Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Bentow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Bentow. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 listopada 2014

Lalkarka - Max Bentow





tłumaczenie: Emilia Skowrońska
tytuł oryginału: Die Puppenmacherin
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 2 lipca 2014
ISBN: 9788327151551
liczba stron: 344


Jak tak sięgnę pamięcią i przywołam obrazy morderstw popełnianych w fabułach przeczytanych przeze mnie książek, to już całkiem pokaźna kolekcja mogłaby się z tego uzbierać. Można by z tego stworzyć jakiś wydawniczy hit typu:” Nie wiesz, jak uśmiercić bohatera? Poznaj 1001 pomysłów na jego zgon!” – niejeden pisarz mógłby czerpać z niego garściami. Wyłączając George’a R.R. Martina – ten pan o uśmiercaniu bohaterów wie już wszystko i pomocy w tym temacie na pewno nie potrzebuje… Wracając jednak do tematu, póki nie sięgnęłam po kolejny kryminał w moim czytelniczym dorobku, byłam niemal pewna, że pomysłowość książkowych morderców już nie jest w stanie mnie niczym zaskoczyć. Błąd! Ostatni zabójca zaskoczył mnie… pianką montażową. Po kolei jednak.

Nils Trojan, komisarz znany z poprzedniej powieści Maxa Bentowa („Ptaszydło”), jest głównym bohaterem nowego tytułu autora pt. „Lalkarka”. Echa sprawy z Ptaszydłem jeszcze nie do końca ucichły – dalej sieją spustoszenie w psychice komisarza – a tu już przychodzi mu zmierzyć się z serią brutalnych morderstw popełnionych przez, jak później podejrzewa, naśladowcę innego psychopatycznego szaleńca, który działał kilka lat wcześniej. Co ich łączy? Sposób w jaki mordują swoje ofiary, a raczej - czym się w tym celu posługują. Tak jak morderca sprzed lat, jego naśladowca funduje swym ofiarom śmierć najgorszą z możliwych, tj. dusi je za pomocą pianki montażowej, która po zastygnięciu skutecznie odbiera im dopływ tlenu. Jedną z osób, która wynikiem niesamowitego szczęścia przeżywa spotkanie z seryjnym mordercą, jest lalkarka Josephin Maurer. Jednak niedługo przychodzi jej cieszyć się beztroską, bowiem morderca powraca i łaknie kolejnych ofiar. Nie zapomina także o tej, która nieopatrznie wymknęła mu się z rąk. Przecież nie taki los dla niej gotował…

I znów na arenę wkracza osławiona już pianka poliuretanowa. I całe szczęście, bo na dobrą sprawę to ona książkę ratuje – skleja do tzw. kupy i swoją siłą zmusza czytelnika, by dotarł aż do końca lektury. Nie mogę powiedzieć, by „Lalkarka” była powieścią złą, bo czyta się ją dobrze, jest poprawna stylistycznie, nie rzucają się tu w oczy żadne błędy czy niedociągnięcia, jeśli chodzi o tok fabuły. Jednak – podobnie jak „Ptaszydło” – nie przyprawia o gęsią skórkę, nie przyśpiesza pulsu. Odnoszę też wrażenie, że Bentow nie wykorzystał w pełni potencjału postaci, którą stworzył. Mam na myśli Josephin, która po swoich traumatycznych przeżyciach jest na tyle skomplikowaną psychicznie postacią, że można by przy jej pomocy dodać całej powieści zarówno animuszu, jak i brakującego mi dreszczyku.

Bentow – to pisarz, który ma świetne pomysły, ale nie do końca radzi sobie z przelaniem ich na papier. „Lalkarka” jest dopiero drugą jego powieścią i może o to chodzi – o niewyrobiony jeszcze warsztat na polu czysto literackim. Może z każdą kolejną powieścią będzie lepiej. Może. Czas pokaże.

Ocena: 3.5/6


Oficjalna recenzja dla Lubimy Czytać - LINK.

środa, 3 lipca 2013

"Ptaszydło" Max Bentow



tłumaczenie: Emilia Skowrońska
tytuł oryginału: Der Federmann
seria/cykl wydawniczy: Z odciskiem palca
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 3 lipca 2013
ISBN: 9788324594962
liczba stron: 336




Gra o życie, gra o śmierć


Uwielbiasz ten moment… Tę chwilę ekscytacji… Czasem zdarza się, że widzisz listonosza lub kuriera, jak zmierza do Twoich drzwi. Zaraz naciśnie dzwonek, a ten obwieści przybycie do Twojego domu nowych członków rodziny, bo tak bez wątpienia można nazwać książki, na które tak długo czekasz. Raz są zupełnie nowe, pachnące świeżym drukiem, a raz stare – takie, które wiele już w swoim życiu widziały. Pozornie wszystko… O tym przekonasz się za chwilę także Ty. Choć masz dużo zajęć na głowie, to zostawiasz wszystkie obowiązki, by przywitać się ze swoimi książkowymi perełkami. Starasz się rozedrzeć opakowanie, lecz ono stawia dziwny opór. Kątem oka widzisz coś, czego nie spodziewałeś się zobaczyć, czego wręcz nie powinno tam być! Myślisz: może mi się wydawało? Może to moja wybujała fantazja stroi sobie ze mnie żarty? Jednak gdy po opakowaniu zostaje tylko kilka strzępów, a Ty usiłujesz krzyczeć, nie mogąc wydobyć z gardła żadnego dźwięku, wiesz, że to nie było tylko przywidzenie. Tuż przed sobą na podłodze widzisz martwego ptaka: nie ma piór, a smród wydobywający się z jego gnijącego truchła wywołuje w Tobie mdłości. Wiedz, że gra się w tym momencie zaczęła… Gra o życie albo – co pewniejsze – gra o śmierć.


Podobną grę poznało kilka bohaterek książki będącej debiutem Maxa Bentowa pt. „Ptaszydło”. Owa gra nie zakończyła się dla nich szczęśliwie, a ptak, który stawał się martwym gościem w ich mieszkaniach, był zwiastunem nadchodzącej śmierci. Oskubane truchło ptaków było swoistego rodzaju wiadomością, jaką morderca zostawiał na miejscu zbrodni. Ponadto układał ofiary w charakterystycznych pozach oraz golił im głowy. Blond włosy „skradzione” zamordowanym kobietom zabierał ze sobą.
Trudu związanego z rozwikłaniem zagadki, kto jest zbrodniarzem, podejmuje się berliński policjant Nils Trojan. Jednak początkowo nie bierze on pod uwagę faktu, że rozgłos, jaki przyniosła mu sprawa (głównie dzięki telewizji), koncentruje uwagę psychopaty właśnie na nim. Niebawem i on staje się zwierzyną w polowaniu prowadzonym przez mordercę…

Przyznacie, że morderca i jego zbrodnicze poczynania intrygują, prawda? Tym bardziej, że przestępca pokazuje się swoim ofiarom w bardzo specyficznym przebraniu i zmienia swój głos. Początkowo postaci psychopaty jest wręcz przesadnie mało w toku całej fabuły. Są za to liczne morderstwa i charakterystyczne, szczegółowe i krwawe opisy miejsc zbrodni – to niewątpliwie duży atut dla fanów gatunku. Intryguje też postać Trojana, który zdaje się zupełnie nie pasować do uprawianego przez siebie zawodu. Czy mężczyzna z silnymi lękami i atakami paniki może być dobrym policjantem? Jak się okazuje, może, choć nie bez wpadek, co czyni go jeszcze bardziej ludzkim i przemawia na korzyść kreacji tego bohatera oraz samej książki.

Skoro jednak moja ocena końcowa powieści nie jest maksymalna, to coś musiało mi się w „Ptaszydle” nie podobać. I owszem, chodzi o budowanie przez autora napięcia i klimatu – przez długi czas nie odczuwałam specjalnych emocji czy grozy, która powinna towarzyszyć  takiej lekturze i – szczerze mówiąc – obawiałam się, że nic się w tej kwestii nie zmieni aż do końca. Na szczęście moje obawy nie potwierdziły się. Końcowe sceny nadrobiły z nawiązką braki z początku książki i nawet nie zorientowałam się, kiedy rozpoczęłam lekturę epilogu. Co przynosi zakończenie? Hmmm… Najkrócej mówiąc: niepewność, niepokój, lęk, ale i wiarę (nie tylko nadzieję!), że kolejne tomy serii, w której Nils Trojan będzie grał pierwsze skrzypce, przyniosą jeszcze większą dawkę grozy, emocji i wartkiej akcji.

Ocena: 4.5/6