Wydawnictwo: Łyński Kamień
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 507
Seria: Kroniki Obdarzonych (cz. 3)
Tego lata wiele się wydarzyło: Ethan był bliski utraty Leny, przekonał się, że Gatlin wciąż potrafi go zaskoczyć, aby uratować ukochaną zagłębił się w podziemne tunele i odkrył wiele tajemnic; Lena w końcu się naznaczyła - tak Ciemnością, jak i Światłem, Ridley straciła swoje syrenie moce, a Link stał się czymś w rodzaju inkuba.
A teraz? Chciałoby się powiedzieć, że Gatlin pozostało niezmienne, jednak to nie do końca prawda. Pogoda płata figle, panują nieznośne upały, a szarańcza skutecznie zwalcza wszelką roślinność. Także Amma wydaje się nie być do końca sobą, a moce Obdarzonych wciąż wymykają się spod kontroli. Jedynie Ravenwood wydaje się niemal niezmienne. Ale na jak długo? Nietrudno się domyślić, że ma to związek z siedemnastym księżycem Leny, jej nietypową decyzją, która zaważyła na losie świata - nie tylko Obdarzonych, ale i śmiertelników. Do tego Ethana znów nękają koszmary. Tym razem to on sam jest ich bohaterem i kończą się jego upadkiem. Co mogą oznaczać? Po raz kolejny towarzyszą mu zwiastopieśni, a przeszłość ujrzy wraz z Leną za sprawą pewnej wysłużonej książki. Na każdym kroku czekają kolejne tajemnice, zaczyna się robić niebezpiecznie, także dla jego najbliższych i to właśnie dlatego Ethan postanawia odszukać znienawidzonego Johna Breeda, na którym najwyraźniej bardzo zależy Abrahamowi. Z jakiegoś powodu został przecież wybrany na przewodnika.
Przed bohaterami piętrzą się kolejne niewiadome. Zwłaszcza Ethan napotyka ich coraz więcej. Przy części z nich pozwala sobie pomóc, jednak resztę zachowuje dla siebie. Bo nie chce nimi nikogo obarczać. Bo przecież to on jest przewodnikiem i musi dać sobie radę. Nawet jeśli to właśnie od jego decyzji zależą dalsze losy świata, nie tylko śmiertelników. Z drugiej jednak strony irytowało mnie to, że ignorował to, co się z nim działo. Zaniki pamięci, poczucie czyjejś tajemniczej obecności, przecież to nie jest normalne. Cóż, mówią, że pod latarnią najciemniej. Jego zachowanie sprawiło, że w końcu sama zaczęłam wątpić w trafność moich tez. Czy słusznie?
Jeśli chodzi o bohaterów, znajdzie się kilku godnych uwagi. Co ważne, ani przez chwile nie miałam wrażenia żeby byli idealni, może trochę nierealni przez wzgląd na wszechobecną magiczną aurę, ale nie idealni. Byli ludzcy. Mieli swoje wady, zalety, nadzieje i obawy - to wszystko tworzyło ich unikalny wizerunek. Niektórzy byli naprawdę zdesperowani, inny wykazali się niebywałą odwagą, nawet jeśli nie posiadali magicznych mocy. W obliczu kolejnych wydarzeń przyszło im na nowo określić kto jest wrogiem, a kto przyjacielem.
Warto byłoby też wspomnieć o tłumaczu, który wykonał kawał dobrej roboty. W książce znajdziemy sporo przypisów, w których wyjaśnia większość niejasności, a ze sposobu, w jaki to zrobił można wywnioskować, że rzeczywiście się starał, co pozytywnie wpłynęło na mój odbiór książki.
Ostrzegam tych, którzy nie tolerują ciągłych miłosnych wyznań - tutaj pełno jest tego typu sytuacji, Lena i Ethan nie przepuszczą żadnej okazji, aby zapewnić siebie nawzajem o łączącym ich gorącym uczuciu. Mogę jednak zagwarantować, że i całkiem przyjemnego w odbiorze humoru nie zabraknie. Uwielbiam ten występujący w "Kronikach Obdarzonych" wręcz przesiąknięty magią klimat, który (do kompletu z wszystkimi innymi zaletami) sprawił, że nie mogłam oderwać się od lektury i nawet jeśli dopatrzyłam się jakichś minusów, nie przywiązywałam do nich większej wagi. Jeśli lubicie tego typu książki, świetnie sprawdzi się jako lekkie, wakacyjne czytadło. Kolejna część serii planowana jest na grudzień tego roku. Gdy już zostanie wydana, na pewno trafi na moją półkę. :)
"Koło Losu zmiażdży nas wszystkich."
Przed bohaterami piętrzą się kolejne niewiadome. Zwłaszcza Ethan napotyka ich coraz więcej. Przy części z nich pozwala sobie pomóc, jednak resztę zachowuje dla siebie. Bo nie chce nimi nikogo obarczać. Bo przecież to on jest przewodnikiem i musi dać sobie radę. Nawet jeśli to właśnie od jego decyzji zależą dalsze losy świata, nie tylko śmiertelników. Z drugiej jednak strony irytowało mnie to, że ignorował to, co się z nim działo. Zaniki pamięci, poczucie czyjejś tajemniczej obecności, przecież to nie jest normalne. Cóż, mówią, że pod latarnią najciemniej. Jego zachowanie sprawiło, że w końcu sama zaczęłam wątpić w trafność moich tez. Czy słusznie?
Jeśli chodzi o bohaterów, znajdzie się kilku godnych uwagi. Co ważne, ani przez chwile nie miałam wrażenia żeby byli idealni, może trochę nierealni przez wzgląd na wszechobecną magiczną aurę, ale nie idealni. Byli ludzcy. Mieli swoje wady, zalety, nadzieje i obawy - to wszystko tworzyło ich unikalny wizerunek. Niektórzy byli naprawdę zdesperowani, inny wykazali się niebywałą odwagą, nawet jeśli nie posiadali magicznych mocy. W obliczu kolejnych wydarzeń przyszło im na nowo określić kto jest wrogiem, a kto przyjacielem.
Warto byłoby też wspomnieć o tłumaczu, który wykonał kawał dobrej roboty. W książce znajdziemy sporo przypisów, w których wyjaśnia większość niejasności, a ze sposobu, w jaki to zrobił można wywnioskować, że rzeczywiście się starał, co pozytywnie wpłynęło na mój odbiór książki.
Ostrzegam tych, którzy nie tolerują ciągłych miłosnych wyznań - tutaj pełno jest tego typu sytuacji, Lena i Ethan nie przepuszczą żadnej okazji, aby zapewnić siebie nawzajem o łączącym ich gorącym uczuciu. Mogę jednak zagwarantować, że i całkiem przyjemnego w odbiorze humoru nie zabraknie. Uwielbiam ten występujący w "Kronikach Obdarzonych" wręcz przesiąknięty magią klimat, który (do kompletu z wszystkimi innymi zaletami) sprawił, że nie mogłam oderwać się od lektury i nawet jeśli dopatrzyłam się jakichś minusów, nie przywiązywałam do nich większej wagi. Jeśli lubicie tego typu książki, świetnie sprawdzi się jako lekkie, wakacyjne czytadło. Kolejna część serii planowana jest na grudzień tego roku. Gdy już zostanie wydana, na pewno trafi na moją półkę. :)
Piękne istoty | Istoty ciemności | Istoty chaosu | Beautiful Redemption
+5/6