Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapusta kiszona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapusta kiszona. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lutego 2026

Groch z kapustą w innym wydaniu

Lecąc klasykiem:
- Niech złączą się nasze dania. Łazanki!
- Groch z kapustą!
- Z waszych połączonych mocy powstaję ja, takie coś!

Składniki:

- makaron z mąki z grochu
- kapusta kiszona
- cebula
- pieczarki


Wykonanie:

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu.
Kapustę kroimy i płuczemy.
Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy z cebulą.
Dodajemy kapustę i podsmażamy.
Mieszamy z makaronem.

piątek, 23 stycznia 2026

Makaron z pesto cebulowym

Nie wiem, czy to ma jakąś nazwę, ale gdzieś mi śmignęło na rolce. W sumie fajny pomysł, choć lekko go zmodyfikowałem, bo nie chciało mi się smażyć i uznałem, że lepszy smak będzie przy pieczeniu. 

Składniki:

- makaron
- cebula
- czosnek
- kapusta kiszona


Wykonanie:

Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu.
Cebulę kroimy w plasterki, polewamy lekko olejem i wkładamy do piekarnika nastawionego na 150 stopni Celsjusza, aż się zrobi rumiana.
Czosnek obcinamy na końcu i też wkładamy do piekarnika.
Po upieczeniu blendujemy razem cebulę, czosnek i kapustę kiszoną, z małą ilością wody.
Mieszamy z makaronem.

środa, 16 października 2024

Stornia z czasznicy

Szaleństwo na czasznicę trwa w Internetach, w mojej grzybiarskiej bańce wszyscy wrzucają kotlety z tego wielkiego grzyba, ale jeśli mam być szczery, nie byłem zadowolony z efektu. O ile bardzo smakowały mi sznycle z kani, czy muchomorów, o tyle tu nie byłem zadowolony z konsystencji. Zdecydowanie przypominała mi coś innego niż mięso wieprzowe. 

Jeśli miałbym porównać czasznicę do czegokolwiek, to najbardziej przypomina to mięso storni. Nawet kształt ma podobny. 

Na storniach to się akurat znam, bo 20 lat życia spędziłem 200 m od morza, w miejscowości, która słynie z zakładów przetwórstwa rybnego. Kiedyś miała dwa, a teraz już tylko jeden, za to ogólnopolskiej sławy :) W każdym razie, w małej miejscowości nie było zbyt wiele możliwości pracy. Głównymi zakładami były stocznia i wspomniane wyżej zakłady. Ojciec pracował w stoczni, a później w jednym z nich, tym już nieistniejących. Jak nietrudno się domyślić, moja dieta w czasach wczesnego Balcerowicza, była oparta na rybach. Zwłaszcza, że niektóre z nich nie nadawały się do przetwórstwa i zostały utylizowane przez załogę zakładu. Jedną z takich ryb, była stornia.

Jednym z istotnych elementów nadmorskiego krajobrazu są smażalnie ryb. Powstały jeszcze w czasach, kiedy to kuchnia zwana polską została mocno upodlona i ujednolicona, głównie z powodu niedostatecznej ilości towarów. W latach 90-tych, gdzie niespecjalnie liczyła się jakość, a koszt wytworzenia, a właściwie marża. Tak powstały ryby w cieście, czyli mące, która kosztuje tyle, co ryba. Do tego frytki smażone na starym oleju. Coś co miało być chwilowe i wynikało z niedostatku, funkcjonuje nad morzem do dziś i po ćwierćwieczu od okrągłego stołu, dalej nie ma nad polskim morzem potraw regionalnych.

Przepis jaki zrobiłem to w stylu nadmorskiej storni, ale szanujmy się, więc zamiast ciasta, dałem, jak w domu, cienką warstwę mąki, a zamiast frytek z miazgi ziemniaczanej, pieczone ziemniaki. Surówka, to nad morzem klasyk, czyli kiszona kapusta. Talerz też premium, bo normalnie to plastikowa tacka :)

Składniki:

- czasznica olbrzymia
- przyprawa do ryb
- mąka
- ziemniaki
- kiszona kapusta


Wykonanie:

Czasznicę obieramy, kroimy w plastry o grubości ok 2 cm, myjemy, panierujemy w mieszance przyprawy do ryby i mąki, a następnie smażymy.
Ziemniaki obieramy, kroimy w cząstki, mieszamy z małą ilością oleju i pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku, aż będą rumiane.
Podajemy z kapustą kiszoną. 

piątek, 29 grudnia 2023

Poświąteczna pizza z bigosem

Z uwagi na to, że często przygotowywany jest na święta, bigos jest częstym bywalcem na zakładowych stołówkach w okresie poświątecznym, a także popularnym daniem na imprezach sylwestrowych. 

Nie wiadomo gdzie została wymyślona pizza z bigosem, choć wieść głosi, że w mieście do tej pory słynącym ze swojej wyszukanej architektury - Koszalinie. Prawda jest taka, że takie pizze, jak to zwykle bywa, mogły powstawać niezależnie od siebie. 

Co jest natomiast pewne, to, że Włosi wpisali tego typu listę na swoją czarną listę, a właściwie na listę grozy. Z okazji szóstej rocznicy wpisania pizzy z Neapolu na listę UNESCO przygotowali raport o tym, jakie dodatki Niewłosi potrafią umieścić na ich pizzy, a dla podkreślenia tych słów postanowili otworzyć stoisko z "pizzami grozy". Wieść głosi, że była tam pizza a ananasem.

Składniki:
- jakiś bigos - kilka z nich znajdziecie u mnie na blogu używając wyszukiwarki - mi został po świętach
- spód na pizzę - przepis też znajdziecie u mnie, ale ja kupiłem gotowca tuż przed końcem daty ważności.


Wykonanie:

Piekarnik nagrzewamy do poziomu 200 stopni Celsjusza.
Ciasto kładziemy na blachę i chwilę podpiekamy, aż ciasto delikatnie się zarumieni. Wyciągamy, kładziemy bigos i wkładamy do piekarnika w celu, żeby pizza zarumieniła nam się bardziej.

piątek, 31 marca 2023

Choucroute garnie

Niektórzy nazywają to francuskim bigosem, choć biorąc pod uwagę, że bigos musi być z kawałków (stąd staropolskie słowo bigosować), to niezbyt dobry kierunek. Właśnie ta podstawowa różnica, jaką są całe kiełbaski, a przynajmniej niezbyt mocno poszatkowane stanowi o tym, że nie jest to bigos.

Potrawa alzacka. Alzacja, co prawda, administracyjnie należy do Francji, ale została wyrwana Niemcom stąd właśnie obecność kapusty kiszonej, która w niemieckiej kuchni jest bardzo popularna, ale we francuskiej już mniej. 

Sama kapusta do Europy dotarła ze Starożytnego Rzymu, ale z uwagi na to, że panuje moda na umniejszaniu roli powyższego w dziedzictwie Europy, panuje przekonanie, że przyszła z Chin :)

Po francusku oznacza to kapustę garnirowaną, czyli dekorowaną, bo dekorujemy ją kiełbaskami i ziemniakami. Danie uważane za zimowe, a jako, że w kalendarzu wiosna, ale za oknem zima, to idealnie w czas.

Składniki:

- kapusta kiszona
- cebula
- jakieś parówki
- ziemniaki



Wykonanie:

Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy. Podsmażamy kapustę. Możemy ją wcześniej przepłukać. Dolewamy wody i chwilę dusimy. 
Parówki podsmażamy.
Ziemniaki gotujemy.
Na talerz kładziemy kapustę, na to kiełbaski i ziemniaki dookoła. 

wtorek, 9 sierpnia 2022

Kaszanka z kapustą z grilla

Sezon grillowy, czyli coś na co każdy działkowicz czekał najbardziej, trwa nieprzerwanie od 1 maja i parafrazując hasło amerykańskiej poczty, - Ani śnieg, ani deszcz, ani upał, ani mrok w nocy nie powstrzymają tych dzielnych Polaków przed grillowaniem. Jednym z dań, przyrządzanych w taki sposób, jakie podpatrzyłem ostatnio na imprezie firmowej, to dwa z pozoru nudne składniki, ale które razem ciekawie się uzupełniają.

Składniki:

- kaszanka
- kapusta kiszona


Wykonanie:

Kaszankę i kapustę kiszoną układamy na folii aluminio0wej, którą szczelnie zawijamy. Kładziemy na grilla i pieczemy ok 30 min.


piątek, 10 grudnia 2021

Hot-dog water

Hot dog water to nic innego niż woda po gotujących się parówkach, w gastronomii wielokrotnie recyklingowana, dzięki czemu nabiera coraz większych walorów smakowych. Oczywiście w slangu młodzieżowym miewa również inne znaczenie, mniej więcej to samo co men's tears, ale znacznie częściej używane jest zamiennie z poor man's gravy (sos biedaka). Sos z tego może żaden, ale jako baza lub dodatek jak najbardziej się nadaje, a odkąd pewien przedsiębiorczy Kanadyjczyk zaczął sprzedawać to w formie napoju, to nawet bywa stosowane jako dodatek do drinków.

Składniki:
- jakieś parówki
- ziemniaki
- pieczarki
- kapusta kiszona


Wykonanie:

Parówki gotujemy, wyciągamy z wody. 
Ziemniaki obieramy, gotujemy i tłuczemy z wodą od parówek na puree.
Pieczarki podsmażamy z kiszoną kapustą i podlewamy trochę wodą po parówkach.



niedziela, 31 października 2021

Piwny brat na dziady

Kilka lat pod rząd w każde dziady miałem taką fuchę, że pilnowałem w nocy stoiska pod cmentarzem. Robiłem to raczej po znajomości niż czyniłem z tego źródło utrzymania. Miejsca trzeba było pilnować, bo rano, gdyż było ono już rozłożone po to, aby z samego rana nie tracić na to czasu.
Obowiązywał wtedy taki rytuał. Godzina 22 - pizza, a potem ok. 2-3 grill. Dlaczego grill? Bo to najprostszy sposób przygotowania jedzenia w terenie. Według staropolskiej ludowej tradycji, na dzień przed 1 listopada przypada święto zmarłych. Tego dnia odbywa się wieczerza, na którą według ludowych wierzeń przychodzą również duchy zmarłych przodków. Kiedyś kontakt ze zmarłymi ludzie starali się łapać na nekropoliach, stąd znane głównie na Bałkanach imprezy nad grobami, ale ostatecznie przeniosły się do domów. Jednym ze zwyczajów jest niesprzątanie po posiłku, aby duchy zmarłych mogły się pożywić w spokoju, kiedy domownicy już śpią. 
Już nie stoję pod cmentarzem, ale ta tradycja była tak fajna, że dalej ją kultywuję :) Wszystkie tradycje związane z jedzeniem są spoko, a te ludowe spoko do kwadratu :)

Wpadł mi ostatnio w ręce ciekawy przepis z Wisconsin. Brat to skrócona nazwa niemieckiego bratwurst, która wyraźnie odróżnia się od amerykańskiego hot doga. Tłumacząc na nasze - brat to kiełbaska, a hot dog to parówka. Swoją popularność za oceanem zawdzięcza ogromnej ilości imigrantów z Niemiec. Imigrantów było tak dużo, że powstała nawet legenda, jakoby język niemiecki miał prawie zostać językiem urzędowym. De facto W USA nie ma czegoś takiego jak urzędowo stwierdzony język urzędowy, dlatego legenda o głosowaniu nad językiem urzędowym jest tylko legendą.

Składniki:
- jakieś kiełbaski
- piwo
- cebula


Wykonanie:
Kiełbaski gotujemy w piwie z dodatkiem cebuli, a następnie wrzucamy na grilla.
Podajemy z tą właśnie cebulą, a jako, że niemiecki to śmiało z musztardą i kapustą kiszoną.

Pizza też była, żeby nie było :)



czwartek, 1 lipca 2021

Pintxos

Ewentualnie pinchos, to baskijskie danie, a właściwie separatystyczna odpowiedź na hiszpańskie tapas. Pinchar to po hiszpańsku przebić, dlatego można się domyślić, że danie bierze swoją nazwę właśnie od tego patyczka, którym jest zawsze przebite. Jako, że to patyczek jest tu najważniejszy, cała reszta składników jest już dowolna. Oczywiście pilnuje się, żeby było coś na kształt pieczywa plus dodatki. Z tym, że nie zawsze jest to pieczywo sensu stricte. Czasem jest to oblat, czasem naleśnik, czasem ziemniak. Idealne danie, żeby uczyć się kreatywności. 

Składniki:
- jakieś parówki
- chleb
- ziemniaki
- kwaśne jabłka
- mąka
- kapusta kiszona
- musztarda
- ketchup
- czosnek
- olej


Wykonanie:

Zacznę od najprostszych do wykonania:
1. Na mały kawałek chleba kładziemy podsmażoną parówkę. Przy czym istotne jest to, żeby ten kawałek był znacznie mniejszy od tej parówki, wtedy ciekawiej wygląda. Dekorujemy ketchupem.
2. Parówkę kroimy na kilkucentymetrowe kawałki, nacinamy krzyżowo w poprzek niczym domowej roboty nabój dum-dum i smażymy. Czosnek otaczamy w oleju i pieczemy w piekarniku w temperaturze ok 180 stopni Celsjusza. Wkładamy czosnek w rozłożoną parówkę przebijamy razem i dokładamy kawałek chleba.
3. Jabłka oraz ziemniaki obieramy i kroimy na ćwiartki. Obtaczamy w oleju i pieczemy w piekarniku w temperaturze 180 stopni Celsjusza, razem z pociętymi parówkami. Problem w tym, że Parówki potrzebują najmniej czasu, żeby dojść a ziemniaki najwięcej, dlatego pilnujemy. Przebijamy tak, że na jednym patyku jest ziemniak, parówka i jabłko.
4. Z mąki, wody i odrobiny oleju robimy rzadkie ciasto naleśnikowe, z którego smażmy naleśnika. Wkładamy do niego kiszoną kapustę i parówkę, a następnie kroimy go na rulony, z których każdy przebijamy wykałaczką. Dekorujemy musztardą.

środa, 6 stycznia 2021

Kulinarne trendy 2021

Jak co roku o tej porze, uraczę Was trendami kulinarnymi na nadchodzący rok, które będą obowiązywać z bardzo dużym prawdopodobieństwem. Dlaczego mówię o prawdopodobieństwie? Bo w świecie nauki wszystko jest tylko bardzo lub mało prawdopodobne. Spotkaliście się pewnie z pseudo dziedzinami nauki, które mówią, że coś jest na pewno, ale takie stwierdzenia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Jak ocenić prawdopodobieństwo? Badać zachowania ludzi. Miałem coś takiego na studiach na prognozach i ekonometrii. Czy ja badałem? Nie! W przeciwieństwie do domorosłych internetowych gawędziarzy nie będę udawał autorytetu naukowego w jakiejś dziedzinie i skorzystałem z gotowych badań.

Jedną z mądrości życiowych jest to, że potrafimy skorzystać z dobrego źródła badań. Jak możemy takowe rozpoznać? Podstawowe kryterium to takie, czy osoba, która publikuje te badania jest naukowcem właśnie w tej dziedzinie. Ostatnio modne jest wypowiadanie się np. na temat prawa przez np. chemików itp. Także to jest absolutna podstawa podstaw, że się tak żargonem posłużę, warunek konieczny, niewystarczający :)
Drugie to jakość źródła. Część z Was na pewno pisała chociaż jedną pracę naukową, bo taka jest potrzebna, żeby zakończyć jakąś formę studiów. Bardzo ważne jest przedstawienie w niej wiarygodnej metody badawczej. Poważny promotor nie pozwoli Wam napisać pracy naukowej, jeśli metoda będzie budziła wątpliwości, czyli im większy autorytet i tradycja, tym większą wagę będą przykładać do wiarygodności.

Czy to oznacza, ze trzeba się ich słuchać, bo na pewno mają rację? Już pisałem, że nie ma nic na pewno, ale jeśli kogoś miałbym się słuchać, to raczej tego, kto zajmuje się jakimś zjawiskiem na codzień, czy to zawodowo, czy z pasji, niż tego, który zajmuje się zupełnie czym innym. Taki życiowy przykład. Jeśli Wam się coś zepsuje w aucie, to idziecie do zakładu mechanicznego, a nie do krawca, bo nawet jeśli ten mechanik nie znajdzie szybko usterki, to prawdopodobieństwo tego, że to właśnie tam znajdziecie pomoc, jest znacznie wyższe.

Także ja posłużyłem się prasą oraz raportami branżowymi i na tej podstawie wysnułem pewne wnioski.

  • kiszonki - Rok 2020 będziemy pamiętali jako rok epidemii. Jeszcze nie wiemy, czy tylko ten, ale ten na pewno. Przypomniano sobie o tym, że kiszonki mogą pozytywnie wpływać na odporność, o czym mogłyby świadczyć badania przeprowadzone w Charité. Tak, to ten słynny serialowy uniwersytecki szpital.
  • ciecierzyca - Globalne ocieplenie stało się faktem. Jednym ze sposobów ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do atmosfery jest ograniczenie produkcji zwierzęcej, a wcześniej wyrobienie nawyków żywieniowych, za którymi idą również względy zdrowotne. Soja jest passé. I to nie dlatego, że krąży w okół niej mit, że niby powoduje znaczny wzrost estrogenu u mężczyzn. Nawet nie dlatego, że jej uprawy w Ameryce Południowej są wątpliwe etycznie. Głównie dlatego, że są lepsze i smaczniejsze rzeczy. Poza tym, z uwagi na to, czym odżywiali się starożytni Rzymianie i jaki wpływ mieli na Europę, to taki powrót do korzeni. Okazało się, że cieciorka to coś więcej niż hummus i falafele.
  • domowa restauracja - nie możemy jeść naszego ulubionego ulicznego jedzenia, bo albo musimy siedzieć w domu, albo restauracja jest zamknięta (na chwilę lub na stałę)? Podrobimy w domu.
  • comfort food - był już niezbyt zdrowy fast food, potem, w celu zadbania o zdrowie fizyczne slow food, a teraz należy zadbać o zdrowie psychiczne i jest comfort food. Jak to zdefiniować? Jest to jedzenie, które powoduje u nas pozytywne wspomnienia, najczęściej z dzieciństwa, bo jednak większość z nas miało mniej problemów w dzieciństwie niż teraz. W książce Marcela Prousta pod tytułem W stronę Swanna jest to ciastko moczone w herbacie. Co prawda sprawa comfort food jest teoretycznie indywidualna dla każdego, ale w Polsce, kraju, w którym PRL uprościł i ujednolicił wszelkie regionalizmy kuchenne sprawa jest prosta, a po tym jaką popularnością cieszą się fotele Chierowskiego, możemy wywnioskować, że nasze comfort food pójdzie właśnie w tym kierunku. Dla mnie osobiście, smak dzieciństwa to gofry. Jako, że mieszkałem w miejscowości nadmorskiej, budki z takowymi były na każdym kroku. Zresztą wytrawne gofry subtelnie wkraczają do nas już od 3 lat.
Postanowiłem przygotować coś zgodnie z cały czas obowiązującym trendem, czyli - w stronę USA. Coś w stylu kanapki Rauben.

Składniki:
- ciecierzyca w puszce
- wędzona papryka w proszku
- musztarda
- mąka ziemniaczana
- mąka pszenna
- kapusta kiszona
- majonez
- olej


Wykonanie:
Do mąki pszennej dodajemy trochę oleju i tyle wody, aby powstało nam lejące się ciasto, z którego następnie robimy gofry w gofrownicy.
Kapustę kiszoną kroimy.
Ciecierzycę gnieciemy (nie miksujemy) z papryką, i odrobiną musztardy i mąki ziemniaczanej, a następnie ugniatamy i chwilę pieczemy. Jak ostygnie delikatnie smażymy.
Między dwa gofry układamy plastry ciecierzycowe, kapustę i majonez.

piątek, 21 grudnia 2018

Najtańsza wigilia

Podejścia do świąt są różne. Jedni podchodzą do tej sprawy religijnie, ciesząc się, że tego dnia przyszło na świat ich bóstwo, przy czym niekoniecznie chodzi o Jezusa, bo to nie jedyny obiekt kultu, który miałby się urodzić tego dnia. Inni w drugą stronę, cechuje ich kompletny nihilizm i jedyne co, to korzystają z dnia wolnego od pracy. Jeszcze inni poddają się nowej religii jaką jest konsumpcja. Część, uznaje istnienie mitycznego "ducha świąt", a jeszcze inni obchodzą Szczodre Gody. Oczywiście każdy będzie bronił swego prawa do obchodzenia tego święta, poddając w wątpliwość sens obchodzenia go przez pozostałych. Swego czasu pojawiały się w internecie nośniki "prawdy absolutnej" potocznie zwane memami, na którym przedstawiciele dominującej religii na świecie postulowali, aby ateiści nie mieli tego dnia wolnego, bo to przecież święto chrześcijańskie.

Cóż, sprawa nie jest taka prosta. Odkąd małpka trochę się wyprostowała, a jej mózg rozwinął się na tyle, że zaczęła dostrzegać prawidłowość w ruchach słońca, a co za tym idzie mogła za jego pomocą odmierzać czas. Zauważyła, że zimą (choć nie wszędzie było zimno) następuje przełomowy moment, w którym dzień zaczyna być coraz dłuższy. Tak zaczęto odmierzać lata, przyjmując symbolicznie ten dzień za początek roku. Zaryzykuję stwierdzeniem, że było to pierwsze znane ludzkości święto, które powstało jeszcze wcześniej niż powstał egipski Horus, perski Mitra, grecki Dionizos, pochodzący z Azji Jezus czy inne postacie kultu urodzone podczas zimowego przesilenia. W świetle powyższego, nawet nihiliści mają prawo świętować ten dzień po swojemu, gdyż ruchy słońca również ich dotyczą, a co do jego istnienia nie mają wątpliwości, ze względu na namacalne dowody. Powiem więcej, część niechrześcijan nie dość, że obchodzi to święto z premedytacją, to nawet mają pretensję do chrześcijan, że im je zagarnęli.

Kiedy wspomniana wyżej małpka przerzuciła się ze zbieractwa na rolnictwo, to oprócz tego, że zaczęła być mniej zdrowa, bo pożywienie nie było już tak urozmaicone, ale też zaczęła mieć go więcej. W myśl zasady - ch...wo, ale stabilnie. Przede wszystkim, zaczęła dostrzegać, że stan słońca odpowiada za to, ile pożywienia mają, a także nauczył się jak siać, żeby zbiory były optymalne. W związku z tym, za każdym razem kiedy zaczynał się rok solarny, trzeba było dziękować za dary, mając nadzieję, że w następnym roku będą takie same. Stąd narodziła się tradycja spożywania produktów zbożowych podczas zimowego przesilenia.

Osobnym tematem jest tradycja jedzenia maku i grzybów. Wiele kultur, w tym najbardziej nam znana - żyjąca na tych terenach, zanim zaczęło uprawiać kult, w żaden sposób nie powiązanych z nimi więzami krwi, świętych, uprawiało kult przodków. Czasem próbowano się z tymi przodkami kontaktować. W tym celu zostawiano puste miejsce przy stole. Raz widziano ich we właściwej postaci, a czasem przemawiali oni ludzkim głosem za pośrednictwem zwierząt. Problem był taki, że aby to wszystko działało, trzeba było organizm wprowadzić w odpowiedni stan. Szybko dostrzeżono, że pewne dary ziemi posiadają takie właściwości. Głównie niektóre gatunki grzybów, ale i mak, który trafił tu stosunkowo późno. Ot, cała tajemnica :)

Zwyczajowo liczba dań powinna być nieparzysta. W najbiedniejszych rodzinach było ich 5 lub 7, a w bogatych 9 lub 11. 12 potraw wymyślili najbogatsi.  Dwunastka, co wiemy ze szkoły, przy okazji omawiania tematu o Unii Europejskiej, oznacza pomyślność. Szóstka z kolei niepełność, tudzież niedostatek. To wigilia kryzysowa więc zgodnie z tradycją zamieszczam tutaj 5 potraw plus napój więc prawie 6 :) Tym razem cel był prosty. Zrobić to jak najtaniej.


Zupa grzybowa

Tu będą potrzebne grzyby, w które należało się zaopatrzyć wczesną jesienią i wysuszyć. Istotne było tu, żeby kapelusze były w całości. Jak ktoś tego nie zrobił, to mogą być pieczarki.

Składniki:
- marchewka
- pietruszka
- cebula
- seler
- kapelusze grzybów (patrz wyżej)
- ziemniaki (opcjonalnie)
- olej

Składniki:
Marchewkę i pietruszkę trzemy na tarce o grubych oczkach. Seler obieramy i kroimy w grube plasterki. Cebulę obieramy i kroimy w półplasterki. Wszystko gotujemy w wodzie z małą ilością oleju, a następnie rozdzielamy bulion od warzyw za pomocą durszlaka. Bulion zostawiamy w garnku, a warzywa przydadzą się nam do innego dania.
Do bulionu dodajemy kapelusze i gotujemy. Wyciągamy je i odkładamy, one również nam się przydadzą.
Zupę możemy wzbogacić ziemniakami, ale w związku z tym, że to nie jedyne danie, to niekoniecznie jest taka potrzeba.

Smażone grzyby

Ten przepis to jest dla mnie odkrycie roku. Znane głównie w Łodzi.

Składniki:
- grzyby z wcześniejszego przepisu 

Wykonanie:
Grzyby podsmażamy na patelni. Można wcześniej obtoczyć w mące.

Seler po grecku

Jest takie danie, które uchodzi za wigilijne. Ryba po grecku. Problem w tym, że Grecy takiego przepisu nie znają. Nie wiadomo dlaczego tak to nazwano. Być może dlatego, że warzywa w towarzystwie pomidorów są w Grecji bardzo popularne. Jest natomiast coś bardziej greckiego. Mianowicie seler, który pochodzi z Grecji. Trochę przypomina filety ryby, ale nie to jest istotne w tej kwestii. Istotne jest to, że jest to bardziej greckie danie niż gdyby był w nim dorsz. No i dużo tańsze :)

Składniki:
- seler i pozostałe warzywa wyjęte z zupy
- koncentrat pomidorowy

Wykonanie:
Starte warzywa mieszamy z koncentratem i przykrywamy nimi plasterki selera.

Pierogi z kapustą i grzybami

Danie z cyklu - podaruj sobie odrobinę luksusu. Pierogi potrafią być drogie, ale tylko dlatego, że są pracochłonne. Stąd, w wielu krajach, uchodzą za danie luksusowe. Kiedy byłem w UK, to kosztowały funta za sztukę. Natomiast sama produkcja jest tania.

Składniki:
- mąka
- kapusta kiszona
- grzyby

Wykonanie:
W zasadzie zasada robienia ciasta na pierogi, niezależnie od tego, z jakiej mąki jest taka sama. Zalewamy trochę mąki bardzo gorącą wodą, żeby nam się zrobił czynnik klejący. Potem to mieszamy z pozostałą mąką i formujemy ciasto. Przy mąkach bezglutenowych, do naszego kleiku możemy dodać trochę mąki ziemniaczanej. 
Wyrabiamy ciasto. Kroimy kółka kubkiem, wkładamy do nich farsz i sklejamy. Gotujemy we wrzątku aż wypłyną.
Farsze mogą być różne, ale u mnie była to pokrojona i ugotowana kapusta kiszona pomieszana z poszatkowanymi i ugotowanymi grzybami.

Makówki śląskie

W jednym daniu mamy wszystko. Mak i zboże. Idealny sposób jak wykorzystać stary chleb, zamiast go wyrzucać. Można dodać orzechów, które się zebrało późnym latem.

Składniki:
- stary chleb
- jakieś mleko
- mak
- bakalie
- cukier

Wykonanie:
Mleko gotujemy z makiem oraz bakaliami i dosładzamy.
W naczyniu układamy warstwę chleba i zalewamy tą mieszaniną. Powtarzamy z kolejnymi warstwami.

Kisiel z dzikiej róży

Ten napój poznałem w Szwecji i podbił moje serce. Tam się go pija w formie napoju lub zupy przy byle okazji, ale mi się jakoś skojarzył ze świętami. Może dlatego, że dzięki właściwościom róży, idealny na zimę.

- owoce dzikiej róży
- cukier
- mąka ziemniaczana

Wykonanie:
Na nasze szczęście o nie wino, dlatego owoców nie trzeba pozbywać pestek. Gotujemy wywar z owoców i dosładzamy. Dodajemy trochę mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w zimnej wodzie i energicznie mieszamy. To ma być lekko zagęszczone, ale na tyle rzadkie, żeby można było pić :)


Wytrawne potrawy wigilijne 4.


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Wytrawny frgál na Lysej Horze

Tym razem na celownik trafiła Lysa Hora. To taki szczyt po czeskiej stronie, nazywany Królową Beskidów. Swoją drogą najwyższa góra Beskidu Śląsko-Morawskiego. Słynie z tego, że gdzieś w jej wnętrzu schowany jest skarb słynnego zbója Ondraszka, a niektórzy mówią nawet o czarnym jeziorze. Szlak na górę zaczyna się w Ostrawicy, miejscowości dobrze skomunikowanej drogami, torami kolejowymi, a także przygotowanej na przyjęcie turystów, dzięki wielu parkingom.

Szlak czerwony, który zaczyna się koło dworca początkowo jest bardzo nudny, bo prowadzi po asfaltowej drodze. Później jest jak to mawiał komisarz Ryba niewiele lepiej, ale ... lepiej, bo idziemy lekko kamienistą stromą drogą. Dopiero widoki, jakie potem nam się pokazują powodują, że staje się to bardziej emocjonujące :) Od czasu do czasu spotykamy symboliczne mogiły z kamyczków takie jak ta. Z czego najsłynniejsza w okolicy jest ku czci skautów zabitych w czasie II Wojny Światowej.


Prognozy pogody nie były obiecujące, a to co zobaczyliśmy tylko je potwierdziło. Jedyny plus, że można bujać w obłokach :)


Na szczycie nie było tak źle, a przynajmniej chwilowo, ale też nie na tyle dobrze, żebym widział na co pokazuje ten chłopczyk :)


Głównymi atrakcjami na górze jest budynek stacji telewizyjnej


oraz menhir, który ma specjalny element do głaskania.


W każdym razie na szczycie wszyscy postanowili się pożywić specjalnie na tą okazję przygotowanym daniem o nazwie frgál. To placek drożdżowy pochodzący z tej części Czech nazywany nieudanym ciastem, ze względu na to, że farszu jest więcej niż spodu. Trochę czeska pizza :) Zazwyczaj podawany na słodko, ale tradycyjnie też przygotowywany z kiszoną kapustą. Postanowiłem go delikatnie stunningować, aby był bardziej odżywczy. Spód uzupełniłem o mąkę owsianą, a farsz o typowy dodatek dla tej części świata - fasolę.

Składniki:
- szklanka zmielonych płatków owsianych
- szklanka mąki
- 3/4 szklanki wody
- 1/5 kostki margaryny
- 1/4 kostki drożdży
- mała paczka kapusty kiszonej
- puszka fasoli 


Wykonanie:
Mąki mieszamy ze sobą, a drożdże rozrabiamy w odrobinie letniej wody. Margarynę roztapiamy i mieszamy z mąką. Dodajemy drożdże oraz resztę wody i ugniatamy ciasto. Zostawiamy aż wyrośnie.
Kapustę płuczemy i kroimy, a następnie mieszamy ze zmiksowaną fasolą. 
Kiedy ciasto wyrośnie wykładamy nim tortownicę zostawiając brzegi, a na środek kładziemy nasz farsz z kapusty i fasoli. Pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku jakieś 20 minut.

To jest dobre w górach, że można wypić małe piwo i nie zostanie po niem nawet śladu w momencie kiedy będzie się już w samochodzie :) Fajnie się siedzi, zwłaszcza przy dobrym piwie o dwunastoprocentowym nachmieleniu, gdzie w Polsce musiałoby to być już piwo kraftowe o dziwnej nazwie, jeszcze lepszej etykietce, a najlepszej cenie, ale, jak to często w górach bywa, zaczęło się robić nieciekawie. Postanowiliśmy ruszyć 4 litery, tym bardziej, że zniknął nam widok, którym się rozkoszowaliśmy.


Postanowiliśmy wrócić szlakiem żółtym, który był trochę bardziej ciekawy. Tzn. tak w ogóle, to chcieliśmy przejść czerwonym, ale okazało się, że nie prowadzi tam gdzie byśmy chcieli, o czy dowiedzieliśmy się po 40 minutach, które poświęciliśmy na jego pokonanie :) Co prawda nikt z nas nie miał takiej pelerynki jak te, które stały się ostatnio hitem internetu, ale i tak daliśmy radę, tylko pozostał standardowy dylemat  - czy mieć kaptur na głowie, czy nie, skoro głowa w obu przypadkach jest mokra :) 


Pod koniec trasy zobaczyłem jakieś ostrzeżenie, ale nie mogłem doczytać dokładnie o co chodzi bo drzewo je zjadło.


Szlak żółty kończy się przy zbiorniku wodnym, na którym robione są jakieś pracę. Nie wiem co to, ale mam nadzieję, że będzie dla szerszej publiczności :) Szlak nie kończy się w centrum, dlatego jeszcze kawałek trzeba przejść.


Każda dobra wyprawa kończy się łupami, dlatego postanowiliśmy odwiedzić lokalną wytwórnie piwa. Było kilka gatunków, bardzo modnych ostatnio IPA, APA, ale postanowiłem postawić na to, co do czego jestem pewny, że Czechom wychodzi. W dodatku dobra nazwa :)


Jeszcze taki mały smaczek, który spotkałem w drodze powrotnej.


Podsumowując, szlak niezbyt wymagający, ale dla dla ładnych widoków, warto.

wtorek, 4 października 2016

Cieszyńska kiszona kapusta z zaprażką

Za siedmioma górami tuż na samej granicy jest takie miasto Cieszyn. Pół miasta jest po stronie polskiej, czego Czesi na równi z Praską Wiosną do dziś nie potrafią nam zapomnieć :) Tym bardziej, że ta polska część jest ładniejsza. Jest tam system kanałów zwany Cieszyńską Wenecją, całkiem ładny rynek z przylegającymi do niego stromymi uliczkami oraz wzgórze zamkowe, gdzie największą atrakcją jest chyba baszta, ta sama która jest na banknocie dwudziestozłotowym.

Po stronie czeskiej można kupić najtańszy rum jakikolwiek piliście. Niestety nie można wypić go w parku, bo w tej kwestii ustawodawstwo polskie i czeskie zostało ujednolicone na niekorzyść takich drobnych ciułaczy jak ja :) 

Jeśli wierzyć informacjom podanym na stronie ministerstwa rolnictwa, abstrahując od faktu, ze ministrom nie wierzy się z zasady, to było to kiedyś bardzo popularne danie na tych terenach. Niby składniki podobne, ale zdecydowanie różne od dania zwanego pańczkraut popularnego na Górnym Śląsku.

Składniki:
- olej
- cebula
- ziemniaki
- kiszona kapusta


Wykonanie:
Kapustę kroimy i gotujemy w małej ilości wody.
Ziemniaki trzemy na drobnej tarce.
Cebulę podsmażamy na oleju, dodajemy mąkę i tworzymy zasmażkę. Dodajemy wodę z kapusty oraz ziemniaki i gotujemy. Jak zgęstnieje mieszamy z kapustą kiszoną.

noclegi

środa, 22 czerwca 2016

Babka łężniowa z sosem borowikowym

Nie mylić z babką na tężniach :)
Jako, że dostałem od mojej koleżanki Marty słoik kapusty kiszonej to zainspirowałem się kresowym przepisem na łężnie czyli kotleciki z ziemniaków nadziewane kapustą kiszoną. Nie wiem dlaczego większość osób myśli, że przepis pochodzi z Bieszczad. Według moich rozeznań, pochodzi on z kresów ogólnie.
Trochę dlatego, że nie chciało mi się lepić kotletów, a trochę dlatego, żeby nie było smażone zrobiłem taką babkę. Trochę jak klasyczna babka ziemniaczana. Polałem ją sosem z borowików, które choć ekskluzywne, to rosną w lasach i są dostępne za darmo. Do tego bardzo dobrze znoszą zamrażanie, dzięki czemu możemy cieszyć się ich aromatem przez cały rok.

Składniki:
- ziemniaki
- mąka
- kapusta kiszona
- borowiki


Wykonanie:
Ziemniaki gotujemy, a następnie tłuczemy razem z małą ilością mąki. Układamy spód w foremce. Kładziemy na to kapustę kiszoną i przykrywamy kolejną warstwą masy ziemniaczanej. Formę wkładamy do piekarnika nastawionego do poziomu 180 stopni na jakieś pół godziny.
Grzyby podsmażamy, podsypujemy mąką i dodajemy wody aby wyregulować gęstość sosu. Wyjmujemy babkę, kładziemy kawałek na talerzu i polewamy sosem.


Poszukiwanie smaku – kuchnia podlaska, kuchnia kultur i regionów


Wegetariański obiad VII


Poszukiwanie smaku – kuchnia podlaska, kuchnia kultur i regionów

sobota, 24 stycznia 2015

Pańczkraut

Akcje to inspiracje, a od jakiegoś czasu mówi się głównie o trzech rzeczach. Pigułce blokującej zajście w ciąże, franku szwajcarskim oraz górnikach. To pierwsze inspiruje mnie do spędzenia czasu w kuchni, ale na pewno nie na gotowaniu, szwajcarska inspiracja była tutaj, za to w związku z trzecim, danie kuchni śląskiej. Oczywiście co do górników to ja, jako ekonomista, mam również własne zdanie na ten temat, ale nie będę tu zaśmiecał bloga kulinarnego, bo już widzę tutaj rzesze bezkarnych anonimowych domorosłych "ekonomistów" piszących bezsensowne komentarze. Jak ktoś bardzo chce, to kanałem prywatnym. Mogę tylko powiedzieć, że zamiast dawać się podpuszczać jednej czy drugiej stronie polecam posłuchać debaty ekspertów, ale nie rządowych czy związkowych tylko naukowych :)
Przejdźmy zatem do tematu. Kuchnia śląska to nudne weekendy. W sobotę mielone, a w niedzielę rolada z kluskami śląskimi i czerwoną kapustą. Za to w tygodniu mamy dowolność. Możemy wybrać z całej gamy tanich pożywnych dań. Takie danie miało wyżywić ciężko pracującego człowieka, w warunkach ograniczonych zasobów. Tutaj wszystko musi być praktyczne nawet sztuka. I nie prawda, że tu jedzą węgiel. Węgiel dodają, ale do cukierków.
Danie figuruje na liście produktów chronionych więc moja kryzysowa wersja, nie do końca identyczna, więc jeśli ktoś się będzie burzył to możemy równie dobrze posłużyć się inną nazwą jak pańćkraut, ciapkraut, ciaper kapusta, ciapkapusta czy typowe dla opolskiej prowincji kartofelkraut albo w końcu ziemniaki z kapustą kiszoną :)

Składniki:
- ziemniaki
- kapusta kiszona
- cebula
- mąka


Wykonanie:
Cebulę kroimy w drobną kostkę i przysmażamy. Kapustę kroimy, wrzucamy na patelnię, dolewamy trochę wody i dusimy pod przykryciem aż zmięknie. Ziemniaki obieramy i gotujemy do miękkości. Ugotowane ziemniaki traktujemy tłuczkiem, a następnie mieszamy z kapustą, cebulą i małą ilością mąki.
noclegi

środa, 6 sierpnia 2014

Moje warsztaty kuchni fusion

Od jakiegoś czasu uczestniczę w cyklu warsztatów kulinarnych na temat kuchni fusion organizowanych w ramach projektu Katowice Miasto Ogrodów no i w końcu doszło do sytuacji , w której to ja miałem je poprowadzić :) Idea to fuzja - połączenie - ang. fusion kuchni śląskiej z innymi. Tematem miała być kryzysowa kuchnia śląska. Zasadniczo kuchnia śląska jest w większości przypadków oszczędna więc sprawę miałem ułatwioną. Żeby trochę urozmaicić, dodałem jeszcze kilka motywów kryzysowych związanych z tzw. kryzysem sytuacyjnym.

Niestety tak się nieszczęśliwie złożyło, że całkiem spora ekipa kolarzy postanowiła się ścigać po terenie śląskich miast, w tym Katowic. Miasto postanowiło im to umożliwić, a decyzja poparta była gruntowną kalkulacją czy bardziej opłacalne narazić się ludowi nie dając rozrywki w postaci igrzysk czy narazić się obywatelom mających w tym czasie dużo lepsze rzeczy do roboty. Najwyraźniej tych pierwszych było więcej. Po małych problemach udało mi się dojechać na miejsce, ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia.



I tak każda drużyna, a było ich 4, losowała składniki używane w śląskiej kuchni i miała z nich coś uwarzyć. Każdy miał 4 składniki plus do dyspozycji kilka rzeczy, które są dostępne prawie zawsze oraz bonus w postaci owoców z dzikiego sadu. 



Nasłuchawszy się o fiksacji funkcjonalnej drużyny przystąpiły do boju. W efekcie starań czterech ekip powstały takie oto przepisy. Niektórych tak poniosła atmosfera, że zrobili więcej niż jedno danie:)

Składniki:
- ziemniaki
- musztarda
- śliwki
- drożdże



Wykonanie:
Ziemniaki wydrążyć. Położyć musztardę, kawałek śliwki, i posypać pokruszonymi drożdżami. Całość zapiec w piekarniku.

Składniki:
- kasza gryczana
- ogórek kiszony
- mak
- śliwki
- cukier
- margaryna
- mąka



Wykonanie:
Z mąki i margaryny ugniatamy ciasto którym wykładamy formę. Na to dajemy ugotowaną kaszę gryczaną zmieszaną z pokrojonymi w kostkę ogórkami. Mak smażymy ze śliwkami i cukrem. Tak przygotowaną masą przykrywamy kaszę i wkładamy do piekarnika na godzinę.

Składniki:
- makaron
- kasza jaglana
- jabłka
- marchewki
- czekolada
- mąka ziemniaczana



Wykonanie:
Makaron i kaszę jaglaną gotujemy osobno i mieszamy. Marchewkę i jabłka trzemy i podsmażamy z cukrem. Kiedy zmięknie dodajemy pół szklanki wody z rozpuszczonymi dwoma łyżkami mąki ziemniaczanej. Mieszamy jeszcze chwilę podgrzewając. Układamy warstwami makaron z kaszą i owoce. Na wierzch posypujemy startą czekoladą.


Składniki:
- czerwona kapusta
- ugotowane ziemniaki
- śliwki
- musztarda



Wykonanie:
Kapustę ugotować i obrać z liści. Z ziemniaków, śliwek i musztardy zrobić farsz i zawinąć go w liście kapusty. Zapiec lekko w piekarniku.

Składniki:
- drożdże
- mąka
- śliwki
- jabłka
- cukier



Wykonanie:
Pół kostki drożdży rozpuszczamy w letniej wodzie, dodajemy trochę cukru i czekamy aż zaczną pracować. Następnie dodajemy mąkę i wodę w takich ilościach, aby uzyskać gęste ciasto, do którego dodajemy pokrojone owoce. Czekamy aż wyrośnie, kładziemy małe placki łyżką na rozgrzanym oleju i smażymy z obu stron.

I nasz czarny koń, który był sam w drużynie, ale sprawił się doskonale. Czarne maki.

Składniki:
- cebula
- cukier
- kapusta kiszona
- andruty
- węgiel drzewny



Wykonanie:
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy z cukrem. Kapustę moczymy w wodzie, aby była mniej kwaśna. Mieszamy cebulę, kapustę i pokruszony węgiel. Nakładamy na lekko nasączone wodą andruty i zawijamy w rulony, które potem kroimy na 4 cm kawałki. Ja dałbym więcej węgla żeby było naprawdę czarne ]:-)

Na koniec każdy z uczestników otrzymał certyfikat ukończenia z hologramem :)

piątek, 1 lutego 2013

Bigos mieszany zwany imprezowym

Choć bigos to danie głównie mięsne, a nie kapuściane jak się potocznie sądzi, tutaj skorzystałem z jednego z mitów narodowych i skupiłem się na kapuście. Bigos jest w ogóle bardzo wdzięcznym tematem jeśli chodzi o catering imprezowy bo przygotowanie jest mało praco i czasochłonne. Co prawda, aby uzyskać pełne walory należałoby go ugotować kilka dni wcześniej a następnie codziennie podgrzewać, ale biorąc pod uwagę stan ludzi znajdujących się na imprezach wystarczy tylko dobrze wybrać moment podania, a zostanie spałaszowany ze smakiem.

Przy okazji wywiad, który udało mi się uzyskać w postaci pliku dźwiękowego puszczany w radio w wigilię ze mną w jednej z głównych ról :) Nie wiem czy działa odtwarzacz, bo z nimi różnie :)

Składniki:
- kapusta świeża
- kapusta kiszona
- kasza gryczana
- koncentrat pomidorowy


Wykonanie:
Kapustę szatkujemy i gotujemy w jak najmniejszej ilości wody. Dodajemy kapustę kiszoną i gotujemy, aż wszystko zmięknie, wtedy dosypujemy ugotowanej kaszy gryczanej i zabarwiamy koncentratem.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Placki pszenne z "kyselé zelí"

Kolejny przepis przyjechał z Ostrawy, w której byłem, o dziwo nie na imprezie, a przy okazji jarmarku świątecznego, a właściwie przedświątecznego. Pośród wielu stoisk na rynku, zresztą jedynym gęściej zaludnionym miejscem w okolicy, był jeden sprzedający świąteczne placki pszeniczne, bardzo przypominające naleśniki :)Moją uwagę zwrócił ten z nadzieniem o nazwie "kyselé zelí". Jako turysta nie znający języka skojarzyło mi się to z deserem z mąki ziemniaczanej i byłem bardzo ciekawy jak to może smakować w naleśniku. Okazało się, że w lokalnym języku oznacza to jednak zupełnie co innego. :)

A przy okazji kolejne odkryte dowody uznania:
Artykuł w mmłódź.


Składniki:
- mąka
- woda
- kapusta kiszona




Wykonanie:
Mąkę rozrabiamy w wodzie tworząc lejące się ciasto. Smażymy placek, kładziemy do środka kiszoną kapustę, zawijamy i lekko podsmażamy.

czwartek, 9 września 2010

Fuczki

Danie prosto z Bieszczad. Nie było mnie jakiś czas, ale każdemu należy się urlop. Mój spędziłem w "worku". O Bieszczadach można wiele opowiadać. Ja jednak skupię się tu na stronie kulinarnej. Bardzo widoczny jest tam wpływ ludności węgierskiej, która przybyła na te tereny. Jak coś było "po bieszczadzku" to było przyrządzane jak "po węgiersku". Sos z dużą ilością papryki. Oczywiście trzeba było jakoś dojechać więc podróż kulinarna rozpoczęła się za Kielcami na trasie 73 chyba :). BAR PORT po lewej stronie. Jak ktoś lubi obsługę rodem z filmów Barei to niech wpada. Tyle, że przestaje to być śmieszne kiedy sami jesteśmy w takiej sytuacji :) No i drobna różnica, bo tu nie mieliśmy do czynienia z olewactwem, a bezczelnym wyrachowaniem.
Po przyjeździe oczywiście trzeba próbować wszystkiego co regionalne, bo nie po to człowiek jedzie tyle kilometrów żeby jeść to co u mamy. Niestety knajpa reklamująca się w całym Polańczyku, jako serwująca takowe miała ich sporo, ale tylko w menu :) Zadowoliłem się następną w kolejności, która nie miała tak bogatego asortymentu, ale nie żałowałem. Ustrzyki, tam na wyróżnienie zasługują dwa bary. "Bar Ewa" i ciekawy schab po ustrzycku. Po ustrzycku = po bieszczadzku = po węgiersku :), ale ciekawostka, bo ten był z niespodzianką w środku. "Niedźwiadek", to już legenda. Na uwagę zasługuje ilość jedzenia jaką się dostaje. Nie miałem już miejsca na deser i cieszyłem się, że nie zamówiłem zupy. Na drodze pomiędzy Dolnymi , a Górnymi było kilka knajp ogłaszających się z regionalnym jedzeniem, ale w jednej w szyldzie z Rysiem były tylko dwa dania w tym jedno to frytki posypane papryką :)  W Sanoku gdzie szukać kuchni regionalnej jak nie przy skansenie. Przed mostem koło czołgu wielki napis "kuchnia regionalna" i dopisek "fish and chips" :) Głownie pizza i ryby (morskie), ale było kilka ciekawych pozycji w tym jedna rzecz, której nazwy nie pamiętam. Mimo wszystko jak na dwa placki fi 80 z kaszy gryczanej w barze 12 zł to dość sporo, no ale liczą się też zdobyte doświadczenia :) Mieli też w asortymencie danie które właśnie tu przedstawiam. Ogólnie wyjazd pod tym kątem udany zwłaszcza, że potem zahaczyłem o Ukrainę. Tam było jeszcze ciekawiej, a i tak nie wykorzystałem pełni możliwości, bo miałem problem z literami :) To mój najdłuższy post tutaj i raczej nie sadzę żebym szybko powtórzył ten wyczyn :)

Składniki:
 - jajko
 - mąka
 - mleko
 - kapusta kiszona

Wykonanie:
Kapustę odsączamy, a z pozostałych składników robimy gęste ciasto. Wrzucamy do niego kapustę i smażymy w formie placków na patelni.

Kulinarne podróże

noclegi