Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K.Gier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K.Gier. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 kwietnia 2013

K. Gier "Zieleń szmaragdu"


Zieleń Szmaragdu - Kerstin Gier


Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 449
Seria: Trylogia Czasu (cz. 3)

"Co robi dziewczyna, której właśnie złamano serce? To proste: gada przez telefon z przyjaciółką, pochłania czekoladę i całymi dniami rozpamiętuje swoje nieszczęście. Ale Gwen - podróżniczka w czasie mimo woli - musi wziąć się w garść, chociażby po to, żeby przeżyć. Nici intryg z przeszłości także dziś splatają się w zabójczą sieć. Złowrogi hrabia de Saint Germain jest bardzo bliski swojego celu. Gwendolyn musi stanąć do walki o prawdę, miłość... i własne życie."

Gwendolyn jest przekonana, że miłość Gideona był tylko na pokaz i tak naprawdę nic do niej nie czuł. Po takim odkryciu wiele osób by się załamało, jednak ona nie ma na to czasu. Musi skupić się na tym, co dzieje się wokół, bo inaczej może się to źle skończyć. Wkrótce przekonała się, co takiego pozostawił dla niej dziadek i postanowiła to wykorzystać. Przez konieczność poddawania się elapsji nie może unikać spotkań z Gideonem, który zachowuje się tak, jakby nic się nie stało. Chciałby też powiedzieć jej coś ważnego, ale Gwen nie ma zamiaru go słuchać. Czy dobrze robi? Przecież to nie może trwać w nieskończoność, mają do wykonania misję, czeka ich też bal. Co wtedy?

"Zostańmy przyjaciółmi - ten tekst to już doprawdy był szczyt. Na pewno za każdym razem gdy ktoś wypowiada te słowa, gdzieś na świecie umiera jedna nimfa."

Gwendolyn, jak zawsze, może liczyć na Leslie, Xemeriusa oraz kilku członków swojej rodziny (nie tylko tych żyjących). Wspierają ją jak tylko mogą, co wychodzi im całkiem nieźle. Wkrótce na wiele spraw pada nowe światło, powoli na jaw wychodzi prawda, która bardzo zaskakuje bohaterów. Wszystko wydaje się skomplikowane i najwyraźniej właśnie takie jest. Teraz pozostaje im jedynie zapobiec temu, co może się stać, bo cena jest zbyt wysoka...

Przed czytelnikiem wciąż rozciąga się cała masa tajemnic, które stopniowo są przed nim odkrywane. Nie wszystkie były dla mnie zaskoczeniem, niektórych od dawna się domyślałam, co nie zmieniło faktu, że znów nie mogłam się oderwać od lektury. Podobało mi się to, że autorka dała możliwość snucia własnych wniosków, zamiast podawać wszystkie informacje jak na tacy. Co do zakończenia, choć nie spodziewałam się tego, co się stało, pozostał mi mały niedosyt. Wszystko skończyło się tak nagle, ale może to tylko taki mój wymysł, bo nie chcę się jeszcze rozstawać z bohaterami? Trudno powiedzieć... ;)

"Obaj wyczekiwani z utęsknieniem książęta z bajki tego ranka pozostawili swe konie w stajni i przyjechali metrem - zadeklarował uroczystym tonem Xemerius."

Uwielbiam to specyficzne poczucie humoru Xemeriusa! Choć niektórym może się wydawać irytujący, uważam, że jego postać wiele wniosła do książki, a w niektórych momentach pomogła uniknąć zmiany w romansidło (kto czytał, ten powinien mnie zrozumieć). Poza tym książka skusiła mnie do spróbowania herbaty, o której często się w niej słyszy (miętowa z cytryną i cukrem) i nie dziwię się, czemu Gwendolyn tak się nią zachwycała. ;) Z Trylogią Czasu bardzo miło spędziłam dobrych kilka godzin, aż trudno uwierzyć, że to już koniec. Pozostaje mi jedynie powspominać ją od czasu do czasu, poza tym planuję sięgnąć po jakąś inną książkę pani Gier.

wyzwanie - czytam fantastykę
6/6
Czerwień rubinu | Błękit szafiru | Zieleń szmaragdu

wtorek, 26 marca 2013

K. Gier "Błękit szafiru"


Błękit Szafiru - Kerstin Gier


Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 358
Seria: Trylogia Czasu (cz. 2)

"Gwendolyn i Gideon zapatrzeni w siebie wrócili właśnie z początku XX wieku. Ale sprawy tylko się skomplikowały. Czy Strażnicy mają rację, uznając Lucy i Paula za przestępców, czy też może mylą się w swej wierności hrabiemu de Saint Germain? Gwendolyn jako jedyna zdaje się mieć wątpliwości. Uczucia Gideona do Gwen wystawione zostają na najpoważniejszą próbę..."

Kolejne podróże w czasie, kolejne problemy, a wraz z nimi nowe pytania, zagadki, tajemnice... Coraz bardziej zawiłe stają się też relacje między Gwendolyn i Gideonem, a dziewczyna już sama nie wie co ma o tym wszystkim myśleć. Razem z Leslie próbują doszukać się sensu, w czym bardzo pomocne są jej spotkania z dziadkiem, które odbywa w przeszłości oraz nowy przyjaciel - duch demona, któremu bardzo odpowiada ich towarzystwo. Niespodziewanie pojawia się też młodszy brat Gideona, Raphael. Charlotta postanawia pomóc w przygotowaniu Gwen do kolejnych podróży, które i tak zostaną trochę urozmaicone...

"Kto wierzy w przypadek, ten nie pojął mocy losu."

Cała ta sytuacja jest bardzo męcząca dla Gwendolyn, jednak ma przy sobie niezawodną przyjaciółkę, dzięki której łatwiej jest jej to znieść. Szczególnym niepokojem napawa ją kolejna wizja ciotki, która bezsprzecznie dotyczy jej i Gideona. Jego samego wcale nie potrafi zrozumieć - w jednej chwili ją całuje, a przy następnym spotkaniu zachowuje się tak, jakby jej nie znał. Poza tym Gwendolyn znów spotyka hrabiego, tym razem w całkiem innych okolicznościach. Pewne sprawy powoli zaczynają nabierać sensu, choć jest to dopiero zarys tego, co dzieje się tu naprawdę.

Szybka akcja nie pozostawia czytelnikowi nawet chwili na wytchnienie, a wszechobecne tajemnice i intrygi pochłaniają bez reszty. Od czasu do czasu Gwendolyn wspomina o filmach lub piosenkach, niby nie jest to zbyt znaczące, jednak, moim zdaniem, to dobrze, że autorka pomyślała o takich szczegółach. Także w tej części znajdziemy wiele humoru i trochę romantyzmu. Niezmienne jest też to, że książka kończy się dość nagle i sprawia, że ma się ochotę jak najszybciej zacząć czytać kolejną część. Na szczęście byłam na to przygotowana. ;)

wyzwanie - czytam fantastykę
6/6
Czerwień rubinu | Błękit szafiru | Zieleń szmaragdu

czwartek, 21 marca 2013

K. Gier "Czerwień rubinu"


Czerwień Rubinu - Kerstin Gier


Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 341
Seria: Trylogia Czasu (cz. 1)

"Gwendolyn ma szesnaście lat, dwoje rodzeństwa, oddaną przyjaciółkę w klasie i lekko dziwaczną rodzinę. Z dnia na dzień dowiaduję się, że jest obdarzona genem podróży w czasie. Drugim podróżnikiem jest niejaki Gideon - bezczelny, arogancki, choć bosko przystojny młodzian, który tajną misję najchętniej zachowałby wyłącznie dla siebie. Ale bez Gwendolyn nie uda mu się misji wypełnić..."

Od dłuższego zabierałam się za tą książkę, więc gdy wpadła w moje ręce w bibliotece, czym prędzej zaczęłam czytać. Nie przedłużając, zapraszam do zapoznania się z moją opinią. ;)

Charlotte od dziecka była przygotowywana do podróżowania w czasie, zamiast spędzać czas na zabawie, uczyła się języków obcych, historii fechtunku i wielu innych rzeczy, które mogły okazać się przydatne. Nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że tak naprawdę gen podróży w czasie posiadła Gwendolyn, dopóki pewnego dnia, zupełnie nieprzygotowana, przeniosła się do przeszłości. Wywołało to niemałe zamieszanie wśród wtajemniczonych w tę historię i całkowicie odmieniło życie dziewczyny. Teraz ma do wykonania misję. Czy odnajdzie się w swojej nowej roli?
Na szczęście nie jest sama. Ma zaufaną przyjaciółkę, której może się z wszystkiego zwierzyć, ma też Gideona, drugiego podróżnika, który, pomimo początkowej niechęci, jest dla niej dużym wsparciem. Wiele osób ma pretensje do jej matki za to, jak zachowała się w przeszłości, teraz przestrzegła ona Gwendolyn, aby nikomu nie ufała, a już w szczególności hrabiego de Saint Germain - pierwszego podróżnika w czasie. Dlaczego? I jaka tajemnica kryje się za tajemnicą?

"Okej. To ja sobie teraz zemdleję."

Gwendolyn należy do postaci, których nie sposób nie polubić. Zalicza się też do nich Leslie - takiej przyjaciółki wielu by pozazdrościło. Także Gideon zyskuje przy bliższym poznaniu. Jeśli chodzi o Charlottę, sprawy mają się zupełnie inaczej. Od samego początku się wywyższa i nie zmienia się to nawet po odkryciu, że to Gwen jest obdarzona genem podróży w czasie. Reszty możecie dowiedzieć się już z książki.
Na uwagę zasługują dialogi - naturalne i niewymuszone, co bardzo pozytywnie wpłynęło na odbiór tej powieści. Poza tym mamy tu trochę dat i kilka wydarzeń historycznych, co bardzo mi odpowiadało - gdybym wyczytała je z podręcznika, nie zwróciłabym na nie większej uwagi, a tak może nawet coś z tego zapamiętam. :) Tajemnice kryją się tutaj niemal wszędzie, a szybka akcja i duża dawka humoru sprawiają, że nie sposób się nudzić. Anglia, zwłaszcza ta z dawnych czasów, stanowi świetne tło. Dobrym pomysłem było też wprowadzenie różnych cytatów lub fragmentów Kronik strażników pomiędzy rozdziałami, są ciekawym urozmaiceniem.

"Co było gorsze? Zwariować czy naprawdę podróżować w czasie? Chyba to drugie, pomyślałam. Na to pierwsze pewnie można brać jakieś tabletki."

Książka wciągnęła mnie w swój świat już od pierwszych stron i z żalem przerywałam czytanie choćby na chwilę. W końcu doszło do tego, że w ciągu jednego wieczora przeczytałam większą część książki (a najchętniej skończyłabym ją całą). Nie można też zapomnieć o przepięknej okładce. Jakieś minusy? Chyba tylko to, że zbyt szybko się kończy... Pozostaje mi więc tylko ją wam polecić i jak najszybciej wypożyczyć kolejne części.

wyzwanie - czytam fantastykę
6/6
Czerwień rubinu | Błękit szafiru | Zieleń szmaragdu