Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bead crochet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bead crochet. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 marca 2015

Wiosennie i złoto

Dawno nie było bransolet. Ta wiosenna, zaczęta jeszcze w wakacje (mój bosze, trudno uwierzyć), a złote z rozpędu do zmówienia.








środa, 16 kwietnia 2014

Słoneczny poranek

Dziś wstał piękny, słoneczny dzień, błagam, niech już tak zostanie! Stęskniona kolorów i słońca dziś szybciutko kawa, kolorowy wpis i lecimy cieszyć się pogodą i to wcale nie przy myciu okien
 Proszsz- moje kolorki

Kolorowe, dwustronne z różnych koralików- nie zawsze tych ,,rasowych"
Ta motylkowa przeleżała chyba pół roku zanim dorobiłam do niej końcówki i raczyłam obfocić. Zostaje ze mną.

I jeszcze takie z kryształkami.
 Haniu ja zupełnie nie wiem o co ci chodzi z tym puchnięciem. Ja tam nic takiego nie widzę :)
myibali trzeba mieć jakąś linię obrony, ale przyznaję że i mnie się ona podoba. Swojego czasu chciałam sobie zrobić plakat z takim napisem :D
Paulina L Wrzucam, wrzucam, aż chrobocze :D

piątek, 10 stycznia 2014

Od nowa

Znowu nie było mnie i nie było ale cóż- najpierw święta, sylwek, potem wywalenie z sieci bo dostawca nawalił, no i coraz bardziej intensywne odliczanie do godziny ,,0", która już nie długo. Ale pomimo ciągłego uważania na siebie i tak są jakieś mniejsze bądź większe zajęcia, a kiedy jeszcze mam siły uczę się dalej machania szydełkiem. Co jest w tym najgorsze? Moc pomysłów, a nici kończą się szybko... Ale nie zrażam się, powolutku testuję swoje umiejętności

Tutaj zamotek- wcale nie na szydełku żeby było przewrotnie. Zaplata się pętelki na palcach, ale mnie palce szybko się niestety męczyły...
Pierwsze podejście do ściągacza- miał być komin, jest raczej kominek- zaplątałam się w nim za bardzo i nie wyszedł jak chciałam
A na deserek jeszcze grubaśna bransoleta ze wzorkiem na życzenie- co prawda Średnia miała pomóc w nawlekaniu, a ja miałam tylko przerobić, ale skoro matka leży i się byczy to czymś ręce zająć musiała...

poniedziałek, 11 listopada 2013

W przerwie...

W przerwie od produkowania kolejnych śnieżynek zdarza mi się ostatnio pobawić innymi technikami. Po raz pierwszy spróbowałam bombek- karczochów i mniej więcej tak wyglądają, mocno jeszcze niedoskonałe.


Są bardzo materiało i czasożerne, ale również wciągają, więc i moje dziewczyny zmierzyły się z tematem i udało im się poradzić wcale nie gorzej od mamy

Dawno nie pokazywałam też nic biżuteryjnego. Trochę dlatego, że niewiele mogę teraz usiedzieć przy biurku, a pomysły które czekają na realizację niestety wymagają sporo czasu. Trochę dlatego, że pomimo pozornego posiadania czasu to i tak jakoś ten czas mi strasznie szybko ucieka. A trochę dlatego, że znowu mnie porywa w inne techniki i pomysły, które powolutku staram się realizować. No i czasem czas na chwalenie jest baaardzo spóźniony z powodu mojej szczerej niechęci do robienia zdjęć. Tak było np. z tym wisiorkiem, który powstał jeszcze chyba w maju- o zgrozo!

I podobnie było ze sznurami koralikowymi- nie zliczę prób, kiedy podchodziłam do nich jak pies do jeża. Ale w końcu leżąc wygodnie wsparta na podusi mogłam dłubać i pruć, próbować i pruć, aż w końcu się udało! Pierwsze moje potworki w większości zagarnęły moje dziewczyny 
....ale idąc za ciosem w pocie czoła zmierzyłam się też z ukośnikiem. I tego nie oddałam! Jest mój, o!
  

Kilkakrotnie był już poruszany temat moich zdolności szydełkowych- otóż nie mam żadnych. Te prace są pierwszą próbą ujarzmienia tej techniki  i znając siebie - sama się boję w którą stronę to pójdzie