Click Me
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Ognie piekielne i przychodnia


Ognie piekielne i przychodnia ....

Co je łączy ???? 

JA!!

A raczej moje oczy gdy wyszłam dziś z przychodni.

Ale od początku.

Tydzień temu byłam z Gabi u lekarza w związku z przewlekłym już, nawracającym bólem brzucha ... 
Wcześniej zganiano to na jakiegoś wirusa .... ja jeszcze podejrzewałam nietolerancje laktozy lub jakiegoś konserwantu. Gdyż te bóle splotły się w czasie z okresem, kiedy w szkole Gabi zaczęła pić mleko z kartonika ... w domu piła kozie - w tej chwili mleko zupełnie zostało odstawione a bóle brzucha dalej występują.... Istniej też ryzyko załapania jakiegoś robala - Pani dr powiedziała, że to dość częsta przypadłość jak dziecko styka się ze szkołą ehhhh
Żeby wykluczyć najgorsze dostaliśmy skierowanie na USG brzucha. 

Udało nam się umówić na usg w tym tygodniu ale zalecono mi też wykonanie 2, w zasadzie podstawowych badań by mieć ogólny obraz stanu zdrowia małego pacjenta. 

Dzwonie dziś do przychodni by się umówić do Pani dr by wypisała skierowania na badanie .... usłyszałam, że telefonicznie się nie umówię, tylko osobiście .... Po pracy lecę błyskawicznie do przychodni by nie ciągać dzieciaków (nasza przychodnia nie ma oddzielnego wejścia dla zdrowych i chorych co jest największą porażką). 
Wpadam... tłum .... Pani w rejestracji obrzuca mnie spojrzeniem mówiącym "CZEGO??" 
Tłumaczę sytuację, że dzwoniłam, że skierowanie... że badanie ... 
Dostaję odpowiedź.

-Dzisiaj już nie rejestrujemy na wizyty!

Ok.
Przedstawiam dość pilną sytuację...że tydzień temu byłam, że chodzi o dziecko i samo skierowanie na podstawowe badania. Że w karcie wszystko jest - wystarczy 5 min!

-Dzisiaj nie rejestrujemy, proszę przyjść jutro - słyszę. 

- Czy mogę się zarejestrować na jutro, dzisiaj? - Pytam pokornie

- NIE! proszę przyjść jutro rano! 

Tłumaczę, że pracę zaczynam godzinę przed otwarciem przychodni i nie mam możliwości przyjść rano by się osobiście zarejestrować. Pytam -bardzo, bardzo pokornie czy jak jutro zadzwonię zaraz po otwarciu przychodni, powołam się na dzisiejszą rozmowę to czy Panie mnie zarejestrują?

- NIE trzeba przyjść osobiście i czekać, bo na godzinę też nie umawiają bo dużo pacjentów. Trzeba sobie kolejki pilnować.




Tu moja cierpliwość zaczęła się kończyć.



- W takim wypadku bardzo proszę o informacje jaki jest koszt i kiedy mogę zrobić prywatnie takie badania? 

Pani patrzy na mnie jak na cielę .....

- Ale po co? Jak można się umówić i wziąć skierowanie ....



DZIIIIZAAAAAASSSSS!!!!! (teksty z Dnia Świara w myślach - a ja jestem dość opanowaną osobą)


Jestem wielką fanką serialu Ally Mcbeal, tam były takie sceny, kiedy główna bohaterka robiła coś komuś w myślach ..... 

Mówię, że sprawa jest pilna i skoro nie mam szansy dostać się do lekarza, chce zrobić badania na własną rękę ... 

Pani wyraźnie zniesmaczona, szuka w szafce cennika..... I jeszcze rzuca:

- Proszę nie zapomnieć kupić sobie próbników ..... 

- Nieeeeee no w reklamówce wszystkie próbki jej przyniosę!!!!!!!!!!!! 

Ile to człowiek musi się.... nagadać.... naprosić .... by zostać ...... odesłanym. 

Jestem ciekawa jak będzie wyglądało szpitalne USG ale podobno specjalista dobry a ja wiem o co pytać ..... tak, tak jestem z tych upierdliwych pacjentów zwłaszcza jeśli chodzi o moje dzieci ;-) 


Jak żyć???