ZDJĘCIE NADESŁANE PRZEZ BELLATRIX.Buteleczka niestety bez numerka, co zdziwiło także mnie, jako że drugi kupiony przeze mnie lakier z tej serii [blada lawenda] numerek posiada. Ale biorąc pod uwagę dość rzadko spotykany odcień, szczególnie wśród lakierów za 5zł - powinnyście go bez problemu i pomyłki na półce znaleźć. (edit Aggie: numerek już zidentyfikowany)
Kolor, którego nie da się opisać łatwo, szybko i bezproblemowo. Ciepła szarość/chłodny beż, wpadający w bardzo mocno zabieloną mlekiem kawę. "Jakoś tak". Brąz uaktywnia się w sztucznym świetle żarówkowym, w słońcu lakier jest zdecydowanie szary.
Pierwsza warstwa ku mojemu zaskoczeniu nie smuży, nieźle kryje i przypomina mi kolorem jedną warstwę Tickle Me France-y OPI; dopiero przy drugiej - w zupełności kryjącej i wystarczającej mi do szczęścia - widać że to szarość. Aplikacja bez zarzutu, wysychanie całkiem niezłe, trwałość - niestety pojęcia nie mam, jako że lakier noszę dopiero dobę.
Na zdjęciach dwie warstwy bez podkładu/nawierzchniowego, zdjęcia dobrze oddają kolor.
Co do samej serii Extreme Nails, ciekawych kremów [mam obsesję na punkcie kremowych lakierów, więc tylko na takie zwracam uwagę ;] było więcej. Wspomniana już przeze mnie blada lawenda, mocno pastelowy róż, dwa nietypowe fiolety, jadeitowa zieleń. Straszna pokusa ;]