Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2015

Korrida smaków - warsztaty w Kuchni Lidla


Kuchnie Hiszpanii i Portugalii należą do moich ulubionych, nie tylko dlatego, że w jednym z tych krajów spędziłam miesiąc miodowy.  Bogactwo ryb, owoców morza, doskonałych warzyw, sezonowanych szynek i wyśmienitych serów to właściwie wszystko, czego mi potrzeba do pełni kulinarnego szczęścia. Jedyne, czego czasami brak to inspiracji i odpowiednich produktów. 

Na szczęście są (śmiem twierdzić, że uwielbiane przez mnóstwo osób) tematyczne tygodnie Lidla, dzięki którym mamy dostęp nawet do tych najbardziej wyszukanych i nieznanych produktów (od jutra rusza tam właśnie Tydzień Hiszpański i Portugalski - klik ). Mnie spotkała dodatkowa niespodzianka - zaproszenie na prawdziwą Korridę Smaków - czyli warsztaty kulinarne Kuchni Lidla prowadzone przez Karola Okrasę w warszawskim studiu CookUp. 

Gorrrący klimat Półwyspu Iberysjkiego czuć było już od samego wejścia, gdzie na wszystkich uczestników czekały rześkie lemoniady, plastry arbuzów, melonów i całe stragany  owoców i warzyw. Dekoracja wnętrza idealnie podkreślała południowy klimat, którego kwintesencją były czekające przy kuchennych blatach produkty. Od dorodnych krewetek, kalmarów, dorszy, przez ostre papryczki, szafran, ryż, szynkę, po pęczki uwielbianej przez Karola Okrasę .... kolendry - wszystko świeże i doskonałej jakości czekało tylko na znak mistrza, by trafić na wielkie patelnie do paelli czy też do ceramicznych form z ognistą zapiekanką z dorsza. 


Studiem CookUp zawładnęły cudowne aromaty i spora doza emocji, zwłaszcza wtedy, gdy okazało się, iż część dań będzie podlegała ocenie prowadzącego, a nagrodą będzie .... szynka jamon serrano - cała noga! 



Atmosfera, sposób prowadzenia warsztatów, wiedza prowadzącego -  wszystko na najwyższym poziomie. Nasze podniebienia zostały bardzo smacznie i ostro rozpieszczone, a głowy zapełnione pomysłami na wykorzystanie wielu produktów, z jakimi dzięki uprzejmości Lidla wróciliśmy do domu i z tymi, jakie znajdują się w najnowszej  hiszpańsko-portugalskiej ofercie sieci. 


W Kuchni Lidla pod okiem Karola Okrasy przygotowaliśmy: 

Sałatkę z melona, arbuza, szynki serrano z octem sherry, serkiem burgos oraz dymką (na zdjęciu sałatka w moim wykonaniu) 


Paellę z krewetkami, kurczakiem, kalmarami, choriso, karczochami i szafranem (na zdjęciu wersja przygotowana przez moją grupę) oraz krewetki z z fuet z maślanym sosem.


Zapiekankę z dorsza z owocami morza 


Dziękuję Lidl za zaproszenie na warsztaty i możliwość gotowania w tak sympatycznym miejscu i w tak doborowym gronie.

niedziela, 22 marca 2015

Idealna babka cytrynowo- jogurtowa. Szybko, świeżo, prosto - Donna Hay, recenzja i konkurs.



Rzadko mi się zdarza, że nie wiem od czego zacząć.
W obliczu piękna dech zawsze mi zapiera.
Tak jest właśnie teraz, gdy trzymam w ręce polskie wydanie "Szybko, świeżo, prosto" autorstwa uwielbianej na całym globie Donny Hay. Pięknie wydana książka z ponad 160 przepisami na świeże i proste dania na każdą okazję ukazała się właśnie dzięki wydawnictwu Albatros. 


Kto z nas choćby raz nie zainspirował się jednym z cudownych przepisów autorstwa Donny lub choć nie westchnął nad jednym z pięknych zdjęć, jakie zawsze dokumentują jej potrawy?

Donna Hay, australijska ikona gotowania, to marka sama w sobie - sygnuje piękny magazyn kulinarny, sklep pełen kuchennych gadżetów, programy telewizyjne, książki.  Dla mnie jest kulinarną boginią głównie za sprawą absolutnie genialnych deserów - tu przemawia przeze mnie niepoprawny łasuch, ale uwierzcie, że jej wytrawne danie są równie doskonałe. 


Książka została podzielona na trzy tytułowe działy - Szybko, Świeżo i Prosto, a każdy z nich na dwie części "Słodko" i "Słono". Bardzo fajny to układ i cieszy, że nie powiela utartego w wielu książkach kulinarnych podziału na pory roku.
Jak wiadomo "je się oczami" i Donna o tym doskonale wie, dlatego każda strona książki jest prawdziwą ucztą. To zasługa oczywiście nietuzinkowych przepisów, ale także przepięknych zdjęć autorstwa Williama Meppema

Ogromnie podoba mi się brak jakichkolwiek gadżetów stylizacyjnych - króluje niebywała prostota formy, co daje rezultat całkowitego skupienia uwagi na potrawie - to ona jest bohaterem. Ten olśniewający efekt udaje się także uzyskać dzięki lekkim, jasnym, pastelowym kolorom - tak charakterystycznym dla Donny. 


Przepisy, zgodnie z tym co mówi tytuł, są naprawdę proste i szybkie i mnóstwo w nich świeżości. Nie znalazłam ani jednego, który trudno byłoby odtworzyć w domowych warunkach przez osobę średnio obeznaną z kuchnią, a to kolejny duży plus. 

Ciekawym dodatkiem są końcowe "mini-rozdziały" poświęcone stylizacji potraw i pomysłom nietypowego ich serwowania. Jest także glosariusz oraz podstawowy przelicznik miar i wag, a zatem wszystko co trzeba wiedzieć, aby zacząć z powodzeniem wykorzystywać pomysły Donny.


Tak jak napisałam na początku - nie tylko nie umiałam znaleźć słów zachwytu nad książką, ale i zdecydować, który z przepisów sprawdzić jako pierwszy. Z drugiego dylematu wyręczył mnie mój 11,5-letni Syn otwierając książkę "na chybił-trafił" na stronie z cytrynowo-jogurtową babką. 

Po niespełna godzinie w domu unosił się obezwładniający zapach domowego ciasta, które na pewno podbije też Wasze serca. Jest bardzo proste w wykonaniu - składniki tylko miesza się w misce, długo pozostaje świeże (wiem to, dzięki sprytnie zakamuflowanemu kawałkowi, który ukradkiem schowałam przed resztą domowników), wilgotne, aromatyczne - idealne! Postanowiliśmy, że dołączy do naszych wielkanocnych wypieków, a że do Wielkanocy jeszcze daleko ;), dziś Synek upiekł jeszcze jedno! 

Pod przepisem na babkę znajdziecie szczegóły konkursu, w którym dzięki uprzejmości wydawnictwa Albatros mam dla Was 2 egzemplarze "Szybko, świeżo, prosto" Donny Hay.


BABKA CYTRYNOWO-JOGURTOWA DONNY HAY
/przepis cytuję za Donną Hay z książki "Szybko, świeżo, prosto"/

2 jajka
180 ml oleju
1 łyżka skórki startej z cytryny
2 łyżki soku z cytryny (daję więcej)
1 szklanka gęstego jogurtu greckiego
1 3/4 szklanki cukru (daję mniej)
2 szklanki mąki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

Lukier cytrynowy
3/4 szklanki cukru pudru
1/4 szklanki soku z cytryny


Piekarnik rozgrzać do temperatury 180 stopni. Okrągłą formę na babkę natłuścić i obsypać mąką. 
W misce wymieszać razem jajka, olej, skórkę, sok z cytryny, cukier i jogurt. Przez sitko dosypać mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i dodać szczyptę soli. Wymieszać dokładnie, aby pozbyć się grudek. Masę przelać do przygotowanej formy i wstawić do nagrzanego piekarnika na 35 minut. 
W tym czasie przygotować lukier. W miseczce wymieszać na gładko cukier puder z sokiem z cytryny. Upieczoną babkę wyjąć z formy i jeszcze gorącą polać z wierzchu lukrem. 

Co zrobić, aby otrzymać książkę Donny Hay "Szybko, świeżo, prosto" wydawnictwa Albatros?

W komentarzu pod tym postem napiszcie, jaka była pierwsza potrawa, którą przygotowaliście absolutnie samodzielnie, od podstaw jeszcze jako dziecko, nastolatek, studentka - bez granicy wieku :) Poziom "jadalności" potrawy nie jest kryterium.
Ze wszystkich nadesłanych komentarzy wybiorę dwa, które najbardziej mnie zauroczą, zadziwią - po prostu podbiją moje serce, podobnie jak książka Donny. 
Pamiętajcie, aby w komentarzu zostawić też swój adres mailowy.

Na Wasze komentarze czekam do piątku, 27 marca
Wyniki podam najpóźniej w niedzielę 29 marca.
Wysyłka nagród wyłącznie na terenie Polski.

środa, 26 listopada 2014

Smakowite prezenty - recenzja i konkurs.




Nie wiem, jak u Was, ale u mnie koniec listopada zawsze oznacza początek poszukiwań.
Czego szukam?
Oczywiście pomysłów na świąteczne prezenty dla moich Bliskich i Przyjaciół.
I nie jest łatwo, szczególnie jeśli w grę nie wchodzą sztampowe i mało osobiste podarunki. 
Od kilku lat sama więc przygotowuję większość prezentów i jak pewnie się domyślacie - większość z nich to jadalne podarunki. Sama też uwielbiam dostawać takie prezenty.  Edycje limitowane, produkowane w niewielkich ilościach, za to z ogromną dawką miłości. Cieszą bardziej niż cokolwiek innego i co najważniejsze, zawsze są kulinarną rozkoszą, bo przecież właśnie tak mają smakować święta!

środa, 12 listopada 2014

Rachel Khoo "Moja mała francuska kuchnia" recenzja i konkurs



Myślę sobie, że są książki, które właściwie nie wymagają recenzji. 
Wystarczy, że znamy autora. Możemy mu zaufać, wejść do księgarni, pewnym ruchem sięgnąć na półkę i bez wahania wydać pieniądze. 
To niemal tak samo jak z jedzeniem. Ulubione potrawy zamawiamy bez zastanowienia wiedząc, że ich smak nas nie zawiedzie. 

środa, 22 października 2014

Paryskie smaki - recenzja i konkurs.

Zanim udamy się na wędrówkę z "Paryskimi smakami" chciałabym najpierw zaprosić Was na pyszną tyrolską potrawę, która już w piątek pojawi się na blogu w ramach konkursu dla blogerów kulinarnych organizowanego przez Testa Communications wraz ze Związkiem Farmerów Południowegio Tyrolu - Roter Hahn.
Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu moja interpretacja typowego tyrolskiego dnia z morelami w roli głównej:)


Chyba każdemu z nas Paryż kojarzy się z rozkoszą. 
I nie mam tu na myśli pięknej architektury, woni doskonałych perfum i niczym nie ograniczonego artystycznego stylu. Na blogu kulinarnym rozkosz skupia się na języku i podniebieniu.
Paryż to mekka smakoszy. Począwszy od porannej kawy i ciepłego croissanta, przez zagryzane nonszalancko bagietki i zjadane z pomrukiem szczęścia makaroniki, po ciągnące się po kres paryskiej nocy kolacje. 
Kto choć raz zasmakował Paryża, będzie wracał do niego przez resztę życia. 
Jest tylko jeden problem - co wybrać? Gdzie zjeść najlepszą bagietkę?
Która knajpka podaje prawdziwą francuską kuchnię, a nie jej turystyczną namiastkę?
Gdzie zrobić zakupy? Jak trafić do sklepu z najpiękniejszymi foremkami?
Który targ wybrać na poranne zakupy? 
I jaką trasą urządzić sobie smakowitą włóczęgę po kuszącym na każdym kroku Paryżu?
Dla większości z nas znalezienie odpowiedzi na te pytania to karkołomne zadanie.
Na szczęście jest ktoś, kto przychodzi z pomocą. 

wtorek, 7 października 2014

Mofongo. Recenzja książki i konkurs.





Czym jest niebo?
"Powiem ci, czym jest dla mnie niebo. Niebo to stół, taki jak tutaj, przy którym siedzą wszyscy moi bliscy. Delektujemy się wspólnie przygotowanym jedzeniem, śmiejemy się i opowiadamy sobie historie, przy których czasem zakręci się nam w oku łza, lecz przez większość czasu świetnie się bawimy."*

wtorek, 9 września 2014

Kropla oliwy. Moje sycylijskie wakacje. Recenzja i konkurs.



Pewnie macie często wrażenie, że są książki, które wydają się być Wasze.
Nie w sensie posiadania, ale autorstwa.
Myśli, spostrzeżenia, punkt widzenia świata, emocje - dokładnie takie, jak te, które chowamy w sobie i nagle, ku radosnemu zaskoczeniu, odnajdujemy na kartach książki. 

poniedziałek, 1 września 2014

Kasza i spółka, warsztaty bezglutenowe. I dla kogo Toskania?

Lubicie kaszę i ziarna? 
Lubicie kuchenne eksperymenty, nowe smaki i kulinarne wyzwania? 
Sprawia Wam przyjemność gotowanie w towarzystwie innych miłośników dobrego jedzenia?
Jeśli choć na jedno z tych pytań udzieliliście odpowiedzi twierdzącej, zapraszam Was bardzo na wspólne gotowanie. 
Dostaję od Was wiele pytań i próśb związanych z kuchnią bezglutenową, stąd powstał pomysł warsztatów, których bohaterami będą kasze i ziarna.



środa, 20 sierpnia 2014

"Kocham Toskanię. Kolory, smaki i zapachy" - recenzja i konkurs




Marzycie czasem, aby móc przenosić się w czasie? 
Tak po prostu, jak za dotknięciem magicznej różdżki znaleźć się w jednej chwili w zupełnie innym miejscu - w dodatku w takim, o którym zawsze się marzy?
Jeśli do tego kochacie jedzenie i piękne widoki, mam dla Was bilet. 

Jest większy niż myślicie - nie zmieści się w kieszeni spodni.
Jest pełen pięknych zdjęć i smakowitych receptur. 
Nie ma terminu ważności - zabierze Was w pewne cudowne miejsce, kiedy tylko zechcecie. 
I wiecie co? Nakarmi  Was i Wasze zmysły - począwszy od przekąsek po desery. 
I jak? Chcecie wyruszyć? 

"Kocham Toskanię. Kolory, smaki i zapachy" to książka-bilet dla wszystkich, którzy cenią prawdziwe toskańskie jedzenie. Dla miłośników smaków nieoszukanych, takich, które w toskańskich kuchniach powstają od dziesiątek lat i czynią ten region wyjątkowym. Nie ma tu nienaturalnie wystylizowanych potraw. Nie znajdziecie wymyślnych receptur, które stworzył opętany kuchnią molekularną kucharz. Wszystkie dania cechuje prostota i sezonowość. W połączeniu z rustykalnym otoczeniem - takim, jakie można oglądać na co dzień w toskańskich domach - daje to książkę prawdziwą - szczerze oddającą hołd smakom Toskanii.

Autorką książki jest Giulia Scarpaleggia, jedna z najbardziej popularnych włoskich blogerek. Jej blog - Juls' Kitchen (klik) został w 2013 roku uznany za najlepszy we Włoszech. Możemy zatem śmiało zaufać włoskim gustom i bez obaw podążać śladem Giuli, która zgromadzone w książce przepisy podzieliła na osiem rozdziałów: przekąski, pierwsze dania, zupy, drugie dania, jaja i warzywa, pieczywo i kanapki, słodkości, przetwory. Wraz z Giulią wędrujemy na piątkowy targ, poznajemy rodzinę truflarzy, odwiedzamy Lukkę i Garfagnana, zwaną ziemią pośrodku. Na tym jednak nie koniec. W prezencie od Giuli dostajemy adresy wszystkich godnych polecenia miejsc, które zostały wymienione w książce. 

To co ujęło mnie od pierwszego spojrzenia to cudowna prostota - w najlepszym znaczeniu tego słowa. Potrawy pachną ze zdjęć. Są pokazane tak, jak naprawdę gotuje się je i podaje w Toskanii. Pachną słodkimi pomidorami i najlepszej jakości oliwą. Pokazują przywiązanie do sezonowości i tego, co lokalne, tradycyjne. Nie znajdziecie więc tutaj dań "na pokaz" ani "mini-porcyjek" podawanych w modnych knajpach. Tutaj jedzenie kusi z drewnianej dechy pełnej okruchów, przyciąga nos nad parujący cudownym aromatem garnek i po raz kolejny pokazuje, że to co decyduje o smaku ukryte jest w najlepszej jakości produktach. 

Klimat toskańskiej duszy udało się stworzyć także dzięki pięknym, naturalnym zdjęciom, rustykalnej kolorystyce i jakości papieru, lekko szorstkiego - bardzo pasującego do całości konceptu. Nie wiem już ile razy brałam książkę w ręce, by zafundować sobie kulinarną ucztę i podróż w miejsce, które zachwyca wszystkich miłośników dobrego jedzenia. Za każdym razem odkrywam coś nowego i inspirującego. Jestem pewna, że i dla Was lektura książki będzie cudowną przygodą i zabierze Was w niezwykle apetyczną podróż w jedno z najbardziej czarujących miejsc Europy. 

Książka "Kocham Toskanię. Kolory, smaki zapachy" autorstwa Giuli Scarpaleggia została wydane przez wydawnictwo Jedność (klik). Dzięki uprzejmości wydawnictwa mam dla Was jeden bilet - egzemplarz książki, który z wielką radością podaruję jednej osobie. 

Jak zostać posiadaczem książki? 

W komentarzu pod tym postem napiszcie dlaczego chcielibyście odwiedzić Toskanię. Wybiorę powód, który najbardziej poruszy moje serce. Na Wasze komentarze czekam do 28 sierpnia, do godz, 24.00. O tym, kto otrzyma książkę poinformuję na blogu najpóźniej do 30 sierpnia. Bardzo proszę o pozostawianie swoich adresów mailowych.Wysyłka książki jedynie na terenie Polski.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Fotografia kulinarna dla blogerów - rozwiązanie konkursu



Dziękuję wszystkim za zabawne i szczere opowieści z kulinarnego zaplecza blogowania. Czytanie Waszych komentarzy było dla mnie niczym terapia - poczułam, że nie tylko ja przechodzę przez te wszystkie dziwaczne stany, jakie zwykle towarzyszą niemal każdej sesji. 

Poczucie humoru to rzecz względna, dlatego wybór nie był łatwy i być może znajdziecie w komentarzach opowieści, które rozśmieszą Was bardziej niż te, które ja wybrałam.
Najbardziej rozbawiła mnie wizja tortu z kredkami, którą "wymalowała" Paulina J. 
Nie mogę uwolnić się od wielkich kapci i srebrnej tacy, którą trzymała w zębach Mucha. 
I cieszę się, że nie spotkał mnie jeszcze taki finał sesji, jaki "wyprasowała" sobie Polaca Mala

Gratuluję Wam nie tylko wygranej, ale także zachowania zimnej krwi:)
Czekam na Wasze adresy korespondencyjne - wyślijcie je na adres: kucharnia@wp.pl najpóźniej do piątku. 

A wkrótce na blogu kolejne recenzje i konkursy, w których będziecie mogli zdobyć niezwykle smakowite książki "Kocham Toskanię" (klik) i "Kroplę oliwy" (klik). 

czwartek, 7 sierpnia 2014

Fotografia kulinarna dla blogerów - recenzja i konkurs dla czytelników.





Matt Armendariz i jego blog Matt Bites znany jest chyba każdemu blogerowi kulinarnemu. Ja przyglądam się prezentowanym tam przepisom i zdjęciom od bardzo dawna i z przyjemnością podziwiam zdjęcia i czytam zabawne teksty Matta. Ucieszyła mnie więc bardzo informacja, iż postanowił wydać książkę poświęconą fotografii kulinarnej i to w dodatku dedykować ją blogerom. Równie miłą niespodzianką okazała się polska wersja książki wydana całkiem niedawno przez wydawnictwo HELION - klik.  Warto zaznaczyć, iż jest to już trzecia pozycja tego wydawnictwa poświęcona fotografii kulinarnej (wcześniej ukazały się "Fotografia kulinarna" i "Ujęcia ze smakiem")

To co spodobało mi się od razu, to format książki i papier na jakim została wydana. Jest bardzo przyjemna w dotyku, co dla mnie - osoby stawiającej zmysły na pierwszym miejscu - jest bardzo istotne i często ma decydujący wpływ na zakup książki. Uwielbiam ten rodzaj papieru, jego grubość i delikatny połysk. 
A co kryją te apetyczne strony?


"Fotografia kulinarna dla blogerów" podzielona jest na cztery główne części - Elementarz, Kreatywność, Stylizacja i Praktyka, czyli wszystko to, co najważniejsze. W każdej części znajdziecie mnóstwo praktycznych i bardzo przejrzyście podanych informacji dotyczących każdego etapu i elementu związanego z przygotowaniem zdjęć na bloga. Nie brak tu cennych wskazówek dotyczących wyboru aparatu, rodzaju oświetlenia, metod pracy, kompozycji i aranżacji, a nawet sposobu przechowywania wszystkich rekwizytów, których każdy z blogerów ma przecież mnóstwo i dobrze wiemy, że nikt z nas nie powiedział w tej kwestii ostatniego słowa;)

W książce znajdziecie także wskazówki dotyczące tego, jak radzić sobie z potrawami trudnymi do sfotografowania, np. niesfornymi zupami. Na koniec Matt puszcza oko chyba do każdego blogera (i jego rodziny) - radzi, jak zrobić piękne zdjęcia i jednocześnie zdążyć zjeść potrawę zanim zupełnie wystygnie - na pewno doskonale wiecie co mam na myśli :) 


Dużą zaletą jest przejrzysty tekst - wszystkie informacje podane są w bardzo czytelny i zrozumiały sposób. Nawet te najbardziej teoretyczne wskazówki zawsze podparte są zdjęciami/obrazkami przedstawiającymi opisywane treści. Bardzo cenne są moim zdaniem przedstawienia pokazujące różne wersje omawianego oświetlenia/aranżacji, łącznie z tymi, które są najmniej korzystne czy wręcz nie udane. 
Książka odpowiada na wiele moich wątpliwości i pytań i jestem pewna, że będzie stanowiła źródło inspiracji dla wielu osób zajmujących się fotografią kulinarną. 
Jeśli więc macie blog lub właśnie postanowiliście zacząć go prowadzić - bardzo polecam! 


I jeszcze jedna dobra wiadomość - dzięki uprzejmości wydawnictwa HELION mam dla Was3 egzemplarze "Fotografii kulinarnej dla blogerów" Matta Armendariza. Co trzeba zrobić, aby stać się jej szczęśliwym posiadaczem? Wystarczy w komentarzu pod tym postem opisać najbardziej zabawną sesję fotograficzną, jaka Wam się zdarzyła. Na pewno większość z Was ma takie historie na koncie - pieczołowicie układana potrawa zniknęła nagle w paszczy Waszego pupila, mąż się obraził, bo jedzenie wystygło, małe łapki zjadły słodką dekorację, itp. Na Wasze historie czekam do 12 sierpnia - bardzo proszę o wpisywanie adresów mailowych. Autorów trzech moich zdaniem najbardziej zabawnych historii podam do 19 sierpnia. Wysyłka nagród wyłącznie na terenie Polski.

A zatem odłóżcie na chwile aparaty i dla odmiany "pióra w dłoń":)

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails