Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klaudia kwiatkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klaudia kwiatkowska. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 maja 2014

Taylor Stevens - „Lalka” - recenzja

Lalka” to najnowsza powieść Taylor Stevens, autorki bestsellerowych powieści o losach Vanessy Munroe – „Informacjonistki”, która została doceniona przez New York Times, a także „Niewinnej”. Obie książki zostały docenione przez krytyków oraz przetłumaczono je na dwadzieścia języków. Aktualnie pisarka przebywa w Teksasie, gdzie pracuje nad nową powieścią o przygodach Munroe.

Vanessa Munroe to kobieta kameleon i łowca w jednym, nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Urodziła się w rozdartej konfliktami Afryce i jako nastoletnia dziewczynka trafiła w ręce handlarzy bronią. Torturowana przez najokrutniejszego z nich, robiła wszystko, żeby przetrwać ten koszmar. Z biegiem lat Vanessa przejechała świat wzdłuż i w szerz. W międzyczasie pracowała dla licznych korporacji, głów państw oraz garstki prywatnych klientów, których stać było na skorzystanie z jej wyjątkowych usług. Właśnie przez swoją pracę narobiła sobie wielu wrogów, którzy zaczęli ją prześladować.

Tym razem Vanessa musi stawić czoła tajemniczemu lalkarzowi, który kontroluje każdy jej ruch. Munroe postępem trafia do podziemnego i mrocznego świata, w którym to kobiety i dziewczynki traktowane są jak towar. Jej zadaniem jest przetransportowanie (z jednego końca Europy na jej drugi kraniec) Neevy - słynnej aktorki, tzw. „lalki”, która na specjalne zamówienie uprowadzona została kilka tygodni wcześniej. Działająca pod silną presją Munroe musi dostarczyć klientowi „towar” w nienaruszonym stanie w określone miejsce i w określonym terminie. Wszystko gładko by szło, gdyby nie to, że Neeva z pozoru krucha i spokojna dziewczyna, nie utrudniałaby jej wykonania zadania. Od tego „zlecenia” zależy życie najbliższej osoby Vanessy – Logana, który został porwany i torturowany przez Lalkarza do czasu wykonania zlecenia. Munroe zdaje się na swój instynkt: musi działać szybko i walczyć zaciekle, żeby w swoim stylu wymierzyć sprawiedliwość.

W „Lalce” autorka mistrzowsko wykreowała nie tylko główną bohaterkę, ale posunęła się o krok dalej: stworzyła również niezwykłą ofiarę. Z pozoru cicha i przestraszona dziewczyna okazuje się być równie charakterna co główna bohaterka. Neeva robi wszystko, żeby przetrwać i wydostać się z rąk oprawców, tak jak przed laty walczyła o przetrwanie Vanessa…

Dzięki swojej najnowszej powieści, Tyler Stevens przenosi nas w sam środek mistrzowsko utkanej intrygi. Książka przez cały czas trzyma czytelnika w napięciu i niepewności aż do samego końca. Niestety nie miałam okazji przeczytać dwóch poprzednich części o losach Vanessy Munroe, więc nie do końca jest mi wiadome, co spotkało ją w przeszłości. Jedyne ze wspomnień głównej bohaterki można poznać skrawki jej trudnej i bolesnej przeszłości. Z całą pewnością w wolnej chwili sięgnę po „Informacjonistkę” i „Niewinną” by dokładnie poznać wcześniejsze dzieje głównej bohaterki.

Klaudia Kwiatkowska



Za książkę dziękujemy: 

środa, 2 kwietnia 2014

Monika Piątkowska, Leszek Talko – Survival. Czyli jak zachować maniery w epoce fejsbuka

Życie w dzisiejszych czasach nie należy do łatwych. Nowe technologie i programy miały ułatwiać nam życie, jednak działają na odwrót. Dobrym tego przykładem jest wszechmogący fejsbuk, który zabiera nam każdą niezbędną sekundę oraz komplikuje życie towarzyskie. Monika Piątkowska i Leszek Talko zdecydowali się napisać poradnik o tym, jak przetrwać w świecie rządzonym przez to szatańskie narzędzie.

Jak sami podkreślają, stworzyli nie tyle współczesny poradnik savoir-viver’u, co raczej sztukę survivalu. Książka ta to przewodnik po dzisiejszym świecie, który pokazuje jak w nim sprawnie funkcjonować by się w nim nie pogubić. Autorzy otwarcie mówią, że współczesny savoir-vivre ma więcej wspólnego ze sztuką survivalu niż z tradycyjnie pojmowaną etykietą i wzorcem zachowań. Większość wskazówek dotyczących manier i norm regulujących stosunki interpersonalne dawno temu się zdezaktualizowały i odeszły w zapomnienie.

Piątkowska i Talko podzielili poradnik na kilka części, w których opisują specyfikę zachowań w konkretnych sytuacjach: gdy dziwi nas otaczający świat, gdy potrzebujemy przyjaciela, gdy wahamy się jak związek ma wyglądać, gdy rodzina nas zawodzi, gdy mamy kłopot z otaczającym nas światem, gdy musimy się sprężyć i zmierzyć, gdy dopadnie nas przestrzeń wirtualna, gdy toczymy batalie w pracy, gdy udajemy si na wakacje, gdy chcemy wyjść. Radzą jak postępować w sytuacji, kiedy np. wydaliśmy wszystkie pieniądze a do wypłaty jeszcze kawał czasu, albo kiedy wszyscy sugerują, że najwyższy czas założyć rodzinę i dają do zrozumienia, że zegar biologiczny nieustannie tyka.

Autorzy w zabawny sposób jak radzić sobie z codziennymi sytuacjami, które spotykają nas zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio. Sposób, w jakim przekazują nam tę wiedze jest lekki i przystępny każdemu czytelnikowi. Przytaczają mnóstwo anegdotek ze świata polityki i show businessu, co jest dosyć ciekawym zabiegiem. Autorzy posługując się solidną dawką wiedzy, porządną ilością najnowszych opracowań między innymi z dziedziny psychologii oraz z humorem, który sprawia, że gorzka prawda o nas, jest nieco lepiej przyswajalna. Piątkowska i Talko pokazali nam źródła trudności przystosowania się do codzienności.

Książka „Survival. Czyli jak zachować maniery w epoce fejsbuka” prawdopodobnie jest ostatnią deską ratunku dla ludzi najbardziej zagubionych we współczesnym świecie, którzy mają trudności ze zdefiniowaniem własnej tożsamości i nadaniu swoim relacjom z otoczeniem pożądanego kształtu. Autorzy udowodnili, że problemy nie musza być barierą i przeszkodą w naszych relacjach społecznych. Pokonywanie ich krok po kroku oraz korzystanie z zasobów dzisiejszego świata powinno być przesłanką satysfakcji, a nie tylko i wyłącznie obiektem marzeń. Poradnik autorstwa Moniki Piątkowskiej i Leszka Talko jest obowiązkową pozycją dla wszystkich, którzy pragną wprowadzić zmiany w swoim życiu oraz poznać sztukę survivalu w XXI wieku.

Klaudia Kwiatkowska 

Za książkę dziękujemy:

niedziela, 15 grudnia 2013

Elena Czudinova – Meczet Notre Dame. Rok 2048 – recenzja

Zastanawialiście się kiedyś, jak będzie wyglądał nasz świat za 35 lat? Czy Europa nadal będzie wyglądała i funkcjonowała jak w obecnych nam czasach? Jak religia będzie dominować na świecie? Elena Czudinova w swojej debiutanckiej powieści wczuła się w rolę proroka.

Przenosimy się do roku 2048 do Paryża, gdzie rozgrywa się akcja powieści. Cała Europa została podbita i zislamizowana. Na całym opanowanym przez muzułmanów kontynencie panuje surowe prawo szariatu, a ulice są patrolowane przez policje religijną. Sytuacja, w której znaleźli się Europejczycy doprowadza do podziału i waśni między rodzinami i przyjaciółmi. Jedni ulegają presji i wybierają życie pod dyktando najeźdźców, inni starają się zachować resztki godności i wolności, gotowi są płacić za to wysoką cenę. Wyznawcy religii chrześcijańskiej zepchnięci zostali do podziemia, gdzie żyją w gettach i pozbawieni są jakichkolwiek praw.

To właśnie w podziemnych gettach tworzy się organizacja o nazwie Ruch Oporu, która prowadzi regularną, chociaż mało skuteczną krwawą walkę z islamistami. Jednym z członków jest osiemnastoletni młodzieniec o imieniu Eugene Olivier, którego rodzina od pokoleń pełniła godność ministrantów w katedrze Notre Dame, która została przekształcona na meczet Al-Frankoni. Eugene wraz z ojcem Lotaire, który pełni role przywódcy duchowego ostatnich chrześcijan żyjących w getcie oraz tajemniczą kobietą o imieniu Sophie, biora udział w desperackiej walce z wyznawcami Islamu. Stawiają opór systemowi cywilno-religijnemu, który opanował nie tylko Francję, ale i całą Europę. Nie wiedzą jednak, że oprawcy maja w planach ostatecznie „rozwiązać kwestię chrześcijańską”.

Sama okładka książki wygląda bardzo niepokojąco. Przedstawia katedrę Notre Dame, ale nie taką, jaką ją wszyscy znamy. Jest na niej ukazany obraz katedry w roku 2048, kiedy islamiści zrobili z niej swój meczet. W jednej ze scen, którą zobrazowała autorka przedstawia publiczną egzekucję starszego mężczyzny, który produkował wino, wbrew powszechnemu zakazowi. Przez przypadek główny bohater Eugene stal się świadkiem tego okrutnego wydarzenia. On sam nic nie mógł zrobić, by zapobiec egzekucji. Mógł jedynie bezczynnie stać i patrzeć jak niewinny mężczyzna ginie, a rozwścieczony tłum czerpie przyjemność z tego widowiska.

W książce autorka opisuje przede wszystkim to, co dzieje się we Francji, a konkretniej w Paryżu. Mimo to wspomina, co aktualnie stało się z innymi państwami w Europie. Wszystkie z nich wpadły w sidła zastawione przez muzułmanów, poza jednym – Polską. Nasz kraj odparł atak najeźdźców i nie pozwolił sponiewierać się wyznawcom innej religii. Również grecka wyspa Athos, na której znajduje się skupisko wyznawców religii prawosławnej, broniła z pozytywnym skutkiem swoich tradycji z całych sił.

Powieść Eleny Czudinovej jest swego rodzaju księgą apokalipsy. Autorka podświadomie ostrzega nas przed tym, co przyniesie nam przyszłość, jeżeli nie zrozumiemy tego, co obecnie dzieje się na świecie. Z każdym dniem rośnie liczba wyznawców Islamu, którzy migrują do Europy i próbują wprowadzić swoje zasady. Czy naprawdę chcemy, aby nasze życie za 35 lat wyglądało tak jak w wizji Eleny? Czy naprawdę chcemy, żeby chrześcijanie żyli w katakumbach i byli prześladowani za swoje wyznanie? Jeżeli nie otworzymy szeroko oczu i nie zaczniemy działać, za 35 lat spełni się czarny scenariusz pisarki, a wtedy będzie za późno na jakąkolwiek interwencję. Polecam książkę wszystkim czytelnikom, ku przestrodze.

Klaudia Kwiatkowska

Za książkę dziękujemy: Wydawnictwu Varsovia

środa, 30 października 2013

Autokar do nieba – Paweł Olearczyk – recenzja

Paweł Olearczyk to 25-letni pisarz, który ma na swoim koncie trzy książki. Swój debiut zaliczył jesienią 2011 roku powieścią „Nie pytaj mnie o Rose”. Marcin jest świetnie zapowiadającym się pisarzem młodego pokolenia. Jego najnowsza książka „Autokar do nieba” rozbraja czytelników niebanalnym poczuciem humoru.

Jest to historia niejakiego Marcina Bachledy, który po weselu swojej siostry powraca do świata żywych. Pech chciał, że nie ma pojęcia, co wydarzyło się na weselu. Szczegółów dowiaduje się gdy jego automatyczna sekretarka nie daje mu spokoju. Okazuje się, że znowu nieźle narozrabiał. Między innymi doszło do bójki pomiędzy nim a kolegą, który doznał poważnej kontuzji. Przyjaciel miał jechać następnego dnia do Włoch jako pilot wycieczki. Niestety z powodu nadwyrężonego barku nie może jechać, dlatego też proponuje Marcinowi zastępstwo. Co prawda mężczyzna ma licencję pilota wycieczek, jednak nie ma doświadczenia. Mimo to bez wahania zgadza się. Jego zabawna przygoda zaczyna się w chwili odjazdu autobusu w kierunku Włoch.

Na swojej życiowej drodze Marcin spotyka dziwnych, a zarazem zabawnych ludzi, między innymi: księdza, który podróżuje z seksowną siostrą; kilku gejów, którzy co wieczór organizują dzikie orgie w swoim pokoju; emeryta dilera oraz seryjnego mordercę, który planuje sfinalizować atak terrorystyczny na Polskę. Jednym zdaniem – szykuje mu się przygoda życia, której zapewne nigdy nie zapomni. Mężczyzna zmuszony jest spędzić z nimi całe 7 dni. Mnóstwo wydarzeń doprowadza do czasami śmiesznych a czasami strasznych sytuacji.

Początkowo podchodziłam sceptycznie do lektury tej książki, no bo co nowego chłopak w moim wieku może zaproponować wymagającym czytelnikom? Po kilku stronach czytania zrozumiałam, jak bardzo się mylę. Książkę przeczytałam na jednym wdechu w przeciągu 1,5 godziny i dawno się tak nie uśmiałam. Autor bez wątpienia ma specyficzne poczucie humoru oraz bujną wyobraźnię. „Autokar do nieba” jest połączeniem komedii i kryminału, dzięki czemu sprosta wymaganiom czytelnika lubiącego oba gatunki. Jedynym minusem jest to, że książka jest za krótka i zdecydowanie za szybko się ją czyta.

Mnie osobiście książka Pawła Olearczyka bardzo przypadła do gustu i chętnie sięgnę po jego inne pozycje książkowe. Jeżeli chcecie poprawić sobie humor w jesienne wieczory, to szczerze zachęcam do lektury „Autokaru do nieba”.

Klaudia Kwiatkowska

Za książkę dziękujemy:

wtorek, 15 października 2013

Obudź swoja kreatywność – Dagmara Gmitrzak – recenzja

Poza pisaniem poradników, Dagmara Gmitrzak zajmuje się również socjologią, a ponadto jest trenerką rozwoju osobistego, dziennikarką a także terapeutką technik holistycznych. Ukończyła Uniwersytet Warszawski w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych. Na swoim koncie ma pięć książek. Od 2001 roku prowadzi warsztaty rozwoju osobistego oraz szkolenia dla firm.

Jeżeli chcemy tworzyć, ale nie mamy weny twórczej czy też czujemy się wypaleni w swojej obecnej pracy i nie wiemy co mamy zrobić, to najlepiej jest sięgnąć po poradnik pani Gmitrzak. Pisarka przez cały czas przekonuje nas do tego, że życie jest jedną wielką wspaniała przygodą i stawia nam wiele fascynujących możliwości, które nie zawsze wiemy jak mamy wykorzystać. Zadaniem autorki jest pomoc w odnalezieniu swojego wewnętrznego artysty, odbędziemy podróż w głąb własnego umysłu. Przez całą książkę pisarka przekonuje, że każdy z nas posiada szczególny dar, nawet jeśli nie jesteśmy o tym przekonani. Zapewnia, że w każdym z nas kryje się znakomity twórca, ale nie dajemy mu dojść do głosu.

Przede wszystkim autorka pokazuje nam, jak radzić sobie z negatywnym myśleniem. Poznajemy różne typy osobowości i inteligencji ze szczegółowym opisem. Dowiadujemy się czym są lifeaventure i artventure, które pomagają nam spełniać największe marzenia. Dzięki poradnikowi zrozumiemy, na czym dokładnie polega fascynacja innymi osobami. Pisarka zagłębia się w naszym umyśle i odkrywa po kolei wszystkie czakry. Autorka pisze o duchowości, intuicji, inteligencji, świadomości oraz typach osobowości. Jednym słowem – jest to podręczna , podstawowa skarbnica wiedzy z psychologii.

Poradnik czyta się szybko i przyjemnie. Już sama okładka zmusza nas do myślenia. Autorka zadbała również o wewnętrzną estetykę: co chwilę pojawiają się inspirujące cytaty znanych ludzi, w każdym rozdziale znajdziemy różnorodne ćwiczenia, które stymulują umysł. Każda istotna informacja jest oddzielona od tekstu. Pojawiają się różne czcionki o różnej wielkości, dzięki którym łatwiej jest nam się odnaleźć. Każdy szczegół jest przejrzyście wypunktowany, co jest celowym działaniem autorki, które ma za zadanie pobudzenie naszej twórczości.

Obudź swoją kreatywność” to poradnik jak rozbudzić swojego wewnętrznego, uśpionego twórcę. Autorka zapewnia, że w każdym z nas drzemie potencjał twórczy, a jej książka ma za zadanie go obudzić. Książka jest inspiracją do wprowadzenie zmian w swoim życiu. Mnie zdecydowanie zainspirowała.

Klaudia Kwiatkowska

                                                     Za książkę dziękujemy:

wtorek, 17 września 2013

Andrew Morton „Angelina. Nieautoryzowana biografia”

Zawsze zastanawiałam się, dlaczego Angelina Jolie, jej brat James Heaven, ojciec John Voight i matka Marcheline Bertrand mają różne nazwiska, skoro byli kiedyś jedną wielką szczęśliwą rodziną. Moje wątpliwości rozwiał Andrew Morton w biografii poświęconej zjawiskowej Angelinie Jolie. Okazało się, że przedsiębiorcza matka przewidziała, że jej pociechy mogą w przyszłości rozpocząć karierę w show biznesie, dlatego nadała im oryginalne drugie imiona, które kiedyś mogą posłużyć za nazwiska. I nie myliła się.

Andrew Morton jest specjalistą w pisaniu biografii o ludziach z show biznesu. Poza biografią Angeliny Jolie, na swoim koncie ma również książki opowiadające o życiu między innymi księżnej Diany czy Toma Cruise’a. Morton nie skupił się tylko na samej postaci Jolie, ale opowieść o jej szalonym życiu rozpoczyna od przedstawienia historii jej rodziców, a nawet dziadków. Cofa się do przeszłości, żeby ukazać, że na jej charakter miały wpływ różne czynniki, jak np. problemy małżeńskie rodziców, czy życie w cieniu sławy ojca. Pokazuje skomplikowane relacje z mężczyznami, którymi bawiła się jak zabawkami i co chwilę wymieniała na „lepszy model”. Jej uzależnienie od heroiny, problemy psychiczne, zamiłowanie do krwi i noży, uwielbienie do tatuaży, całkowite zaangażowanie w pomoc humanitarną, a w końcu obudzenie silnego instynktu macierzyńskiego – wszystkie szczegóły wyczytamy w biografii Mortona.

Skomplikowane relacje z ojcem doprowadziły do tego, że traktowała mężczyzn przedmiotowo i nie potrafiła żadnego obdarzyć zaufaniem. Angie dwukrotnie brała ślub, jednak ani jedno, ani drugie małżeństwo nie trwało długo. Na swoim koncie ma liczne romanse, w tym również z kobietą, a na jej punkcie obsesję miał sam Mick Jagger, który dla niej wskoczyłby w ogień. Dzięki tej biografii można dostrzec dwie strony medalu – przez cały czas sądziłam, że jej ojciec John Voight był złym człowiekiem, który żeruje na popularności swojej córki, ale prawda jest taka, że to matka Angeliny przez całe życie wpajała jej, że ojciec jest zły do szpiku kości, bo porzucił swoją rodzinę. W rezultacie tego Angie żyła w przekonaniu, że matka jest boginią i wszystko, co powie jest święte, zaś ojciec jest złem wcielonym i należy zerwać z nim kontakt.

Przed lekturą biografii o Angie żyłam w błogiej nieświadomości. Angelina Jolie jest jedną z moich ulubionych aktorek. Wiedziałam, że miała trudne i zwariowane życie, jednak nie do tego stopnia. Nie zdawałam sobie sprawy, że w każdą swoją rolę wkładała całe serce i angażowała się na 200%, co często kończyło się u niej depresją. Dzięki roli w filmie „Gia” opowiadającym o życiu słynnej modelki, która uzależniła się od narkotyków, Angelina zyskała sławę, ale również wylądowała w zakładzie psychiatrycznym lecząc głęboką depresję. Aktorka tak utożsamiła się ze swoją bohaterką, że długo po zakończeniu zdjęć żyła w świecie Gii. Nie byłam również świadoma tego, że jako nastolatka Angelina regularnie okaleczała się nożami i w wieku 14 lat zamieszkała z pierwszym chłopakiem.

Trzeba przyznać, że Angelina jest barwną i tajemniczą postacią w show biznesie. Z jednej strony jest tak otwarta, że chętnie opowiada publicznie o swoich doświadczeniach erotycznych, zaś z drugiej chroni prywatności swojej rodziny. Szalona młodość doprowadziła ją do załamania nerwowego, licznych romansów i narkotykowy nałóg. Dopiero adoptowany synek Maddox był punktem zwrotnym w jej życiu. Angelina odkryła swoje powołanie i znalazła mężczyznę swojego życia – własnego syna, dla którego zrobiłaby wszystko. Żaden inny mężczyzna nie miał wstępu do jej życia – do czasu poznania Brada Pitta. Reszta historii miłości Brangeliny jest nam powszechnie znana. Aktorka zaangażowała się również w działalność humanitarną jeżdżąc po świecie i pomagając najbardziej potrzebującym, wciągając w to swojego obecnego partnera. Kolejne ciąże i adopcje, kolejne filmy i kolejne projekty i podróże sprawiły, że Angie pokonała swoje demony i jest teraz szczęśliwą i spełnioną kobietą.

Książka Andrew Mortona napisana jest językiem przystępnym. Szybko i lekko pochłania się historię Angeliny Jolie. Poza przyjemną treścią, w książce znajdziemy fotografie z mniej lub bardziej ważnych momentów z życia aktorki, niekiedy nawet szokujące. Jednak nie jest to poemat pochwalny na cześć Jolie. Morton niejednokrotnie krytykuje, a nawet oczernia aktorkę. Mimo wszystko opowieść o niezwykłym i barwnym życiu Jolie pochłania się jednym tchem. Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce. Zapewne nadal żyłabym w nieświadomości biografii Angeliny, gdybym nie sięgnęła po tę lekturę. Polecam każdemu, kto darzy sympatią tę znakomitą aktorkę.

Klaudia Kwiatkowska

Za książkę dziękujemy

czwartek, 8 sierpnia 2013

Darren Rowse, Chris Garret – ProBlogger. Jak czerpać zyski ze swojego bloga – recenzja

Darren Rowse i Chris Garret – Ci dwaj panowie zarabiają na życie jako bloggerzy. Ich blogi od kilku lat cieszą się wielką popularnością – ponad trzy miliony czytelników odwiedza miesięcznie ich profile. Można rzec, że obaj odnieśli wielki sukces w swojej dziedzinie.

Na początku swojej bloggerskiej kariery, Darren Rowse pracował w trzech różnych miejscach, do tego jeszcze studiował, a dopiero wieczorami w wolnych chwilach prowadził swój autorski profil, który traktował hobbistycznie. Darren uważał, że blog to nic więcej niż rozrywka, która pomoże mu poznać ciekawych ludzi podzielających jego zainteresowania. Tak zaczyna się historia człowieka, który jest ekspertem w swojej dziedzinie – jak skutecznie zarabiać na prowadzeniu bloga. Od 2005 roku pełnoetatowo zajmuje się prowadzeniem własnego bloga ProBlogger.com i zarabia miesięcznie sześciocyfrową kwotę. Poza pracą na blogu, Darren zajmuje się redagowaniem strony Digital Photography School oraz Twipp Twitter Tips. Natomiast Chris Garrett zawodowo zajmuje się doradztwem w dziedzinie marketingu internetowego, jest również autorem kilku książek na ten temat. Oczywiście jest również zawodowym bloggerem, prowadzi własny profil chrisg.com oraz blogguje na zlecenie innych kolegów z branży.

Po osiągnięciu tak spektakularnego sukcesu komercyjnego, panowie postanowili podzielić się swoimi przeżyciami, radami i doświadczeniami związanymi z prowadzeniem własnego bloga. I tak właśnie powstała ich wspólna książka zatytułowana „ProBlogger. Jak czerpać zyski ze swojego bloga”. Krok po kroku opisują proces zakładania bloga.

Najpierw tłumaczą, czym właściwie jest blog i o co w tym wszystkim chodzi. Już na początku zaznaczają, że nie każdy blog przynosi komercyjny sukces i nie należy się na to nastawiać na jakiekolwiek zyski, ale nie należy się również zniechęcać. Wiadomo, że nie od razu Rzym zbudowano i potrzeba czasu, aby swój blog zaczął na siebie zarabiać. W książce znajdziemy między innymi opis dwóch różnych typów blogów z zaletami i wadami każdego z nich; jak wybrać dobrą niszę i tematy, o których chcemy pisać i którymi będą się interesować czytelnicy; jak wybrać najlepszą nazwę dla swojego bloga; o czym konkretnie pisać; jak zdobywać reklamodawców, a wreszcie – jak zarabiać na swoim blogu.

Poradnik „ProBlogger. Jak czerpać zyski ze swojego bloga” jest przyjemny w odbiorze. Napisany jest językiem łatwym i przystępnym dla każdego czytelnika, nawet dla takiego laika jak ja. Czyta się go szybko, a każdy następny rozdział jest ciekawszy od poprzedniego. Od jakiegoś czasu intensywnie myślę o założeniu własnego bloga, ale nie miałam pojęcia o całym tym skomplikowanym procesie, dlatego dobrze, że książka trafiła w moje ręce. Książka jest bardzo pomocna i polecam ją wszystkim, którzy myślą o stworzeniu własnego bloga. Ja na pewno skorzystam z pomocnych rad Darrena i Chrisa.

Recenzję napisała: Klaudia Kwiatkowska



                                                        Za książkę dziękujemy:





Anna Jaklewicz „Niebo w kolorze indygo. Chiny z dala od wielkiego miasta” – recenzja

Coraz więcej osób, które wyruszają w wyprawę w odległe kraje pisze książki stanowiące relację z ich podróży. Na półkach sklepowych nie widnieją już tylko książki Elżbiety Dzikowskiej, Martyny Wojciechowskiej czy Beaty Pawlikowskiej o tej tematyce. Anna Jaklewicz jest debiutantką w tej dziedzinie. Z wykształcenia jest archeologiem. Jej pasją jest podróżowanie, zaś największym marzeniem było zostanie… Indiana Jonesem i poniekąd je spełniła. Przygodę z podróżami zaczynała w Sudanie, gdzie wyruszyła na misję archeologiczną. Potem odkrywała tajemnice starożytnego Egiptu.

Po Afryce zdecydowała poznawać tajniki przyrody, kultury i cywilizacji Azji: Wietnamu, Laosu, Kambodży, Indii i Chin. Ten ostatni kraj na tyle ją zaintrygował, że postanowiła podzielić się z czytelnikami swoim doświadczeniami i spostrzeżeniami. Co nam się kojarzy z tym ogromnym (w każdym tego słowa znaczeniu) państwem? Przede wszystkim wielkie metropolie jak Szanghaj, Hong-Kong czy Pekin, Wielki Mur Chiński oraz Zakazane Miasto.

Niebo w kolorze indygo” jest zapisem jej wyprawy do Chin. Ania spędziła tam ponad dwa lata, gdzie początkowo pracowała jako lokalny przewodnik. Jednak jej trasa opisana w książce nie jest ani typowym sprawozdaniem, ani turystycznym przewodnikiem z popularnych chińskich miejsc. Wręcz przeciwnie. Autorka opisuje swoją podróż po nieznanych, małych wioskach na południu państwa. Pokazuje ten kraj z innej perspektywy, odkrywa zaskakujące bogactwo etniczne i kulturowe.

Na samym początku swojej książki, Ania opisuje przyjazd do Chin, do tych brudnych, hałaśliwych i zatłoczonych Chin. Nie wspomina tego miło, jednak decyduje się dać im drugą szansę. Wyprawa po małych i nie znanych terenach południowych Chin przynosi jej satysfakcję z odkrywania nowych rzeczy. Ania cieszy się zwykłymi drobnostkami, jakimi przykładowo są miska świeżego ryżu czy rozgwieżdżone nocne niebo w kolorze indygo. Bierze udział w tradycyjnych lokalnych wydarzeniach, jak pogrzeb czy wesele, które zupełnie inaczej obchodzone są niż w Polsce. Bawi się na lokalnych festiwalach, między innymi na ludowym święcie zorganizowanym na cześć… ogórka czy błota (!). To ostatnie polega na tym, że pół nadzy mężczyźni wskakują do wody, by gołymi rękami złapać jak największą rybę. Po ogłoszeniu wyników konkursu, panowie dla rozrywki wskakują do sadzawki i ochlapują się błotem. Na sam koniec w tym samym miejscu odbywa się walka byków, a jej zwycięzca otrzymuje jakże zaszczytny tytuł byczego króla wsi.

Jednym z jej podróżniczych celów są odwiedziny w wiosce położonej nad jeziorem Lugu, w której żyje ludność Mosuo. Co w tej mniejszości narodowej jest takiego niezwykłego, że autorka postanowiła tam dotrzeć? Ano to, że jest to królestwo kobiet i jednocześnie raj dla mężczyzn. Istnieje powszechne przekonanie, że kobiety Mosuo są wyzwolone seksualnie i nie mają stałych życiowych partnerów. Kobiety te cenią sobie luźne związki z dowolna liczbą mężczyzn i nie zwierają związków małżeńskich. Mają też prawo same wybierać swoich kochanków. Maja również gromadkę dzieci i nie koniecznie są świadome, która pociecha jest owocem namiętnej nocy z konkretnym partnerem. Muszę przyznać, że jest to ciekawy wątek . Zdawałam sobie sprawę, że istnieje chińska społeczność , w którym dominują kobiety, jednak nie interesowałam się tym zbytnio, aż do tej pory.

„Niebo w kolorze indygo” czyta się szybko i przyjemnie. Szata graficzna przyciąga oko, a mnóstwo kolorowych zdjęć wklejonych pomiędzy tekst sprawiają, że przyjemność z czytania jest jeszcze większa. Kolor indygo cały czas przeplata w książce, nie tylko na zdjęciach i w szacie graficznej, ale również w samym tekście. Książka Anny Jakielskiej przybliżyła mi odrobinę „innej” i nieznanej chińskiej kultury, co zapewne było celem autorki.

Obecnie Anna przebywa na wyspie Jawa, gdzie pracuje nad kolejna książką oraz kręci film dokumentalny poświęcony życiu osób trans-płciowych. Miejmy nadzieję, że kolejna jej relacja będzie równie dobra i obszerna jak ta o Chinach. Ja z pewnością skusze się na jej kolejne interesujące sprawozdanie z podróży.

Recenzję napisała: Klaudia Kwiatkowska




                                                     Za książkę dziękujemy: