Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 kwietnia 2021

Zdobycze 1/2021

Nie zapowiada się na powrót do czegoś innego poza stosikami, ale przynajmniej dam znać, że żyję i pokażę co mi przybyło na półce. Teraz już wszystko w znaczkach, bo raczej trudno o coś polskiego w Japonii (nie licząc Legimi, które mnie ratuje jak chcę poczytać coś po polsku).

No to po kolei, żeby nie zagmatwać. Tam po prawej jakaś powieść, w której treść się w zasadzie nie wgłębiałam, ale wydaje się, że może być ciekawe, to wzięłam (taak, bardzo przemyślane zakupy). Dalej piąty tom Kekkai Sensen Back 2 Back, bo akurat brakowało mi do darmowej wysyłki, a i tak chcę je wszystkie prędzej czy później zebrać. To czerwone to kolejna JoJo powieść (part 5), wyglądem mniej okazała niż poprzednie. Pierwszy tom Mejirobana no Saku, czyli shoujo-ai Nakamury Asumiko (manga miała też jakiś czas temu swoją premierę po angielsku) - jestem bardzo ciekawa, jak idzie autorce w tym gatunku.

Ojiisan-chi no Mononoke, krótko mówiąc starszy pan i zamieszkujące u niego youkai. Zapowiada się na miłą, ciepłą historię, ma ładną kreskę, a do tego było tanie - jak przepuścić taką okazję? Pierwszy tom Komatta Toki ni wa Hoshi ni Kike!, czyli jednej z moich ukochanych mang. Chciałam się przekonać czy dalej mnie do niej ciągnie i czy na pewno na tyle, żeby dokupić pozostałe 25 tomów. Na razie ledwo zaczęłam czytać, ale póki co odpowiedź wciąż brzmi "tak". Martwi mnie tylko wysyłka tego wszystkiego do Polski... Double Mints Nakamury Asumiko czytałam już bardzo dawno i postanowiłam sprawdzić, czy wciąż będzie mi się podobać.

Pierwszy tom Uramichi Oniisan, o codzienności na planie programu dla dzieci. Manga zdecydowanie powala niektórymi tekstami (powyżej parę przykładów z angielskich skanów). Trochę mnie zdziwił duży format, do tego okładka lekko się mieni. Watashitachi no Shiawase na Jikan - mangowa adaptacja powieści Gong Ji-young Nasze szczęśliwe czasy, którą uwielbiam. I na koniec Shounen Jump, a w nim między innymi tysięczny rozdział One Piece'a, no to kupiłam na pamiątkę.

Tutaj powieść Kono yo ni tayasui shigoto wa nai (po angielsku There's no such a thing as an easy job). Cóż, brzmi ciekawie. Dalej JoJo's Bizarre Words, które uznałam za interesujący dodatek do mojej JoJo kolekcji. Jest to zbiór znanych kwestii z wszystkich części mangi (przy czym w czasie jego wydania Jojolion miało tylko jeden tom). Na razie tylko przejrzałam,  ale jest ładnie wydane i kolorowe. Drugi tom Nekoe Juubei o malarzu kotów i towarzyszącym mu nekomacie. I jeszcze japońskie wydanie Naszych szczęśliwych czasów. Bardzo wątpię w to, że uda mi się kiedykolwiek przeczytać tę książkę w oryginale (po koreańsku) i chyba aż tak mi na tym nie zależy, to skusiłam się chociaż na to. A w tle puchaty Chopperek, z którego jestem dumna. ^^

I jeszcze dwa tytuły. W Bungo Stray Dogs: Official Handbook of Japanese Modern Literature and Great Writers znajdziemy informacje na temat poszczególnych postaci oraz pisarzy i utworów, którymi były inspirowane. Zwięźle, na temat i ładnie ilustrowane. Do książeczki dołączony był plakat, pocztówka (grafika jak z okładki) notes Kunikidy z miejscem na codzienne zapiski przez miesiąc (oczywiście szkoda mi będzie go kiedykolwiek użyć...). Po prawej żółci się fanbook z okazji dziesięciu lat od debiutu Ichikawy Kei. W środku sporo kolorowych ilustracji, dodatkowe historie do różnych jej mang i wywiady z autorką. A na środku stoi i pięknie się prezentuje Portgas D. Ace. ^^

I jeszcze taka zbieranina. Zerowy tom Jujutsu Kaisen (jakby ktoś jeszcze nie wiedział, świetna seria, polecam z całego serduszka). Najnowsza nowelka z Bungou Stray Dogs, czyli Storm Bringer o młodym Chuuyi. Kupione zaraz w dniu premiery, bo byłam bardzo ciekawa czy tajemniczy Adam to faktycznie Mickiewicz jak spekulowali niektórzy. Niestety i bez czytania dowiedziałam się, że jednak nie i motywacja do przeczytania tego jak najszybciej gdzieś uleciała... Ale przeczytam na pewno, bo uwiebiam Chuuyę. ^^ Dorwałam też płytę Red Hot Chilli Peppers w fajnej cenie.
Dalej trochę książek, których nie będę szczegółowo opisywać, coś o bakeneko, zbiór opowiadań Miyazawy Kenjiego, pewna książka, o której myślałam, że jest mangą. Zbiór one piece'owych opowiadań, powieść ze świata Kekkai Sensen, tomik z pobocznymi do Marsa, który nie został wydany w Polsce (ale chyba nie pamiętam wystarczająco dużo z tej mangi żeby ot tak zacząć czytać ^^''). I jeszcze Dimension W tom 9.5, który wbrew moim przypuszczeniom nie zawiera kolejnych historii a różne opisy i objaśnienia. Cóż, tak to jest jak się nie doczyta dokładniej co się kupuje.

wtorek, 22 grudnia 2020

Zdobycze 3/2020 (polsko-japońskie)

Ostatni (a przecież dopiero trzeci) w tym roku wpis z książkowymi i mangowymi zdobyczami. Trochę się tego nazbierało, więc lepiej uporać się z tym przed nowym rokiem. XD
Na początek trochę po polsku. Zdecydowałam się na Bezpańskich literatów od 11 do 17 tomu (chciałam też 18, ale akurat nie było), czyli od końcówki ostatnich wydarzeń z anime (do tej pory miałam tomy 1-2, kiedyś jeszcze załatam tę dziurę). Efekt jest taki, że polubiłam tę serię jeszcze bardziej, a nendoś Chuuyi po prawej potwierdza. ;)
Dalej Ministerstwo moralnej paniki od Tajfunów, czyli ciekawy, różnorodny zbiór opowiadań singapurskiej pisarki. Skusiłam się też na Owoce wiśni, czyli kolejnego Dazaia (część opowiadań pokrywa się z wydanym jakoś na początku roku Goodbye i wybrane opowiadania, ale w innym tłumaczeniu). Stacja Tokio Ueno niestety jeszcze nieprzeczytana. I na końcu ostatni tom polskiego wydania Phantom Blood, na razie tylko przejrzany.
Cała reszta to już zdobycze japońskie. Najpierw trochę BL. Najnowszy tom Blue Sky Complex to mój zdecydowany must-have i wciąż rozpływam się w zachwytach nad tą serią. Dalej Kuchizuke wa uso no aji (5-6), o którym wspominałam trochę tutaj. Makio wciąż nie zawodzi. Dwa tomy blanc to ostatni już sequel do Kolegów z klasy. Jak relacja Sajou i Kusakabe zmieniła się przez kilka lat związku na odległość i co ich czeka w najbliższej przyszłości? Ja już wiem. Skusiłam się też na Zanzou slow motion, spin-off wydanej w tym roku przez Studio JG mangi Rozmyty zmierzch. Może nie arcydzieło, ale przyjemna, ładnie narysowana historia. Zaraz w dniu premiery udało mi się dorwać Therapy Game Restart 1 i to z pięknym clear file'm! 💜 Wydarzenia z tego tomu już znam, więc na razie doczytałam tylko dodatki. Kontynuacja wydawana jest w magazynie Dear+, którego grudniowy numer kupiłam (jest do niego mini drama CD właśnie z Therapy Game!), niestety nie czytałam dwóch poprzednich rozdziałów, więc mam dziurę.

Tutaj trochę książek. Na początek mój główny must-have - One Piece novel: Law opowiadające o nieznanej z mangi/anime przeszłości mojej ulubionej one piece'owej postaci. Jestem w trakcie czytania, ale jeszcze sporo przede mną. Dalej wzięłam Tugumi Yoshimoto Banany jako autorki, której coś już czytałam. Shabake, Youbyouken i Shounen Onmyouji trafiło do mnie przez tematykę youkai. Następnie Shoujo Jigoku Yumeno Kyuusaku, bo byłam ciekawa jego twórczości (a tymczasem Tajfuny zapowiedziały go w serii mini na przyszły rok). I jeszcze dwie książki w pięknych okładkach z Bungou Stray Dogs, czyli D-zaka no Satsujin Jiken Edogawy Ranpo i Ten'imuhou Ody Sakunosuke (kolejny zapowiedziany ostatnio przez Tajfuny autor). Pewnie większść tytułów niewiele Wam mówi, ale sama część z nich brałam w ciemno. xD

I kolejne mangi, głównie w tematyce youkai, ale zanim do nich przejdę jeszcze parę słów o czterech tomach Kekkai Sensen: Back 2 Back. Choć z dodanym podtytułem, to wciąż historia znanych z poprzednich tomów bohaterów. Na razie tylko przejrzałam pierwszy tom, ale wygląda na to, że znajdą się tu zarówno historie już przeniesione do anime, jak i całkiem nowe. Już nie mogę się doczekać aż zabiorę się za czytanie! ^^ Dalej pełno youkai. Trochę już znanych mi z anime (Nurarihyon no Mago 1, Hoozuki no Reitetsu 1-2), jak i całkiem inne. Goblin na przykład to manga Kobayashiego Makoto, znanego niektórym z Cześć, Michael!. Jest sobie też koci demon na stacji, przerażony nauczyciel-człowiek w szkole dla youkai, zoo, w którym zamiast zwierząt można obejrzeć youkai i malarz kotów z epoki Edo. Znajdzie się też świat, w którym youkai zwyczajnie żyją wśród ludzi.

Na samym końcu coś dla fanów Jojo, a jednocześnie dowód na to, że bookoffy są cudowne (konkretnie to cudownie tanie, choć oczywiście nie zawsze). Wszystko to udało mi się kupić po naprawdę świetnych cenach. A mówiąc (pisząc) wszystko mam na myśli... Książki. The Book. jojo's bizarre adventure 4th another day (co jest nie tak z tym tytułem?), czyli dodatkowa historia rozgrywająca się w Part 4: Diamond is Unbreakable. Ta mała książeczka to dokładnie to samo, tylko w kieszonkowym wydaniu (pomyłka przy zamówieniu). Over Heaven mające być dokładną kopią dziennika Dio. Hajishirazu Purple Haze (znane też jako Purple Haze Feedback), sequel do Part 5: Golden Wind skupiający się na Fugo. Wszystkie te książki zawierają ilustrackie Arakiego, autora Jojo, jednak zostały napisane przez innych twórców i nie są zaliczane do ścisłego kanonu. I jeszcze dwa tomy mangi Kishibe Rohan wa Ugokanai, z której kilka historii pojawia się w OVA o tym samym tytule.

I to by było na tyle. Coś Was zainteresowało? :)

piątek, 4 września 2020

Zdobycze 2/2020

No i dlaczego nie uzupełniałam swoich czytelniczych wrażeń na bieżąco? Byłoby o wiele łatwiej. Cóż, mówi się trudno i wymyśla dalej co tu napisać. Ten post mógłby się pojawić dużo wcześniej, ale jakoś zawsze trafiało się coś, na co chciałam jeszcze poczekać, żeby dodać to razem. I tak się rozrosło.

niedziela, 12 kwietnia 2020

Zdobycze 1/2020, czyli kolejna próba powrotu

Tak, kolejny raz zniknęłam na długo i nie wiem, czy nie zniknę raz jeszcze. Jakoś ciężko mi się ponownie wbić w blogowy rytm. Ale! Żeby nie stracić rachuby w mangowo-książkowych zakupach nadal spisywałam co kiedy kupiłam. Dzięki temu nieco łatwiej przychodzi mi teraz przedstawić Wam, co nowego trafiło na moją półkę od listopada.

niedziela, 24 listopada 2019

Stosik 2/2019

Listopad, a tu dopiero drugi stosik? Tak to wychodzi jak się nagle znika z blogosfery... ^^'' Wbrew pozorom wciąż żyję, tylko jakoś cały czas albo nie miałam czasu, albo odkładałam powrót na później. Plus jest taki, że mam za to sporo do pokazania. A więc nie przedłużając...
Zacznę od kolejnych mang, które zawdzięczam Aypie i czegoś książkowego dla odmiany. Drugi tom Perfect World dla dodatkowej zachęty. W tym tomie jakoś bardziej rzuca się w oczy pewna nijakość Wakany jako postaci, mam nadzieję, że to tylko przejściowe. Następnie Given, na którego jakoś nie potrafiłam się zdecydować. Teraz zrozumiałam swój błąd i już wiem, że koniecznie chcę tę serię na swojej półce! Dziewczyna z konbini ciekawiła mnie już od pewnego czasu i fartem udało mi się ją zdobyć. Z kolei Ages Ago kupiłam ze względu na studia, ale póki co niewiele z niego skorzystałam. ^^''

niedziela, 10 marca 2019

[mini recenzja] J. Jonasson "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął"

Jak głosi już sam tytuł, mężczyzna w swoje setne urodziny wychodzi przez okno i znika. Brzmi niedorzecznie? Nie martwcie się, będzie jeszcze dziwniej. Na przykład taka kradzież walizki pewnemu podejrzanemu typkowi (w wykonaniu staruszka) i późniejszy pościg. A to dopiero początek. W międzyczasie poznajemy życie naszego bohatera od najmłodszych lat i wkrótce przestaje dziwić nazywanie staruszka szwedzkim Forrest Gumpem.
O ile zwykle nie decyduję się na tego typu historie, tak bardzo się cieszę, że dałam szansę “Stulatkowi…”. Jest naprawdę zabawnie i dostajemy też przy tym małą powtórkę z historii świata, mniej więcej na przestrzeni ostatnich stu lat… Oczywiście odpowiednio podrasowaną, aby nasz bohater mógł odegrać w niej swoją rolę, a przyznać trzeba, że odegrał niejedną, a i zasięg jego oddziaływania do małych nie należy. Inni bohaterowie, choć już nie tak niezwykli jak on, również dają radę (choć może akurat słonia też należałoby zaliczyć do postaci niezwykłych…?). Świetnie się przy tej książce bawiłam, a za jakiś czas z chęcią obejrzałabym też film na jej podstawie.

Nazbierało się pełno książek, o których nie pisałam albo pisać jedynie zaczęłam i raczej recenzji się nie doczekają, dlatego postanowiłam, że od czasu dodam na temat takich tytułów choć parę słów. Tak oto właśnie "Stulatkiem..." rozpoczynam cykl mini recenzji... o ile recenzjami można to w ogóle nazwać. ^^''

piątek, 15 lutego 2019

Zarys czytelniczych planów

Zaczęłam to pisać może w połowie stycznia, ale jakoś się przeciągnęło na luty, a sesja nie pomagała. Na szczęście wreszcie znalazłam chwilę na dokończenie tej listy i (miejmy nadzieję) nadrobienie innych blogowych zaległości. Nie zamierzam trzymać się ściśle wytyczonego planu czy zarzekać się, że każdą z poniższych książek przeczytam, jednak pomyślałam, że nie zaszkodzi się nad tą kwestią zastanowić (a za rok porównać na ile się z tego wywiązałam).

Na początek z książek, które już czekają na półce. Na pewno chciałabym przeczytać Obietnicę następcy, kończąc tym samym Prawo Millenium (z innych książek Trudi Canavan może zabiorę się też wreszcie za Uczennicę Maga, czyli tom zerowy Trylogii Czarnego Maga, który w planach mam już od baaardzo dawna). Sporo do przeczytania nazbierało mi się z literatury japońskiej, z tych nowszych książek Przeczucie, ze starszych na przykład Wrota, Jestem kotem, Sprawa osobista, Cień wschodzącego słońca czy Tydzień świętego mozołu. W planach mam i swój reportażowy debiut w postaci Kwiatów w pudełku. Może uda mi się też dokończyć Harry'ego Pottera i kamień filozoficzny po japońsku? Zdecydowanie za długo na swoją kolej czekają Ścieżki północy i Labirynt duchów, podobnie Genialna przyjaciółka, której jednak nie mam w tej chwili przy sobie. A! Jeszcze Wyczarowanie światła czeka na dokończenie. Już nawet nie wiem jak długo mam na półce Lokatorkę Wildfell Hall... Może i na nią przyjdzie czas?

A co poza tym? Wspominałam na przykład niedawno, że chciałabym poznać kolejne części Wiedźmina. Chętnie przeczytam Analfabetkę, która potrafiła liczyć, czyli książkę autora Stulatka, który wyszedł przez okno i zniknął. Mam nadzieję, że będzie równie interesująca. ^^ O! Cały czas odkładałam też na później powieści Sandersona (nie licząc serii o Alcatrazie), może wreszcie się za nie zabiorę? Na pierwszy ogień poszedłby pewnie Z mgły zrodzony. Po skończonym Ziemiomorzu chciałabym zacząć Sześć światów Hain (chyba że ktoś ma inne rekomendacje?). O, miałam też przeczytać Czerwone dziewczyny Kazuki Sakuraby i 451 stopni Fahrenheita. Od dawna planowałam też Raczej szczęśliwy niż nie, ale zawsze najpierw wpadało coś innego do przeczytania. Może dorzucę jeszcze jakiś kryminał Christie? Tak oto wygląda moja bardzo wstępna, więc i niezbyt długa lista rzeczy do przeczytania.

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Zapadające w pamięć (2018)

Jak ja lubię te podsumowania roku! To dobra okazja, żeby jeszcze raz przejrzeć to, co czytałam (oglądałam i tak dalej), tym razem dodatkowo o tyle ważniejsza, że z moim pisaniem o książkach było raczej kiepsko, więc o niewielu książkach wspomniałam na blogu (a z tych poniżej o żadnej). Z czytaniem było za to całkiem nieźle - wyszło tego 73 książki. Zwykle do pisania zabieram się na długo przed końcem grudnia, tym razem jakoś tak wyszło, że zajęłam się tym praktycznie na ostatnią chwilę.

Ursula K. Le Guin "Ziemiomorze"
Co prawda to cała seria, ale właśnie tak pozwolę ją sobie przedstawić (tym bardziej, że mój ebook właśnie całość zawierał). Już od dość dawna byłam ciekawa tej serii i wreszcie na początku tego roku ją zaczęłam, a skończyłam w sierpniu. I tak na przykład po przeczytaniu Czarnoksiężnika z Archipelagu bardzo chętnie od razu przeczytałabym go jeszcze raz, a to o czymś świadczy. Kolejne części serii były równie dobre i jestem pewna, że jeszcze kiedyś do nich wrócę, bo Ziemiomorze stało się jednym z moich ulubionych magicznych światów. Chętnie sięgnęłabym też po inne serie autorki.

M. Zusak "Złodziejka książek"
Wreszcie i ja poznałam tę wielu dobrze znaną i cenioną historię. Tak wyszło, że jeszcze o niej nie pisałam, więc napiszę parę słów teraz. Przyznam, że miałam na jej temat nieco inne wyobrażenie. Okazała się odmienna od tego, czego się po niej spodziewałam, jednak było to zaskoczenie jak najbardziej pozytywne. Powieść już od samego początku oczarowała mnie piękną narracją z perspektywy śmierci - z jednej strony mimo wszystko bardzo ludzką, z drugiej zawierającą odmienne spojrzenie na życie i jego kres. Bardzo ciekawe było też to, jak śmierć postrzega barwy, szuka ich i docenia. W ramach ciekawostki dodam, że słuchałam jej akurat w drodze do i z Berlina. ;)

T. Canavan "Anioł Burz"
W tym roku przeczytałam zarówno Złodziejską Magię jak i Anioła Burz (obie wchodzące w skład Prawa Milenium), jednak to tę drugą książkę postanowiłam wyróżnić z tego prostego względu, że w niej fabuła była już zdecydowanie bardziej rozwinięta, dzięki czemu było też ciekawiej. Bardzo lubię to, że Canavan przy każdej swojej trylogii od podstaw tworzy całkiem inny od poprzednich magiczny system (oczywiście nie licząc Trylogii Zdrajcy, która jest przecież kontynuacją Trylogii Czarnego Maga), tutaj nawet jeszcze bardziej różnorodny ze względu na istnienie wielu światów. Ostatnia część trylogii jeszcze przede mną.

B. Sanderson "Alcatraz kontra Bibliotekarze"
I jeszcze jedna seria w całości, bo nie chciałam jej rozbijać na poszczególne tomy. Książek, z których najbardziej słynie Sanderson wciąż jeszcze nie czytałam (poza króciutką Duszą cesarza), za to mam już za sobą jego serię książek młodzieżowych. W końcu jak tu się nie zainteresować gdy się słyszy o złych Bibliotekarzach? Przecież trzeba to sprawdzić! Jest ciekawie i niekoniecznie poważnie, a humor autora oraz częste zwroty bezpośrednio do czytelników i nietypowe zagrywki wprost powalają. Gdybym miała całą serię na półce, z pewnością byłyby kolorowe od wszystkich pozaznaczanych fragmentów. Jeszcze to nadrobię, a jak na razie całość znam z audiobooków, z czego ostatni tom przesłuchałam po angielsku, bo jeszcze nie był dostępny po polsku. Postaram się jeszcze napisać o tej serii więcej.

J. Jonasson "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął"
O tej akurat książce jeszcze napiszę osobno. Przesłuchana po prostu dlatego, że była taka możliwość i nie miałam względem niej większych oczekiwań... Tymczasem bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i świetnie się przy niej bawiłam. Do tego stopnia, że postanowiłam ją tu wymienić. Do tego jak Złodziejkę książek słuchałam przy okazji wyjazdu do Berlina (świadomy wybór), tak ze Stulatkiem... zapoznałam się na krótko przed podróżą do Szwecji (skąd pochodzą zarówno autor, jak i bohater powieści, co uświadomiłam sobie dopiero w trakcie słuchania audiobooka).

A. Lange "Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu"
Długo miałam tę książkę w planach, a kiedy w końcu się za nią zabrałam, praktycznie od razu wiedziałam, że był to strzał w dziesiątkę. Nie dość, że Scotland Yard (a więc zagadki kryminalne), to jeszcze magia! Do tego dobrze pomyślana historia i ciekawi, złożeni bohaterowie - w to mi graj! Nic tylko pogratulować (polskiej!) autorce świetnego debiutu i liczyć na więcej.

A. Sapkowski Wiedźmin
A konkretnie dwa zbiory opowiadań - Ostatnie życzenie i Miecz przeznaczenia. Zaczęło się od tego, że od dłuższego czasu rzucały mi się one w oczy podczas przeglądania oferty Storytel. Następnie brat zaczął grać w Wiedźmina. Pewnego razu zaproponowałam mu, że skoro lubi grę, to może da szansę audiobookom, a ponieważ na to przystał, sama też postanowiłam poznać książkowego Wiedźmina bliżej (co stanowiło moją pierwszą styczność zarówno z nim, jak i w ogóle z twórczością Sapkowskiego). Był to bardzo dobry wybór, a audiobooki miały jeszcze tę zaletę, że zostały nagrane z podziałem na role i sporadycznymi efektami dźwiękowymi. Na tych dwóch tomach na pewno nie poprzestanę.

M. Kisiel "Siła niższa"
Chociaż bardzo dobrze wspominam Dożywocie, jakoś długo zwlekałam z sięgnięciem po jego kontynuację. Co prawda nieco zajęło mi ponowne wdrożenie się w historię, jednak kiedy już się z tym uporałam, okazało się że jest równie dobrze, jeśli nie lepiej niż poprzednio. Szalony humor, masa absurdów i nieobliczalnych bohaterów nie pozwalają się nudzić. Wspomnę jeszcze, że od autorki przeczytałam jeszcze Toń (też bardzo udane) i naprawdę kochane Małe Licho i tajemnicę Niebożątka.

Boku no Hero Academia
Już trzeci sezon. Tym, którzy oglądają (lub czytają) chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego jest to świetna seria (albo po prostu używam tego jako wymówki żeby się za bardzo nie rozpisywać). ^^''

Hoozuki no Reitetsu
Uznałam, że wyjście drugiego sezonu to dobry powód, żeby umieścić tutaj Hoozukiego. Uwielbiam czarny humor tej serii, a to, że dodatkowo możemy (z przymrużeniem oka) dowiedzieć się czegoś o tradycyjnym japońskim postrzeganiu piekła jest dodatkowym plusem.

Saiki Kusuo no Ψ-nan
Tu też drugi sezon. Yay! O ile przy pierwszym sezonie bawiłam się nieźle, tak dopiero teraz naprawdę zaczęłam doceniać tę serię i przywiązywać się do bohaterów. Ogłaszam więc: to świetne anime! Lećcie oglądać Saikiego! Do tego dosłownie parę dni temu wyszedł special będący adaptacją ostatnich rozdziałów mangi, też świetny (choć trochę przykro, że nie wszystko doczekało się anime... chyba czas zacząć mangę!), a że nie mogłam się doczekać napisów, to uznałam, że jakoś zrozumiem po japońsku (i myślę, że wyszło mi to całkiem nieźle).

Wotaku ni Koi wa Muzukashii (Wotakoi)
Oczywiście nie mogłam pominąć tej kochanej i w wielu kwestiach tak reletable serii. ♥ Zawsze miło (chyba zawsze?) miło obejrzeć anime o kimś, kogo zainteresowania podzielamy. Plus też za to, że akcja wcale nie dzieje się w szkole, tylko w pracy, między dorosłymi ludźmi. I bardzo pozytywny opening!

Paprika
Nie wiem jak to jest, że jakoś ciężko jest mi zdecydować się na film, czy to aktorski, czy anime. Paprikę miałam w planach już od bardzo dawna, w końcu można powiedzieć, że jest to film już kultowy. Po tym jak coraz to kolejne osoby mi go polecały i zachwalały muzykę, wreszcie go obejrzałam. I jak się można domyślić, było warto.

Violet Evergarden
Seria, którą zaczęłam po zobaczeniu przepięknych kadrów, a którą wkrótce pokochałam także za chwytającą za serce historię. Po prostu polecam.

Steins;Gate
Wreszcie i ja mogę się pochwalić znajomością tej serii, o której słyszałam chyba prawie od samych początków mojej przygody z anime. I okazuje się, że naprawdę było warto, choć gdyby nie świadomość jej sławy, możliwe że przez początkowe zachowanie pewnych bohaterów szybko bym ją porzuciła.

Banana Fish
Najświeższe z wszystkich przedstawionych tutaj anime. Uwspółcześniona wersja sporo starszej mangi. Ma swoje niedoróbki (choć wciąż jeszcze nie mogę porównać jej z pierwowzorem), jednak wciąż pozostaje warta uwagi. I ma dwa przepiękne endingi - Prayer X i RED.
Nakamura Asumiko "Yobidashi Hajime"
Trochę ze względu na to, że jest to pierwsza manga, którą w całości przeczytałam po japońsku, głównie dlatego, że to po prostu bardzo dobrze zapowiadająca się historia. Tym bardziej jest mi przykro, że prawdopodobnie nie poznam jej dalszego ciągu i nawet tych parę rozdziałów nie doczeka się większego rozgłosu.
Natsuo Kumeta "Nasz cud"
Świetna manga, wciągająca, pełna intryg i niespodzianek historia oraz ciekawi bohaterowie. Gdyby tylko kreska pozwalała łatwiej rozróżnić poszczególne postaci... no ale to nie jest aż taki problem, zwłaszcza gdy czyta się kilka tomów pod rząd. Jedna z tych mang, na których skompletowaniu mi zależy, więc ze smutkiem przyjęłam wiadomość, że przez kiepską sprzedaż będzie rzadziej wydawana. Obecnie mamy 13 tomów.
Tohru Tagura "Historia o miłości"
Tę mangę postanowiłam wymienić dlatego, że Dango zaczęło ją wydawać w Polsce. Yay! A pisałam o niej jeszcze na długo przed tym. Coś wolno to idzie, ale podejrzewam, że to kwestia jakichś trudności ze strony japońskiej. Oby jednorazowych. Drugi tom ma mieć premierę na początku marca.
W ramach wyjątku, bo ogólnie w nic raczej nie gram (chociaż wcześniej mogłam uwzględnić Mystic Messengera... no trudno), w tym roku mogę stworzyć dodatkową kategorię i wrzucić do niej One Piece Pirate Warriors 3. Przyznam, że się tego nie spodziewałam, a jednak szybko się w nią wkręciłam (chociaż raczej grając w towarzystwie, nie sama).
Uznałam, że wymienię nieco więcej tytułów niż początkowo zakładałam. Jak można się było spodziewać, większość obejrzanych przeze mnie w tym roku filmów było produkcji Marvela. Czarna pantera na przykład. Nie mogłam też oczywiście przegapić Avengers: Infinity War (nie mogę się doczekać drugiej części). Był i świetny Deadpool 2, któremu udało się przewyższyć pierwszą część. Twój Simon niestety nie spełnił moich oczekiwań, o czym pisałam tutaj. Po drodze załapali się też Iniemamocni 2 oraz Ant-Man i Osa, oba filmy oglądało się całkiem przyjemnie. Krzysiu, gdzie jesteś? zdecydowanie zasługuje na to, by go wyróżnić. Bardzo ładny film. Trafił się i Venom, a z okazji 5 listopada uznałam, że wreszcie obejrzę V jak Vendetta i nie był to czas stracony.
Tym razem (głównie za sprawą Netflixa, na który w końcu się zdecydowałam) także w tej kategorii mam coś do powiedzenia. Dokończyłam na przykład oglądanie Lucifera (w każdym razie drugiej serii i od tamtej pory nieustannie ubolewam nad tym, że trzecia wciąż nie jest dostępna na Netflixie). Wreszcie znalazłam też czas na obejrzenie Belfra, którego specjalnie kupiłam na DVD i przyznam, był całkiem niezły. Dalej poszło hurtem - Jessica Jones, Iron Fist i po dłuższej przerwie powrót do Daredevila, a skoro ich osobne seriale już co najmniej napoczęłam, czym prędzej zabrałam się za Defenders, którego ze swoim zamiłowaniem do crossoverów po prostu nie mogłam przegapić. Ostatnio zaczęłam też Ultraviolet, polski serial o detektywach-amatorach. A! I oczywiście Brooklyn 9-9, który jest świetną komedią, a przy okazji i niezłym serialem kryminalnym.
Panic! At the Disco Pray for the Wicked
W tym roku (prawie na moje urodziny) wyszedł nowy album Panic! at the Disco i to chyba pierwszy taki przypadek, żebym miała płytę tak szybko po jej premierze. Mieć płytę - fajna rzecz, ale niewielu mam lubianych wykonawców, przy których czuję jakąś wielką potrzebę jak najszybszego posłuchania ich nowych piosenek czy ogólnie śledzenia co się w tym temacie dzieje. A wracając do płyty, choć mam swoich ulubieńców (chociażby King of the clouds), szybko polubiłam wszystkie z pojawiających się tu utworów. Odtwarzacz jakoś się nie chciał dodać, więc pozostaje użyć linku.

Ruelle
Ruelle tworzy przede wszystkim muzykę do filmów i seriali. Zaczęło się od tego, że zaczęłam ją kojarzyć z piosenek pojawiających się w Shadowhunters, jednak do przyjrzenia się bliżej jej twórczości zmotywowała mnie chyba piosenka z The Darkest Minds (samego filmu nie widziałam, za to zwiastun kilkakrotnie w kinie) i jakoś to już wtedy poszło. Bardzo podoba mi się jej głos i ogólny klimat utworów.

Kenshi Yonezu (米津 玄師)
Najpierw usłyszałam go w openingu do Boku no Hero  Academia, ale wtedy jeszcze nie zwróciłam na niego większej uwagi. Właściwie nawet nie wiem dokładnie od czego się zaczęło, ale w końcu jego piosenki bardzo przypadły mi do gustu.

Daoko
I z pośpiechu zapomniałam o jeszcze jednej osobie, jakoś mi się wydawało, że już o niej pisałam. Daoko poznałam przy okazji endingu do Kekkai Sensen & Beyond (poniżej) i przez jakiś czas na tym się moja wiedza kończyła, ale w końcu zaczęłam słuchać innych jej piosenek. To, że tak ją polubiłam było dla mnie trochę zaskoczeniem, bo zwykle wolę raczej inny typ wokalu.

sobota, 22 grudnia 2018

Stosik 5/2018

A teraz między innymi trochę targowych zdobyczy, których postanowiłam nie dokładać do poprzedniego stosiku, żeby nie opóźniać go jeszcze bardziej.
Aya Kanno "Requiem Króla Róż" (10) - Ten tom przynosi naprawdę sporo rewelacji i ogólnie wiele się pozmieniało. A na kolejny znów będzie trzeba trochę poczekać...
Kiri Wazawa "Posępny Mononokean" (11) - Poważniejszych tematów ciąg dalszy (chociaż to nie tak, że humoru nie było wcale). Kwestia ojca Hanae wciąż pozostaje ważna i zastanawia mnie, co teraz postanowi Abeno. A tak swoją drogą, już niedługo drugi sezon anime!
Yuki Midorikawa "Księga Przyjaciół Natsume" (2) - I kolejne przygody Natsume, a wśród nich test odwagi, Nyanko-sensei w wersji miniaturowej i spotkanie z egzorcystą Natorim.
Naoki Urasawa "Monster" (1) - Od pewnego czasu myślałam nad zaczęciem tej serii, a że akurat trafiłam na pierwszy tom w całkiem niezłej cenie, nie zastanawiałam się długo. Zapowiada się na interesującą, choć i ciężką tematycznie lekturę. Inna kwestia dotyczy tego, kiedy będę mogła ją kontynuować biorąc pod uwagę to, z jakim trudem przychodzi mi decyzja o kupieniu sporo droższej niż zazwyczaj mangi... Z drugiej strony, czytając ten tom towarzyszyła mi myśl typu 'wow, to naprawdę porządne wydanie'. Na taki tomik (czy może już tomiszcze?) aż miło się patrzy, więc może uda mi się jakoś łatwiej przełamać. ;) No i to wydanie podwójne, więc do uzbierania jest 9, nie 18 tomów.

Takashi Hiraide "Kot, który spadł z nieba" - Od dawna miałam ją w planach i uznałam, że Targi Książki będą dobrą okazją, żeby ją wreszcie kupić. Całkiem miło się czytało, choć zdecydowanie nie jest to książka dla tych, którzy oczekują wartkiej akcji. Tutaj wszystko dzieje się powoli i spokojnie.
W. Bruce Cameron "Był sobie pies" - Ta i książki poniżej są z targowej wymiany, trochę z przypadku, bo coś przecież trzeba było wziąć, ale mogę przyznać, że wyszło zdecydowanie lepiej niż na pierwszej wymianie, w której brałam udział (chyba dwa lata temu).
Suzanne Collins "Gregor i niedokończona przepowiednia" - Ta jest najbardziej przypadkowa, wzięta, bo kojarzyłam ją z przeczytanej kiedyś recenzji
Tetsuya Honda "Przeczucie" - Ze zdobycia tej jestem najbardziej zadowolona, bo od dłuższego czasu chciałam ją przeczytać, tylko jakoś nie mogłam się zebrać do kupienia jej.
Mick Finlay "Detektyw Arrowood" - Ma detektywa w tytule, tak? Powinno wystarczyć jako powód. Co prawda miałabym dostęp do tej książki w Legimi, ale skoro akurat napatoczyło się wydanie papierowe, to dlaczego miałabym nie skorzystać? ;)

I to miało być na tyle, jednak ostatecznie wpadło w moje ręce coś więcej. I to nawet sporo cosiów. :3
Eiichiro Oda "One Piece" (51) - Nie żebym miała wszystkie poprzednie (czy jakiekolwiek) tomy (chociaż chciałabym), po prostu szczęśliwym trafem udało mi się zdobyć ten tom za darmo. Przedstawia początek wydarzeń na archipelagu Sabaody i jak tak sobie czytałam, to jeszcze bardziej nabrałam ochoty, żeby zdobyć resztę, co niestety byłoby bardzo kosztowne... i nie wiem gdzie ja bym to wszystko upchnęła. ^^'' Może kiedyś...
Hiro Arikawa "Kroniki kota podróżnika" - Od pewnego czasu czaiłam się na tę powieść - w końcu jak tu się oprzeć kotu? Właśnie czytam i jest całkiem ciekawie.
M. Visniec "Sprzedawca początków powieści" - A tu rzadki widok u mnie, jakaś nowość! Dość spontaniczna decyzja pod wpływem jednej czy dwóch opinii na jej temat. Oby było warto.
Keigo Higashino "Cuda za rogiem" - Ta powieść wpadła mi w oko jeszcze podczas Targów Książki, ale wtedy jeszcze się nie zdecydowałam. Ostatecznie jednak do mnie trafiła.
K. Bednarz "Kwiaty w pudełku" - Tu też nietypowo na mnie, bo z publicystyką jakoś zwykle nie było mi po drodze, brakowało okazji (choć może to tylko wymówka). W każdym razie na początek wybrałam reportaże o kobietach w Japonii, na które czaiłam się od dłuższego czasu.
Z. Davisson "Yūrei" - Skoro "Yōkai" już za mną, to czas na coś o japońskich duchach.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

M. Foster "Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej"

Yōkai ciekawią mnie już od dawna, więc nic dziwnego, że i ta publikacja przyciągnęła moją uwagę... A jednak długo zajęło mi zabranie się za nią i to nawet pomimo tego, że już jakiś czas temu wygrałam ją w konkursie u Frydzi. Cóż, lepiej późno niż wcale i ważne, że naprawdę było warto. (W porównaniu do moich poprzednich, ostatnio bardzo nielicznych recenzji, ta wyszła dość długa, chociaż to i tak wersja skrócona względem tej, którą przygotowałam na inną okoliczność)

wtorek, 30 października 2018

J. Ćwiek "Stróże"

Bardzo polubiłam serię książek o Kłamcy, więc z radością powitałam wiadomość, że autor postanowił jeszcze bardziej rozszerzyć to uniwersum. Więcej nawet, gdy tylko się o tym dowiedziałam, chciałam jak najprędzej chwycić za książkę (w tym przypadku za czytnik).

środa, 19 września 2018

Gong Ji-young "Nasze szczęśliwe czasy" + Book Tour

Ostatnio przeczytałam tę książkę po raz czwarty, już po dłuższej przerwie. Chciałam się przekonać, czy wciąż będzie mi równie droga. Są takie książki, przy których, choć bardzo dobrze je wspominam, mam opory przed sięgnięciem po nie ponownie z obawy, że nie wytrzymają próby czasu. W tą wierzyłam od początku i, jak się okazało już po paru stronach, nie był to błąd.
Wydawałoby się, że trzydziestoletnia Yu-jeong ma wszystko, co można sobie wymarzyć, od pieniędzy i wpływowej rodziny zaczynając, a jednak uważa się za najbardziej nieszczęśliwego człowieka na świecie. Czyżby z nadmiaru dobrobytu poprzewracało jej się w głowie? Po trzeciej już próbie samobójczej dostaje wybór. Może zostać w szpitalu na terapię lub przez miesiąc towarzyszyć swojej ciotce zakonnicy w spotkaniach z więźniem skazanym na śmierć. Cóż, chyba lepsze to, niż wujek lekarz w kółko powtarzający, że powinna się wypłakać. Z drugiej strony dlaczego miałaby poświęcać swój czas dla kogoś, kto zdaniem społeczeństwa zasłużył na śmierć? I choć właśnie z takim nastawieniem przychodzi na spotkanie, z niepokojem odnosi niejasne wrażenie, że może jednak mają ze sobą coś wspólnego.

"Po raz pierwszy zrozumiałam, że zbrodnia, jak słowa, które zostaną wypowiedziane, nigdy nie znika. Nie przemija jak powiew wiatru, który pojawia się nagle, pozostawiając jedynie znikomy ślad."

Z początku planowałam jeszcze raz napisać recenzję tej książki, jednak kiedy zajrzałam do tej pierwszej, napisanej już cztery lata temu, z pewnym zaskoczeniem (choć i z zadowoleniem) odkryłam, że zawarłam tam chyba wszystko, co chciałam. Tak więc jeśli jeszcze nie znacie tej książki albo wciąż macie wątpliwości czy warto ją przeczytać, odsyłam tutaj. Choć i tak dopiszę jeszcze trochę poniżej.

Znając już dobrze fabułę (nawet jeśli mimo wszystko wiele szczegółów zdążyło rozmyć mi się w pamięci) łatwiej było mi tak po prostu skupić się na tekście, bez pośpiechu docenić styl i barwne opisy... Choć z czasem znów coraz szybciej przewracałam strony. Poza tym praktycznie co chwilę miałam ochotę zaznaczyć jakiś fragment, wiele było momentów wywołujących u mnie rozczulenie, często też pomieszane ze smutkiem. Zostawiam jednak pole do popisu Wam i chętnie się przekonam, co takiego wyróżnicie (mile widziane także dodatkowe komentarze czy inne dopiski, także w wypadku, gdy interesujący Was fragment został już zaznaczony).

Tym razem nieco irytowało mnie to ciągłe przeskakiwanie między zwykłymi rozdziałami i niebieskimi karteczkami. Chciałam ciągłości, przy czym z początku chodziło o narrację Yu-jeong, za to kiedy nieco bardziej rozwinęła się historia Yun-su - właśnie o nią. A potem jeszcze raz na odwrót, co dowodzi, że oba wątki potrafią być równie wciągające. Myślę, że jeszcze spróbuję przeczytać je oddzielnie, ale jeszcze nie teraz. Z kolei za pierwszym razem zdecydowanie radzę czytać tak, jak jest.

Czasami lekko zgrzytało mi tłumaczenie, jednak są to nieliczne i niezbyt znaczące przypadki, przypuszczalnie wynikające ze specyfiki języka koreańskiego. Przykładowo siostra Monika wyjaśniająca co to empatia - może po koreańsku jest to słowo wymagające dookreślenia, jednak po polsku wydało mi się to nienaturalne, zwłaszcza w rozmowie między dorosłymi ludźmi. Jest też fragment, kiedy Yun-su przeprasza za użycie słowa "dupek". Wydaje mi się, że jest to za mało dosadne wyrażenie, aby sprawiło, że ktoś jego pochodzenia poczuł potrzebę zreflektowania się.

A teraz, już bez przedłużania, zapraszam na pierwszy u mnie Book Tour, właśnie z "Naszymi szczęśliwymi czasami". Więcej informacji znajdziecie tutaj.
Ta sama strona będzie też cały czas podlinkowana po lewej.

środa, 29 sierpnia 2018

B. Albertalli "Simon oraz inni homo sapiens" + film

"Simon oraz inni homo sapiens" (czy też "Twój Simon" jak to widnieje w wydaniu z filmową okładką) ciekawiło mnie już od dłuższego czasu, jednak cały czas odkładałam tę książkę na później i dopiero zbliżająca się premiera filmu zmotywowała mnie do jej przeczytania (a wtedy już nawet zbliżająca się wielkimi krokami sesja mnie nie powstrzymała i czytanie poszło szybko).

Jeśli ktoś jeszcze nie orientuje się w historii, oto fragment opisu (tak, idę nieco na łatwiznę):
Każdy zasługuje na wielką miłość, prawda? Jednak historia 17-letniego Simona Spiera jest nieco skomplikowana. Simon jest fanem Harry’ego Pottera, nałogowym pożeraczem oreo, miłośnikiem muzyki alternatywnej oraz gejem. Nie ujawnił tego jeszcze nikomu ze swego otoczenia. Ukrywający swoją orientację seksualną szesnastoletni Simon uważa, że miejsce dramatów jest na scenie teatralnej. Jednak kiedy napisana przez niego wiadomość mailowa wpada w niepowołane ręce, pojawia się ryzyko, że jego wielki sekret ujrzy światło dzienne. A co gorsza w niebezpieczeństwie znajdzie się także Blue, chłopak, z którym Simon wymienia maile.

Naprawdę świetnie czytało mi się tę książkę. Jest lekka i pełna humoru, choć nie wszystkie wydarzenia są miłe i przyjemne. Ciekawie obserwowało się wymianę maili między Simonem i Blue, jak stopniowo otwierali się przed sobą, dzieląc się raz tym, czego nie wiedział o nich nikt inny, a kolejnym razem po prostu anegdotami z życia. Miło było też poznać całą rodzinkę Spierów, którzy są naprawdę świetnymi ludźmi, a w późniejszym czasie towarzyszyć Simonowi w próbach rozgryzienia tożsamości Blue. Z kolei do tych mniej przyjemnych elementów należy szantaż i idące za nim kłamstwa, niepewności i nieporozumienia, to, jak Simon musiał balansować na krawędzi bycia w porządku wobec siebie i przyjaciół a postępowaniem według wymagań szantażującego go Martina.

Podobały mi się występujące w książce nawiązania, najczęściej do Harry'ego Pottera oraz lekka obsesja Simona na punkcie oreo (którą potrafię zrozumieć ;3). Znalazłam też sporo fajnych cytatów. Raczej rzadko mi się zdarza wciągnąć się w książkę tak mocno, by czytać do bardzo późna, a jednak w tym przypadku tak się właśnie stało (nawet jeśli ostatecznie nie dotrwałam do końca i kontynuowałam już następnego dnia) - to chyba o czymś świadczy. ;)
Co do filmu, pewnie bardziej podobałby mi się, gdybym nie przeczytała książki, a tak byłam skazana na ciągłe porównywanie jednej wersji z drugą. I oczywiście książka wypada tu lepiej.
Mogłabym narzekać na różne szczegóły, które zostały pozmieniane (i zapewne będę), jednak na tym się nie kończy. Inaczej zostały też przedstawione nawet te ważne wątki. Mogę nie czepiać się tego, że zmienili rasę psa, niech im będzie, ale dlaczego niby Leah w filmie jednak kochała się w Simonie, a nie w Nicku (a raczej w ogóle w którymkolwiek z nich, jak podpowiada Otai)? Jak to się stało, że Bram postanowił urządzić u siebie imprezę, na której w książce wcale nie miało go być, bo nie lubi takich rzeczy?
Dodano postać strasznie denerwującego dyrektora, skutek - jeszcze więcej irytacji. W nauczycielce prowadzącej zajęcia teatralne też coś mi nie pasowało, w książce wydawała się dużo fajniejszą postacią.
Trochę też żałuję, że jedną siostrę Simona pominięto, a drugiej przydzielono całkiem inne hobby, ale już mniejsza o to. Jednym z moich głównych problemów z tym filmem jest to, że nawet Simon wypada tu dużo gorzej przez swoje zachowanie. Jasne, nawet w książce z powodu szantażu podejmował kiepskie decyzje, jednak nie kłamał tak w żywe oczy, raniąc przy tym przyjaciół. Do tego Martin, który tutaj stał się jeszcze bardziej nie do zniesienia. A całe to czekanie na Blue w wesołym miasteczku? Przecież w filmie zrobili z tego jakąś farsę, widowisko, na które zleciało się chyba z pół szkoły. Jak niby ten nieśmiały Blue miał się nagle odważyć na ujawnienie się w takiej sytuacji? Trochę też przykro, że zmienione zostały adresy mailowe bohaterów, które w książce niosły dla nich ze sobą pewne znaczenie. I jeszcze uwaga do polskich napisów: dlaczego nie zostawiliście Blue w spokoju i musieliście przetłumaczyć ten pseudonim jako Smutny?! To jedna z rzeczy, których nie potrafię przeboleć.
Nie jest jednak tak, że film okazał się porażką. Po prostu wyszło bardziej płytko niż sądziłam, trochę sztampowo w pewnych momentach, a do tego secondhand embarrassment dawał mi się trochę we znaki. Muzyka była za to niezła, na aktorów też nie narzekałam, a do tego bardzo spodobał mi się pokój Simona. Konkretnie łóżko we wnęce i cała ściana w tym kąciku służąca za tablicę, po której można było pisać kredą. Doceniam też puszczenie oczka w stronę widzów w postaci widocznej w pewnym momencie na półce innej książki tej samej autorki oraz "Bardziej szczęśliwy niż nie", też o tematyce LGBT (może było coś jeszcze, ale tylko tyle zauważyłam). Zostawili też sporo rozmów o oreo (choć nie aż tyle, co w książce, a dużo innych nawiązań pominęli). A! I jeszcze dodanie Panic! At The Disco (uwielbiam! ♥) jako jednego z ulubionych zespołów Simona. Wydaje mi się też, że w książce został wspomniany jakiś inny gej w szkole (poprawcie mnie jeśli się mylę), w filmie natomiast został przedstawiony bardziej szczegółowo i myślę, że wyszło to na plus.

Czytaliście książkę albo oglądaliście film? Jakie są Wasze odczucia?

sobota, 18 sierpnia 2018

Stosik 3/2018

I wreszcie okazja, żeby trochę nadrobić zaległości! Tyle dobrych mang i interesujących wydarzeń!
Aya Kanno "Requiem Króla Róż" (9) - Mówiąc ogólnie, seria wciąż trzyma poziom i buduje napięcie, przez co tym trudniej czeka się na kolejne tomy.
Yuji Iwahara "Dimension W" (12-13) - Dwunasty tom przynosi sporo nowych informacji, ważnych i zaskakujących, a tuż po tym nadchodzi czas na kolejne większe zadanie, teraz już w powiększonym składzie. Dowiadujemy się też więcej na temat wpływu nowego ogniwa na Mirę.
Kiri Wazawa "Posępny Mononokean" (8-9) - Od teraz cała trójka rządząca w zaświatach jest nam znana. W pewnym momencie jest trochę niebezpiecznie, za to w końcu coś się ruszyło z wątkiem, który już od dawna mnie ciekawił i przez który pierwsza seria anime wydawała mi się niepełna. A skoro już o tym mowa, wiecie, że został ogłoszony drugi sezon anime? :D
Kazue Kato "Ao no Exorcist" (21) - Ten tom znów przynosi pełno sensacji, tym razem bez jakichś lżejszych przerywników i mogę jedynie dodać, że jak najszybciej chciałabym zdobyć kolejny.
Natsuo Kumeta "Nasz cud" (7-12) - Udało się! Z kupowaniem jestem na bieżąco, z czytaniem już też, nadrobiłam w ekspresowym tempie i żałuję tylko, że jeszcze nie ma kolejnych. Co chwilę pojawiają się nowe, ważne informacje, przez co nie ma miejsca na nudę. Tym bardziej przykre, że teraz trzeba będzie dłużej czekać na kolejne tomy (przeniesienie na tryb trzymiesięczny). :<
Meguru Hinohara "Secret XXX" - Moja kolejna miłość jeśli chodzi o kreskę. Jest prześliczna! A to debiut autorki. Historia też całkiem przyjemna, choć z początku raczej pośpieszona. Czekam na spin-off.
Kaori Ozaki "Kłamstwa bogów" - Ostatnio już nie tak często decyduję się na tytuły z Jednotomówek Waneko, jednak tą już wcześniej miałam w planach, więc wrzuciłam do koszyka.
Nakamura Asumiko "Sora i Hara" - Już zrecenzowane.
"Harry Potter. Podróż przez historię magii" - Od dawna się na nią czaiłam. Na razie wciąż jestem w trakcie czytania, ale chyba nie do końca odpowiada temu, czego się spodziewałam.
M. Melanowicz "Historia literatury japońskiej" - Długo się zastanawiałam, czy faktycznie ją kupić, ale w końcu się zdecydowałam i... czeka na przypływ motywacji.
V. E. Schwab "Wyczarowanie światła" - Ostatnia część serii, właśnie czytam.
T. Canavan "Obietnica następcy" - I tu też ostatni tom trylogii.
I jeszcze płyta, Panic! At The Disco "Pray for the wicked". Jak zawsze świetny wybór. ^^

sobota, 16 czerwca 2018

Stosik 2/2018

Odkładałam ten stosik od kwietnia z myślą, że jeszcze coś przybędzie (na zmianę ze zwyczajnym brakiem czasu czy chęci), ale ostatecznie dodaję go w takiej postaci.

Shohei Ooka "Ognie polne" - Kolejna książka do mojej kolekcji literatury japońskiej. Tematyka wojenna.
Abe Kobo "Urwisko czasu" - Z biblioteki. Zbiór opowiadań, dramatów i esejów, z których większość (a może i wszystkie) jest bardzo dziwnych i... trochę nie wiem, co o nich myśleć.
B. Albertalli "Simon oraz inni homo sapiens" - Od dawna w planach, zwłaszcza że chciałam ją przeczytać jeszcze przed obejrzeniem filmu, ale jakoś wciąż odkładałam kupienie jej na później. Liczyłam też na to, że dorwę ją w bibliotece, jednak ktoś wyraźnie nie spieszył się ze zwrotem i w końcu kupiłam. Oczywiście z pierwszą okładką, nie tą filmową. Zastanawiałam się, czy znajdę na nią czas gdzieś między jednym a drugim egzaminem, ale jednak się udało, a kiedy już zaczęłam, ciężko się było oderwać. Teraz jeszcze wybrać się do kina. ;)
Tohru Tagura "Historia o miłości" (1) - Pamiętacie może, jak kiedyś pisałam o tej mandze? Wtedy liczyła sobie tylko cztery rozdziały, a ja miałam wielką nadzieję, że jakieś wydawnictwo pokusi się o to, żeby ją wydać. I oto zabrało się za nią Dango, z czego bardzo się cieszę. ♥ To naprawdę świetna historia, a jeśli ktoś się jeszcze waha, odsyłam do recenzji.
Nakamura Asumiko "En la misima clase" (2) - A tutaj mój mały wymysł - tomik "Absolwentów" w wydaniu hiszpańskim... nie żebym rozumiała z niego więcej niż parę słów typu gracias czy me gusta. xD Po prostu byłam ciekawa jak wyglądają inne wydania, a że akurat hiszpańskie było dostępne, to wzięłam. Napiszę o nim coś więcej przy okazji porównania japońskiego i polskiego wydania.
Kazue Kato "Ao no Exorcist" (20) - Z jednej strony znajdziemy w tym tomie sporo lżejszych tematów - wspólne przyjęcie świąteczne, krótką historię o matce Rina i Yukio (po raz pierwszy), a także wizytę w Kioto. Z drugiej zachowanie Yukio robi się coraz bardziej podejrzane i ogólnie pod koniec robi się spore zamieszanie.
Yuji Iwahara "Dimension W" (10-11) - Tutaj wreszcie wychodzimy poza wydarzenia z anime. Teraz, gdy przeszłość Kyoumy jest już wyjaśniona, akcja zaczyna się bardziej skupiać na innych bohaterach, w tym na Mirze i córce Losera, Elizabeth.
Natsuo Kumeta "Nasz cud" (3-6) - Wreszcie trochę nadrobiłam tę serię (chociaż wciąż nie przeczytałam wszystkiego). Okazało się też, że wbrew moim przypuszczeniom wcale nie doszłam zbyt daleko, kiedy jeszcze zastanawiałam się nad tą serią i zaczęłam na próbę czytać skany. Na razie jestem po czterech tomach no i cóż, zapewniam, że akcja zagęszcza się coraz bardziej.
Kiri Wazawa "Posępny Mononokean" (6-7) - I tutaj też mamy już wydarzenia wychodzące poza anime. Yay! Pojawiają się coraz to inne demony, a do tego nadarza się okazja, by lepiej przyjrzeć się temu, jak wygląda podział władzy w zaświatach. Chcę już kolejny tom!

czwartek, 22 marca 2018

Stosik 1/2018

Pierwszy stosik w tym roku, choć składający się w sporej mierze z nabytków jeszcze z poprzedniego (tym dziwniejsze, że dopiero teraz się pojawia, no cóż... tak to jest jak się cały czas zwleka). Poza mangami i książkami wpadło mi też parę płyt, którymi też postanowiłam się pochwalić.
C. Bukowski "O kotach" - Właściwie powinna się już znaleźć w poprzednim stosiku, ale jakoś mi to umknęło. Moja pierwsza książka Bukowskiego.
Akutagawa Ryuunosuke "Życie szaleńca" - Zbiór opowiadań. Już przeczytane.
M. Witkiewicz "Czereśnie zawsze muszą być dwie" - Naczytałam się tyle pozytywnych opinii na jej temat, że w końcu trafiła na moją półkę, a teraz czeka na swoją kolej.
T. Canavan "Trylogia Zdrajcy" - Już od dłuższego czasu przymierzałam się do tego zakupu, bo choć uwielbiam książki Canavan, do tej pory żadnej nie miałam na półce. Uznałam, że razem z tym boxem będą się świetnie prezentować. Przydałaby się jeszcze Trylogia Czarnego Maga.
T. Canavan "Złodziejska magia" - Skoro już zdecydowałam się kupić coś Canavan, uznałam, że wreszcie zabiorę się też za jej najnowszą trylogię (wreszcie, bo z czytaniem czekałam aż ukaże się cała). Już przeczytane.
Shusaku Endo "Morze i trucizna" - Kolejna książka do kolekcji literatury japońskiej.
"Cień wschodzącego słońca" - Jak wyżej.
R. Tyler "Baśnie japońskie" - Pożyczone od koleżanki. Cała masa krótszych lub dłuższych (ale raczej krótszych) historii. A czy warte uwagi, to się jeszcze okaże.
T. Canavan "Anioł burz" - I najnowszy nabytek, bo tak jak przypuszczałam, po pierwszej części od razu chciałam się zabrać za kolejną. Właśnie czytam.
W. Collins "The Woman in White" - Skrócona wersja przeznaczona do ćwiczenia angielskiego, pożyczona od koleżanki. Była okazja, więc uznałam, że skorzystam. Czytało się naprawdę dobrze i szybko, jednak ze względu na sporą skrótowość jakoś nie wczułam się w samą historię.
M. Musierowicz "Ciotka Zgryzotka" - Jeden z tych niewielu przypadków, gdy książkę kupuję zaraz po premierze. Trochę już minęło od poprzedniej części Jeżycjady, jednak mam nadzieję, że stopniowo sobie przypomnę co się tam działo.
Yuki Fumino "Usłyszeć ciepło słońca. Limit" (1) - I kolejna część serii.
"Sen o Japonii" - Króciutka historia, która zdobyła trzecie miejsce w 10 edycji Japan International MANGA Award. Była okazja, to postanowiłam zobaczyć co to takiego.
Yuji Iwahara "Dimension W" (8-9) - Już coraz bliżej do końca wydarzeń, które objęło anime. Coraz więcej jest też mniejszych lub większych rozbieżności między obiema wersjami, co tym bardziej wzmaga ciekawość.
Natsuo Kumeta "Nasz cud" (2) - Powolutku, powolutku, ale zbieram. Może następnym razem kupię więcej niż jeden? Chciałabym trochę nadgonić tę serię.
Kiri Wazawa "Posępny Mononokean" (4-5) - Może i już znam te wydarzenia z anime, jednak i tak nie mogę się doczekać kolejnych tomów.
Aya Kanno "Requiem Króla Róż" (8) - Zastanawiałam się, co po ostatnich wydarzeniach przygotowała dla swoich bohaterów autorka. Okazuje się, że wraz z tym tomem przenosimy się parę lat do przodu. Znów nadchodzą niespokojne czasy, intrygi i niebezpieczeństwa wiszą w powietrzu.
Takano Ichigo "Orange" (6) - Dodatkowy tom przedstawiający rzeczywistość, w której nie udało się uratować Kakeru. To mogło wypalić albo nie. Na szczęście wyszło całkiem nieźle.
KattLett "Artificial People: Magenta" (2) - Jak już z sentymentu do tej historii kupiłam pierwszy tom, to pasowało zdobyć i drugi. Teraz jednak wydarzenia jeszcze bardziej odbiegają od tego, co pamiętam z pierwotnej wersji i... sama nie wiem co o tym myśleć. Wtedy była to w miarę zamknięta historia, teraz dużo bardziej stanowi prequel do dalszych wydarzeń, serii, w którą nie za bardzo chcę się pakować. No cóż...
THE ORAL CIGARETTES "FIXION" - Marzyły mi się jakieś płyty japońskich zespołów, których słucham (a których niestety u nas nie dostaniemy) i po namyśle padło na tą. Wszystkie te piosenki już wcześniej znałam, ale zawsze miło dołączyć płytę do kolekcji i właśnie z niej słuchać.
Creephyp "Hitotsu ni narenai nara, semete futatsu dake de iyou" (tak bardzo już przywykłam do widoku znaków, że jakoś dziwnie mi pisać to w romaji :o) - Podobnie jak powyżej, z tą tylko różnicą, że część piosenek jest dla mnie nowością, więc tym bardziej cieszę się, że znalazłam się w jej posiadaniu.
Radwimps "Your name." - Jak sam tytuł wskazuje, soundtrack do "Kimi no Na wa". Byłam zaskoczona, gdy okazało się, że jest dostępny w Empiku i postanowiłam skorzystać z okazji.
Selah Sue - Od dawna czaiłam się na tę płytę. Nawet jeśli samej piosenkarki nie znacie, to pewnie obiło Wam się o uszy "This world", które swego czasu pojawiło się w reklamie Kinder Bueno. ;)
ONE OK ROCK "Ambitions" - W ubiegłym roku jakoś zaniedbałam słuchanie ONE OK ROCK (może trochę przez to, że teraz śpiewają głównie po angielsku i nie do końca mi to pasuje), ale postanowiłam to zmienić.

piątek, 9 marca 2018

Krótko o książkach 1/2018

Czyli o tym, jak nie zmobilizowałam się do napisania recenzji, ale jednak głupio mi pozostawić je wszystkie bez choćby paru słów. Jest to też próba reorganizacji bloga po tym, jak straciłam systematyczność w jego prowadzeniu. Zobaczymy jak się sprawdzi. A zaczynam od paru książek, które czytałam jeszcze w (aż wstyd przyznać)... 2016 roku. No cóż, chciałam zrobić użytek ze swoich notatek na ich temat.

Stieg Larsson "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"  |  Seria: Millenium (1)  |  9/10
Oskarżony o zniesławienie dziennikarz na prośbę wpływowego magnata przemysłowego podejmuje próbę wyjaśnienia zniknięcia sprzed lat bez śladu szesnastoletniej Harriet Vanger, w czym pomaga mu genialna, choć aspołeczna hakerka. Choć początkowo nie trafiają na nic nowego, kilka szczegółów w końcu naprowadza ich na trop. Ten z kolei prowadzi do wydarzeń, które ktoś bardzo chciałby zachować w sekrecie…

Naprawdę długo zwlekałam z rozpoczęciem tej kultowej już trylogii Larssona. A to wykręcałam się brakiem czasu, innym razem po prostu z obawy, że jednak ciężko będzie mi przez nią przebrnąć. I co? Wszystko to było bezpodstawne - w powieść wciągnęłam się już od samego początku i z ogromną ciekawością śledziłam kolejne posunięcia bohaterów. W "Mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet" naprawdę wiele może zainteresować czytelnika. Po pierwsze samo zniknięcie Harriet, którego nie udało się wyjaśnić przez blisko czterdzieści lat. Dalej mamy nieprzystępną, często skłóconą rodzinę Vangerów oraz Blomkvista ze swoim wyrokiem za zniesławienie - dlaczego się nie bronił, skoro tak naprawdę wciąż wierzy w swoje racje? I oczywiście Lisbeth, dziewczyna niezwykła pod tak wieloma względami, że nie ma mowy, żeby nie wzbudziła w czytelnikach zainteresowania. Koniecznie będę musiała przeczytać kolejne części.
"- Przyjaźń - według mojej definicji - zasadza się na dwóch rzeczach - powiedział nagle. - Szacunku i zaufaniu. Oba czynniki są niezbędne. I muszą działać w obie strony. Można do kogoś żywić głęboki szacunek, ale bez zaufania przyjaźń się rozpada."

Olga Rudnicka "Diabli nadali"  |  7/10
Tutaj wspomogę się opisem. Dagmar Różyk zostaje znaleziony martwy w swoim gabinecie w okolicznościach budzących u jednych śmiech, u drugich wstręt, a jeszcze u innych - godną pożałowania radość. [...] Motywów zabójstwa jest bez liku, tak samo jak podejrzanych. Monika, jego sekretarka, jako jedyna zna tajemnice szefa i jest zdecydowana za wszelką cenę sama odkryć prawdę. Pomaga jej młody policjant Mateusz Jankowski [...]. Z powodu prywatnych kontaktów z Moniką, która jest jedną z głównych podejrzanych, Mateusz zostaje odsunięty od sprawy. Nie wierząc w winę dziewczyny, postanawia działać na własną rękę, ryzykując przyszłą karierę. Poszlaki prowadzą do mieszkania Magdy W., znienawidzonej przez wszystkich zastępczyni Różyka, zwanej przez personel Zdzirą. Zdaniem Moniki to właśnie ona może być zabójczynią, ale najpierw muszą się dowiedzieć, gdzie jest pani wicedyrektor. Ostatnio widziano ją w wieczór poprzedzający śmierć Różyka, gdy odgrażając się i klnąc na czym świat stoi, wybiegła z jego biura.
"Ostatecznie każda z tu obecnych była osobą podejrzaną o zabójstwo, dopóki nie udowodni, że jest inaczej. Wprawdzie prawo działało odwrotnie, ale myśleć mógł, co mu się żywnie podobało."
Rudnicka nie zawodzi (przynajmniej z tego, co mi wiadomo, a nie wszystkie jej książki czytałam). "Diabli nadali" jest pełne szalonego humoru i równie szalonych wydarzeń, a praktycznie wszystkie postaci są bardzo... wyraziste. Tak, to odpowiednie słowo. Piekielnie przystojny szef, który kobiet mógłby mieć na pęczki. Monika, której - mimo ostrożności - czasem wymsknie się taki czy inny komentarz (taka już jej natura). Jej braciszkowie i tatko, dla których jest prawdziwym oczkiem w głowie. Młody policjant z aspiracjami, któremu podoba się Monika. I jeszcze parę innych postaci. W powieści śledzimy zarówno wydarzenia obecne, jak i mamy wgląd w te już minione i w obu przypadkach jest interesująco. Przebieg śledztwa, podejrzenia i oskarżenia, a w przeszłości chociażby przekomarzania Diabła (jak zwykło się mawiać na szefa) i Moniki - naprawdę dobrze mi się o tym czytało. Przyznam nawet, że mam ochotę sięgnąć po książkę jeszcze raz, może wtedy doczekałaby się pełnej recenzji. ;)
"Tatko zresztą mawiał, żeby sama nigdy nie zaczynała, ale jak ktoś z nią zacznie, to ona ma skończyć. Tak, żeby ten ktoś już więcej z nią nie zaczął. Synów uczył dokładnie tego samego. Ale oni nie używali języka, tylko pięści."

Andy Weir "Marsjanin"  |  7/10
W wyniku niesprzyjających warunków pogodowych zostaje wydana decyzja o przedwczesnym zakończeniu misji. Niestety, w trakcie opuszczania Marsa jeden z członków załogi zostaje ranny i odseparowany od reszty. Cały szereg towarzyszących temu okoliczności skutkuje ostatecznie tym, że załoga odlatuje przekonana o jego śmierci. Mark Watney wciąż jednak żyje i od tego momentu zaczyna się jego walka o przetrwanie. Sam na Marsie, bez żadnego wsparcia. W takiej sytuacji nie byłoby trudno spanikować, albo wręcz poddać się już na starcie, jednak Watney nie zamierza się nad sobą użalać. Zamiast tego z całych sił podejmuje kolejne kroki, by wyjść cało z tej sytuacji.

"Marsjanin", choć podejmuje temat poważny, pełen trudnych wyborów i dylematów moralnych, wcale nie jest powieścią szczególnie przytłaczającą, a to wszystko dzięki optymizmowi i poczuciu humoru głównego bohatera. Jego relacji, zwłaszcza tych doprawionych solidną dawką ironii, słuchałam z prawdziwą przyjemnością (z chęcią przytoczyłabym przynajmniej kilka cytatów). Stanowi to w dodatku zaskakujący kontrast z zachowaniem ludzi na Ziemi, którzy denerwują się, stresują i panikują. Z powieścią zapoznałam się w formie audiobooka czytanego przez Jacka Rozenka i uważam, że było warto.
"Rozplątałem łóżko Martineza, zabrałem na zewnątrz sznurek i przymocowałem taśmą do kadłuba, wzdłuż linii zaplanowanego cięcia. Tak, oczywiście, taśma klejąca  w niemalże próżni. Taśma klejąca działa wszędzie. Taśma klejąca jest magiczna i powinna być czczona."

Dominik Dan "Czerwony kapitan"  |  Seria: Komisarz Krauz (1)  |  6/10
I tym razem pozwolę sobie posłużyć się gotowym opisem: 
Akcja Czerwonego kapitana dzieje się w 1992 r., tuż po transformacji ustrojowej. Komisarz Krauz („bardzo młody, bezczelny, szybki i niedoświadczony, ale perspektywiczny”) prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa popełnionego kilka lat wcześniej przez służby bezpieczeństwa. Trop prowadzi przez służby kościelne i tajne organizacje StB i sięga… głębokiego średniowiecza. Komisarzowi Krauzowi przyda się znajomość łaciny, nie tylko tej ulicznej…

Z tą powieścią zapoznałam się w formie audiobooka (czyta Maciej Stuhr) dzięki akcji CzytajPL. Słuchało się całkiem nieźle, a historia była ciekawa, jednak w pewnej chwili poszła za bardzo w teorie spiskowe. Co prawda tego typu wątki też potrafią być interesujące, jednak od tej książki oczekiwałam czegoś bardziej typowego. Bohaterowie dają się jednak polubić, więc nie wykluczam, że mogłabym kiedyś przeczytać kolejną część. Na podstawie książki powstał słowacko-czesko-polski film z Stuhrem w roli głównej. Właściwie jestem ciekawa, co z tego wyszło, więc może kiedyś zerknę.