa coś niedobrego, podnosi się i odchodzi.
Ludzie zaadaptowali stres. W rzeczy samej uczynili go elementem wyceny charakteru. Ile możesz znieść stresu? Jeśli odporność na stres jest duża, wspinasz się wyżej po korporacyjnej drabinie wyżej i wyżej... aż po szklany dach.
Z drugiej strony badania medyczne niezbicie potwierdzają, że aż 80 % co jest nie tak z ciałem zaczyna się właśnie od stresu.
Część druga

Wszyscy przeżywamy stress i śmiało można powiedzieć, że to jest pandemia.
Co jest tego powodem?
Świadomość porusza się przynajmniej 5 milionów decyzji na sekundę, a umysł tylko 24. Przykładowo komputer wykonuje około 4000 – 4500 działań na sekundę.
Świadomość jest tak szybka jak tylko jesteśmy w stanie z tego zdać sobie sprawę.
Tak więc świadomość zostawiła umysł daleko w tyle i umysł nie rozumie jej.

Popatrzmy, kiedy siada nasz biologiczny komputer, jest mnóstwo rzeczy o których umysł nie wie i generuje stres. Tak więc dostosowujemy się do stresu i on się kumuluje, jak dotychczas. Wchodzimy teraz w najwyższe przyspieszenie.
A więc co dalej? Jeśli nie poradzimy sobie ze stresem, umysł wchodzi w stan „walcz lub uciekaj”. Nie ma już więcej podobieństw i różnic. Jest po prostu upust adrenaliny do systemu a ciało ma uciekać albo wywalczyć sobie drogę, by zachować nasz zmysł przetrwania.
Co zatem się dzieje jeśli nie możesz wywalczyć sobie drogi albo uciec?
Jest jeszcze jeden wykolejony wysiłek części umysłu by to przetrwać. Jest to NIEŚWIADOMOŚĆ (nie mylić z podświadomością). Jet to taktyka przetrwania, przy czym jest to matka wszystkich uzależnień i ojciec wszystkich samobójstw. W skrócie jest to zanegowanie doświadczenia.
Wszystkie uzależnienia są wybranymi przez osobę metodami do pozostania w stanie nieświadomości. I nie ma znaczenia czy jest to alkohol, narkotyki, praca, hazard..... czy zakupy.
Widzicie 400 lat temu ludzie mieli mnóstwo czasu usiąść i rozmyślać nad rzeczami zanim uległy zmianie, nawet w 1950 roku tego czasu było aż 19,7 lat. A teraz tak już nie jest i będzie coraz szybciej.
Jest to poważna sprawa. To dla tego świat wygląda tak jakby rozpadał się na kawałki – ponieważ się rozpada.
Umysł nie powstał dla prędkości. Ewoluował w czasach gdy sprawy toczyły się dużo wolniej. To co trwało w XVIII wieku trwało prawie 400 lat, już za 1,5 roku będzie trwało tylko 20 dni. Tego przyspieszenia umysł nie wytrzyma. I to dzieje się ze wszystkimi. Tak wszyscy stracimy głowę, jest to ewidentne.

Więc co nas czeka poza umysłem?
Koniec części pierwszej

czwartek, 25 lutego 2010

Twórczość poprzez żywioły


Rola żywiołów w twórczości i tworzeniu świata przedstawiona jest tu w pojęciu bardzo starożytnym. Elementarna wiedza o cechach i właściwościach poszczególnych żywiołów jest niezbędna do zrozumienia tego jak powstaje materia w rozumieniu naszych przodków.

Nadmienię tylko, że obecnie nauka większość tych zjawiska potwierdza jednocześnie używając terminologii innej i mniej zrozumiałej dla przeciętnego człowieka. W swoich artykułach posługuję się językiem metafor takim, jak sama poznawałam. Do tego nie mam ambicji naukowca, więc nie przeprowadzam porównań między współczesną nauką a tą przekazaną przez starożytnych w języku własnej epoki pozostawiając czytelnikowi ewentualne poszukiwania i porównania.

Cała materia, do najmniejszego drobiazgu, zbudowana jest z elementów żywiołu ognia i wody, przy czym żywioł powietrza mediuje proporcje i jakość tych dwóch podstawowych żywiołów. Żywioł ziemi stanowi fizyczną manifestację powołanej formy.

Zastanówmy się jak ten twórczy proces przebiega w codziennym życiu.
  • Przy narodzeniu otrzymaliśmy pole wszystkich możliwości zakodowane w podświadomości jako emocje. Jest to element żywiołu wody.
  • Otrzymaliśmy też rozum, dwie półkule, połączony z polem mentalnym całości stworzenia. Przez nasz mózg nieustannie przepływają wszystkie możliwe myśli ogólnego pola mentalnego. Jest to element żywiołu ognia .
  • Do tego, jako ludzie otrzymaliśmy wolną wolę, czyli możliwość wybierania idei i moralności w swoim życiu. Jest to element żywiołu powietrza.

Teraz zauważmy jak przebiega proces twórczy, przy czym nie jest istotne czy jesteśmy świadomi tego procesu, czy też nie.

W procesie wychowawczym przyjęliśmy od rodziny i otoczenia pakiet na temat: kim jestem, co tu robię i jakie mam obowiązki, czasem jakie przywileje. Tymi schematami posługujemy się prawie jak automaty.
Najczęściej nie zdajemy sobie sprawy, że idee te nie są moje tylko innej osoby.
To z kolei sprawia, że tworzymy swój świat według obcych przekonań. żyjąc schematycznie rezygnujemy z własnej wolnej woli wyboru i dziwimy się, że jest nam źle i niewygodnie.
Po prostu nie zdajemy sobie sprawy, że nieświadomie tworzymy materialne formy jakie nas otaczają choć najczęściej zgodnie z wzorem przejętym od innych osób.
Proces tworzenia przebiega nieustannie.
Idee i schematy jakie w nas zapadły tworzą magnesy przyciągające myśli zgodne z nimi. Zatrzymujemy naszą uwagę na takiej myśli, ona zakorzenia się w podświadomości i podlana emocjami scala się w formę.

Czy nam się to podoba, czy też nie samodzielnie tworzymy nasze doświadczenia. Tak więc warto poświęcić czas i energię na zgłębienie tematu żywiołów.

Warto też sprawdzić świat idei jakimi się posługujemy i dokonać korekt zgodnych z naszymi potrzebami. Każdy z nas chce doświadczyć szczęścia i spełnienia, jednak czym innym będzie szczęście dla przodków naszego rodu a czym innym osobiste, nasze. Tak więc działając nawykowo tworzymy szczęście tylko nie zawsze zgodne z naszą potrzebą - i to można zmienić uzyskując poczucie spełnienia w swoim życiu.

Tak więc bądź szczęśliwy, spełniony drogi czytelniku czego życzę Ci z całego serca.

Pozdrawiam w Miłości.
Hania

sobota, 20 lutego 2010

Człowiek jako firma "ŻYCIE"


Jesteśmy istotami wielowymiarowymi, ta prawda jest na ogół znana. Jak to się przejawia?

Najbardziej widoczne jest ciało fizyczne, ono wraz z ego i niższymi ciałami stanowi osobowość czyli inaczej mówiąc wehikuł nośny dla duszy i Ducha.

To do czego większość z nas jest tak bardzo przywiązana, to nic innego jak nasza osobowość. Jest to najbardziej przemijająca część naszej Istoty. Jak wiadomo, ciało się zużywa i powraca do świata pierwiastków, emocje i idee przetrwają nasze ciało fizyczne.

Dzieje się tak, ponieważ dusza, poprzez kreowanie najróżniejszych doświadczeń, uczy się poprzez instrument fizyczny czym jest Doskonałość czyli równowaga, pełna i zupełna harmonia we wszystkich okolicznościach. Wszelki namiar jest zaburzeniem harmonii, więc kiedy przyjęte idee powodują jakieś nieharmonijne emocje, dusza ponownie wciela się i ponownie poprzez kreację doświadczeń uczy się. Tak trwa nieraz wiele, wiele wcieleń. Nazywamy to prawem karmy lub Przyczyny i skutku.

Duch – jest najbardziej wzniosły ze wszystkich składowych istoty. Jest też największy. Jest , iskrą Bożą, jest zindywidualizowaną cząstką Boskiej świadomości zanurzającą się w doświadczenia.
Dla ducha najważniejsze jest przejawianie się, wyrażenie siebie samego.
Robi to z pomocą duszy i osobowości (ciała). Ale trzeba przyznać, że aż tak bardzo się nie przejmuje nimi. Samo wyrażenie się ducha jest dla niego często ważniejsze od np. kondycji ciała fizycznego.
Aby móc wyrazić się w materii Duch przyobleka się w Duszę i Osobowość (w tym i ciało). W taki, dość złożony sposób przejawia się w danej inkarnacji. W taki sposób pojawia się człowiek – z rodziców poczyna się ciało fizyczne, a w nie wchodzi dusza.

Naszym zadaniem jest dać Osobowości rozwój, dać Duszy doświadczanie, a Duchowi dać się wyrażać.

W ten sposób możemy nawiązać harmonijną współpracę ze swoimi aspektami. Warto jest pozwolić Duchowi się wyrażać, choć nikt tego nas nie uczył. Możemy spojrzeć na siebie, zobaczyć, czy może jesteśmy w jakimś zakresie ograniczeni? Możemy spróbować się odblokować w tym obszarze. Zacząć siebie wyrażać, manifestować się z wnętrza, jeśli sposób, jaki wybraliśmy, nie szkodzi komuś. Odkrywamy, kim jesteśmy tak sami z siebie i pozwalamy takimi sobie być.
Czasami kosztuje to pracę, ponieważ możemy być zablokowani, przyzwyczajeni do schematów, zakodowani, uwarunkowani środowiskiem lub możemy posiadać inne obciążenia nie pozwalające się wyrażać duchowi.
Duch jest bardzo wysoką istotą, i rzadko która społeczność czy rzadko którzy rodzice dziecka dają się duchowi wyrażać. Trzeba więc samemu sobie rozwiązać węzły i znaleźć sposoby manifestacji.

Jeśli ktoś działa na pozycji osobowości, jeśli spostrzega siebie i innych z pozycji osobowości, to śmierć jest dla niego wielką tragedią. Trudno się dziwić. Wygląda to na unicestwienie danej osoby. Jest to istotnie kataklizm osobisty. Stąd tyle pytań o sens istnienia.

Dla duszy śmierć nie jest aż taka tragiczna, jak dla osobowości. Dusza traktuje osobowość i ciało fizyczne jako pojazd. Stąd jeśli pojazd nie może już dalej działać, to pozostawia go, odpoczywa, regeneruje się i zaraz potem szuka kolejnego pojazdu na kolejne wcielenie. Dusza wtedy pojawia się kolejny raz na Ziemi jako dziecko. Dusze ludzkie już nie raz się wcielały i nie widzą w tym mechanizmie inkarnacji nic aż tak bardzo tragicznego, jest to po prostu większa niedogodność na ścieżce. Trzeba się kolejny raz wcielić i przyoblec ciało, uczyć się wielu spraw na nowo, zadzierzgać nowe relacje rodzinne, na nowo chodzić do szkoły, socjalizować się. Nie jest to tragiczne, nawet może być to odświeżające doświadczenie.
Warto dać duszy przeżywać i oswobadzać się z tłumienia emocji i uczuć (- nie raniąc, nie dotykając boleśnie przy tym innych).
Przeżywanie zwykle jest tłumione przez społeczeństwo, ponieważ jest potencjalnie niebezpieczne dla więzi kulturowych. Jeśli podlegamy kulturze, jeśli zachowujemy się zgodnie z oczekiwaniami społecznymi, to zwykle nie jesteśmy świadomi swoich uczuć, emocji, przeżyć. Zwykle też je możemy tłumić. Mówią nam, co należy robić, jak mamy myśleć, jak się zachowywać. A dusza w tym więdnie.
Jeśli zadbamy, aby cząstki naszej istoty dostały to, na czym im zależy, to otrzymamy dużo w zamian.
Wypełnimy życie radosnymi przeżyciami, i to takimi, które nam odpowiadają. Odnajdziemy w sobie źródło żywotności, które zasilać będzie nasze działania i nie będziemy musieli żyć tak ponuro, jak być może dotychczas. Dając swobodę umysłowi, nauczymy się jeszcze niejednej nowej rzeczy. A gdy się postaramy, to możemy zapomnieć o lęku przed granicą tego życia, ponieważ wspomnimy te doświadczenia, które wskazują, że dusza i nasza istota są nieśmiertelne. Mówiąc, że coś przemija, dodamy, że coś wspaniałego także nadchodzi.
Tak więc zwróćmy uwagę w naszym życiu na te trzy podstawowe składowe : Duch, dusza, osobowość (ciało).

Wyobraź sobie, że całość ciebie i doświadczeń życiowych przedstawia „Firmę Życie”. Szefem tej firmy jest Duch, który wyraża swoją doskonałość we wszystkich kreacjach jakie tworzy dusza i realizuje je przy pomocy osobowości, czyli ciała fizycznego jako maszyny i pracowników jako emocji, przekonań i ideałów.

W przypadku harmonijnej współpracy dusza tworzy (jest to jej istotą) doskonałe doświadczenia wykorzystując mądrze instrument ciała przy pomocy przekonań i idei poruszających emocje. Wszystko toczy się naturalnym rytmem aż instrument, maszyna czyli ciało zużyje się po wielu latach. Wówczas Szef zapewnia nowy park maszynowy i „Firma Życie” funkcjonuje dalej bez zarzutu. Szef takiej firmy wyraża swą doskonałość i wszyscy są zadowoleni.

Są jednak inne i to nadmiernie liczne przypadki braku takiej harmonijnej współpracy. Zdarza się, że Dusza jako nieustanny kreator tworzy zwykłe buble (np. spodnie z jedną nogawką czy stan braku). Taki projekt przynosi straty firmie, budzi frustrację pracowników często uszkadza maszynę no i szef jest niezadowolony. Następuje próba uzdrowienia firmy, a jeśli to nie pomoże jej likwidacja.

Innym częstym przypadkiem jest niekompetencja pracowników. Mimo doskonałego projektu, w wykonaniu emocje i przekonania jako pracownicy psują cały projekt a instrument (ciało) uszkadzają, co nazywamy chorobą. I w tym przypadku należy uzdrowić taką firmę lub wymienić jej załogę oraz park maszynowy.

Rozważałam długo te przykłady i zauważyłam, że na jakość mego życia ma nieprzeceniony wpływ jakość mojej duszy, która ma prawo być kapryśna i niekonsekwentna.
Zaskoczyło mnie, że nie wystarczy pracować z emocjami i przekonaniami – te mogą być już najwyższej jakości, a i tak kreowane doświadczenia będą wadliwe jeśli dusza uparcie tak właśnie je tworzy.
Wynika z tego jasno i niezbicie, że połączenie z Duchem, jako Szefem naszej Firmy Życie, jest niezbędne by prosić o objęcie swym procesem edukacyjnym wszystkie elementy firmy.

Moje zrozumienie wprowadziłam w czyn i często proszę Ducha o to, by była harmonijna współpraca wszystkich części mnie samej. To działa !
Od tej pory doświadczenia życiowe przebiegają o wiele łagodniej a ja pośród nich co raz częściej odczuwam pokój i harmonię.

Pozdrawiam w Miłości.
Hania

piątek, 12 lutego 2010

Energia słów, których używamy w każdej chwili


Słowa .... słowa ... słowa ... wszyscy ich używamy. Pytanie, co o nich wiemy?

Każda myśl, wyobrażenie wzmocnione i wyemitowane poprzez oddech i dźwięk jest realnym, fizycznym czynnikiem, który w postaci wibracji już zaistniał w twojej rzeczywistości i poruszył symbol ukryty za słowem.
Z całą pewnościąPogrubienie wywrze swój skutek w stosownym czasie.
Tak się składa, że nasze słowa stanowią połączenie czterech fundamentalnych dla rozwoju człowieka energii. Są to :

  • energia oddechu – słowa wypowiadamy na wydechu, przy wydychaniu powietrza;
  • energia dźwięku – słowa by zaistnieć poruszają struny głosowe, które wydają dźwięk;
  • energia myśli – myśl zawsze poprzedza wypowiadanie słowa;
  • energia emocji – bardzo dynamiczna moc pobudzona i poruszona polem myśli.

Każda z tych energii sama w sobie ma ogromną moc stwórczą, a połączenie tych mocy w słowie jeszcze tą moc potęguje.

„ Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi,a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. ...”
(Ewangelia św. Jana 1:1 – 12, BT)

Tak wyniesiona wartość słowa nie wymaga komentarza. By słowo niosło z sobą Najwyższą Jakość, składające się na nie elementy też muszą być najwyższej jakości.

Dbaj o czystość i spokój oddechu. Jest wiele sposobów pomagających powrócić do naturalnego oddechu życia.
Dołóż starań by tembr twojego głosu był miły, łagodny i przyjazny.
Myśl o rzeczach pięknych i konstruktywnych płynących z wewnętrznej przestrzeni twego serca, promieniujących Miłością i Radością.
Za tymi myślami podążą uczucia i emocje płynące wprost ze sfery Ducha.

Używając tak słów, zgodnie z tym, co w tobie najlepsze – tworzysz świat z tego, co płynie z obszarów Doskonałego Piękna, Miłości, Radości, Spokoju i Inspiracji Światła. To są cechy boskie, właściwe prawdziwej naturze każdego z nas.

Jest to potencjał a jak z niego korzystamy? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam. Świadome słowo to wspaniałe i potężne narzędzie. Możesz nim zarówno uzdrawiać, jak i uśmiercać – ty wybierasz.

Słowo jest cudownym eliksirem tworzącym, poprzez swoją symbolikę, rzeczywistość wokół ciebie.
Bądź świadom, że słowo jest wyrazicielem i nośnikiem twojej woli.

Na koniec zachęta do małej refleksji. Jakich używasz słów ... tak nawykowo, na co dzień? Jakich słów używasz w pracy... na spotkaniach towarzyskich ... w rozmowach z własną rodziną ...? Pamiętaj, że nie ma znaczenia czy wierzysz temu co napisałam, czy też nie.

Ja już doświadczyłam, że nieustannie działa zasada : myślisz - mówisz - masz.

Ty i tylko Ty masz wpływ na własne słowa i nieważne, czy mówisz do dużego audytorium, czy do siebie pod nosem.
Wniosek jest jasny, świat odpowiada na twoje słowa. Ty jesteś twórcą tego co cię otacza. Zarówno zdarzenia, które uważasz za szczęśliwe, jak i przeciwne – sam zapraszasz słowami do swego życia. Pech, przypadek czy „oni” to tylko instytucja kozła ofiarnego, nic więcej.
Z całego serca życzę wszystkim radości z tworzenia słowami swej rzeczywistości.

Pozdrawiam w Miłości.
Hania

poniedziałek, 25 stycznia 2010

No i w co się bawić?


Nie potrzeba szukać dowodów na istnienie boga i nie należy tracić energii na to by udowodnić sobie istnienie wiecznego Życia.
Jest droga, która leży w sercu każdego człowieka. Wszyscy mamy dostęp bezpośredni do światła poprzez osobiste mistyczne doświadczenia, osobiste zetknięcie z tym co wieczne.

Kto chce niech nadal szuka dowodów dla swego umysłu. Jest jednak najkrótsza droga, która leży we wnętrzu każdego człowieka, w jego sercu.

Każdy ma możliwość odczuć oddech wieczności. Każdy człowiek choć raz w życiu odczuł minutę cichej błogości, gdy z serca tryskała błogość i uspokojenie (nie opanowanie). I właśnie taki stan jest prawdziwy - reszta to to, co przeszkadza w ciągłym przebywaniu w tym stanie świadomości.
To tak jak przy przeprowadzce z jednego domu do drugiego każdy sortuje co zabiera z sobą, a co wyrzuca. Dokładnie tak samo teraz ludzkość powinna określić co z tego co ma do dyspozycji przyda się na kolejnym etapie rozwoju świadomości, a z czego zrezygnować jak ze starego chłamu.
Jest to sposób wyzwalania się z negatywnych cech lub nawyków jedno za drugim. Tylko tak można poruszać się do przodu i do góry po spirali rozwoju.
W ludzkich sercach jest ten mechanizm, który umożliwia boskości przejawić siebie w świecie fizycznym. Jednak ognie ducha, ognie serca mają być rozżarzone przez każdego człowieka we własnym wnętrzu.
Dlaczego zapomnieliśmy o tym co jest doskonałe i najlepsze? Gdzie są teraz najwyższe te dzieła ludzkiej Świadomości?
Dla czego dopuściliśmy do naszych serc ten cały obskurantyzm, najniższe wzorce w sztuce, muzyce, filmie?
Czym teraz karmimy nasze dusze?
Najniższe przejawy ludzkiej natury nie wiadomo dlaczego mało, że nie są usuwane, nie wywołują sprzeciwu - to jeszcze mówimy, że to modne i cool.
Postarajmy się podnieść jakość i godność doświadczanego życia, by mroki ciemności nie dominowały w naszej codzienności.
Postarajmy się by bohaterowie ducha obudzili się i podjęli wyzwanie, zgłosili swoją gotowość by wykorzystać szansę jaką dają ludzkości obecne czasy. Nawet jeśli tych bohaterów nie rozumiemy, to przynajmniej nie przeszkadzajmy im w ich dziele.

Kochani trzeba postawić w życiu na piękno i harmonię w najdrobniejszych sprawach codziennych jeśli chcemy żyć w lepszym świecie.
I kochani - nikt tego nie zrobi za nas (indywidualnie i zbiorowo).

Żaden Władca Mądrości nie zastąpi nas w tej pracy, a jednak każda istota światła będzie wspierać nasze indywidualne poczynania.

I tak to jest

Z mego serca do Twego
Hania

niedziela, 3 stycznia 2010

Zaplanuj swoje życie, zrób listę kontrolną


Oto garść rad, które mogą stać się dobre, gdy zaadoptujesz je do swego życia.

Zaplanuj swoje życie, zrób listę kontrolną

Na Drodze spotykamy wiele doświadczeń i tak jesteśmy pochłonięci, że zapominamy o byciu tym, kim jesteśmy. Warto zrobić sobie tzw. listę kontrolną i sprawdzać co jakiś czas jak się mają nasze doświadczenia do standardu, który chcemy osiągnąć.

1. Wychowuj swoje ciało :

daj mu jeść co lubi, przestań napychać się tym co autorytety uznały za „zdrowe jedzenie” - zaufaj swemu ciału
często bądź ze swoim ciałem w wodzie z dodatkiem soli – to pomaga usunąć toksyny
pozwól swemu ciału samodzielnie uzdrawiać się – bez paniki przy katarze i ostrożnie z medykamentami
kochaj i akceptuj swe ciało takim jakie jest – przecież sam wybrałeś i doprowadziłeś do tego wyglądu swe ciało

2. Akceptuj dobrobyt w życiu pod każdą postacią :

pieniądze. przyjaciele
zasoby i narzędzia
paranormalne umiejętności
zdrowie, miłość – dosłownie wszystko
Przestań się martwić o przyziemne sprawy.
Akceptuj dobrobyt ! Koniec, kropka. Dobrobyt jest częścią Twojego życia, po prostu zaakceptuj go, bez karkołomnych mentalnych wysiłków (wszelki brak jest drugą stroną dobrobytu, więc nie skupiaj się na nim). Pamiętaj, że będziesz potrzebował dobrobytu.

3. Równowaga psychiczna

Jest to czas gdy wychwytujesz energie różnych części świata tak, jak radio wychwytuje fale radiowe. Twój umysł ma zwyczaj Starej Energii przyzwolenia na to i stawiania Tobie wysokich wymagań. I robisz zabawną rzecz, przyjmujesz je jak swoje własne. Odpuść to. Pozwól im swobodnie przejść. Inaczej utkniesz w umysłowej rozterce oraz braku równowagi i stanie się to bardzo, bardzo trudne.
Jedyne rzeczy które należą do ciebie – to te które wybierasz.

4. Parametr zakrzywienia czasoprzestrzeni

Ugruntuj się w TERAZ – jest to fundament.
Moment TERAZ jest niezależny od jakiegokolwiek czasu, zegara czy czegokolwiek.
To uczyni Ci wszystko bardziej zrównoważonym.


5. Kreatywność

To jest naturalny stan. Czym jest dla Ciebie kreatywność?
Gdy pozwalasz sobie na dążenie twórcze, uruchamiasz wewnątrz siebie inny typ energii. Kiedy nie jesteś aktywny twórczo, wtedy Twój umysł przejawia tendencje do braku równowagi.
Rób kreatywne rzeczy : buduj coś, maluj coś, śpiewaj coś, rób cokolwiek to jest – ale właśnie teraz jest niezmiernie ważne byś miał regularne twórcze dążenia.

6. Troszkę paradoksu

Paradoks tkwi w tym, że najczęstszymi drogami ucieczki są dwie drogi: pracoholizm i lenistwo.
Wielu zajmuje siebie i rozprasza siebie poprzez pracowanie zbyt ciężko. Pracują, i pracują .... i pracują .... tak bez końca. A jest to po prostu ucieczka od siebie takim, jakim się jest.
Jest czas na pracę i czas na życie – prawdziwy mistrz łączy oba.
Więc teraz znajdź czas dla siebie. Zarezerwuj czas na zabawę. Zrób coś czego nie robiłeś, a chciałeś zrobić. I przestań używać „pracy” jako wymówki, by unikać życia.
Inni uwielbiają lenistwo i bycie sfrustrowanym samym sobą. Myślisz o zrobieniu czegoś .... ale kanapa jakoś przyrosła i telewizor zniewala i wiele innych spraw. Taaak, w takich razach wchodzisz do umysłu i filozoficznie krytykujesz innych ludzi mających osiągnięcia – tak usprawiedliwiasz siebie i swoje lenistwo.
Rusz się, przestań krytykować i zacznij coś robić. To przyniesie tobie życie kolejny raz.

7. Duży obraz

Często jest łatwo zostać złapanym w drobne detale, szczegóły i strach. Cofnij się i spójrz z odległości na duży obraz. Co się dzieje z energią? Zauważ. Zawsze patrz na duży obraz, szczególnie kiedy odnosisz wrażenie dramatu, gdy to porywa Ciebie.
Dzielcie się wizją własną wielkiego obrazu i zawsze utrzymujcie to w prostocie – bez oczekiwań, bez programów naprawczych, bez oskarżania.

8. Czy jesteś przykładem dla innych, standardem?

Przykładem jesteś w dowolnym momencie każdego dnia poprzez życie Twoją prawdą, wyrażanie jej, poprzez umiejętność Kochania siebie.
Pomyśl jakim jesteś przykładem ? ... i wiedz, że zawsze możesz wybrać inaczej.

Z głębokim szacunkiem dla Twego Życia
Hania

poniedziałek, 30 listopada 2009

Życie jest teatrem



W tym tytule tkwi ukryta prawda, jednak jej głębsze zrozumienie zajęło wiele lat mojego życia oraz wymagało przestawienia moich przekonań o sto osiemdziesiąt stopni.

Jak wszyscy ludzie od urodzenia przeszłam tresurę rodzinną, edukacyjną, społeczną. Nie bez buntu a jednak pogodziłam się, że takie jest życie i szłam przez nie jak koń w kieracie.

Ponieważ zostałam wytresowana do bycia logosem więc utożsamiałam się z maksymą "myślę więc jestem".
Takie utożsamianie się z umysłem owocuje dość niebezpiecznym i niepoczytalnym życiem - moje akurat takie było.
W mojej głowie nieustannie toczył się dialog. Miałam do czynienia z "radiem w głowie" i nie potrafiłam ani zmienić stacji nadawczej ani wyłączyć. Pamiętam jak bardzo przeszkadzało mi to w podejmowaniu przytomnych decyzji, na każde tak lub nie pojawiało się miliony wątpliwości aż ostatecznie decyzja zapadała "na chybił, trafił".
Owszem do bleblania i prowadzenia akademickich dyskusji na temat "czyja głupota wyżej pofrunie" taki stan bardzo sprzyjał, łatwo przychodziło obalanie innego zdania... jednak co to wnosiło do mego życia? dobrze by było gdyby nic. Nie ułatwiało mi to życia a wręcz odwrotnie.

Doszło do takiego na piętrzenia zdarzeń, że postanowiłam coś zrobić, poznać wiedzę o mechanizmach działania umysłu i empirycznie doświadczyć.

Plan o tyle szczytny, co i naiwny.
Pochłonęłam bardzo dużo wiedzy, przeszłam tą wiedzę doświadczalnie i obecnie jestem świadoma, że jest to jedynie mała kropla w tyglu wiedzy, a każdy dzień przynosi nowe odkrycia.

W trakcie nauki zapoznawałam się z terapiami dynamicznymi i tam usłyszałam, że życie jest teatrem.

Bardzo mnie to zaintrygowało i nie do końca mogłam się zgodzić z tak prostą, wręcz trywialną formułą.
Zaczęłam jak zwykle od siebie i wchodząc w głąb tej wiedzy ze zdumieniem zauważyłam, że moje dotychczasowe życie jest misternie utkanymi dramatami ze mną w roli głównej, a wszystkie one są niedokończone, żyją własnym życiem, wręcz coś na mnie wymuszają.
Czułam się złapana w nieprzerwaną pętlę powtórek. I co ja mogę z tym zrobić ?

Kombinowałam by oddać to jakimś siłom wyższym... bogu ... aniołom i ... czekałam na cud.

Nie zadziałało, bo cudem ludzie zazwyczaj nazywają to, co się dzieje i nie mają wiedzy co to jest (ignorancja).
Szukałam dalej, aż dotarłam do miejsca gdzie dowiedziałam się, że ludzki mózg jest instrumentem. Zaciekawiona weszłam w to zagadnienie. Porównałam swój mózg do komputera i ..... eureka, to tak działa. Teraz zaczęło się wszystko upraszczać. Zrozumiałam i odczułam całą fraktalność, holograficzność i strunowość pól energetycznych, które tworzą najróżniejsze zdarzenia w odpowiedzi na generowane przeze mnie przekonania, formowane właśnie w myślach.

To było mocne - nikt nigdy nie nasyłał na mnie czegoś czego nie chcę - to ja sama dokonywałam właśnie takich wyborów, że to ja jestem autorem tych dramatów, dyrektorem teatru, reżyserem i aktorską gwiazdą ... tej sztuki zwanej życiem. 

Z jednej strony ucieszyłam się, a z drugiej brakowało mi wiedzy i odwagi jak dokonać zmian by w końcu cieszyć się życiem, by doświadczać życia miast być przez życie doświadczanym.

Ostatecznie przyszło do mnie zrozumienie, że żyję tylko w chwili TERAZ i TU, w tym doświadczeniu i mogę dokonywać wyborów nieuwarunkowanych.

Teraz miałam kolejną malinę podłożoną przez moje myślenie. Czym zajmuje się mój umysł??? Zajmuje się wyłącznie czasem przeszłym, tym co minęło oraz czasem przyszłym, który dopiero ma nadejść. Co on robi z chwilą teraz? Po prostu zaciemnia i zaśmieca, wręcz pomija tą chwilę teraz, absolutnie jej nie rozumie, wręcz boi się jej.
To okazało się sednem problemu, bo tylko żyjąc całkowicie w chwili teraz, żyję tak na prawdę i mam możliwość dokonania zmian.

Od dawna praktykuję obecność chwili teraz. pierwszym sukcesem było uciszenie "radia w głowie". Zakończyłam też stare dramaty i odzyskałam przestrzeń emocjonalną. I tak większość starych problemów zniknęła z mojego życia.

Patrzę na moją długą i krętą drogę i ... uśmiecham się. Warto było.

Pozdrawiam w Miłości

Hania sensei


czwartek, 12 listopada 2009

Anioły i Demony a Aspektologia


Wiele mówi się i pisze w obecnych czasach o aniołach i demonach. Co jednak wiemy o istocie tych symboli? Ilu ludzi tyle odpowiedzi. W tym artykule przedstawię jak ja poznałam te cudowne energie.

Zarówno Anioły jak i Demony są nasze, stoją do naszej dyspozycji jako aspekty istoty ludzkiej utworzone z tej samej energii.

O ile do Aniołów chętnie się przyznajemy, o tyle odcinamy się od Demonów a wszystko to na skutek ocen. To prowadzi do pomieszanej zabawy „w chowanego”.

Życie jest nieśmiertelne, nieskończone i tylko zmienia formy, przejawia się w przemijających formach.

Często zapominamy o tym i utożsamiamy się z formą i zachowujemy się jak człowiek przedstawiający się marką swego samochodu.
Jako Istota wielka i nieskończona przebywam w obecnej biologii w pewnym momencie czasu i przestrzeni i tworzę oraz odtwarzam określone doświadczenia.
Taka świadomość dla jednych może być „dołująca” a dla innych radosna choć większość ludzi tej świadomości jeszcze nie uzyskało.
Właśnie ta ostatnia grupa poświęca wiele uwagi utrzymaniu starych wzorców tematu aniołów i demonów. Jest to sposób projektowania na zewnątrz własnej oceny „dobre lub złe”. Kiedy mam dobre doświadczenia, np. uniknęłam wypadku lub choroby, to projektuję to na zewnątrz i mówię, że pomógł mi Anioł. W sytuacji gdy rozwścieczona krzywdzę innych tłumaczę, że opętał mnie demon.
Na tym etapie jest to ok , to pomaga żyć dalej by dojść do nowego postrzegania świata zjawisk.

W miarę budzenia świadomości przychodzi zrozumienie, że zarówno Anioły jak i Demony są stworzone z tej samej, neutralnej i czystej energii, ze Światła o wyższej lub niższej wibracji.

Wszystkie energie stają do naszej dyspozycji, by nam służyć zgodnie z własną właściwością.

W naszym życiu do upieczenia ciasta używamy przecież mąki a nie zaprawy murarskiej - i tak jest z energiami.
Rodzi się pytanie: czym tak naprawdę jest ów Anioł lub Demon?

Powoli przychodzi zrozumienie, że są to aspekty naszej Osobowości, Istoty, Jaźni …, jakkolwiek to nazwiesz, które utworzyliśmy dla własnych celów, by nam służyły i ….. w obecnej formie nie pamiętamy tego. Ten etap budzenia jest mało przyjemny.

Do dziś pamiętam jak w moim umyśle pojawił się obraz przerażającego maszkarona i mój dialog z nim. Wystraszona i to bardzo, kazałam mu odejść. Usłyszałam pytanie: „ Gdzie mam pójść skoro należę do ciebie, jestem twój?” To było mocne i całkiem bezradna zapytałam czy nie mógłby przynajmniej być mniej potworny. W odpowiedzi usłyszałam, że w czasie gdy go tworzyłam właśnie taki był kanon piękna, taka moda, a on był najpiękniejszy.

To mną całkiem wstrząsnęło bo dowiedziałam się, że przez wszystkie doświadczenia kolejnych moich wcieleń on jest ze mną by służyć tym, do czego go powołałam, … i jest zmęczony tą służbą i … brakiem mego zrozumienia, czystej niewdzięczności.
To był prawdziwy kamień milowy w mym budzeniu się.

Każda energia we Wszechświecie ma za zadanie służyć człowiekowi jako istocie twórczej.

Istota ludzka jest kreatorem, twórcą, który nieustannie tworzy bez względu na to czy jest tego świadom … czy nie.

Całe tworzenie przebiega mentalnie, w umyśle. Dosłownie wszystko w pierwszej kolejności przebiega w umyśle i czy to będzie budowa domu, czy też jego burzenie, czy będzie to malowanie obrazu, czy ścian pokoju, …. , czy cokolwiek z tego co wytwarzamy w swym życiu. Wszystko najpierw powstaje w umyśle. Następnie przez słowo precyzujemy co teraz zrobimy i na końcu materializujemy ten akt stwórczy. Taka jest niezmienna kolej twórczości.

Już w fazie mentalnej przez wyobrażenie łączymy określone energie do realizacji tego zamiaru. Tak tworzymy aspekt siebie samego, który ma nam służyć.

Dodaj napis
Co dalej dzieje się z tym aspektem?
A no właśnie, raz powołany trwa przy nas tak długo, aż zrozumiemy, że należy przywrócić mu neutralność i czystość energii, ich płynność by taki aspekt przestał istnieć i wpływać na aktualne doświadczenia.
To jest uzdrawianie samych siebie. Aspekt przynależy do nas jako Istot duchowych i nie umiera razem z biologią w której zakończyliśmy nasze doświadczenie. On jest przechowywany w ciałach subtelnych i energii Ziemi. Jest nasz i przy ponownym przyjęciu biologii aktywnie nam służy wg nadanego przez nas wzorca.

To stwarza wiele niezrozumiałych sytuacji, bo zmienił się nasz sposób odbierania świata formy … a aspekt jak zdarta płyta ciągle gra tą samą melodię. Nie raz każdy z nas przekonał się, że sytuacja wymyka się nam z rąk i dzieją się sprawy jakby poza naszą świadomością, jakby ktoś inny podejmował za nas działania.
Sytuacja mało komfortowa i wyjściem z niej jest jasna decyzja o rezygnacji z jego służby i z wykorzystywania zawartych w nim energii. Warto podziękować takiemu aspektowi za lojalną i wierną służbę a następnie pozwolić mu opuścić mu moje wszystkie ciała i Ziemię oraz powrócić do stanu neutralnego i czystego potencjału.

Tak tworzymy sobie przestrzeń dla nowych doświadczeń.

Nauczona doświadczeniem staram się na bieżąco pamiętać aby użyty aspekt po zakończeniu doświadczenia przywrócić do neutralnej postaci. Tak buduję przyjazną, własną przyszłość i mogę być pewna, że przestaną mi wyskakiwać niezrozumiałe "króliki z kapelusza” kiedyś w przyszłości lub innym życiu.

Co dało mi to zrozumienie?
Otóż po uwolnieniu legionów aspektów dziś, w tej chwili, stałam się lżejsza dosłownie i w przenośni. Pojawiające się aspekty witam jak starych przyjaciół i...  bez oceny ... bez zbędnych rytuałów  pozwalam im powrócić do neutralnych potencjałów, jeśli nie chcę by działały w moim życiu. Jest to tak proste, że aż trudno uwierzyć.

Dopiero własne doświadczenie potwierdza, że to działa i codzienność z dnia na dzień staje się bardziej miła, radosna i bezpieczna... wystaczy tylko wieczorem domknąć mininy dzień, domknąć wszystkie figury jaki w nim potworzyłam i... następny dzień rozpocząć z czystą kartą. Tylko tyle i aż tyle.

Pozdrawiam z Miłością i życzę wielkiego zadowolenia z Życia.

Hania sensai