Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal romance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal romance. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2014

L. Taylor "Córka dymu i kości"



Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 400
Seria: Córka dymu i kości (cz. 1)

Nie liczyłam na cuda. Tym razem postanowiłam postawić na coś mniej lub bardziej odmóżdżającego, coś lekkiego i w miarę możliwości ciekawego. I z tą właśnie myślą sięgnęłam po "Córkę dymu i kości".

Tak więc mamy utalentowaną artystycznie nastolatkę z niebieskimi włosami i kilkoma tatuażami na ciele. Raczej średnio rozgarniętą, ale jednak. Jest też magia. A przynajmniej pomniejsze życzenia, bo te poważniejsze to już trochę inna sprawa. Karou mieszka w Pradze, jednak stamtąd nie pochodzi. Właściwie nawet ona sama nie wie skąd jest i z chęcią poznałaby odpowiedź. Jedno jest pewne - wychowała się wśród chimer, które zwykli ludzie określiliby jako potwory. Bliski jest jej zwłaszcza Brimstone - Dealer Marzeń, który prowadzi specyficzny sklepik. Co sprzedaje? Życzenia. Jaką przyjmuje zapłatę? Zęby. Tak, nie ma tu pomyłki, właśnie zęby. Ale dlaczego i co z nimi następnie robi? To pozostaje jego sekretem. Karou dzieli swoje dni między zwyczajne życie, a swoich niezwykłych przyjaciół (czy też rodzinę) i zlecenia wykonywane dla Brimstone'a. A trzeba Wam wiedzieć, że wiążą się one z wieloma podróżami z pomocą drzwi, które mogą prowadzić do każdego zakątka świata.

I właśnie te drzwi, a dokładniej wypalone odciski dłoni staną się problemem. Bo to dopiero początek większego planu, mającego pokrzyżować chimerom szyki... W międzyczasie Karou zostaje zaatakowana przez anioła i odkrywa, że nawet wobec niego nie jest taka całkiem bezbronna. Ale wraz z tym traumatycznym przeżyciem przychodzą kolejne kłopoty, które ostatecznie wiele zmienią w życiu dziewczyny. Co zrobi, gdy jej świat nagle stanie się niepełny? Gdy zostanie pozbawiona czegoś bardzo dla niej ważnego? I jak zareaguje na nieoczekiwanego wielbiciela, który teoretycznie powinien pozostać jej wrogiem? Przed nią wiele trudnych wyborów. Czy wystarczy jej odwagi?

"Nadzieja ma wielką moc. Może nie ma w niej prawdziwej magii, ale jeśli wiesz, na co masz nadzieję, i pielęgnujesz ją wewnątrz siebie jak światło, możesz sprawić, że to się wydarzy, prawie jak za pomocą magii."

Nie da się nie zauważyć, że pomimo całej tej historii o niekończącym się sporze pomiędzy serafinami a chimerami, to właśnie uczucie między Karou i Akivą gra tu pierwsze skrzypce. Jak na razie wojna toczy się gdzieś indziej, pozwalając na pierwszy plan wysunąć się rozterkom tej dwójki, ich tajemnicom, które stopniowo wychodzą na światło dzienne. Tym razem to Akiva jest tym, który robi pierwszy krok w stronę ukochanej, z pozoru zwykłej dziewczyny, która z nieznanych mu powodów od samego początku działa na niego jak magnes. Ale powód istnieje. Rzecz w tym, by go odkryć. Zanim to jednak nastąpi, przed naszymi bohaterami jeszcze długa droga pełna niepewności, wzajemnych uprzedzeń i przełamywania społecznych konwenansów. Bo jak pokochać kogoś, kto przyczynił się do zamknięcia jedynej znanej jej drogi do rodziny, do chimer, do Brimstone'a. A z drugiej strony, jak oprzeć się wszechogarniającemu ją uczuciu, które nie pozwala jej zachować dystansu wobec Akivy?
Tak więc mamy wielkie uczucie, którego przecież w paranormal romance nie mogło zabraknąć. Jest też pełno opisów tego, jak nasi zakochani wzajemnie na siebie oddziałują. I jest oczywiście powód, przez który nie powinni być razem. Muszą dokonać wyboru, jednak jeszcze nie wszystkie karty zostały odkryte. Jaką drogę wybiorą, gdy na jaw wyjdzie straszna prawda?

"Córka dymu i kości" nie jest wielce wymagającą lekturą. To książka lekka i przyjemna w odbiorze. Zabawne dialogi i sytuacje, dość różnorodni bohaterowie, a do tego chimery i anioły. Jedną z sympatyczniejszych postaci pobocznych była chociażby Zuzanna (i wcale nie ma to nic wspólnego z tym, że jest moją imienniczką), myślę, że nieźle bym się z nią dogadała. Muszę też przyznać, że wątek miłosny wypadł nieźle, nie rewelacyjnie, po prostu nieźle. Jeśli będę miała okazję, zapoznam się również z kontynuacją serii, jeśli jednak nie wpadnie mi w ręce, nie będę za bardzo żałować.

"Nigdy nie żałuj swojego dobra, dziecko. Pozostać szczerym w obliczu zła to dowód prawdziwej siły."
6/10

sobota, 5 kwietnia 2014

K. Creagh "Nevermore: Kruk"



Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 456
Seria: Nevermore (cz. 1)

Isobel miała swoje zwyczajne życie i zwyczajne problemy. Była kapitanem drużyny cheerleaderek, miała swoją paczkę (elita, jakże by inaczej) i chłopaka. Ale jej spokojny świat zaczął się powoli sypać za sprawą projektu na zajęcia z angielskiego, a raczej przydzielonego jej partnera. Varen, znany w szkole jako król gotów, najwyraźniej również nie był z tego powodu zadowolony, jednak byli na siebie skazani. Pomimo początkowych nieporozumień, zaczęli pisać wypracowanie na temat Edgara Allana Poego. Wbrew pozorom, wcale nie było tak źle. Przynajmniej jeśli o nich chodzi, bo ludzie wokół, a zwłaszcza Brad, chłopak Isobel, byli przeciwko tej znajomości. Z tego też powodu z pozoru zgrana paczka wkrótce się rozpadła, a krzywdzące docinki (niekoniecznie słowne) skierowane w stronę Varena nasiliły. Gdy dziewczyna stanęła w jego obronie, przesądziła o swoim dalszym życiu towarzyskim...

Co zrobi Isobel, gdy jej dotychczasowy porządek świata się zawali? Gdy w oczach swojej paczki straci wszelkie przywileje? Gdy nawet przychylność nieprzystępnego Varena nie jest rzeczą pewną? Na szczęście nie zostanie całkiem sama. Choć może nie całkiem tego oczekiwała...
Należy też wspomnieć o czymś jeszcze. Czymś bardzo niepokojącym i tajemniczym. Czymś ściśle powiązanym z Varenem. Problem w tym, że trudno to racjonalnie wytłumaczyć, a Isobel sama nie wie, co sądzić. Czy to możliwe, że w całą sprawę zamieszane są jakieś siły nadprzyrodzone? I co ma z tym wszystkim wspólnego Poe?

"Możesz mnie dotknąć, ale nie możesz skrzywdzić."

Pod wieloma względami "Nevermore: Kruk" przypomina typowe paranormal romance. Temu zaprzeczyć się nie da. A jednak wbrew pozorom, stworzenie powieści tego gatunku w oparciu o twórczość i osobę Edgara Allana Poego było pomysłem całkiem niezłym, nadającym powieści grozy i głębi. Mimo to samego Poego nie było tu zbyt wiele. Fragmenty utworów, trochę o tajemniczych okolicznościach jego śmierci i tym podobnych. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się uczucie dwójki głównych bohaterów.
Ci z kolei raz wypadali lepiej, raz gorzej. Isobel zdaje się różnić od znajomych, którymi dotąd się otaczała, jednak nie zawsze jest to szczególnie widoczne, zwłaszcza na początku. Pozostawiona sama sobie często nie wiedziała, co ze sobą zrobić, jednak ostatecznie znajdywała rozwiązanie. Może nie najlepsze, ale jednak. Nieraz bywało, że działała mi na nerwy. Jeśli chodzi o otoczonego aurą tajemniczości Varena, spełniał wyznaczoną mu przez autorkę rolę. I w sumie nie mam co do niego większych zastrzeżeń, bo da się go lubić (nie jego wina, ze z początku nie mógł znaleźć wspólnego języka z cheerleaderką, która również nie podchodziła do tego ze szczególnym zapałem). Mogłabym się przyczepić do pewnych jego zachowań, ale o tym za chwilę. I jeszcze parę słów na temat innych bohaterów. Brad to typowy mięśniak, reszta paczki też się szczególnie nie wyróżnia, jednak Gwen jest bynajmniej nietuzinkowa.

Teraz trochę o wątku miłosnym. O ile stopniowo rodzące się uczucie Isobel do Varena było przedstawione w miarę wiarygodnie, to w drugą stronę było inaczej. Narracja stworzona została tak, byśmy mogli dobrze poznać Isobel, jednak niewiele mówi o chłopaku. Mamy tu jedynie domysły Isobel, czy kilku innych osób. Co do miłości Varena, z początku nic na to nie wskazywało, aż tu nagle bum! Dowiadujemy się, że dziewczyna z pewnością nie jest mu obojętna, co więcej, darzy ją silnym uczuciem. Ostatecznie można by to zrzucić na karb jego chęci uchronienia ukochanej od tego, w co się wplątał, jednak ja tego nie kupuję. Wszystko zależy od interpretacji.

Historia Isobel i Varena nie oczarowała mnie jakoś szczególnie. Owszem, bywało całkiem nieźle i właśnie dzięki tej książce w końcu postanowiłam zapoznać się z twórczością Poego, co do tej pory wciąż odkładałam na później, jednak obyło się bez szału. Wielbicielom gatunku z pewnością się spodoba, jednak mnie paranormal romance zaczynają już nieco nużyć. Mimo wszystko książkę czytało mi się przyjemnie i chciałabym poznać jej dalszy ciąg. Może będzie lepiej. Może będzie więcej Poego. Zobaczymy.

"Nie ma nic z wyjątkiem cierpienia i żalu, gdy myślimy o rzeczach i ludziach, których nie możemy mieć,
o możliwościach, których nigdy nie zyskamy."
7/10

środa, 7 sierpnia 2013

K. Garcia, M. Stohl "Istoty chaosu"


Istoty chaosu - Kami Garcia


Wydawnictwo: Łyński Kamień
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 507
Seria: Kroniki Obdarzonych (cz. 3)

Tego lata wiele się wydarzyło: Ethan był bliski utraty Leny, przekonał się, że Gatlin wciąż potrafi go zaskoczyć, aby uratować ukochaną zagłębił się w podziemne tunele i odkrył wiele tajemnic; Lena w końcu się naznaczyła - tak Ciemnością, jak i Światłem, Ridley straciła swoje syrenie moce, a Link stał się czymś w rodzaju inkuba.
A teraz? Chciałoby się powiedzieć, że Gatlin pozostało niezmienne, jednak to nie do końca prawda. Pogoda płata figle, panują nieznośne upały, a szarańcza skutecznie zwalcza wszelką roślinność. Także Amma wydaje się nie być do końca sobą, a moce Obdarzonych wciąż wymykają się spod kontroli. Jedynie Ravenwood wydaje się niemal niezmienne. Ale na jak długo? Nietrudno się domyślić, że ma to związek z siedemnastym księżycem Leny, jej nietypową decyzją, która zaważyła na losie świata - nie tylko Obdarzonych, ale i śmiertelników. Do tego Ethana znów nękają koszmary. Tym razem to on sam jest ich bohaterem i kończą się jego upadkiem. Co mogą oznaczać? Po raz kolejny towarzyszą mu zwiastopieśni, a przeszłość ujrzy wraz z Leną za sprawą pewnej wysłużonej książki. Na każdym kroku czekają kolejne tajemnice, zaczyna się robić niebezpiecznie, także dla jego najbliższych i to właśnie dlatego Ethan postanawia odszukać znienawidzonego Johna Breeda, na którym najwyraźniej bardzo zależy Abrahamowi. Z jakiegoś powodu został przecież wybrany na przewodnika.

"Koło Losu zmiażdży nas wszystkich."

Przed bohaterami piętrzą się kolejne niewiadome. Zwłaszcza Ethan napotyka ich coraz więcej. Przy części z nich pozwala sobie pomóc, jednak resztę zachowuje dla siebie. Bo nie chce nimi nikogo obarczać. Bo przecież to on jest przewodnikiem i musi dać sobie radę. Nawet jeśli to właśnie od jego decyzji zależą dalsze losy świata, nie tylko śmiertelników. Z drugiej jednak strony irytowało mnie to, że ignorował to, co się z nim działo. Zaniki pamięci, poczucie czyjejś tajemniczej obecności, przecież to nie jest normalne. Cóż, mówią, że pod latarnią najciemniej. Jego zachowanie sprawiło, że w końcu sama zaczęłam wątpić w trafność moich tez. Czy słusznie?

Jeśli chodzi o bohaterów, znajdzie się kilku godnych uwagi. Co ważne, ani przez chwile nie miałam wrażenia żeby byli idealni, może trochę nierealni przez wzgląd na wszechobecną magiczną aurę, ale nie idealni. Byli ludzcy. Mieli swoje wady, zalety, nadzieje i obawy - to wszystko tworzyło ich unikalny wizerunek. Niektórzy byli naprawdę zdesperowani, inny wykazali się niebywałą odwagą, nawet jeśli nie posiadali magicznych mocy. W obliczu kolejnych wydarzeń przyszło im na nowo określić kto jest wrogiem, a kto przyjacielem.
Warto byłoby też wspomnieć o tłumaczu, który wykonał kawał dobrej roboty. W książce znajdziemy sporo przypisów, w których wyjaśnia większość niejasności, a ze sposobu, w jaki to zrobił można wywnioskować, że rzeczywiście się starał, co pozytywnie wpłynęło na mój odbiór książki.

Ostrzegam tych, którzy nie tolerują ciągłych miłosnych wyznań - tutaj pełno jest tego typu sytuacji, Lena i Ethan nie przepuszczą żadnej okazji, aby zapewnić siebie nawzajem o łączącym ich gorącym uczuciu. Mogę jednak zagwarantować, że i całkiem przyjemnego w odbiorze humoru nie zabraknie. Uwielbiam ten występujący w "Kronikach Obdarzonych" wręcz przesiąknięty magią klimat, który (do kompletu z wszystkimi innymi zaletami) sprawił, że nie mogłam oderwać się od lektury i nawet jeśli dopatrzyłam się jakichś minusów, nie przywiązywałam do nich większej wagi. Jeśli lubicie tego typu książki, świetnie sprawdzi się jako lekkie, wakacyjne czytadło. Kolejna część serii planowana jest na grudzień tego roku. Gdy już zostanie wydana, na pewno trafi na moją półkę. :)

Piękne istoty | Istoty ciemności | Istoty chaosu | Beautiful Redemption
+5/6

wtorek, 5 marca 2013

K. Garcia, M. Stohl "Istoty ciemności"




Niektóre tajemnice zmieniają życie...
Inne je kończą...
Wydawnictwo: Łyński Kamień
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 484
Seria: Kroniki Obdarzonych (cz. 2)

"Ethan i Lena mogą przeciwstawić się złu czającemu się w zakamarkach miasta. Ale dziewczyna po śmierci wuja odsuwa się od Ethana. Dlaczego? Co się takiego wydarzyło? Chłopak nie może się z tym pogodzić. Zresztą dla niego jest już za późno. Teraz, kiedy poznał mroczną stronę Gatlin, nie ma już odwrotu. W podziemnych tunelach, które ciągną się w nieskończoność, nic nie jest tym, na co wygląda."

Lena pokazała Ethanowi całkiem inne Gatlin. Nie to, w którym się wychował, ale to całkiem odmienne, niezwykłe i pełne magii. Wcześniej myślał, że wie o nim wszystko, lecz gdy ta dziewczyna pojawiła się w mieście, uświadomił sobie, że nie wie praktycznie nic... Zakochał się w niej bez pamięci, a ona odwzajemniła uczucie. Nikt jednak nie wróżył im wspólnej przyszłości, ona była Obdarzoną, on zwykłym śmiertelnikiem. Czy miłość zwycięży mimo wszystko?

"Liceum jest do bani. To prawda uniwersalna, a ten, kto powiedział, że to mają być najlepsze lata
 naszego życia, był prawdopodobnie pijany albo obłąkany."

Po jej szesnastych urodzinach wszystko się zmieniło. Lena po śmierci wuja zamknęła się w sobie, widywali się dużo rzadziej. Stopniowo ją tracił i próbował z tym walczyć. Teraz już nie dzielili razem tych samych snów, a Lena zaczynała się zachowywać inaczej, coraz lepiej poznając swoje zdolności. Piosenka, która co jakiś czas rozbrzmiewała w ich głowach też się zmieniła, ale dziewczyna nie chciała rozmawiać ani o tym, co stało się w dniu jej urodzin, ani o tym, co ma dopiero nadejść. Do tego doszły nowe wizje, choć tym razem to nie naszyjnik Genevieve był ich źródłem, a w pobliżu Leny zaczął się kręcić tajemniczy chłopak na harleyu...

"Siedemnaście księżyców, siedemnaście lat
Ciemność lub światło ogarnia świat
Złoto na tak, zieleń na nie
Siedemnaście lat wciąż waha się..."

Muszę przyznać, że w drugiej części akcja była bardziej rozbudowana i nie miałam wrażenia, że wątek miłosny jest tu najważniejszy. Nie jest to już bajkowe love story. Poza próbami naprawienia wzajemnych relacji Ethana i Leny pojawiło się coś więcej. Zostajemy wciągnięci w magiczny świat, nie tylko Obdarzonych, którego tajemnice z chęcią zgłębiałam. Poznajemy też nowe postaci, np. Olivię - całkiem sympatyczną Brytyjkę, która zaczęła pracować z Marian, a znanych nam już bohaterów, takich jak Link, możemy poznać jeszcze lepiej - za to duży plus. Lena wpadła w złe towarzystwo i przestała być idealna, a Marian twierdzi, że Ethan ma do wykonania ważne zadanie związane ze światem Obdarzonych. Tym razem nie chodzi tylko o Lenę, stawka jest wyższa, o wiele wyższa...

"wyjdź problemom naprzeciw, a spotkasz ich o połowę mniej."

W pewnym momencie książka zaczęła mi przypominać "13 skarbów". Nie chodzi mi o podobieństwo w konkretnych momentach, ale o pewien tajemniczy, magiczny klimat, którym się charakteryzowały, co sprawiło, że jeszcze bardziej przypadła mi do gustu. Z czystym sercem mogę powiedzieć, że "Istoty ciemności" są lepsze od pierwszej części - historia jest bardziej rozbudowana, bohaterowie prawdziwsi. Poza tym możemy zagłębić się w podziemne tunele i dowiedzieć się więcej na temat świata Obdarzonych, a na swojej drodze spotkamy też inne istoty. Inkuby, wścieki, czy coś jeszcze jest w stanie zaskoczyć naszych bohaterów? Poza tym w tej części możemy dowiedzieć się więcej na temat przeszłości Macona i mamy Ethana, którzy nawet po odejściu z tego świata wciąż odgrywają bardzo ważną rolę w tej historii. To wszystko sprawiło, że niechętnie przerywałam czytanie choćby na chwilę. Mam nadzieję, że kolejna część okaże się równie dobra.

+5/6
Piękne istoty | Istoty ciemności | Istoty chaosu

wtorek, 19 lutego 2013

K. Garcia, M. Stohl "Piękne istoty"


Piękne Istoty - Kami Garcia


Niektórym pisana jest miłość...
Innym przekleństwo...
Wydawnictwo: Łyński Kamień
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 531
Seria: Kroniki Obdarzonych (cz. 1)

"Ethan marzy o wyjeździe z Gatlin w Karolinie Południowej, gdzie ostatnim wielkim wydarzeniem była wojna secesyjna. Chłopak od miesięcy śni o dziewczynie, której nigdy wcześniej nie widział. Kiedy po wakacjach spotyka ją na szkolnym korytarzu, od razu się w niej zakochuje. Lena ukrywa jednak klątwę, która od pokoleń ciąży na jej rodzinie. Czy Ethan zmieni przeznaczenie i uratuje Lenę przed nią samą? W mieście bez przyszłości jedna tajemnica zmieniła wszystko..."

Tą książkę czytałam już jakiś rok temu, jednak chciałam ją sobie odświeżyć przed sięgnięciem po kontynuację. Z tego powodu to, co piszę może być trochę, hm... chaotyczne. ;)

Witajcie w Gatlin - mieście, w którym od lat nic się nie zmieniło. Mieście, w którym wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą, a wielu mieszkańców ma obsesję na punkcie wojny secesyjnej. Wciąż ci sami ludzie, te same stereotypy, codzienna rutyna. To miejsce, gdzie książki czyta się w sekrecie przed znajomymi, bo to nie wypada, bo "książki i koszykówka nie idą w parze". Wszystko się zmienia za sprawą jednej dziewczyny, która niemal dla wszystkich jest po prostu siostrzenicą tego starego, szurniętego Ravenwood'a, który nigdy nie wychodzi z domu. Nagle okazuje się, że nawet w taka dziura jak Gatlin ma swoje sekrety...

"Może Amma rzeczywiście miała rację? Może trafiłem w dziurę w niebie i cały wszechświat zawali mi się na głowę."

Gdy Ethan poznał Lenę, przestał przejmować się opinią innych, nie zastanawiał się już jak zareagują na takie, a nie inne zachowanie. To wszystko przestało się dla niego liczyć. Najważniejsza była ona. Choć wszyscy byli temu przeciwni, a w stosunku do niej wręcz wrodzy, on kontynuował tą znajomość. Jednak Lena skrywa tajemnicę, klątwę, która od pokoleń ciąży na jej rodzinie. I ma to jakiś związek z jej szesnastymi urodzinami. Dlaczego tak się ich obawia? Co to za sekret? Wspomnę tylko, że wywróci to jego życie do góry nogami.

Tajemnicze sny, piosenka, która przez chwilę pojawiła się na iPodzie, równie zagadkowa dziewczyna, która w jakiś sposób potrafi zbić szyby w klasie, medalion wywołujący wizje z czasów wojny secesyjnej, a do tego stara posiadłość, w której wystrój zmienia się całkowicie z dnia na dzień. Wkrótce później zjawili się także krewni Leny, których również nie można zaliczyć do zwyczajnych ludzi. Dla Ethana Gatlin już nigdy nie będzie takie samo jak wcześniej. I pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu miał wrażenie, że to jego rodzina jest dziwna...

"To, co słuszne, i to, co łatwe, to dwie różne rzeczy."

W paranormal romance zazwyczaj poznajemy historię dziewczyny, która zakochuje się w chłopaku skrywającym jakiś swój sekret. W tym przypadku było na odwrót, co z pewnością wyszło na dobre. Poza tym standardowo - wielka miłość, tajemnica i sporo magii. Jakiego rodzaju? Tego dowiecie się już z książki. Bohaterowie wydają mi się trochę zbyt wyidealizowani, trudno jest doszukać się u nich jakichś poważniejszych wad, przez co tracą na wiarygodności. Mam nadzieję, że zmieni się to w kolejnych częściach.

Mamy tu dość sporo porównań do powieści "Zabić drozda" Harpera Lee (nie miałam okazji przeczytać) i kilku innych książek. Poza tym jest też Marian - sympatyczna bibliotekarka, która zawsze ma w zanadrzu jakiś trafny cytat i szybko zdobyła moją sympatię. Trochę irytował mnie często używany zwrot "pszepani", ale jakoś to przebolałam. Książka mi się podobała, choć nie aż tak, jak za pierwszym razem. Mimo to przeczytałam ją chętnie i już zabieram się za kontynuację. Na podstawie książki powstał film o tym samym tytule, który niedawno trafił do kin. Na ten temat nie mam wiele do powiedzenia, bo dopiero planuję go obejrzeć. Książkę polecam, zwłaszcza miłośnikom paranormal romance. Na koniec wspomnę jeszcze, że druga część zapowiada się o wiele ciekawiej... ;)

Książka przeczytana w ramach wyzwań czytam fantastykę i paranormal romance. :)
-5/6
Piękne istoty | Istoty ciemności | Istoty chaosu

wtorek, 8 stycznia 2013

L. A. Weatherly "Anioł"


Anioł - Lee Weatherly

Anioł, który nie jest stróżem
Miłość, która jest przekleństwem
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 398
Seria: Trylogia Anioła (cz. 1)

"Willow różni się od innych dziewczyn. Ma pewien dar. Potrafi zajrzeć w przyszłość ludzi - wystarczy, że ich dotknie, a zna ich marzenia, nadzieje, porażki. Ciemne moce, czające się w jej wnętrzu, sprawiają, że nie tylko jest niebezpieczna, ale także niezwykle pociągająca.
Tajemniczy Alex zna sekret Willow. Musi ją powstrzymać. Ale nie łatwo jest się oprzeć wrogowi, który zna tajemnice twojej duszy."

Książkę tą czytałam jeszcze na poprzednich wakacjach, jednak teraz postanowiłam przypomnieć sobie tą historię. ;) Choć za drugim razem nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak wcześniej, nadal uważam ją za całkiem niezłą lekturę.

Willow nie jest zwyczajną dziewczyną i nie mam tu na myśli jedynie jej zainteresowań. Jest medium, a niektórzy korzystają z jej umiejętności. Gdy wzorowa uczennica i najpopularniejsza dziewczyna w szkole chce poznać swoją przyszłość, Willow ma jakieś złe przeczucia. Beth widziała anioła, co było dla niej najszczęśliwszym wydarzeniem w jej życiu, jednak Willow dostrzegała w tym wszystkim coś mrocznego, a przyszłość jej znajomej nie wyglądała na kolorową. O co w tym wszystkim chodzi?
Alex należy do Zabójców Aniołów, pomimo swojego młodego wieku jest bardzo dojrzały. Tylko... właściwie po co zabijać te istoty? Czy nie powinny one czuwać nad ludźmi? Okazuje się, że nie. Poznajcie nowe oblicze aniołów, pięknych i bezwzględnych. Gdy chłopak dostaje kolejne zlecenie, zaczyna coś podejrzewać. Coś jest nie tak i musi się dowiedzieć co. Wkrótce drogi tych dwoje łączą się, a między nimi zaczyna rodzić się uczucie. Co z tego wyniknie? I dlaczego anioły uważają Willow za zagrożenie?

Ta książka pozwoli wam spojrzeć na anioły z całkiem innej perspektywy. Choć nadal piękne, są to jednak zabójcze stworzenia. Karmią się ludzką energią, a człowiek po spotkaniu z jednym z nich już nigdy nie będzie taki sam jak kiedyś. Dotyk anioła wywołuje choroby, jednak jego ofiary zapamiętają go jako dobroczyńcę. Aniołów jest coraz więcej, ludzkość jest zagrożona. Kto i jak może temu zapobiec?
Poza tym jest to opowieść o wielkiej miłości, przeznaczeniu i poświęceniu. Akcja jest dość wartka, choć przed końcem trochę zwalnia i dla niektórych może się wydać zbyt przesłodzona, mi to nie przeszkadzało. Jeśli jesteście ciekawi tej historii, zdecydowanie mogę ją wam polecić.

"Anioł" jest początkiem Trylogii Anioła, jednak kolejne jej części (niestety) nie zostały jeszcze wydane w Polsce. Mam nadzieję, że to się szybko zmieni, ponieważ jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów.

-5/6

piątek, 7 września 2012

M. Stiefvater "Drżenie"


Drżenie - Maggie Stiefvater


ZAPADA ZMIERZCH, ROBI SIĘ CORAZ ZIMNIEJ,
CHŁOPAK STAJE SIĘ WILKIEM, A ONA...?
Wydawnictwo: Wilga
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 455
Seria: Wilkołaki z Mercy Falls (cz. 1)

"Współczesna powieść o wilkołakach? Tak! A w niej miłość przyjaźń, wielka samotność, okrucieństwo, poświęcenie i ból.
Kiedy zapada zmierzch i robi się coraz zimniej, niektórzy ludzie stają się wilkami. Grace odkrywa, że musi walczyć o wilkołaka Sama, którego pokochała. Zagrażają mu myśliwi i mróz, który może sprawić, że Sam nigdy nie odzyska ludzkiej postaci."


Na początku każdego rozdziału podana jest panująca w tym czasie temperatura i bohater (Grace lub Sam), który jest w nim narratorem.
Grace prawie nie widuje rodziców w domu, sama musiała się wychować, jak przyznała w książce. Zanim zaczęła chodzić do szkoły, nawet nie sądziła, że może być inaczej. Kiedy była mała, zaatakowały ją wilki. Byłoby po niej, gdyby nagle się nie wycofały. Nie mogła sobie tylko przypomnieć jak wróciła do domu, no i ten złotooki wilk... Grace ma dwie przyjaciółki - Rachel (klej który trzyma je razem) i Olivię, która pasjonuje się fotografią  i do pewnego stopnia podziela jej fascynację wilkami.

"Książki są bardziej prawdziwe, jeśli czyta się je na zewnątrz."

Kiedy wilki zaatakowały pewnego chłopaka, mieszkańcy zaczęli się martwić. Potem zdarzyło się coś dziwnego - jego ciało zniknęło... O co w tym wszystkim chodzi? Za namową jego rodziny rozpoczyna się polowanie na wilki. Grace postanawia działać, by jakoś temu zapobiec, przynosi to jednak marne skutki. Tego, co zobaczyła po powrocie do domu, wcale się nie spodziewała...
Grace lubiła mieć wszystko pod kontrolą, była zorganizowana, umiała logicznie myśleć, na jej półce z książkami przeważała literatura faktu. Sam nauczył ją czytania poezji, wcześniej nie potrafiła tego pojąć.

Nie za bardzo znam się na tym, czy książka jest szczególnie oryginalna (zwłaszcza fantasty), wiem tylko, że naprawdę mi się spodobała. Wilkołaki zostały tu przedstawione trochę inaczej, niż miałam już okazję przeczytać, czy usłyszeć.

"Ona była przeszłością, teraźniejszością, przyszłością. Chciałem jej odpowiedzieć, ale nie mogłem. Rozpadłem się na kawałki."

Sam nie jest nadętym, pewnym siebie chłopakiem, których często można spotkać w takich książkach. Wręcz przeciwnie, cały czas nie może uwierzyć, że jest z Grace, zastanawia się nad tym, dlaczego ona go lubi. Obawia się, czy nie jest to tylko sympatia do jego wilczej części
Ile można zaryzykować, by móc dalej być z ukochaną osobą? Czy warto? Czy ten związek ma szansę, by przetrwać?

To jedna z moich ulubionych książek. Koniecznie muszę sięgnąć o drugą część, gdy tylko będę miała okazję. ;)

6/6

niedziela, 15 lipca 2012

A. Noel "Ever"



MIŁOŚĆ NIGDY NIE UMIERA
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 297
Seria: Nieśmiertelni (cz. 1)

"Pewnego koszmarnego dnia szesnastoletnia Ever Bloom traci w wypadku samochodowym najbliższą rodzinę. Os tej chwili staje się medium - słyszy myśli różnych ludzi, widzi ich aurę i może poznać ich przeszłość. Ale te nadprzyrodzone umiejętności sprawiają, że otoczenie traktuje ją jak dziwadło, więc Ever zamyka się w sobie i odgradza od świata. Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyna poznaje Damena Auguste'a. Chłopak jest nieziemsko przystojny, bogaty i tajemniczy. Tylko on potrafi wyciszyć dudniące w jej głowie głosy i wejrzeć w jej duszę. Dzięki temu Ever wchodzi w świat alchemii i magii. Kim jest Damen? Skąd pochodzi? Jakie sekrety skrywa? Na te pytania Ever nie zna odpowiedzi. Wie jedynie, że zakochała się bez pamięci i że jej życie wkrótce się zmieni."
"Ever rozpoczyna cykl zatytułowany »Nieśmiertelni«. Powieść została przetłumaczona na 20 języków i wydana w 23 krajach. Zdobyła wiele nagród, m.in. »Publishers Weekly« Bestseller, »USA Today« Bestseller. Przez 31 tygodni zajmowała 1. miejsce na liście bestsellerów »New York Timesa«."

Ever wciąż oskarża się o śmierć rodziny i nie może pogodzić się sama z sobą. Najszczęśliwsza jest, gdy odwiedza ją zmarła siostra i choć Riley często ją denerwuje, to nie wyobraża sobie życia bez niej.
Kiedyś należała do szkolnej elity, teraz dobrowolnie wybrała do towarzystwa dwójkę tych najmniej popularnych. By odpędzić się od słyszanych myśli chowa się pod kapturem i muzyką zagłusza wszystko dookoła. Potem poznaje Damena, co zmienia wiele w jej życiu.
Na początku tajemnica Damena wydawała mi się tak oczywista, że dziwiłam się, że Ever tego nie dostrzega. Później okazało się, że nie jest to takie proste. Dobrze, że autorka zdecydowała się na oryginalniejsze rozwiązanie.
Urzekło mnie wykorzystanie znaczenia kwiatów i chyba to najbardziej zapadło mi w pamięci.
Choć czuję, że nie był to żaden przełom, książka mi się podobała i mogę ją szczerze polecić.

Kolejną częścią serii jest "Błękitna godzina".

4/6