Ostatnio byłam bardzo zajęta
przygotowaniem dużej, rodzinnej uroczystości. Wyzwanie było ogromne, ponieważ
nigdy nie robiłam czegoś podobnego.
Mój Kochany Tato obchodził
90-te urodziny. Uroczystość miała być niespodzianką i do samego końca Jubilat o
niczym nie wiedział. Nie miał
pojęcia, że coś takiego jest przygotowywane.
Projekt na zrobienie dużej,
jubileuszowej, rodzinnej imprezy zrodził się w mojej głowie pół roku
wcześniej. Pomysł, żeby zaprosić liczną
rodzinę spotkał się z aplauzem z ich strony. Ucieszyłam się na wiadomość, że wszyscy przyjadą.
Przyjechali również przyjaciele.
Goście zjechali z Francji, Niemiec i z Polski.
W związku z tym, że gości było
wielu, uroczystość odbyła się w restauracji Hotelu Śląsk we Wrocławiu. Tam też
zarezerwowałam noclegi dla przybyłych gości.
Tatko (bo tak go nazywam) jest
bardzo rześkim, sympatycznym, miłym i z ogromnym poczuciem humoru starszym
eleganckim panem.
Jest bardzo lubiany w
rodzinie. Pozostał sam ze swojego licznego rodzeństwa. Każdego roku w wakacje
przemierza trasę pociągiem (inaczej nie chce) z Wrocławia aż w okolice Lublina,
skąd pochodzi. Jedzie tam, żeby się
zrelaksować i odpocząć w swoich
rodzinnych stronach. I właśnie wczoraj tam
pojechał. Tym razem zgodził się
pojechać samochodem razem z dziećmi jego brata. Właśnie zabrali go, kiedy wracali do domu po tej
urodzinowej imprezie.
Mój Tatko wiedział, tylko
kiedy i o której godzinie będzie obiad w restauracji, na którym miało być (wg
jego wiadomości) około 10 osób najbliższej rodziny.
Jakież było zdziwienie, kiedy
wszedł do sali i za chwilę parami podchodzili do niego goście i składali jemu życzenia. Potem przy lampce szampana wszyscy odśpiewali : STO LAT!!!! I
150.... !!!
Po uroczystym obiedzie był oczywiście tort i to nie
jeden. Były świeczki i strzelające fontanny (na tarasie). Było radośnie, jak na taką
uroczystość przystało.
Wzruszenie mojego Taty było
ogromne. Kilka razy zadał mi pytanie .... oni dla mnie przyjechali?
Miałam łzy w oczach. Powiedziałam:
tak, tatko oni przyjechali do ciebie, bo cię bardzo kochają.
Na zaproszeniach wysłanych do
wszystkich gości napisałam słowa, które
wymyśliłam a które pasowały właśnie do tej okoliczności:
Radością jest wchodzić w nowy rok swojego życia
Szczęśliwie
kończąc poprzedni,
Wszystkie lata
przeżyte są piękne
A pamięć bogatsza
o to co było.
Szczęściem jest
mieć piękny jubileusz
Na taki szczególny,
trzeba było sobie zasłużyć
Podsumowując całą imprezę muszę przyznać, że była wyjątkowa,
tak jak moja rodzina.
Dla mnie najważniejsze było to, że uroczystość do końca
była tak jak sobie zaplanowałam, że goście dopisali i byli zadowoleni, a przede
wszystkim, że niespodzianka się udała i mój Tatko był szczęśliwy
Czy w Waszej rodzinie obchodziliście taki jubileusz
seniora rodu?
A może uczestniczyliście w podobnej imprezie?
Życzę Wam udanej każdej rodzinnej uroczystości! Krys
Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz...