Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleko kokosowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleko kokosowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Na całej połaci śnieg. A na deser quinoa z persymoną.




Biel.
Puch.
Radość.
Dziecinna. Prawdziwa.
Śnieg!
Nareszcie!


Na czapce z pomponem.
Na nosie.
Za szyją.
Na policzkach rumianych od zimowego szczęścia.


Zwisa na płocie.
Ugina gałęzie.
Zakrywa krzewy jak wielka porcja bitej śmietany.
Mleczne drogi.
Białe góry.


A nad nami niebo toczy bitwę na poduszki.
Chmury pękają w szwach, sypią białym pierzem.
Ileż w tym niebie mają poduszek?!!
Posłania aniołów muszą być cudownie miękkie.


Cicho.
Bezszelestnie.
Coraz mocniej.
Śnieg jest cichy.
Jeszcze nie skrzypi.
Układa się cichutko, delikatnie.
Puchatą kołdrą czule zakrywa łąkę.
Niech zaśnie. Nareszcie. I śni spokojnie do wiosny.


A my pompujemy radością kombinezony obwisłe już smutnie od wyczekiwania.
Ciepłe szale, czapy. rękawice, śniegowce - dawno już nie było nam w nich tak do twarzy!
Okazja jest przecież wyjątkowa - już na nas czekają!


Podstawione wprost pod drzwi.
Wiekowe.
Wygodne.
Szybkie.
Niezawodne.
Ekologiczne.
Samonapędzające się.
Sanki!


A w ogrodzie prywatna górka zdaje się rosnąć w oczach z radości!
Czy można chcieć więcej od życia?!
Tak!
Więcej śniegu, dłuższych zjazdów i grzanego wina po powrocie!


W jeździe na sankach kryje się jakaś niezwykła, pierwotna, niczym nie zmącona radość.
Dziecinna, czysta, uskrzydlająca.
Budzi śmiech, taki szczery, głośny.
Piski, krzyki, lądowania w zaspach, przewroty, wyścigi.


Zupełnie jak przed laty, gdy z dziećmi z sąsiedztwa zjeżdżaliśmy z najwyższej górki na stalowych miednicach i wielkich plastikowych workach. 
A potem Mama przyjaciół częstowała nas domowym chlebem z masłem i cukrem. 
I właśnie wtedy zobaczyłam na niebie UFO. Tak mi się wtedy zdawało. 
Dopiero po latach dałam się przekonać, że był to sputnik. 
A może jednak nie?!


Tak, w śniegu kryje się wciąż dziecięca wiara w cuda, bajkowy świat, radość i beztroska.
Dlatego tak bardzo kocham śnieg i tak bardzo na  niego czekałam.
Był mi potrzebny, by uwierzyć jeszcze  mocniej.


Ukryć między płatkami kilka marzeń.
W ciszy białego puchu usłyszeć swój głos.
Wsłuchać się w siebie.
Odnaleźć w bieli jasność, ciszę, spokój.


A potem pędząc na sankach krzyczeć na całe gardło, że kocham moje życie!
I mam ochotę na więcej, na niekończącą się sannę, śmiech i radość z najprostszych, dziecięcych przyjemności.
I na ciszę ze śniegiem też, sam na sam z zimą, jej szeptem o życiu codziennie tak innym, niezwykłym, jak każdy spadający na wyciągniętą dłoń płatek śniegu.


I na deser.
I na napisanie o nim, po przerwie dłuższej niż planowałam. 
Deser w tonacji bieli z zimowym owocem pełnym energii, do którego długo nie mogłam się przekonać, a który w postaci musu smakuje lepiej niż mogłabym to sobie wyobrazić. 


Niepozorne ziarenka quinoa po ugotowaniu w mleku kokosowym nabierają cudownego, orzechowego smaku. Są miękkie w stylu al dente, co bardzo lubię. I kremowe od wolnego gotowania w mleku. 
Taka wariacja na temat popularnego ryżu na mleku. 


Persymona z dodatkiem wody z kwiatów pomarańczy to moje styczniowe odkrycie, które bardzo Wam polecam. Podobnie jak ten deser. Możecie zamknąć go w słoiczku i zabrać do pracy albo po prostu zjeść w domu po powrocie z sanek;) I tu i tam będzie Wam na pewno smakował!


KOKOSOWY PUDDING Z QUINOA Z MUSEM Z PERSYMONY 

1/2 filiżanki quinoa
1/2 laski wanilii lub cukier waniliowy
1/5 filiżanki cukru
ok. 500 ml mleka kokosowego
szczypta soli


Ziarna quinoa  przesypać na sitko i opłukać w zimnej wodzie. Do średniego rondla wlać mleko kokosowe, cukier oraz ziarenka wanilii. Trzymać na średnim ogniu. Gdy mleko zacznie wrzeć, dosypać quinoa i trzymać na małym ogniu co jakiś czas mieszając, przez ok. 30 minut. Gotować do momentu aż połowa mleka odparuje i deser osiągnie pożądaną konsystencję. Jeśli trzeba, można dodać więcej mleka, wszystko zależy od tego, jaka konsystencja deseru Wam odpowiada. Przełożyć do przygotowanych pucharków i odstawić do przestudzenia - choć taki ciepły prosto z rondelka też smakuje wspaniale! Udekorować musem z persymony. 


MUS Z PERSYMONY Z WODĄ POMARAŃCZOWĄ

2 duże owoce persymony lub 3-4 mniejsze
miód do smaku
2-3 łyżeczki wody z pomarańczy
łyżeczka soku z cytryny
1/2 łyżeczki żelatyny

Owoce persymony przekroić na pół i wydrążyć z nich miąższ. Przełożyć do blendera i zmiksować. Doprawić do smaku miodem, sokiem z cytryny i wodą z pomarańczy. Pół łyżeczki żelatyny rozpuścić w łyżce zimnej wody i odstawić aż napęcznieje. Następnie lekko podgrzać, by się rozpuściła i energicznie połączyć ze zmiksowanymi owocami. Wstawić do lodówki, do schłodzenia. Gotowym dekorować pudding z quinoa lub jeść solo - to wspaniały owocowy deser!


* inspiracją do puddingu był przepis znaleziony tu - klik

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails