Naszło i mnie na koguty
(tu wirtualnie uśmiecham się do Marty :)). Za cel obrałam sobie serwetnik. Taki sobie jest prosty i pstrokaty, ale jak folk to musi być i prosto, i kolorowo :)
Serwetnikowe warsztaty wreszcie znalazły swoje miejsce w kalendarzu. Szczegóły jak zwykle na bocznym pasku.
Pozdrawiam ciepło,
Julia