Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R.Riordan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R.Riordan. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 listopada 2016

R. Riordan "Złodziej pioruna"

Wydawnictwo: Galeria Książki  |  Ilość stron: 360  |  Seria: Percy Jackson i bogowie olimpijscy (1)
Dwunastoletni Percy Jackson nie chciał być nikim wyjątkowym. Wystarczyłoby mu całkiem zwyczajne życie, a jednak nie było mu to dane. Nie potrafił na długo zagrzać miejsca w żadnej szkole. Zaklasyfikowany jako chłopak z problemami (dysleksja, ADHD) nie ma lekko, jednak wciąż jest to dość normalne życie… Przynajmniej do chwili, kiedy wszystko się zmienia, a Percy dowiaduje się, że jest herosem (tak, takim jak z mitologicznych opowieści), bogowie istnieją, a jego przyjaciel to tak naprawdę satyr. Ah, jeszcze jedno, Zeus z Posejdonem pokłócili się o ukradziony piorun i to właśnie nasz bohater będzie musiał go odzyskać. To tak w skrócie.

Percy'ego znałam już z filmów, jednak z sięgnięciem po książkową serię bardzo długo zwlekałam. Dlaczego? Po części pewnie z obawy, że jednak nie sprosta moim oczekiwaniom (pomimo tak wielu fanów), trochę mógł też przyczynić się do tego wiek bohaterów, jednak okazuje się, że tak naprawdę nie miałam się czym martwić. Fakt, z powodu obejrzanego kiedyś filmu nie wszystko było dla mnie niespodzianką (także - a może zwłaszcza - w tych ważniejszych kwestiach), jednak nie przeszkodziło mi to w czerpaniu przyjemności z lektury. Poza tym akcja w książce jest zdecydowanie bardziej rozbudowana. Dzieje się sporo, nie brakuje ani humoru, ani akcji i niebezpieczeństw.

"Prawdziwy świat jest tam, gdzie są potwory. Dopiero tam przekonujesz się, ile jesteś wart."

Jeśli chodzi o wiek bohaterów, tak naprawdę w niczym mi nie przeszkadzał. Jak na te okoliczności nie byli ani zbyt dziecinni, ani zbyt dorośli (no i to jednak herosi… oraz satyr), a same postaci wywarły na mnie dobre wrażenie. Są dość charakterystyczni i da się ich lubić (w każdym razie część z nich), w mniejszym lub większym stopniu widać też w nich podobieństwo do ich mitologicznych pierwowzorów (a w przypadku herosów - rodziców). Moją uwagę zwrócił Ares, który przypominał mi trochę Lokiego (chociaż powiedziałabym, że był bardziej w gorącej wodzie kąpany niż nordycki bóg kłamstwa Ćwieka). A skoro już o mitologicznych wpływach mowa, Riordan przedstawił całkiem ciekawą koncepcję świata, w którym bogowie naprawdę istnieją, wpływają na niego w ten czy inny sposób (choć najwyraźniej głównie zakochują się w śmiertelnikach) i często idą wraz z postępem. Z chęcią poznam kolejnych bogów w wersji Riordana.

Przyznaję, niepotrzebnie tak długo zwlekałam z sięgnięciem po tę serię i od teraz mam nadzieję stopniowo to nadrabiać. "Złodziej pioruna" stanowi dobre wprowadzenie, które może i bardziej spodobałoby się nieco młodszemu czytelnikowi, jednak i starsi nie powinni się przy nim nudzić, a możliwość poznania greckiego panteonu z nieco innej strony - przynajmniej moim zdaniem - brzmi zachęcająco.

"Zabawne, do jakiego stopnia ludzie potrafią sobie coś ubzdurać i następnie 
naginać wszystko do swojej wersji wydarzeń."